Widok
Olimpio, zgadzam się z asia87 - Twoje i dziecka zdrowie jest teraz najważniejsze... To jest dla Ciebie ważny stan w życiu... A tak jak asia pisze, jeśli jest taki jak piszesz to i tak po macierzyńskim pewnie nie będzie miał litości, a swoją drogą jakim trzeba być tyranem i przepraszam za słownictwo ch**** kazać ciężarnej dźwigać kartony 40 kg :/ no po prostu w głowie mi się nie mieści, i jak pisałaś jeszcze widoczna ciąża - toż do PIP - u się nadaje!! :(
Aniu nawet nie wiesz jak Ci zazdroszcze tych najwspanialszych na świecie widoków!! :) też tak bym chciała... ostatnio ogóle sobie wyobrażałam jak to by było na badaniu gdybym usłyszała bijące serduszko swojego Maleństwa, pewnie ryczałabym jak dziecko :)
No nic, najważniejsze dużo zdrówka i spokoju dla Naszych Ciężarówek ;)
Aniu nawet nie wiesz jak Ci zazdroszcze tych najwspanialszych na świecie widoków!! :) też tak bym chciała... ostatnio ogóle sobie wyobrażałam jak to by było na badaniu gdybym usłyszała bijące serduszko swojego Maleństwa, pewnie ryczałabym jak dziecko :)
No nic, najważniejsze dużo zdrówka i spokoju dla Naszych Ciężarówek ;)
Olimpia, musisz uwazac, moja znajoma po drzwiganiu poronila...To w ogole bylo straszne, bo kupili wieksze mieszkanie bo bobasek ma przyjsc na swiat, wyprowadze robili i ona nosia kartony, ale naprawde z pitolami, bo jej maz nie pozwalal i sie stalo ;( Uwazaj na siebie kochana, bo pozniej sobie mozesz nie wybaczyc, jak cos sie stanie. Nawetbnie z twojej winy bedzie, ale i tak bedziesz myslala,mze to na pewno przez Ciebie, ze nie uwazalas na siebie. Tym bardziej komputery.... Matko, gdybym byla twoja kolezanka z pracy, to ja bym w zyciu nie pozwolila ci nosic cokolwiek. A szefa to bym poszla z***ac, ze tak robi.
Ja akurat w pracy mam fajnie, zyczliwi ludzie.... Mi to nawet akty, aktowki nosili i otwierali drzwi (mamy takie pchane drzwi, wiec trzeba sie napinac przy otwieraniu).... Ale to juz byla przesada... Chodzilo raczej o gest i szacunek w obec kobiety ciezarnej!
Ja akurat w pracy mam fajnie, zyczliwi ludzie.... Mi to nawet akty, aktowki nosili i otwierali drzwi (mamy takie pchane drzwi, wiec trzeba sie napinac przy otwieraniu).... Ale to juz byla przesada... Chodzilo raczej o gest i szacunek w obec kobiety ciezarnej!
Cześc dziewczynki :)
Rano byłam na badaniach - TOXO, Cytomegalia, Rózyczka, HBS Ag, TSH, morfologia, glukoza, mocz.
Wiecie co.a ja dziś miałam pecha na 102! Szef miał dziś wyjechać na tydzień. Pomyslałam więc że rano szybko skocze zrobić te badania, bo wiecie jaki problem jest z moim szefem żeby mnie wypuścił choć chwile wcześniej. Olesia... no własnie .... jak kazał mi zmienić date slubu, bo mi urlopu nie da :/
Zadzwoniłam do koleżanki, że ciut się spóźnie. Ona dojechała do pracy i napisała mi smsa, ze szef jest (ja niestety nie słyszałam go). No i spóźniłam się do pracy 25 minut. Kolezanka mówiła mi , że powiedziała mu, że dzwoniłam i że uprzedziłam, że stoję w korku i mogę się ciut spóźnić. Podobno szef miał minę masakryczną i potem jej wypytywał czy ja się często spózniam jak jego nie ma! :/.
