Widok
Ehhh... ja o tym ślubie powiedziałam dlatego, żeby może jakoś ułatwić podjęcie decyzji...
Agatha (chyba) podawała przykład z chrztem przed komunią... Jeśli dziecko będzie chciało, to zawsze może przejść chrzest. W końcu to nie jest tak, że jak rodzice wybiorą, to później już koniec i kropka.
Z drugiej strony nie znam stosunków w Twojej rodzinie (nie chcę wracać do początku wątku, gdzie być może opisywałas) - jeśli w grę wchodzi marudzenie jednej ciotki czy babci, to chyba nie wzięłabym tego pod uwagę... Jeśli marudzi cała rodzina... to nie wiem sama - rodzina powinna zrozumieć, że masz prawo wybierać sposób na życie i wiarę. Pewnie nie pomogłam... Ale chyba nie ma na pierwszy rzut oka dobrego wyjścia :( Na szczęście dziecko zawsze może pójść swoją drogą kiedy już będzie wystarczająco świadome (i dorosłe).
Agatha (chyba) podawała przykład z chrztem przed komunią... Jeśli dziecko będzie chciało, to zawsze może przejść chrzest. W końcu to nie jest tak, że jak rodzice wybiorą, to później już koniec i kropka.
Z drugiej strony nie znam stosunków w Twojej rodzinie (nie chcę wracać do początku wątku, gdzie być może opisywałas) - jeśli w grę wchodzi marudzenie jednej ciotki czy babci, to chyba nie wzięłabym tego pod uwagę... Jeśli marudzi cała rodzina... to nie wiem sama - rodzina powinna zrozumieć, że masz prawo wybierać sposób na życie i wiarę. Pewnie nie pomogłam... Ale chyba nie ma na pierwszy rzut oka dobrego wyjścia :( Na szczęście dziecko zawsze może pójść swoją drogą kiedy już będzie wystarczająco świadome (i dorosłe).
7-8 letnie dziecko potrafi się normalnie bronić, o ile nie jest etatowym kozłem ofiarnym. Jeśli już tym kozłem jest, to jeśli będzie miało chrzest, to będzie wyśmiewane z powodu koloru podeszw w butach. Sama pierwszy słynny epizod przywalenia komuś tekstem między oczy miałam w wieku lat trzech:)
Mój brat był klasową gwiazdą, więc choć chrztu nie miał, to żaden przytyk na ten temat albo nie miał miejsca, albo się nie udał, więc nikt niczego takiego nie pamięta.
Kuzynka jest miłą, spokojną, lubianą osoba, więc nikomu nie przyszło do głowy, zeby jej dokuczać.
Nie istnieje dzisiaj coś takiego, jak społeczny przymus bycia ochrzczonym.
Mój brat był klasową gwiazdą, więc choć chrztu nie miał, to żaden przytyk na ten temat albo nie miał miejsca, albo się nie udał, więc nikt niczego takiego nie pamięta.
Kuzynka jest miłą, spokojną, lubianą osoba, więc nikomu nie przyszło do głowy, zeby jej dokuczać.
Nie istnieje dzisiaj coś takiego, jak społeczny przymus bycia ochrzczonym.
Bigbeat - muszę Ci powiedzieć, że wogóle nie pomyślałam o tym, że kiedykolwiek dziecko może wyrzygać rodzicom, że go nie ochrzcili... a rzeczywiście tak własnie może się zdarzyć. A bo ono wierzy i dla niego Bóg jest o.k. a bo chce zostać zakonnicą a bo inne dzieci chodzą... różne mogą być powody. Ale tak jak czytam wcześniejsze wypowiedzi - to chyba zależy od środowiska, najbliższej rodziny jak traktowane są takie dzeci, czy już dorośli...
Jestem pewna, że jak Twój Dzieciaczek będzie już na świecie - podejmiesz tą decyzję i będzie to najlepsza decyzja.
Jestem pewna, że jak Twój Dzieciaczek będzie już na świecie - podejmiesz tą decyzję i będzie to najlepsza decyzja.
Agatha, Twoja wypowiedź daje dowód na to, że dla chcącego nic trudnego :D
Ale z kozłem ofiarnym, to chyba nie tak do końca... Myślę, że nie każde 7-8 letnie będzie w stanie zrozumieć nagle, że jego koledzy idą do komunii, a ono nie... No, chyba, że "od początku" - "od małego" rodzice będą tłumaczyć i wyjaśniać, że większość robi tak, a my tak... Choć nawet jeśli zrozumie do czasu komunii, to i tak będzie mu trudno być innym...
Ja dylematu nie mam, bo ślub kościelny brałam i wtedy deklarowałam. Nie praktykuję, nie lubię księży, zakonnic i uważam, że co najmniej połowa chodzących do kościoła "klepie" wyuczone formułki bez najmniejszej chęci zrozumienia (dlatego nie chodzę do kościoła), ale w Boga wierzę...
Ale z kozłem ofiarnym, to chyba nie tak do końca... Myślę, że nie każde 7-8 letnie będzie w stanie zrozumieć nagle, że jego koledzy idą do komunii, a ono nie... No, chyba, że "od początku" - "od małego" rodzice będą tłumaczyć i wyjaśniać, że większość robi tak, a my tak... Choć nawet jeśli zrozumie do czasu komunii, to i tak będzie mu trudno być innym...
Ja dylematu nie mam, bo ślub kościelny brałam i wtedy deklarowałam. Nie praktykuję, nie lubię księży, zakonnic i uważam, że co najmniej połowa chodzących do kościoła "klepie" wyuczone formułki bez najmniejszej chęci zrozumienia (dlatego nie chodzę do kościoła), ale w Boga wierzę...
