Widok
hej dziewczyny :) ja tylko tak na chwilę, aby podtrzymać Was na duchu :) byłam taką staraczką, przez około 5 lat się staraliśmy o dziecko. od ginekologa do ginekologa. co jeden to miał inne pomysły, niby wszystko było ok., ale.... może by pani schudła, może ma pani guza przysadki mózgowej, może to wina tarczycy....niby wszystko było ok. Jak może być ok, jak się ma @ trwający 3 tygodnie, a ginekolodzy na to, że widocznie tak pani ma..... (bez komentarza). byłam łącznie u 6 ginekologów...
straciliśmy już nadzieję, najgorsze jest to, że w około wszystkie koleżanki pozachodziły... doskonale wiecie jaki to jest ból... i te słowa: wam też się uda... tylko kiedy? i czy w ogóle?
trafiłam do Gamety. okazało się, że mam torbiela na jajniku i to on powoduje takie długie @. mineło 3 miesiące i o dziwo @ się wyregulował. co prawda nie było tak jak kiedyś co 28 dni, ale co 33-35 :) ale trwał około 6 dni, a dla mnie to pikuś :)
no i rozpoczeliśmy starania z CLO. 3 pierwsze próby bez skutku... później decyzja o HSG, przeżyłam, nie jest takie straszne, wszystko się da przeżyć. w tym miesiącu co miałam HSG działaliśmy bez CLO. Kolejny cykl był ostatnim z CLO przed inseminacją. nastawiliśmy się na majową inseminację, wyluzowaliśmy, nie seksiliśmy się mechanicznie... lekarz nawet nie mówił, żeby zrobić test ciążowy. z resztą który to byłby? 20? 30? z tego co mówił nam lekarz przy wcześniejszych próbach z CLO to nie mozna robić testów do 10 dni, bo CLO zakłamuje wynik... 14 dnia zrobiłam test, tak po prostu, bez żadnych nadziei, tak po prostu.... i umarłam... zobaczyłam 2 grube kreski... płacz, śmiech i oczywiscie niedowierzanie... męzowi powiedziałam, że to pewnie jeszcze to CLO tak działa.... na drugi dzień kolejny test i znów dwie krechy.... płakałam... nie umiem opisać nawet tego co czułam... kolejny dzień poleciałam na bete... wyszło, że jestem w 5-6 tygodniu... umówiłam się na wizytę w gamecie, lekarz już na wejsciu ustalał szczególy inseminacji... a ja mu mówie, że chyba jestem w ciąży, lekarz zobaczył wyniki i mówi, nie chyba, tylko na pewno :)
teraz jestem w 29 tygodniu ciąży... mała kreci się w brzuchu, a ja wciąż nie wierzę, że jestem w ciązy!! straciliśmy nadzieje, myśleliśmy, że zostaniemy do konca tylko we dwoje, a teraz... myslimy o wózku....
dziewczyny! trzymam mocno za was kciuki! wiem co to znaczy! nie zniechęcajcie się, wierzcie mocno, że już niedlugo i Wam zaświeci słoneczko :)
straciliśmy już nadzieję, najgorsze jest to, że w około wszystkie koleżanki pozachodziły... doskonale wiecie jaki to jest ból... i te słowa: wam też się uda... tylko kiedy? i czy w ogóle?
