Widok

Czy Wy jesteście samotne?

Mieszkam od pewnego czasu w Gdańsku... W super atrakcyjnym miejscu. Z okna widzę spacerujących ludzi... Całe tłumy. I widzę że szczególnie popołudniami, wieczorami, dużą część tych spacerujących stanowią samotne, same dziewczyny, kobiety. Idą sobie spokojnym, lekko dumnym krokiem, troszkę się rozglądają...Tak jakby patrzyły dyskretnie, czy są dostrzegane, czy jakieś męskie oko je widzi... Jestem zaskoczony, jak wiele takich kobiet widzę. Jak dużo dziewczyn samotnie spaceruje!. Czy to są singielki? Czy to urodzone samotniczki? Czy jednak poszukiwaczki... Co kiekawe, bardzo często są to cudowne, bardzo ładne buzie, zgrabne figury...Dziewczyny! Drogie Panie! Gdzie wasi panowie?
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 2
WaterLane?

popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Że tak troszkę zmienię temat, tzn powrócę do głównego...
Widzimy jednak że na moje pytanie jest odpowiedź raczej twierdząca. Tzn że spacerują niewiasty samotne/same. Czy zatem mogę was Panie zapytać, czy taki samotny spacer, to życzycie sobie aby takim pozostał, czy jest to sprawa zmienna? Tzn, czy jeżeli podejdzie do Was men, i zaoferuje wspólny spacer, to wyrazicie zgodę, czy spalony wstydem będzie się salwował ucieczką do Motławy? :-) ( podpowiedź w temacie: lokalizacja..)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mnie to nawet nie śmieszy... W sumie to smutne.
Sama znam taką parę. 10 lat żyli ze sobą, wzięli ślub... a niespełna rok później dowiedziałam się, że są już po rozwodzie.
Wydaje mi się, że często ludzie uginają się pod presją rodziny, otoczenia. Słyszą komentarze " już tyle ze sobą jesteście- to kiedy ślub?". I idą do tego ołtarza... bo tak wypada(?). Dla tzw. świętego spokoju.

popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dodam jeszcze ze bardzo smieszy mnie sytuacja gdy para zyje ze soba w dosc dlugim konkubinacie (powiedzmy 5-8lat) a miesiac po slubie stwierdzaja ze to pomylka, no sorry ale chyba nikt tak szybko sie nie zmienia a slub to przeciez "tylko papierek" :P zreszta jako praktykujaca katoliczka jestem akurat przeciwniczka mieszkania ze soba przed slubem, bo moje zycie nie jest jazdą próbną, probowac to mozna samochod czy jest dobry, czy jest dostosowany do naszych potrzeb itp, czlowiek oprocz wad i zalet ma rowniez emocje.
nie ma miłości bez naiwności
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
W dobrym związku ludzie nie oczekują od siebie zmian, lecz akceptują partnera w 100 %.
Dojrzewamy niezależnie od tego czy jeteśmy w związku czy też nie.

popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
wlasnie o to mi chodzi - trzeba sie dobrze dobrac a nie zmieniac nawzajem na sile bo to nikomu nie sluzy.
nie ma miłości bez naiwności
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Widziały gały co brały.....

Ja jestem mężczyzną - i to parę lat po ślubie, będzie z .. i nie chcę się zmieniać na lepsze, tylko dojrzewać jak dobre, stare wino....., lub stawać się dojrzałym dębem, który jest ostoją dla najbliższych.
Albo ktoś jest .., albo nie i cały szkopuł tkwi w tym, aby być od samego początku i dojrzewać, a nie na siłę zmieniać się, lun na obce sugestie stawać się kimś innym...
Niektórzy, lubią być takimi jakimi są.....
....i myśli sobie Ikar, co nieraz już w dół runął: jakby powiało zdrowo, tobym jeszcze raz pofrunął......
A Osiecka
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wlasnie dlatego przytoczylam ten przyklad bo wiele kobiet popelnia blad i mysli ze po slubie facet zmieni sie na lepsze, a potem biedola na forach jakie one sa samotne bo cos tam* i chyba nawet nie jest mi ich zal bo widzialy gały co braly. Nie wiem czy mam wyjatkowe szczescie czy mega intuicje ale ja pewne rzeczy zauwazam przed potencjalnym slubem i jesli mi przeszkadzaja to po prostu koncze znajomosc zamiast meczyc siebie i ta druga osobe. Oczywiscie niechec do spacerow nie byla glownym powodem rozstania ;)

