Widok
to ,co mnie gryzie to tylko 1 właściwy facet może zniwelować:)
ale powiem ,co mnie wkurza--tak ogólnie u nas w Polsce---
to,ze nie mówimy do siebie przepraszam ,proszę,ze ocieramy się o siebie--tzn nie ustępujemy miejsca-tylko jak te gbury...
i nie uśmiechamy się
wiem,ze ciężko bywa-może jednak
łatwiej nam będzie znieść swoje prywatne zgryzoty-jeśli wyjdziemy na ulice i troszkę milsi do siebie bedziemy
nam wszystkim będzie łatwiej
jak tu ludzi zainfekować?wiem,ze samemu trzeba-tylko mam wrazenie jak się uśmiecham -to dziwnie na mnie patrza....
ale powiem ,co mnie wkurza--tak ogólnie u nas w Polsce---
to,ze nie mówimy do siebie przepraszam ,proszę,ze ocieramy się o siebie--tzn nie ustępujemy miejsca-tylko jak te gbury...
i nie uśmiechamy się
wiem,ze ciężko bywa-może jednak
łatwiej nam będzie znieść swoje prywatne zgryzoty-jeśli wyjdziemy na ulice i troszkę milsi do siebie bedziemy
nam wszystkim będzie łatwiej
jak tu ludzi zainfekować?wiem,ze samemu trzeba-tylko mam wrazenie jak się uśmiecham -to dziwnie na mnie patrza....
Gdyby był jeszcze ten program, natychmiast zgłosiłabym się - żeby przestać głośno gadać przez komórkę w każdym miejscu - w autobusie, tramwaju, skm-ce, markecie,restauracji, poczekalni do lekarza, a nawet w kinie i teatrze.
Jeszcze trochę, to wszystko będziemy robić publicznie - nie tylko obgadywać znajomych, plotkować z psiapsiółą, op...męża, wrzeszczeć na podwładnych, ale i sikać, sr...i uprawiać seks.
Jeszcze trochę, to wszystko będziemy robić publicznie - nie tylko obgadywać znajomych, plotkować z psiapsiółą, op...męża, wrzeszczeć na podwładnych, ale i sikać, sr...i uprawiać seks.
mnie gryzie to, że coraz bardziej ludzie dążą do zysku "po trupach", to że praktycznie każde jedzenie jest niezdrowe, to że ludzie (nie wszyscy) siedzą przed komputerami w dni wolne zamiast cieszyć się różnymi rzeczami naturalnymi, jak spotkania z przyjaciółmi czy podróże, czy koncerty, to że MTV to już nie music tv tylko żenada, biust i pośladki, że ludziom (nie wszystkim) się "nie chce", że nie wierzą w siebie... itp itd :P
Mnie gryzie iluzja. Gryzie, w sensie nie umiem jej zrozumieć.
Podobno ludzie się nie zmieniają....to dlaczego jak awansują, jak zmieniają pracę, jak poznają kogoś nowego, to są inni? Co jest prawdziwe? Jak się nie pogubić w tym wszystkim? Kłamstwem jest to, że ludzie się nie zmieniają? Czy kłamstwem jest to, jak nam się pokazują?
Podobno ludzie się nie zmieniają....to dlaczego jak awansują, jak zmieniają pracę, jak poznają kogoś nowego, to są inni? Co jest prawdziwe? Jak się nie pogubić w tym wszystkim? Kłamstwem jest to, że ludzie się nie zmieniają? Czy kłamstwem jest to, jak nam się pokazują?
Jeśli mój dzieciak miałby ferie wolałbym, by spędził je razem ze mną, w domu, niż z ekipą zakompleksionych pociech zakompleksionych rodziców, którzy muszą wziąć kredyt by kupić coś tam, bo wszyscy tak robią.
To jest prawo karmy.
I ono działa czy tego chcemy, czy nie.
Jeżeli dzieciak cierpi, bo nie może jechać na obóz z innymi frustratami, lecz siedzieć w domu, to ma przed sobą ciężkie, trudne życie i zapewne nieszczęśliwe. I to jest wina rodziców, a nie kursu franka.