trafiłam do Gamety. okazało się, że mam torbiela na jajniku i to on powoduje takie długie @. mineło 3 miesiące i o dziwo @ się wyregulował. co prawda nie było tak jak kiedyś co 28 dni, ale co 33-35 :) ale trwał około 6 dni, a dla mnie to pikuś :)
no i rozpoczeliśmy starania z CLO. 3 pierwsze próby bez skutku... później decyzja o HSG, przeżyłam, nie jest takie straszne, wszystko się da przeżyć. w tym miesiącu co miałam HSG działaliśmy bez CLO. Kolejny cykl był ostatnim z CLO przed inseminacją. nastawiliśmy się na majową inseminację, wyluzowaliśmy, nie seksiliśmy się mechanicznie... lekarz nawet nie mówił, żeby zrobić test ciążowy. z resztą który to byłby? 20? 30? z tego co mówił nam lekarz przy wcześniejszych próbach z CLO to nie mozna robić testów do 10 dni, bo CLO zakłamuje wynik... 14 dnia zrobiłam test, tak po prostu, bez żadnych nadziei, tak po prostu.... i umarłam... zobaczyłam 2 grube kreski... płacz, śmiech i oczywiscie niedowierzanie... męzowi powiedziałam, że to pewnie jeszcze to CLO tak działa.... na drugi dzień kolejny test i znów dwie krechy.... płakałam... nie umiem opisać nawet tego co czułam... kolejny dzień poleciałam na bete... wyszło, że jestem w 5-6 tygodniu... umówiłam się na wizytę w gamecie, lekarz już na wejsciu ustalał szczególy inseminacji... a ja mu mówie, że chyba jestem w ciąży, lekarz zobaczył wyniki i mówi, nie chyba, tylko na pewno :)
teraz jestem w 29 tygodniu ciąży... mała kreci się w brzuchu, a ja wciąż nie wierzę, że jestem w ciązy!! straciliśmy nadzieje, myśleliśmy, że zostaniemy do konca tylko we dwoje, a teraz... myslimy o wózku....
dziewczyny! trzymam mocno za was kciuki! wiem co to znaczy! nie zniechęcajcie się, wierzcie mocno, że już niedlugo i Wam zaświeci słoneczko :)
dziewczyny ja się tak wtrącę :) miałam zdiagnozowane PCO jeszcze przed tym jak planowałam ciąże. Kiedy stwierdziliśmy, że już chcemy dzidziusia poszłam do gina i przepisał mi CLO. Potem dostałam zastrzyk z pregnylu a potem luteina (to jest właściwie to samo co d*phaston).
ale moim zdaniem trzeba uważać bo:
- CLO często powoduje nieodpowiedni przyrost endometrium. Ja dostałam od gina estrofem na endometrium ale poprawy nie było więc pogrzebałam w necie i zaczęłam brać olej z wiesiołka, magnez kwasy omega i lampka wina wieczorem. Wszystko stosowałam do owulacji. Endometrium było piękne.
- warto monitorować dokładnie cykl i nie podawać zastrzyku na pęknięcie "na oko" tylko kiedy usg potwierdzi że pęcherzyk jest gotowy. W ogóle dziwi mnie jak słyszę, że ktoś nie dostał po CLO zastrzyku na pęknięcie, mało tego nie miał kontrolowanego cyklu. Moim zdaniem to niebezpieczne bo może dojść do powstania torbieli.
-d*phaston czy luteina pomaga zajść w ciążę, pomogło nawet moim koleżankom które PCO nie miały tylko po prostu się nie udawało z niewiadomego powodu.
- trzeba pamiętać że d*phaston lub luteinę brać jak będziemy pewni, że jest po owulacji (najlepiej z 3 dni po) bo wzięte przed mogą ją zatrzymać :)
powodzenia :)
ale moim zdaniem trzeba uważać bo:
- CLO często powoduje nieodpowiedni przyrost endometrium. Ja dostałam od gina estrofem na endometrium ale poprawy nie było więc pogrzebałam w necie i zaczęłam brać olej z wiesiołka, magnez kwasy omega i lampka wina wieczorem. Wszystko stosowałam do owulacji. Endometrium było piękne.
- warto monitorować dokładnie cykl i nie podawać zastrzyku na pęknięcie "na oko" tylko kiedy usg potwierdzi że pęcherzyk jest gotowy. W ogóle dziwi mnie jak słyszę, że ktoś nie dostał po CLO zastrzyku na pęknięcie, mało tego nie miał kontrolowanego cyklu. Moim zdaniem to niebezpieczne bo może dojść do powstania torbieli.