Weszłam do pracy, przeprosiłam za spóźnienie, że korek itd. A on, że po południu będzie chciał ze mną porozmawiać. O godzinach mojej pracy :/
DEBIL! Raz, dosłownie raz jak go poprosiłam o wcześniejsze wyjście, to tydzień temu jak szłam do lekarza na wizytę i też był straaaaaaaszny poblem i i tak mam odrobi to w następny piatek, a ten afery kręci.a poza tym jak wychodzę wczęsniej, to zawsze pisze urlop, i potem odpisuje godziny. Więc łaski mi nie robi.
Poza tym 2, 3 razy w tyg. Musze chodzic na pocztę z listami firmowymi. Już raz się z nim o to pokluciłam. Bo oczywiście muszę wystać swoje w kolejkach nie w godzinach pracy (choć poczte mamy pod nosem), tylko w swoim prywatnym czasie. I nie da mu się wytłumaczyć, ze to nie fair.
Dziś jak się wnerwię na tej rozmowie, to mu wygarnę tak że mu w pięty pójdzie. Ale to co powiem!!!!! Ehh !!! Normalnie oczekiwałabym po tym wypowiedzenia :P ale z satysfakcją walnęłabym mu w poniedziałek zaświadczenie o ciązy :D już widze jego minę :P
Rano byłam na badaniach - TOXO, Cytomegalia, Rózyczka, HBS Ag, TSH, morfologia, glukoza, mocz.
Wiecie co.a ja dziś miałam pecha na 102! Szef miał dziś wyjechać na tydzień. Pomyslałam więc że rano szybko skocze zrobić te badania, bo wiecie jaki problem jest z moim szefem żeby mnie wypuścił choć chwile wcześniej. Olesia... no własnie .... jak kazał mi zmienić date slubu, bo mi urlopu nie da :/
Zadzwoniłam do koleżanki, że ciut się spóźnie. Ona dojechała do pracy i napisała mi smsa, ze szef jest (ja niestety nie słyszałam go). No i spóźniłam się do pracy 25 minut. Kolezanka mówiła mi , że powiedziała mu, że dzwoniłam i że uprzedziłam, że stoję w korku i mogę się ciut spóźnić. Podobno szef miał minę masakryczną i potem jej wypytywał czy ja się często spózniam jak jego nie ma! :/.
Weszłam do pracy, przeprosiłam za spóźnienie, że korek itd. A on, że po południu będzie chciał ze mną porozmawiać. O godzinach mojej pracy :/
DEBIL! Raz, dosłownie raz jak go poprosiłam o wcześniejsze wyjście, to tydzień temu jak szłam do lekarza na wizytę i też był straaaaaaaszny poblem i i tak mam odrobi to w następny piatek, a ten afery kręci.a poza tym jak wychodzę wczęsniej, to zawsze pisze urlop, i potem odpisuje godziny. Więc łaski mi nie robi.
Poza tym 2, 3 razy w tyg. Musze chodzic na pocztę z listami firmowymi. Już raz się z nim o to pokluciłam. Bo oczywiście muszę wystać swoje w kolejkach nie w godzinach pracy (choć poczte mamy pod nosem), tylko w swoim prywatnym czasie. I nie da mu się wytłumaczyć, ze to nie fair.
Dziś jak się wnerwię na tej rozmowie, to mu wygarnę tak że mu w pięty pójdzie. Ale to co powiem!!!!! Ehh !!! Normalnie oczekiwałabym po tym wypowiedzenia :P ale z satysfakcją walnęłabym mu w poniedziałek zaświadczenie o ciązy :D już widze jego minę :P
ona miała to badanie z usg, to samo co ja w 13 tyg ciazy... wyszło ksiazkowo... z krwi testu nie robili bo nie bylo wskazan, lekarz w spzitalu mowil ze to by nic nie zmienilo bo usg wyszlo ok... tu raczej przyczyna byla fizyczna jeja nie dziecka... odeszły jej wody i juz nic nie dało się zrobic, serce przestalo bic... nie wiedza dlaczego :(
Koraliczek - to straszne.. :(( zadne slowa nie sa w stanie ukoic takiego bolu.. ale po prostu ja przytul..niech wie,ze jestes..
moja znajoma z innego forum w 25 tyg stracila dziecko.. byla na usg w czwartek bylo ok.. w pt tez choc mowila,ze slabo czula ruchy..w sb nie czula..i sie ystraszla..pojechali do szpitala.. w nd rano stracila coreczke..musiala ja urodzic.. to naprawde straszne:((
sama jestem w 25tyg i panikuje jak maluszki sie nie ruszaja.. nie wiem wtedy czy jechac na oddzial do szpitala czy na izbe przyjec..czy jechac..czy lepiej poczekac bo moze to nic zlego..moze one tez musza odpoczywac..ehh..
3mkaj sie Koraliczek..duzo sil dla kuzynki:*
moja znajoma z innego forum w 25 tyg stracila dziecko.. byla na usg w czwartek bylo ok.. w pt tez choc mowila,ze slabo czula ruchy..w sb nie czula..i sie ystraszla..pojechali do szpitala.. w nd rano stracila coreczke..musiala ja urodzic.. to naprawde straszne:((
sama jestem w 25tyg i panikuje jak maluszki sie nie ruszaja.. nie wiem wtedy czy jechac na oddzial do szpitala czy na izbe przyjec..czy jechac..czy lepiej poczekac bo moze to nic zlego..moze one tez musza odpoczywac..ehh..
3mkaj sie Koraliczek..duzo sil dla kuzynki:*
Olimpia, nie denrewuj sie szefem, naprawde nie warto. bardzo Ci współczuje, ja chyba bym nie wytrzymała w takiej pracy.
Koraliczku, zgadzam sie z Tobą, to oczekiwanie, ta radość, a później wieeelka pustka :( Ja już teraz boje sie tego co będzie później, co chwila gdzieś słysze, czytam,że ktoś stracił maleństwo :( i boje się tego strasznie...
Koraliczku, zgadzam sie z Tobą, to oczekiwanie, ta radość, a później wieeelka pustka :( Ja już teraz boje sie tego co będzie później, co chwila gdzieś słysze, czytam,że ktoś stracił maleństwo :( i boje się tego strasznie...
wiesz...ciezko w ogóle na fundusz skierowania wydębic :/
Mam kota, ale od kotów toxo mozna załapać jesli wychodza na dwór i od kału kociego. A mój kot nie wychodzi na dwór, a sprzątam zawsze w rękawiczkach gumowych. Podejrzewam, że jednak zaraziłam sie jedząc mięso surowe, bo ja kocham tatar, sushi, metki itp :)
ale dobrze, że się już nie zarazę :)
Mam kota, ale od kotów toxo mozna załapać jesli wychodza na dwór i od kału kociego. A mój kot nie wychodzi na dwór, a sprzątam zawsze w rękawiczkach gumowych. Podejrzewam, że jednak zaraziłam sie jedząc mięso surowe, bo ja kocham tatar, sushi, metki itp :)
ale dobrze, że się już nie zarazę :)
olimpia zazdroszczę że przechodziłaś toxo... Ja niestety nie (o dziwo, bo jako dziecko to byłam taką kociarą... :D ) i teraz drżę na myśl że mogłabym się w ciąży zarazić. Jeden plus że właśnie cyto przechodziłam. A w ogóle to współczuję szefa. Ja bym na twoim miejscu się nawet na chama nie oglądała i poszła na L4 a on niech sobie radzi bez Ciebie... Gdyby mi takie problemy szefowa robiła od razu bym się zawinęła z pracy :)
no a ja jestem taka... mam miękkie serce i trochę żal mi kolezanki zostawić z tym wszystkim z dnia na dzień.
Planuje po wizycie 15ego powiedziec mu, że prawdopodobnie koniec kwietnia, połowa maja już mnie nie będzie. niech w tym czasie szuka kogoś na zastepstwo.
A co to chorób... wolałabym toxo nie przechodzi, bo to tylko od kota i mięsa można się zarazić, a jak czytam o tej cytomegalii, to aż strach ! Chyba małżona w ogóle na to przebadam, bo będe muaiała mu inaczej koło mnie w jakiejś maseczce kazac chodzic :P
Planuje po wizycie 15ego powiedziec mu, że prawdopodobnie koniec kwietnia, połowa maja już mnie nie będzie. niech w tym czasie szuka kogoś na zastepstwo.