To jest prawo karmy.
I ono działa czy tego chcemy, czy nie.
Jeżeli dzieciak cierpi, bo nie może jechać na obóz z innymi frustratami, lecz siedzieć w domu, to ma przed sobą ciężkie, trudne życie i zapewne nieszczęśliwe. I to jest wina rodziców, a nie kursu franka.
Zimowiska i wszystkie wyjazdy są ok.
Ja się wypowiadam w temacie cierpień dziecka, bo zapożyczeni rodzice nie mogą mu zafundować wyjazdu na obóz.
Pierwszy raz wyjechałem na 2 miesięczny turnus jak miałem 6 lat. Pamiętam tę traumę do dzisiaj. Ale z perspektywy czasu taka trauma człowieka utwardza. Nie nauczy się stać ten, kto nie nauczy się upadać.
Ja się wypowiadam w temacie cierpień dziecka, bo zapożyczeni rodzice nie mogą mu zafundować wyjazdu na obóz.
Pierwszy raz wyjechałem na 2 miesięczny turnus jak miałem 6 lat. Pamiętam tę traumę do dzisiaj. Ale z perspektywy czasu taka trauma człowieka utwardza. Nie nauczy się stać ten, kto nie nauczy się upadać.
Tak bywało, chorowity byłem i to było sanatorium. A innym razem mieszkałem ciągiem dwa lata u góralskiej rodziny. Nawet dwa lata szkoły podstawowej tam skończyłem.
Są po prostu różne przypadki a obecny model: zapłacę komuś niech mi zabierze dzieciaka i się nim zajmie - jest najgłupszym z wszystkich jakie znam. A wykształcenie u dzieci pędu kto nie jedzie ten gorszy - kolejnym.
Sami sobie hodujecie własnych katów.
I obym się mylił, bo nie życzę nikomu, żeby się przekonał, że jednak mam rację.
Są po prostu różne przypadki a obecny model: zapłacę komuś niech mi zabierze dzieciaka i się nim zajmie - jest najgłupszym z wszystkich jakie znam. A wykształcenie u dzieci pędu kto nie jedzie ten gorszy - kolejnym.
Sami sobie hodujecie własnych katów.
I obym się mylił, bo nie życzę nikomu, żeby się przekonał, że jednak mam rację.
Wszystko zależy od dziecka i jego relacji z rodzicami.
Jak byłam dzieckiem, co roku jeździłam na obozy o kolonie. Uwielbiałam te wyjazdy. Mam cudownych rodziców, uważam, że bardzo mają bardzo dobre podejście do wychowywania dzieci i mimo, że "pozbywali się" mnie na 2 tygodnie w wakacje, nie zepsuło to naszych relacji a mnie jako człowieka ;)
A co do tego franka, to taka burza w szklance wody. Ktoś, kto miał na tym zarobić, w końcu zarobi i frank wróci na swój tor. Rata spadnie. Jeszcze miesiąc nie minął a wszyscy szaleją.
Ci co mają kredyty w PLN, przy wysokich stopach procentowych też mieli raty wyższe o 500 pln. To jest jak sinusoida. Takie ryzyko.
Jak byłam dzieckiem, co roku jeździłam na obozy o kolonie. Uwielbiałam te wyjazdy. Mam cudownych rodziców, uważam, że bardzo mają bardzo dobre podejście do wychowywania dzieci i mimo, że "pozbywali się" mnie na 2 tygodnie w wakacje, nie zepsuło to naszych relacji a mnie jako człowieka ;)
A co do tego franka, to taka burza w szklance wody. Ktoś, kto miał na tym zarobić, w końcu zarobi i frank wróci na swój tor. Rata spadnie. Jeszcze miesiąc nie minął a wszyscy szaleją.
Ci co mają kredyty w PLN, przy wysokich stopach procentowych też mieli raty wyższe o 500 pln. To jest jak sinusoida. Takie ryzyko.
I chwała Tobie ponti :)
Jak pracowałem w schronisku na Srebrnej Górze to często takie obozy wędrowne nocowały u nas po kilka dni, dzieciaki z górnej połowy podstawówki. Toć to był horror. Zbieranina podrzutków bo rodzice potrzebowali odpocząć.