-d*phaston czy luteina pomaga zajść w ciążę, pomogło nawet moim koleżankom które PCO nie miały tylko po prostu się nie udawało z niewiadomego powodu.
- trzeba pamiętać że d*phaston lub luteinę brać jak będziemy pewni, że jest po owulacji (najlepiej z 3 dni po) bo wzięte przed mogą ją zatrzymać :)
powodzenia :)
Ja właśnie robiłam wszystkie badania na tarczycę i mam wszystko ok,nic się nie dzieje.Wiem że to napewno nie od tarczycy. Chociaż bym wolała chyba mieć problem z tarczycą bo bynajmniej wiedziałabym na czym stoję ;/
A odnośnie braku miesiączek to wiem że musi najpierw przyjść aby wziąść CLO ale gin zapisał mi też d*phaston i właśnie niewiem po co. ;/
ehhh
Miał może ktoś podobną sytuację?
A odnośnie braku miesiączek to wiem że musi najpierw przyjść aby wziąść CLO ale gin zapisał mi też d*phaston i właśnie niewiem po co. ;/
ehhh
Miał może ktoś podobną sytuację?
Nie do końca jestem w temacie CLO, a że sama miałam problem z zajściem i szukałam różnych rozwiązań, to mam do Was pytanie - czy wszystkie robiłyście badania tarczycy (usg, tsh, tpo)?
U mnie okazało się, że wszystkiemu winna jest tarczyca i po krótkim okresie brania eutyroxu zaszłam bez problemu w ciążę.
Wiem, że wiele mówi się o tarczycy, ale może warto od tego zacząć i wtedy wszystko ułoży się dobrze ;)
U mnie trwają teraz starania o drugie, ale chyba za bardzo się staramy i jestem na razie zestresowana, więc nie wychodzi ;/ choć wyniki mam dobre.
Powodzenia wszystkim ;)
U mnie okazało się, że wszystkiemu winna jest tarczyca i po krótkim okresie brania eutyroxu zaszłam bez problemu w ciążę.
Wiem, że wiele mówi się o tarczycy, ale może warto od tego zacząć i wtedy wszystko ułoży się dobrze ;)
U mnie trwają teraz starania o drugie, ale chyba za bardzo się staramy i jestem na razie zestresowana, więc nie wychodzi ;/ choć wyniki mam dobre.
Powodzenia wszystkim ;)
Cześć dziewczyny!
Olesia - trzymam kciuki żeby IUI się udało! a odpowiadając na Twoje pytanie - nie mam żadnej konkretnej diagnozy, jest podobnie jak u Ciebie - niby wszystko ok a ciąży brak. Teraz czeka mnie HSG i zobaczymy co dalej. Przy dobrym wyniku może IUI w listopadzie.
Minioszek - żeby wziąć Clostilbegyt musi Ci się zacząć cykl a jak się nie pojawia miesiączka to trzeba iść znowu do gina. Miałam kiedyś podobną sytuację i dostałam luteinę na wywołanie i dopiero jak się @ pojawi będziesz mogła zacząć brać CLO.
Olesia - trzymam kciuki żeby IUI się udało! a odpowiadając na Twoje pytanie - nie mam żadnej konkretnej diagnozy, jest podobnie jak u Ciebie - niby wszystko ok a ciąży brak. Teraz czeka mnie HSG i zobaczymy co dalej. Przy dobrym wyniku może IUI w listopadzie.
Minioszek - żeby wziąć Clostilbegyt musi Ci się zacząć cykl a jak się nie pojawia miesiączka to trzeba iść znowu do gina. Miałam kiedyś podobną sytuację i dostałam luteinę na wywołanie i dopiero jak się @ pojawi będziesz mogła zacząć brać CLO.
Olesia kciuki zaciśnięte :)
Iwonuś mam nadzieje,że po hsg już szybciutko pójdzie :)
żonka poród ekspres super :P no tylko szkoda,że małżonkowi się nie udało :) ale następnym razem może ;)
Olimpia Tobie życze szybkiego rozwiązania skoro nie możesz się już doczekać :)
U mnie wszystko dobrze, we wtorek wizyta :) już się nie mogę doczekać
Iwonuś mam nadzieje,że po hsg już szybciutko pójdzie :)
żonka poród ekspres super :P no tylko szkoda,że małżonkowi się nie udało :) ale następnym razem może ;)
Olimpia Tobie życze szybkiego rozwiązania skoro nie możesz się już doczekać :)
U mnie wszystko dobrze, we wtorek wizyta :) już się nie mogę doczekać
Poród odbierał dr Żabiński. Chodziłam do niego do poradni patologii ciąży i jestem bardzo zadowolona z jego opieki :) Bardzo konkretny, sympatyczny doktorek :) Na minę położnej że tak szybko poszło powiedział że wiedział że u mnie będzie ekspres :D A jak mąż pytał o mnie to doktorek do niego "Słyszy pan? To pana syn tak wrzeszczy :D"
hej dziewczynki :)
Ja się zgłaszam jeszcze w dwupaku :)
Moja mała jest uparta i nie chce wyjśc skubana :/.... a juz tak bym chciała. W sumie czuje się ok, tylko jej nie mogę się doczekac ;)
Olesia - to czekamy do 19 !!! :)
Czemu piszesz ze uwłaczające ?? to piękne, że dla nowego zycia jesteście w stanie znieść tak wiele.
Trzymam za Was mocno kciuki :)
Iwonuś - za Ciebie też :)
Moja kumpelka była wczoraj na HSG, ale jeszcze nie dała mi nic znać, więc nic nie mogę powiedziec jak u niej to przebiegło.
Żonka - gratulacje :):):) pochwal się na wrześniowym :)
A kto odbierał Ci poród?
Ja się zgłaszam jeszcze w dwupaku :)
Moja mała jest uparta i nie chce wyjśc skubana :/.... a juz tak bym chciała. W sumie czuje się ok, tylko jej nie mogę się doczekac ;)
Olesia - to czekamy do 19 !!! :)
Czemu piszesz ze uwłaczające ?? to piękne, że dla nowego zycia jesteście w stanie znieść tak wiele.
Trzymam za Was mocno kciuki :)
Iwonuś - za Ciebie też :)
Moja kumpelka była wczoraj na HSG, ale jeszcze nie dała mi nic znać, więc nic nie mogę powiedziec jak u niej to przebiegło.
Żonka - gratulacje :):):) pochwal się na wrześniowym :)
A kto odbierał Ci poród?
Dzięki za zainteresowanie. :)
Otóż cykli wogole nie miałam przzez 5 mies. dlatego wylądowałam u ginekologa,wszystkie badania ok,podejrzenie policystycznych jajników,no i polip którego mi usunięto miesiąc temu,no i kontrola 2 tyg pozniej,no i na tej kontroli z wynikiem histopatologicznym,w którym wszystko jest ok,wypisał mi receptę na CLOSTILBEGYT i d*pHASTON.Ale powiedział że jak się zacznie cykl to mam zacząć brać,a już mija 2 tyg i znów nie dostałam,no i niewiem co robić? Podpowiecie co byście zrobiły?
Otóż cykli wogole nie miałam przzez 5 mies. dlatego wylądowałam u ginekologa,wszystkie badania ok,podejrzenie policystycznych jajników,no i polip którego mi usunięto miesiąc temu,no i kontrola 2 tyg pozniej,no i na tej kontroli z wynikiem histopatologicznym,w którym wszystko jest ok,wypisał mi receptę na CLOSTILBEGYT i d*pHASTON.Ale powiedział że jak się zacznie cykl to mam zacząć brać,a już mija 2 tyg i znów nie dostałam,no i niewiem co robić? Podpowiecie co byście zrobiły?