* bo on nadal imprezuje z kumpami/przesiaduje przed kompem/konsultuje sie w kazdej sprawie z mamusia (odpowiednie skreslic)
nie ma miłości bez naiwności
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A może ten garnek nie ma dna, albo ma drugie dno, tylko, że głębsze. Chociaż nie chce mi się wierzyć....
Ale wszystko jest możliwe.
Tylko nasza wyobraźnia nas ogranicza....
....i myśli sobie Ikar, co nieraz już w dół runął: jakby powiało zdrowo, tobym jeszcze raz pofrunął......
A Osiecka
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wydaje mi się że tak znaleziono ten garniec złota. Ale możemy mówić o dwóch różnych filmach. A ręki też bym sobie nie dał uciąć bo to było dawno temu i pamiętam ten film jak przez mgłę.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
To prawda. Jeśli nie potrafiłaś go kochać takim jakim był, to zrobiłaś coś, na co większość ludzi nie potrafi się odważyć.
Na pewno zyskaliście na tym oboje. Zawsze twierdziłem, że w takiej sytuacji, to im szybciej tym lepiej:)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bardzo proszę :)
....i myśli sobie Ikar, co nieraz już w dół runął: jakby powiało zdrowo, tobym jeszcze raz pofrunął......
A Osiecka
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Anty - no ale przynajmniej nie zostalam mezatka ktora po kilku latach żalilaby sie naq forum ze musi sama isc na spacer :P
Zrobilam mojemu exowi przysluge i uwolnilam go dajac mu tym samym szanse na znalezienie kobiety nie lubiacej ruchu :P
nie ma miłości bez naiwności
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli spora grupa rozwodzi się w przedziale 35-40 to chyba nie byli dość dojrzali by zapanować nad związkiem i go uratować;)

***

Często się zdarza tak, że ludzie przez pół życia śpią. Oczy im się otwierają w różnym wieku, jednym gdy mają 30 a innym przy 40 lub nawet 50. I naraz dochodzą do wniosku że wszystko robili źle i zmieniają swoje życie diametralnie.
Nie wiem czy aż tak bardzo można polegać na tym wieku;)

***

"Z wiekiem człowiek dochodzi do przekonania, co jest naprawdę dla niego istotne. Biorąc pod uwagę rozsądek i doświadczenia nie porwie się na małżeństwo z osobą z zupełnie innej bajki. Wie, że to nie ma racji bytu."

Czyli z wiekiem człowiek wybiera małżeństwo z rozsądku a nie z miłości?:P

***

"Jestem skłonna zgodzić się z tobą w kwestii społecznego przyzwolnia na kłamstwo, wydaje mi się, że to proces nieodwracalny."

To taki sam proces jak inny, obecnie trwa akceptacja dla różnych zboczeń, np homoseksualizmu czy transseksualizmu.

A rozpoczyna się publiczna akceptacja dla zdrad, rozwodów i krótkich małżeństwa.

Brak sprzeciwu oznacza zgodę, a jeśli to proces nieodwracalny, to dlaczego nikt się nie sprzeciwia? Bo każdy chce być lubiany, dobrze postrzegany, więc nie ocenia, nie krytykuje?
Nowomodna bzdura spychająca nas w otchłań.

***

"Natomiast to co piszesz o prowokowaniu losu, szukaniu nowego partnera... ma to miejsce w przypadkach, gdy czegoś brak w związku. W sytuacji gdy jesteśmy wciąż zafascynowani partnerem, rozmową z nim, nie zwrócimy uwagi na kogokolwiek innego. "

Czegoś brak bo ludzie stawiają na nowoczesny model związku, opartego o oczekiwania, wymagania, partnerstwo i te inne bzdury, które sprawiają że im człowiek dłużej w tym trwa tym mniej wolny się czuje. Czuje jakby jego związek był oparty na obowiązkach i nagrodach. I ma racje. To nie jest miłość.