A co to chorób... wolałabym toxo nie przechodzi, bo to tylko od kota i mięsa można się zarazić, a jak czytam o tej cytomegalii, to aż strach ! Chyba małżona w ogóle na to przebadam, bo będe muaiała mu inaczej koło mnie w jakiejś maseczce kazac chodzic :P
ja tez mam odpornosc na cyto, na toxo niestety tez nie :P
ania a na Twoim miejscu zrobilabym badania jak najszybciej, no i oczywiscie nalezy unikać "rzeczy" które mogą doprowadzić do zakażenia, koty, odchody, i tak jak dziewczyny piszą surowe mięso itd.
Moja ciotka 2 razy poroniła przez tokso właśnie, także zrób jak najszybciej. Kolezanka z kolei tez nie robila badan nim zaszła, chociaz sie starali, no i dopiero później zrobiła badania w 5 tyg chyba i oczywiście się okazało,że jest zarażona więc szybko leczenie i na szczęście nic sie nie stało.
także Ania nie czekaj i nie lekcewarz wirusa
ania a na Twoim miejscu zrobilabym badania jak najszybciej, no i oczywiscie nalezy unikać "rzeczy" które mogą doprowadzić do zakażenia, koty, odchody, i tak jak dziewczyny piszą surowe mięso itd.
Moja ciotka 2 razy poroniła przez tokso właśnie, także zrób jak najszybciej. Kolezanka z kolei tez nie robila badan nim zaszła, chociaz sie starali, no i dopiero później zrobiła badania w 5 tyg chyba i oczywiście się okazało,że jest zarażona więc szybko leczenie i na szczęście nic sie nie stało.
także Ania nie czekaj i nie lekcewarz wirusa
Koraliczku, to straszne co spotkało Twoja kuzynkę...
Przeszłam to sama.... okropne skurcze przez kilkanasie dni i.... w koncu wody mi odeszły... to był 18-19tc. nigdy nie zapomnę tego koszmaru...w styczniu minęło 2 lata.
Ale Twoja kuzynka tak samo jak ja doczeka sie swojego malego szczescia:)
Tymek w lutym skonczył roczek:) stawia swoje pierwsze kroki, coraz lepiej mu idzie :) Ogolnie jest kochanym urwisem.
wszedzie go pełno i potrafi dac w kosc. Tak samo jak Lusia czasami na niego krzycze, ale za chwilę mam wyrzuty sumienia... i za chwilę go przytulam :))
Nadal walczymy z refluksem, bardzo musimy uwazac na to co je...:/ raz spi dobrze w nocy, a raz pobudka DOSŁOWNIE co poł godziny i noszenie, noszenie...
Czekamy na wiosnę (choc tu w No to sobie dłuzej poczekamy:/), bo wciaz czuje sie zmeczona... no i spacerki będą czesciej i dłuzsze :)
Niestety, przyznaje bez bicia, ze rzadko tu ostatnio zaglądam i zupełnie nie jestem na bierząco - rzucilam tylko okiem, ale... sciskam kciuki za wszystkie staraczki i przyszłe mamy!!! :D
Przeszłam to sama.... okropne skurcze przez kilkanasie dni i.... w koncu wody mi odeszły... to był 18-19tc. nigdy nie zapomnę tego koszmaru...w styczniu minęło 2 lata.
Ale Twoja kuzynka tak samo jak ja doczeka sie swojego malego szczescia:)
Tymek w lutym skonczył roczek:) stawia swoje pierwsze kroki, coraz lepiej mu idzie :) Ogolnie jest kochanym urwisem.
wszedzie go pełno i potrafi dac w kosc. Tak samo jak Lusia czasami na niego krzycze, ale za chwilę mam wyrzuty sumienia... i za chwilę go przytulam :))
Nadal walczymy z refluksem, bardzo musimy uwazac na to co je...:/ raz spi dobrze w nocy, a raz pobudka DOSŁOWNIE co poł godziny i noszenie, noszenie...
Czekamy na wiosnę (choc tu w No to sobie dłuzej poczekamy:/), bo wciaz czuje sie zmeczona... no i spacerki będą czesciej i dłuzsze :)
Niestety, przyznaje bez bicia, ze rzadko tu ostatnio zaglądam i zupełnie nie jestem na bierząco - rzucilam tylko okiem, ale... sciskam kciuki za wszystkie staraczki i przyszłe mamy!!! :D