Hej dziewczyny;)/:*
Olesia kciuki mega zaciśnięte!!!
U mnie przyszła @ w sob w nocy (jeszcze byliśmy na weselu;/) nie powiem lekki dół mnie złapał. Na co dzień staram się być pozytywnie nastawiona, nie tracić dni na rozmyślaniu i smuceniu się ale kiedy przychodzi @ coś pęka. Dziś już zdecydowanie lepiej - zbieram się w sobie :) i działamy dalej - mój M. idzie na badania w czwartek, a ja zapisać się do szpitala na HSG - i mam nadzieje ze to bedzie kolejny słuszny krok:)
W końcu kiedyś się uda -musi!:))))!
Olesia kciuki mega zaciśnięte!!!
U mnie przyszła @ w sob w nocy (jeszcze byliśmy na weselu;/) nie powiem lekki dół mnie złapał. Na co dzień staram się być pozytywnie nastawiona, nie tracić dni na rozmyślaniu i smuceniu się ale kiedy przychodzi @ coś pęka. Dziś już zdecydowanie lepiej - zbieram się w sobie :) i działamy dalej - mój M. idzie na badania w czwartek, a ja zapisać się do szpitala na HSG - i mam nadzieje ze to bedzie kolejny słuszny krok:)
W końcu kiedyś się uda -musi!:))))!
Żonka - super, że tak opisujesz poród :) daje to dużo pozytywnej energii przyszłym Mamusiom :D faktycznie, tylko, szkoda, że Męża nie było, ale jak ja to mówię - widocznie tak miało być :)
Kropka, Słońce dzięki za pamięć :)
Ja już po IUI - stresowałam się, ale nie potrzebnie, fakt jest to trochę uwłaczające, ale czego się nie robi dla tej Kruszynki :) myślałam, że uda Nam się w piątek, bo mieliśmy w planach wyjazd, który był odkładany z tyg na tydzień :) ale niestety lekarz stwierdził, że nie dostałam otrivelle w piątek i o 7 rano Małżonek miał się zgłosić do sex pokoju - jak ja to mówię ;) o 8.25 była inseminacja... Nic nie bolało, mimo, że również mam wąską szyjkę macicy (nawet nie wiedziałam, lekarz pytał czy coś miałam z nią robioną :)), tylko mnie martwi, bo kurczaczki pęcherzyk nie pękł... i wydaje mi się, że za szybko to było robione, bo w piątek ok. 16.30 miałam zastrzyk a iui było o 8.20 :/ no nic, oczywiście na następny dzień poprawiliśmy :D a jakże... teraz pozostaje mi czekanie do 19.10 :)
3majcie kciuki :)
a Iwonuś, jak tam u Ciebie? :)
Kropka, Słońce dzięki za pamięć :)
Ja już po IUI - stresowałam się, ale nie potrzebnie, fakt jest to trochę uwłaczające, ale czego się nie robi dla tej Kruszynki :) myślałam, że uda Nam się w piątek, bo mieliśmy w planach wyjazd, który był odkładany z tyg na tydzień :) ale niestety lekarz stwierdził, że nie dostałam otrivelle w piątek i o 7 rano Małżonek miał się zgłosić do sex pokoju - jak ja to mówię ;) o 8.25 była inseminacja... Nic nie bolało, mimo, że również mam wąską szyjkę macicy (nawet nie wiedziałam, lekarz pytał czy coś miałam z nią robioną :)), tylko mnie martwi, bo kurczaczki pęcherzyk nie pękł... i wydaje mi się, że za szybko to było robione, bo w piątek ok. 16.30 miałam zastrzyk a iui było o 8.20 :/ no nic, oczywiście na następny dzień poprawiliśmy :D a jakże... teraz pozostaje mi czekanie do 19.10 :)
3majcie kciuki :)
a Iwonuś, jak tam u Ciebie? :)