Więc mniej lub bardziej świadomie szuka prawdziwej miłości. Ale gupek, nie umie kochać, więc robi to potrafi, czego go nauczono. Miłość zmienia w związek, czy w zniewolenie oparte na oczekiwaniach.

FF, miałaś faceta co nie chciał iść na spacer, więc go zmieniłaś. To takie mieć, kŧóre zastępuje być.
Kocha się człowieka, takim jakim jest, właściwie właśnie za to jaki jest - a to że jest ortodoksyjnym domatorem jest właśnie tym jaki on jest;)
Ja miałem odwrotność tego, dziewczynie nie podobało się że chodzę na spacery, że raz na kilka tygodni lubię sobie wyskoczyć na dwu dniowy spacerek bez telefonu i przyjmowania się całym światem. A poznając mnie, to była jedna z tych rzeczy, które ją we mnie fascynowały:D

***

Jeśli ktoś kogoś ma, poznaje nowych ludzi, to prędzej czy później się w kimś zakocha, to nieuniknione.
Jeśli później rzuci starego partnera by być z nowym, to ten nowy związek też nie może przetrwać. Byłem w takich kilku związkach. Najgorzej jak się jest oszukiwanym, żyjąc w nieświadomości że ktoś kogoś ma. Związki rozpoczęte na kłamstwie nigdy nie mają przyszłości.
Chociaż zawsze może być gorzej, można przecież trafić na chciwca, co znajdując nową osoby wcale nie zechce zakończyć poprzedniego związku;)

Dlatego zawsze mnie dziwi, że ludzie tak silnie zwracają uwagę na to by partner miał dobre wykształcenie, czy ambicje, a jednocześnie mają klapki na oczach jeśli chodzi o zasady którymi kieruje się w życiu.

Nie oceniać innych, phi!:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Natomiast to co piszesz o prowokowaniu losu, szukaniu nowego partnera... ma to miejsce w przypadkach, gdy czegoś brak w związku. W sytuacji gdy jesteśmy wciąż zafascynowani partnerem, rozmową z nim, nie zwrócimy uwagi na kogokolwiek innego. "

ale fascynacja nie trwa kilkanascie lub kilkadziesiat lat (a przynajmniej nie w takim samym natezeniu co na poczatku zwiazku) wiec prawdziwa sztuka jest byc ze soba nawet w tym kolejnym etapie zwiazku zwanym proza zycia, ale najczesciej facet znajduje mlodsza (ktora nie narzeka i nie jest sfochowana) a kobieta fascynuje sie kolega z pracy zapominajac ze to wlasciwie klon jej faceta sprzed kilku lat.

Moze jestem dziwna ale smiesza mnie te narzekania z cyklu "mam obraczke ale chodze sama na spacery bo moj maz nie chce". Kiedys mialam faceta ktory byl ortodoksyjnym domatorem, uwierzcie lub nie ale nawet 15minutowy spacer z psem byl dla niego problemem, wiec...nie jest juz moim facetem (zreszta to dawne dzieje sprzed prawie 10lat). Jakos ciezko mi wmowic ze pewnych rzeczy nie zauwaza sie przed ślubem.
Jesli slysze ze 14letnia corka mojego faceta chodzi na pole dance* to sorry ale nie wydaje mi sie to stosowne, bo pomimo kategorii "aktywnosc ruchowa" jest tam jakies wyzwalanie zmysłowosci, ktore nabuzowanej hormonami nastolatce chyba nie jest jeszcze potrzebne, no chyba ze to mialo byc przygotowanie do zawodu :P w kazdym badz razie nie chcialabym aby moj maz nie mial nic przeciwko aby nasza nastoletnia corka chodzila na rurę.

