Jeśli spora grupa rozwodzi się w przedziale 35-40 to chyba nie byli dość dojrzali by zapanować nad związkiem i go uratować;)
***
Często się zdarza tak, że ludzie przez pół życia śpią. Oczy im się otwierają w różnym wieku, jednym gdy mają 30 a innym przy 40 lub nawet 50. I naraz dochodzą do wniosku że wszystko robili źle i zmieniają swoje życie diametralnie.
Nie wiem czy aż tak bardzo można polegać na tym wieku;)
***
"Z wiekiem człowiek dochodzi do przekonania, co jest naprawdę dla niego istotne. Biorąc pod uwagę rozsądek i doświadczenia nie porwie się na małżeństwo z osobą z zupełnie innej bajki. Wie, że to nie ma racji bytu."
Czyli z wiekiem człowiek wybiera małżeństwo z rozsądku a nie z miłości?:P
***
"Jestem skłonna zgodzić się z tobą w kwestii społecznego przyzwolnia na kłamstwo, wydaje mi się, że to proces nieodwracalny."
To taki sam proces jak inny, obecnie trwa akceptacja dla różnych zboczeń, np homoseksualizmu czy transseksualizmu.
A rozpoczyna się publiczna akceptacja dla zdrad, rozwodów i krótkich małżeństwa.
Brak sprzeciwu oznacza zgodę, a jeśli to proces nieodwracalny, to dlaczego nikt się nie sprzeciwia? Bo każdy chce być lubiany, dobrze postrzegany, więc nie ocenia, nie krytykuje?
Nowomodna bzdura spychająca nas w otchłań.
***
"Natomiast to co piszesz o prowokowaniu losu, szukaniu nowego partnera... ma to miejsce w przypadkach, gdy czegoś brak w związku. W sytuacji gdy jesteśmy wciąż zafascynowani partnerem, rozmową z nim, nie zwrócimy uwagi na kogokolwiek innego. "
Czegoś brak bo ludzie stawiają na nowoczesny model związku, opartego o oczekiwania, wymagania, partnerstwo i te inne bzdury, które sprawiają że im człowiek dłużej w tym trwa tym mniej wolny się czuje. Czuje jakby jego związek był oparty na obowiązkach i nagrodach. I ma racje. To nie jest miłość.
Więc mniej lub bardziej świadomie szuka prawdziwej miłości. Ale gupek, nie umie kochać, więc robi to potrafi, czego go nauczono. Miłość zmienia w związek, czy w zniewolenie oparte na oczekiwaniach.
FF, miałaś faceta co nie chciał iść na spacer, więc go zmieniłaś. To takie mieć, kŧóre zastępuje być.
Kocha się człowieka, takim jakim jest, właściwie właśnie za to jaki jest - a to że jest ortodoksyjnym domatorem jest właśnie tym jaki on jest;)
Ja miałem odwrotność tego, dziewczynie nie podobało się że chodzę na spacery, że raz na kilka tygodni lubię sobie wyskoczyć na dwu dniowy spacerek bez telefonu i przyjmowania się całym światem. A poznając mnie, to była jedna z tych rzeczy, które ją we mnie fascynowały:D
***
Jeśli ktoś kogoś ma, poznaje nowych ludzi, to prędzej czy później się w kimś zakocha, to nieuniknione.
Jeśli później rzuci starego partnera by być z nowym, to ten nowy związek też nie może przetrwać. Byłem w takich kilku związkach. Najgorzej jak się jest oszukiwanym, żyjąc w nieświadomości że ktoś kogoś ma. Związki rozpoczęte na kłamstwie nigdy nie mają przyszłości.
Chociaż zawsze może być gorzej, można przecież trafić na chciwca, co znajdując nową osoby wcale nie zechce zakończyć poprzedniego związku;)
Dlatego zawsze mnie dziwi, że ludzie tak silnie zwracają uwagę na to by partner miał dobre wykształcenie, czy ambicje, a jednocześnie mają klapki na oczach jeśli chodzi o zasady którymi kieruje się w życiu.
Nie oceniać innych, phi!:P
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"