A z drugiej strony znam dziewczynę z Beskidu Żywieckiego, której mąż zginął a ona sama prowadzi górskie schronisko i w lecie na swój koszt trzyma ze 40 dzieciaków z różnych biduli. Śpią w wojskowych namiotach.
Obóz obozowi nie równy :)
Jak pracowałem w schronisku na Srebrnej Górze to często takie obozy wędrowne nocowały u nas po kilka dni, dzieciaki z górnej połowy podstawówki. Toć to był horror. Zbieranina podrzutków bo rodzice potrzebowali odpocząć.
A z drugiej strony znam dziewczynę z Beskidu Żywieckiego, której mąż zginął a ona sama prowadzi górskie schronisko i w lecie na swój koszt trzyma ze 40 dzieciaków z różnych biduli. Śpią w wojskowych namiotach.
Obóz obozowi nie równy :)
Pewnie, bywają różne obozy. Ja byłam grzeczna ;)
Manson a nie uważasz, że czasami trzeba odpocząć od dziecka, tak samo jak trzeba odpocząć od rodzica? Przecież to nic złego. Przebywanie ze sobą 24h na dobę nie przynosi niczego lepszego. Rodzice najczęściej odpoczywają od dzieci jak są w pracy, a te są w szkole, a czas który później ze sobą spędzają jest bardziej szanowany przez obie strony. Tak mi się wydaje...
Manson a nie uważasz, że czasami trzeba odpocząć od dziecka, tak samo jak trzeba odpocząć od rodzica? Przecież to nic złego. Przebywanie ze sobą 24h na dobę nie przynosi niczego lepszego. Rodzice najczęściej odpoczywają od dzieci jak są w pracy, a te są w szkole, a czas który później ze sobą spędzają jest bardziej szanowany przez obie strony. Tak mi się wydaje...
Manson - myśląc w ten sposób, możesz wychować dziecko pod tzw "kloszem" a wtedy możesz wyrządzić mu jeszcze większą krzywdę niż społeczeństwo, które może być potencjalnym zagrożeniem.
Wszystko zależy od tego w jakim wieku jest dziecko. Wychowując je, uczysz co jest dobre, a co złe, uczysz zasad, dajesz poczucie bezpieczeństwa i wypuszczasz delikatnie w świat aby się z nim zmierzyło....
Po prostu trzeba wyczuć te granice, aby nie przeginać w żadną stronę.
Wszystko zależy od tego w jakim wieku jest dziecko. Wychowując je, uczysz co jest dobre, a co złe, uczysz zasad, dajesz poczucie bezpieczeństwa i wypuszczasz delikatnie w świat aby się z nim zmierzyło....
Po prostu trzeba wyczuć te granice, aby nie przeginać w żadną stronę.
Ja chyba nie jestem tutaj żadnym miarodajnym źródłem informacji bo sam żyję według innych zasad niż te, które wpajano mi w dzieciństwie i te, które postrzegam dookoła siebie.
Myślę, że rodzice nie wychowują swoich dzieci, tylko zawierzają systemowi państwowemu, który też ich nie wychowuje, bo jest z kolei zinfiltrowany przez systemy korporacyjne, które maja interes w hodowaniu, a nie wychowywaniu.
Rożnica pomiędzy tym stanem a wolną amerykanką w dżungli jest taka, że kto przeszarżuje w dżungli ten ginie.
A w socjalizmie nie.
Myślę, że rodzice nie wychowują swoich dzieci, tylko zawierzają systemowi państwowemu, który też ich nie wychowuje, bo jest z kolei zinfiltrowany przez systemy korporacyjne, które maja interes w hodowaniu, a nie wychowywaniu.
Rożnica pomiędzy tym stanem a wolną amerykanką w dżungli jest taka, że kto przeszarżuje w dżungli ten ginie.
A w socjalizmie nie.
Czyli sam jesteś przykładem, że wychowanie lub jego brak to nie wszystko. Btw. gratuluje odwagi :)
Na pewno są tacy rodzice o których piszesz, ale czy stanowią większość to bym nie powiedziała. Wielu rodziców stara się wychować dzieci jak najlepiej, ale niestety nie do końca mają możliwości. "Naszym" rodzicom było zdecydowanie łatwiej. Było ciężko z dobrami materialnymi, ale o wiele innych rzeczy nie musieli się martwić.
Na pewno są tacy rodzice o których piszesz, ale czy stanowią większość to bym nie powiedziała. Wielu rodziców stara się wychować dzieci jak najlepiej, ale niestety nie do końca mają możliwości. "Naszym" rodzicom było zdecydowanie łatwiej. Było ciężko z dobrami materialnymi, ale o wiele innych rzeczy nie musieli się martwić.
Jesteście niesamowici :-) podałam tylko przykład, który w danej chwili przyszedł mi do głowy, a Wy teraz siedzicie cały dzień i dabatujecie nad tym czy to dobrzy rodzice czy źli. Manson, dlaczego twierdzisz, że rodzice, którzy wysyłają swoje dzieci na obozy zimowe są zakompleksieni? Jeśli pracują większą część dnia w czasie, gdy dzieciaki mają ferie to nie sądzę, by było lepiej, by siedziały w domu podczas gdy mogłyby np uczyć się jazdy na nartach.
Ja sobie na własny użytek przyjąłem zasadę, że jak mnie treść wątku nie bardzo, to się w nim nie odzywam. Polecam. Świetnie robi na samopoczucie :-)))
Niulko, no tak uważam, co poradzę? Ja bym brał urlop w ferie dziecka :-))) Ale w życiu tak jest, że człowiek docenia dopiero to, czego nie ma :) Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego naj... :-)
Niulko, no tak uważam, co poradzę? Ja bym brał urlop w ferie dziecka :-))) Ale w życiu tak jest, że człowiek docenia dopiero to, czego nie ma :) Pozdrawiam Cię serdecznie i życzę wszystkiego naj... :-)
Powiem Ci Mikro, że ja Niulkę bardzo poważam. Z tej prostej przyczyny, że woda w rzece płynie w jedną stronę, ale choć brodzić w niej można we wszystkich kierunkach, to większość woli z prądem lub po prąd. A Niulka widzi mi się brodzi w poprzek :-)))
Ja myślę, że światopogląd większości z nas będzie się sukcesywnie zmieniał. Tylko idioci są szczęśliwi, bo nie wyciągają wniosków i mogą sobie popełniać po wielokroć te same błędy za każdym razem dziwiąc się ogromnie :-)))
Ja myślę, że światopogląd większości z nas będzie się sukcesywnie zmieniał. Tylko idioci są szczęśliwi, bo nie wyciągają wniosków i mogą sobie popełniać po wielokroć te same błędy za każdym razem dziwiąc się ogromnie :-)))
@inka - nie zgodzę się z Tobą w tym temacie. Moja córka wyjeżdża na obozy i zimowiska. Właśnie jest na takim wyjeździe. I absolutnie nie ma to nic wspólnego z moim brakiem miłości do córki, czy chęcią poświęcania jej czasu. Czasu poświęcam bardzo dużo, przez cały rok. A wyjazdy takie to dla niej przygoda, szkoła życia, miłe spędzenie czasu i nie ukrywam, że dla mnie jest forma zapewnienia opieki, gdyż pracuję i nie jestem w stanie wziąć ok 3 miesięcy urlopu, aby zapewnić jej opiekę w wakacje, ferie i wszystkie inne wolne dni od szkoły, a jest ich sporo.
A wierz mi, że bardzo kocham moją córkę i nigdy nie spojrzałabym na wyjazd dziecka przez pryzmat braku miłości.
A wierz mi, że bardzo kocham moją córkę i nigdy nie spojrzałabym na wyjazd dziecka przez pryzmat braku miłości.
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
Majka...czy ja Tobie zarzucam cokolwiek?czemu to aż tak odebrałaś?Uważam,że dużo rodziców zbyt mało poświęca czasu swoim dzieciom ofiarowując im w zamian dodatkowe zajęcia po lekcjach,częste wyjazdy na obozy,zimowiska itp. a dzieciom tak najbardziej potrzebny jest czas spędzany z rodzicami,wspólne wyjazdy,wyjścia do kina,na basen,spacer,rowery.W pewnym momencie dzieci i tak odsuną się od rodziców ale właśnie ta wcześniejsza bliskość,czas,rozmowa procentują :).I życzę Ci,żeby Twoje dziecko,tak jak moje,które ma ponad 20 lat podeszło do Ciebie od tak i powiedziało ,że Cię kocha:)
@inka - nie zarzuciłaś mi niczego bezpośrednio. Ale Twoje słowa " Bo najłatwiej dziecko gdzieś wysłać...znacznie trudniej poświęcić mu swój czas...a podobno dzieci się tak kocha....jakież to smutne:(...a potem czytamy,że rodzic nie ma z dzieckiem kontaktu,że sobie nie radzi"
oceniają takich rodziców jak ja, którzy wysyłają dzieci na obozy.
Zgadzam się z Tobą, że w dzisiejszych czasach ludzie za dużo wysyłają dzieci na różne zajęcia itd... Ale czy wyjazd można do tego porównać?
Manson napisał, ze wziąłby urlop w ferie. No sorry, ale ja mam 26 dni urlopu, wakacje trwają 2 miesiące, do tego 2 tygodnie ferii i pełno innych dni wolnych (ferie świąteczne też trwały 2 tygodnie). Dlatego dla mnie mówienie, że fakt, iż moje dziecko pojedzie na obóz jest brakiem miłości, jest totalnie dalekie od prawdy.
Oczywiście, ze nie wiem, jakie moje dziecko będzie wieku 20 lat. Oczywiście, ze bym chciała, aby przyszła i powiedziała "mamo kocham Cię", a jak będzie zobaczymy, jeszcze daleka droga...
Uważam, że dużo czasu poświęcam swojemu dziecku i szczerze poczułam się dotknięta takim podejściem do tematu.
Poza tym jesteśmy tylko dwie, ja z nią, ona ze mną przez większą część roku i myślę, że obu nam przydaje się trochę takiego oddechu i w tym tez nie widzę nic złego.
oceniają takich rodziców jak ja, którzy wysyłają dzieci na obozy.
Zgadzam się z Tobą, że w dzisiejszych czasach ludzie za dużo wysyłają dzieci na różne zajęcia itd... Ale czy wyjazd można do tego porównać?
Manson napisał, ze wziąłby urlop w ferie. No sorry, ale ja mam 26 dni urlopu, wakacje trwają 2 miesiące, do tego 2 tygodnie ferii i pełno innych dni wolnych (ferie świąteczne też trwały 2 tygodnie). Dlatego dla mnie mówienie, że fakt, iż moje dziecko pojedzie na obóz jest brakiem miłości, jest totalnie dalekie od prawdy.
Oczywiście, ze nie wiem, jakie moje dziecko będzie wieku 20 lat. Oczywiście, ze bym chciała, aby przyszła i powiedziała "mamo kocham Cię", a jak będzie zobaczymy, jeszcze daleka droga...
Uważam, że dużo czasu poświęcam swojemu dziecku i szczerze poczułam się dotknięta takim podejściem do tematu.
Poza tym jesteśmy tylko dwie, ja z nią, ona ze mną przez większą część roku i myślę, że obu nam przydaje się trochę takiego oddechu i w tym tez nie widzę nic złego.
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
@inka - Twój post nie poruszył mnie w takim sensie, jak myślisz. Wiem jaką matką jestem i Twoje zdanie nie ma na to wpływu. Bardziej chodziło mi o ocenianie ludzi, na jakże marnej podstawie "wysłał/a dziecko na obóz - nie kocha go, nie poświęca mu czasu".
Ja nie oceniam Ciebie, że idziesz do kina bez dziecka, czy siedzisz na forum, więc nie kochasz dzieci, bo nie poświęcasz im czasu, tylko robisz co innego. Wszyscy potrzebujemy czasu dla siebie i nic w tym złego.
Złe jest ocenianie ludzi na podstawie jednego faktu, nie znając całości.
Ja nie oceniam Ciebie, że idziesz do kina bez dziecka, czy siedzisz na forum, więc nie kochasz dzieci, bo nie poświęcasz im czasu, tylko robisz co innego. Wszyscy potrzebujemy czasu dla siebie i nic w tym złego.
Złe jest ocenianie ludzi na podstawie jednego faktu, nie znając całości.
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
Skoro udzieliłaś takiej a nie innej odpowiedzi to poruszył:)Ale ja nie oceniłam nikogo lecz napisałam jakie bywają efekty zastępowania opieki rodzicielskiej różnymi innymi zajęciami a nie tylko "wysyłaniem" na obóz.Moje dzieci to już "stare konie" i nawet cieszą się jak ja wychodzę do kina,teatru,klubu bo nauczyłam je ,że każdy z nas ma prawo do własnych pragnień i ich realizacji bez względu na to czy jest to dziecko czy rodzic:)
Oczywiście, że poruszył, ale bardziej w aspekcie oceniania ludzi, o czym napisałam w poście wyżej. Oczywiście masz prawo do własnego zdania, jak i ja, a od tego jest forum, aby każdy mógł wyrazić własne zdanie.
I zgadzam się z Tobą, ze czy rodzic, czy dziecko ma prawo do własnych pragnień i ich realizacji. Moje dziecko realizuje się na tych wyjazdach, bo są to obozy tematyczne, związane z tym co lubi robić. A dziecko ma prawo do pasji i ich realizacji bez względu na to, czy ma 20, czy 10 lat :-)
A gdybym miała 4 miesiące wolnego, to z miłą chęcią brałabym urlop na każdy jej dzień wolny od szkoły.
I zgadzam się z Tobą, ze czy rodzic, czy dziecko ma prawo do własnych pragnień i ich realizacji. Moje dziecko realizuje się na tych wyjazdach, bo są to obozy tematyczne, związane z tym co lubi robić. A dziecko ma prawo do pasji i ich realizacji bez względu na to, czy ma 20, czy 10 lat :-)
A gdybym miała 4 miesiące wolnego, to z miłą chęcią brałabym urlop na każdy jej dzień wolny od szkoły.
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
Majka...ciągle wmawiasz mi coś czego nie napisałam,to nie jest ocena ale raczej przestroga i chęć zwrócenia uwagi na takie a nie inne sytuacje,które obserwujemy wszyscy i Ty również.Zdanie należy wyrażać i mamy do tego pełne prawo ale może bardziej merytorycznie a nie personalnie,czego Tobie i sobie życzę:)
Majka, wrzuć luz, nikogo nie oceniamy, piszemy sobie o różnych modelach i o tym, co nam się wydaje. Niech każdy robi co uważa za stosowne. Ale prawo karmy zadziała i otrzyma skutki tego, co uczynił. Ucz nas jeśli jesteś mądrzejsza, bo tego potrzebujemy, ale nie gań nas, że szukamy odpowiedzi i wątpimy w to, co widzimy. Pokój.
Ja nigdy nie byłam na koloniach, codziennie w wakacje jako dziecko bawiłam się na dworze, łażąc po drzewach, budując szałasy, tudzież lepiłam babki z piachu.
Jeżeli moje dzieci wyrażą chęć wyjazdu na tydzień dwa, to pewnie przychylę się do ich prośby, niech zobaczą jak tam jest, żeby później mi nie wypominały, ze nigdzie nigdy bez rodziców na wakacjach nie były:-)
Narazie dzieciaki są małe, niewiem co będzie za kilka kilkanaście lat.
Jeżeli moje dzieci wyrażą chęć wyjazdu na tydzień dwa, to pewnie przychylę się do ich prośby, niech zobaczą jak tam jest, żeby później mi nie wypominały, ze nigdzie nigdy bez rodziców na wakacjach nie były:-)
Narazie dzieciaki są małe, niewiem co będzie za kilka kilkanaście lat.