Mam w rodzinie dwoje dzieci, które były chrzczone dzień przed komunią, bo chciały przystapić do komunii tak jak reszta klasy (ze względu na prezenty, imprezę itp :D). Nikt im nie robił najmniejszych problemów ani nawet nie wytrzeszczał oczu - ani księża, ani dzieci, ani rodzina.
Jako jedyna z klasy nie przystępowałam do bierzmowania, nikt mi z tego powodu nawet się nie zająknął.
Znam chłopaka, który przyjmował chrzest kilka dni przed slubem, sytuacja jak wyżej.
Znam parę, w której facet był zdeklarowanym ateistą, dziewczyna wierząca, brali ślu jednostronny kościelny, dalej bez dodatkowych atrakcji ze strony innych osób.
Moim zdaniem dzisiaj trzeba być prawdziwym kozłem ofiarnym, żeby dać sobie narobić nieprzyjemności z powodu braku chrztu. Ale kozłu ofiarnemu nic nie pomoże, nie ten powód, to inny.
Jako jedyna z klasy nie przystępowałam do bierzmowania, nikt mi z tego powodu nawet się nie zająknął.
Znam chłopaka, który przyjmował chrzest kilka dni przed slubem, sytuacja jak wyżej.
Znam parę, w której facet był zdeklarowanym ateistą, dziewczyna wierząca, brali ślu jednostronny kościelny, dalej bez dodatkowych atrakcji ze strony innych osób.
Moim zdaniem dzisiaj trzeba być prawdziwym kozłem ofiarnym, żeby dać sobie narobić nieprzyjemności z powodu braku chrztu. Ale kozłu ofiarnemu nic nie pomoże, nie ten powód, to inny.
ja tez nie mam zamiaru chrzcic:] najlepiej jak by moje dziecko nie mialo kontaktu ze stonkami wszelkiej masci no ale coz zyjemy w takim kraju a nie innym. ale sie wlasnie obawiam ze jak przyjdzie do czasu komuni i dzieci beda dostawac prezenty i moje sie zapyta czemu ona nie dostanie? jeszcze mam sporo czasu napewno cos niezbyt ostrego wymysle :]
znam przypadek dziewczyna nie miała chrztu bo rodzice postanowili zostawić jej tą decyzje i jak miała 8lat dzieci w szkole miały przygotowania do komunii biedna płakała, ponieważ nie mogła też uczestniczyć w tej uroczystości, wstyd jej było że rodzice nie zrobili tego jak była mała inne dzieci miał chrzest a ona czuła sie jak jakiś odludek bo była jedyna.
teraz jest jej głupio przystąpić do chrztu w wieku dwudziestu kilku lat. i po kolei chrzest, komunie i bierzmowanie. jej partner chciałby wziąśc ślub kościelny no ale jest to raczej mało możliwe.
Moim zdaniem zastanówcie się czy dziecku krzywdy nie robicie taką decyzją.
teraz jest jej głupio przystąpić do chrztu w wieku dwudziestu kilku lat. i po kolei chrzest, komunie i bierzmowanie. jej partner chciałby wziąśc ślub kościelny no ale jest to raczej mało możliwe.
Moim zdaniem zastanówcie się czy dziecku krzywdy nie robicie taką decyzją.
idź pogadaj do franciszkanów. oni mają zdrowe poglądy (choć dopuszczam wyjątki)
zapytaj jak to wygląda od drugiej strony;) może Ci się rozjaśni co chcesz zrobić
a z mojej perspektywy - dziecku nie zaszkodzi w końcu to nie przypiekanie żywym ogniem, nie obciążasz też dziecka sumienia - co najwyżej swoje (ale skoro dla Ciebie to nie ma znaczenia - to potraktuj to jak dawanie prezentów na święta Bożego Narodzenia, jako element tradycji a nie wiary czy religijnego obrządku)
zapytaj jak to wygląda od drugiej strony;) może Ci się rozjaśni co chcesz zrobić
a z mojej perspektywy - dziecku nie zaszkodzi w końcu to nie przypiekanie żywym ogniem, nie obciążasz też dziecka sumienia - co najwyżej swoje (ale skoro dla Ciebie to nie ma znaczenia - to potraktuj to jak dawanie prezentów na święta Bożego Narodzenia, jako element tradycji a nie wiary czy religijnego obrządku)
jezeli ode mnie to by zalezalo, to nie chrzcilabym dziecka na razie...ja wierze w Boga, ale w instytucje kosciola, ksiezy i soistr nie.
podobnie mam jak Kas, to moj maz bardziej nalegal na slub koscielny, teraz dziecko w drodze, wiec na chrzciny.
z drugiej strony, w UK szkoly wyznaniowe maja wyzszy poziom itp, i dziecko powinno byc ochrzczone, a rodzice po slubie koscielnym itp...wiec nawet z tego powodu wygodniej jest mi ochrzcic i nikt nie bedzie mial do mnie pretensji.
aha i dla swietego spokoju...
podobnie mam jak Kas, to moj maz bardziej nalegal na slub koscielny, teraz dziecko w drodze, wiec na chrzciny.
z drugiej strony, w UK szkoly wyznaniowe maja wyzszy poziom itp, i dziecko powinno byc ochrzczone, a rodzice po slubie koscielnym itp...wiec nawet z tego powodu wygodniej jest mi ochrzcic i nikt nie bedzie mial do mnie pretensji.
aha i dla swietego spokoju...