Jesli facet ma zabrane prawko za alkohol to raczej ciezko uwierzyc ze to jednorazowy incydent, zwlaszcza ze niemal co wieczor wlewa w siebie kilka piw - nie chce zeby nasze potencjalne dziecko potykało sie o butelki po piwie.

Co do spotkan z obcym mezczyzna lub exem to zgadzam sie z Antym - co innego kumplowskie spotkanie z kolega ktorego znam tysiac lat a co innego kawa pireknym nieznajomym. Jesli ktos rozglada sie po bokach (o skokach nie wspominajac) to powinien skonczyc zwiazek w ktorym jest, no ale niestety ludzie boja sie samotnosci wiec koncza zwiazki dopiero gdy kogos poznaja.

* swoja droga to dziwne kto ja tam wpuscil, dolna granica wieku w fitness klubach to przewaznie 16 lat, oczywiscie nie mam na mysli zajec dla dzieci.
nie ma miłości bez naiwności
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
tobą=Tobą :)

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Byłabym skołonna pomyśleć po trzydziestce... :) Nie wydaje Ci się to rozsądnym rozwiązaniem?

W tym wieku ludzie są już bardziej dojrzali. Czegoś doświadczyli, coś osiągnęli, są bardziej pewni tego, na czym im zależy... Idealy o których czytali w liceum zweryfikowało życie i zeszli nieco niżej- na ziemię :)
Poglądy się zmieniają. 5-10 lat w życiu młodego człowieka ma kolosalne znaczenie.

Z wiekiem człowiek dochodzi do przekonania, co jest naprawdę dla niego istotne. Biorąc pod uwagę rozsądek i doświadczenia nie porwie się na małżeństwo z osobą z zupełnie innej bajki. Wie, że to nie ma racji bytu.

Piszesz o przyzwoleniu na kłamstwo. To chyba zależy od charakteru człowieka. I tego jak jemu się później żyje ze świadomością tego czynu.
Znam taką natoryczną kłamczuchę... Sądzę, że w obecnej chwili ona sama już nie odróżnia prawdy od kłamstw, które opowiada. Realne sprawy zlały się z fantazją... i mam wrażnenie, że jest jej z tym dobrze. Kwestia czy inni jej wierzą, na ile jeszcze ufają. Którego dnia powie prawdę i nikt nie potraktuje tego serio.
Z doświadczenia wiem , że kłamstwo ma krótkie nogi... Ludzie, którzy prze długi czas potrafią żyć w kłamstwie to doskonali aktorzy. I nad moralnością bym się zastanowiła, bo skoro potrafią udźwignąć taki ciężar...

Jestem skłonna zgodzić się z tobą w kwestii społecznego przyzwolnia na kłamstwo, wydaje mi się, że to proces nieodwracalny. Żyjemy w takim tempie, że kolejne przemilczenie faktu nic nie zmienia. Tak to funkcjonuje. I niewielu ma czas się nad tym zastanowić...

Natomiast to co piszesz o prowokowaniu losu, szukaniu nowego partnera... ma to miejsce w przypadkach, gdy czegoś brak w związku. W sytuacji gdy jesteśmy wciąż zafascynowani partnerem, rozmową z nim, nie zwrócimy uwagi na kogokolwiek innego.

Nie wierzę w takie słowa " nie wiem jak to się stało" :) To brak odwagi do przyznania się samemu sobie, jak bardzo jestem niedoskonały/a.
Świadomość porażki boli.

popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chyba też widziałem ten film jako dziecko... ale on nie stał na końcu tęczy.. a może coś mylę?
Nie jestem całkowicie bezużyteczny.. Mogę zostać użyty jako zły przykład.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
I skrzat który go pilnuje... Wredny oszust, złodziej, palacz i pewnie pijak, a według jednego horroru, specjalista od wykluczania ludzi z listy obecnych i od rozbioru mięsa:P
To tak by dodać nasycenia Waszemu różowi;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ooooooh yes ;-)
A na końcu tęczy czeka skarb :D
Nie jestem całkowicie bezużyteczny.. Mogę zostać użyty jako zły przykład.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry