Widok

400 km w jeden dzień?

Przygotowuję się do takiego wypadu zwykłym góralem... Jak go przygotować? Co ewentualnie zmienić w wyposażeniu? jak poprawić kadencję, prędkość, no i kondycję? chcialbym jechać ok. 40km/h. Poradźcie, plis.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Po pięciu godzinach wdychania spalin zawodnik wbije się zębami w plandekę...
Lepiej poczekać na huragan z północy i puścić się z Hamburga do Monachium autobahnem, najlepiej z żaglem.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
no to za trolejbusem trzeba rundki trzaskać
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ooooo! to dobre, dobre! Albo za melexem z parawanem. Ktoś ma melexa?
Możnaby oficjalną próbę zorganizować - sponsorzy, reklamy, telewizja, te sprawy... czirliderki, imprezy towarzyszące, piwo, frytki, orężada...
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Yary Squary napisał(a):

> Ooooo! to dobre, dobre! Albo za melexem z parawanem. Ktoś ma
> melexa?

nie wiem, jakie przelożenie ma melex, ale vmax chyba kiepskie - tylek zdąży odpaść zanim 400km się nabije ;-)

Ale z trajtkiem niezly pomysl :-) Tyle że trajtusie mają niezly wykop i ze startu zatrzymanego ciężko się utrzymac, nie to co za Ikarusem 280 :-)

No i cholera jak tak sobie pomyślę, to wszystkie trasy gdyńskich trajtków mają pętle gdzieś na jakiś Dąbrówkach, Pustkach Cisowskich czy innych Redlowach - ktoś zna jakąś linię nizinną? ;-)

pozdr
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Linia 21 jezzi z Placu Kaszubskiego o Sopotu na reja :) Iealna na taka wyprawe, stosunkowo mało przystankow, no i plasko :P
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
TAk zwlaszcza podjazd pod pod aleje zwyciestwa na wysokosci wielkopolskiej :P

TO juz lepiej za 27 on na pustki jedzie do hali :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Witam

Jest to niewykonalne( Utrzymanie jazdy z prędkoscią 40 km /h przez 300 km )!!Życze powodzenia :) ;) ;) ;)

..::Speed Bike Team GT Technological ::..
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sławek napisał(a):

> Linia 21 jezzi z Placu Kaszubskiego o Sopotu na reja :) Iealna
> na taka wyprawe, stosunkowo mało przystankow, no i plasko :P

O! to jest to! Ktoś się pisze? ;-) sugeruję jakiś weekend - mniejszy ruch
To bedzie pewnie jakies 14 km w jedną stronę, wiec wychodzi ze 14 pętelek :-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
FIdo napisał(a):

> TAk zwlaszcza podjazd pod pod aleje zwyciestwa na wysokosci
> wielkopolskiej :P
>
> TO juz lepiej za 27 on na pustki jedzie do hali :D


27 jedzie na cisową sibeliusa, na pustki jeździ 28, wtedy można sie przyczepić W albo S i tak od pętli do pętli...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tacoo, ale tu nie chodzi o 300 km, ale o 400, a to znacząco zmienia postac rzeczy ;-))

--
Płeć: yyy... cyklista
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
A o 400 to jeszcze lepiej :) :)

..::Speed Bike Team GT Technological ::..
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na tegorocznym GMR w Gorzowie najlepszy zawodnik wyciągnął śr. prędkość 32.78 km/h na dystansie 418 km ( 12 h 43' 30" ). Bardzo dobry wynik zważywszy jak fatalne były warunki .
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
tak a po tym wyniku byl tydzien w osrodku rehabilitacyjnym bo mu sie dupa z siodelkiem zrosla ... nie mowiac o tym ze jest bezploodny :|
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tylko bez takich... mity o bezpłodności proponuje wsadzić między bajki, a wynik 400 km z średnią prędniością 32k/h na szosówce to moze i niezły wynik, jednak chciałbym przypomnieć, że jakiś czas temu pewien 52-letni olsztynianin przejechał w ciągu jednej doby 752 km, z podobną średnią - również szosa.

--
Płeć: yyy... cyklista
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
a ja teraz napisze calkiem powaznie ... rok temu zrobilem na szosowce 301km w 12h i chyba 15 min ... wliczajac juz tutaj wszystkie przerwy ... srednia z jazdy wyszla chyba minimalnie ponad 29 km/h... No i jak myslicie czy uda mi sie w tym roku przejechac 400km bez jakis wielkich meczarni ?
Dodam ze wtedy koncowe kilkometry jeszcze jechalem troche powyzej sredniej .. wiec nie bylem wcale jakis umierajacy... no i mam dopiero 18lat w tym koncze 19, no i bynajmniej mi sie tak wydaje ;) po trochu jednak sie rozwijam ...
No i jeszcze spytam tu o rady.. bo jak wtedy to mialem np dwie ok godzinne przerwy na obiad i kolcje w domu .. bo robilem takie trzy pentle .. 121 141 i 39km na zakonczenie i po kazdej wracalem do domu, a na trasie tez tam jakies krotsze przystanki sie zdarzaly ... ale pytanie czy lepiej wlasnie tak sobie odpoczac troche dluzej ... czy mozliwie szybko siadac na rower i chociaz spokojniejszym tempem ale krecic dalej .. ?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
moim zdaniem lepsze sa krotsze, przynajmnije u mnie jest tak, ze jak miesnie wystygna to potem już nie ma "nogi"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
żadnych przerw , nie opłaca się . Czas będzie gorszy i traci się rytm jazdy , organizm po przerwie trudniej dochodzi do poprzedniej wydajności . Kluczem jest takie dostarczanie energii podczas jazdy aby nie " walnąć w ścianę " . Robiłem takie błędy parę lat temu kiedy zaczynałem jeżdzić dłuższe dystanse , bywało że po 100 km nie byłem w stanie jechać szybciej niż 21 km/h , takie są skutki odwodnienia i braku zapasów glikogenu . Trzeba poznać własny organizm , wiedzieć ile mu trzeba dostarczyć energii podczas jazdy i jakie powinno być jedzenie aby było dobrze tolerowane . W tym roku pierwszy raz połasiłem się na drożdżówkę z punktu żywieniowego ... i na PEWNO BĘDZIE TO RAZ OSTATNI ! Przez 150 km dystansu miałem po tym jedzonku kłopoty żołądkowe a przymusowe popasy na stacjach benzynowych kosztowały mnie prawie godzinę straty ! W sumie jeśli już zna się swoje możliwości i ma się odpowiednią bazę w nogach to długie dystanse wcale nie muszą być ciężkim przeżyciem - jedziesz , jesz , pijesz , jedziesz , jesz , pijesz ....
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
no właśnie, najlepiej bez przerw, ale wtedy przydałby sie samochod techniczny z tyłu, tak, żeby ci ktoś bidony podawał i batoniki :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli nie ma możliwości skorzystani z pomocy kolegów, to można wyznaczyć sobie pętlę tak, żeby przejeżdżać np. przez stację benzynową i tam zostawić u obsługi zapas bidonów z izotonikiem oraz batony energetyczne, banany i żele. Podjeżdżasz, wrzucasz do pudła puste bidony, bierzesz pełne, ładujesz jedzenie do kieszeni i kolejna pętla...

Z pieczywa - żadnych drożdżówek. Jeśli już, to kruche ciastka albo wafle, ale niedużo. Dobre są batony zbożowe, a na ostatniej pętli - żele. Banany to podstawa. Wszystko trzeba dokładnie przeżuwać, mieszając ze śliną.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na maratonach szosowych PP pomoc zewnętrzna jest zabroniona , tylko jedzenie z punktów kontrolnych lub mijane po drodze sklepiki . Świetne ( przynajmniej dla mnie ) są batoniki CORNY , smaczne , tanie i sycące . Power Bary są praktyczne w użyciu , żele to zwykle ochyda ale na końcówkach są niezastąpione . Widziałem na trasie rower oblepiony batonikami , były przymocowane do ramy za pomoca taśmy malarskiej , całkiem przytomny patent , w kieszonkach 10 szt i na ramie drugie tyle plus banany na punktach , spokojnie wystarczy na 10 godzin jazdy .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry