Widok
Czy lubicie swoją pracę?
Witam.
Wstając dziś do pracy w piękny poniedziałkowy poranek naszło mnie pytanie "czy lubię swoją pracę" Ja znam odpowiedź. Teraz pytanie do was: lubicie? Nie chodzi mi tylko o kwestię zarobków czy atmosferę. Raczej całokształt. Czy czujecie się w niej spełnieni czy tylko "odbębniacie" swoje godziny patrząc co jakiś czas na zegarek czy już nie pora się ewakuować. Jak dla was wyglądała by praca marzeń? Pozdrawiam
Wstając dziś do pracy w piękny poniedziałkowy poranek naszło mnie pytanie "czy lubię swoją pracę" Ja znam odpowiedź. Teraz pytanie do was: lubicie? Nie chodzi mi tylko o kwestię zarobków czy atmosferę. Raczej całokształt. Czy czujecie się w niej spełnieni czy tylko "odbębniacie" swoje godziny patrząc co jakiś czas na zegarek czy już nie pora się ewakuować. Jak dla was wyglądała by praca marzeń? Pozdrawiam
Lubię. Jak tylko praca przestaje mi dawać satysfakcję nawet taką malutką to oznacza że pora na zmiany.W pracy spędzamy większość życia, wkładamy w nią prawie całą swoją energię. Chyba bym oszalała jeśli miałabym codziennie rano zmuszać się do pójścia do pracy.
Ale są też takie okresy że się odbębnia i z radością wyczekuje końca. Zwłaszcza jak ma się coś więcej poza pracą co się lubi robić :)
Ale są też takie okresy że się odbębnia i z radością wyczekuje końca. Zwłaszcza jak ma się coś więcej poza pracą co się lubi robić :)
Lubię i to z wielu względów. Lubię swoja pracę, lubię ludzi, z którymi pracuję (oczywiście nie wszystkich, ale ogólnie na plus) itd. Nie odczuwam frustracji, że muszę iść do pracy. Kiedyś dawno, dawno temu miałam taki epizod, pracę, której nie znosiłam. Odczuwałam duży stres z nią związany. Codziennie przeżywałam koszmar rano wstając. Masakra. Wytrzymałam 2,5 miesiąca.
Kiedyś traktowałam ludzi dobrze, teraz z wzajemnością....
"Kiedyś dawno, dawno temu miałam taki epizod, pracę, której nie znosiłam. Odczuwałam duży stres z nią związany. Codziennie przeżywałam koszmar rano wstając. Masakra. Wytrzymałam 2,5 miesiąca."
Ja wytrzymałem 14 lat.
Ja wytrzymałem 14 lat.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Pracuję w moim kochanym trójmieście i lubię moją pracę, mimo iż wiele osób nie miałoby ochoty tam pracować.Wiele koleżanek odeszło i odchodzi z niej. Wiele się nauczyłam, łączą mnie dobre relacje z pracownikami, oraz innymi ludźmi, wykonując swoje obowiązki wkładam w nie dużo serca.
Niestety jest też druga ciemniejsza strona medalu...
Kończę dzienny dyżur o 19 tej, a w domu byłam ( obecnie jestem na urlopie rodzicielskim) ok.godz 21ej
Nocną zmianę kończę o 7 rano, w domu byłam ok 9.30, gdyż dojeżdżam kawał drogi.
Praca bardzo ciężka pod względem psychicznym i fizycznym, z resztą,nie będę wdawać się w szczegóły bo to forum publiczne.
Korci mnie, żeby pracę zmienić, marzę o tym, by przenieść się bliżej miejsca zamieszkania.Mam małe dzieci, zależy mi na tym, by być szybciej w domu, by było mi w niej lżej pod względem fizycznym. Chciałabym mieć więcej siły żeby zająć się swoimi maluchami i domem.
Moja koleżanka pochwaliła się na portalu społecznościowym, że odchodzi z pracy, to jej znajomi gratulują jej, że to bardzo mądra decyzja, ze inni powinni z niej wziąć przykład.
Podobnie jak ja, wracała z pracy skonana fizycznie i psychicznie, jedząc kanapkę na dworcu czekając na pociąg ( bo czasami w ciągu 12-tu godz pracy nie było czasu)
Piszecie o zmianie pracy.ok, jestem za, a nawet przeciw, ale ja się boję zmian. Cieszę się, ze mam pracę, umowę na czas nieokreślony, zawsze mogę trafić gorzej i tego się boję.
Niestety jest też druga ciemniejsza strona medalu...
Kończę dzienny dyżur o 19 tej, a w domu byłam ( obecnie jestem na urlopie rodzicielskim) ok.godz 21ej
Nocną zmianę kończę o 7 rano, w domu byłam ok 9.30, gdyż dojeżdżam kawał drogi.
Praca bardzo ciężka pod względem psychicznym i fizycznym, z resztą,nie będę wdawać się w szczegóły bo to forum publiczne.
Korci mnie, żeby pracę zmienić, marzę o tym, by przenieść się bliżej miejsca zamieszkania.Mam małe dzieci, zależy mi na tym, by być szybciej w domu, by było mi w niej lżej pod względem fizycznym. Chciałabym mieć więcej siły żeby zająć się swoimi maluchami i domem.
Moja koleżanka pochwaliła się na portalu społecznościowym, że odchodzi z pracy, to jej znajomi gratulują jej, że to bardzo mądra decyzja, ze inni powinni z niej wziąć przykład.
Podobnie jak ja, wracała z pracy skonana fizycznie i psychicznie, jedząc kanapkę na dworcu czekając na pociąg ( bo czasami w ciągu 12-tu godz pracy nie było czasu)
Piszecie o zmianie pracy.ok, jestem za, a nawet przeciw, ale ja się boję zmian. Cieszę się, ze mam pracę, umowę na czas nieokreślony, zawsze mogę trafić gorzej i tego się boję.
Ja mam pracę, którą Kocham i jednocześnie Nienawidzę! - zapyta może Ktoś: Jako to? a Ja mu odpowiem: Tak to ... !
Niemal każdy dzień mam inny, podobny do drugiego ale nie ten sam. Pracując przez okres podobny jak Cross, nigdy nie popadłem w monotonię.
Ta moja praca jest okrutna z jednego powodu, bo organizacja w której pracuję ma biznes, który trwa 24h we wszystkie dni w roku. Nikt nie szanuję tego, że skończyłeś właśnie po 8,10,12 i więcej godzinach czas pracy, Ktoś może zadzwonić do Ciebie bo właśnie ten Ktoś jest w pracy! i ma problem! a Ty odpowiadasz za organizację wielu działów w firmie.
Zaletą jest to, że mogę sobie tą pracę rozpocząć o wybranej godzinie w ciągu doby;-) lub mogę sobie nie pracować w dzień powszedni a w zamian pracować w sobotę lub niedzielę;-)
I jeszcze jedno najważniejsze: Zadania: co mam robić w danym tygodniu wyznaczam sobie sam;-) i jeszcze nikt przez okres 14 lat nie zapytał mnie dlaczego tak a nie tak;-)
Czas pracy to 30% delegacje 70% biuro, przy czym, biuro mogę robić gdzie chcę i zazwyczaj w biurze w siedzibie firmy jestem 2 dni w miesiącu a reszta Home Office. Ten Home Office mogę sobie powiązać np. z delegacją. Załatwienie czegoś tak w trójmieście a reszta pracy np. w hotelu z widokiem na morze;-)
Ktoś powie fajnie: Tyle tylko, że Ja tym rzygam. Nie ma to jak codzienni widzieć rodzinę, jechać rowerem z Synem do przedszkola, taka codzienność, nie mieszanie świata pracy z mirem domowym. To jest chore.
Kiedyś to rzucę! Już sobie obiecałem ale nie zrobię tego wcześniej niż za kilka lat. Najpierw muszę spełnić ostatnie marzenie;-)
I umie w firmie nie ma żadnych zgredów, średnia wieku wszystkich pracowników to na pewno do 33 lata. Komputera osobistego nie ma tylko sprzątaczka;-) Przepływ informacji niemal natychmiastowy!
Każdy pracownik (oprócz sprzątaczki) musi władać biegle dwoma językami obcymi bo firma globalna;-) I każdy pracownik oprócz sprzątaczki musi mieć wykształcenie wyższe.
Jedna rzecz jest świętością: realizacja zadań w terminie.
EDIT:
Gdybym mógł cofnąć czas to na pewno ... na taką pracę bym się nie zgodził. Tyle tylko, że musiałbym mieć wtedy tą mądrość, którą mam teraz. Jednak wtedy nie miałem.
I jeszcze jedną rzecz chcę dodać: Nigdy nie obchodziły mnie w firmie, tego typu rzeczy jak: gierki, szmerki, obgadywanie, itp. Tego nigdy nie doświadczyłem. Kompletnie się tym nie interesuję.
Niemal każdy dzień mam inny, podobny do drugiego ale nie ten sam. Pracując przez okres podobny jak Cross, nigdy nie popadłem w monotonię.
Ta moja praca jest okrutna z jednego powodu, bo organizacja w której pracuję ma biznes, który trwa 24h we wszystkie dni w roku. Nikt nie szanuję tego, że skończyłeś właśnie po 8,10,12 i więcej godzinach czas pracy, Ktoś może zadzwonić do Ciebie bo właśnie ten Ktoś jest w pracy! i ma problem! a Ty odpowiadasz za organizację wielu działów w firmie.
Zaletą jest to, że mogę sobie tą pracę rozpocząć o wybranej godzinie w ciągu doby;-) lub mogę sobie nie pracować w dzień powszedni a w zamian pracować w sobotę lub niedzielę;-)
I jeszcze jedno najważniejsze: Zadania: co mam robić w danym tygodniu wyznaczam sobie sam;-) i jeszcze nikt przez okres 14 lat nie zapytał mnie dlaczego tak a nie tak;-)
Czas pracy to 30% delegacje 70% biuro, przy czym, biuro mogę robić gdzie chcę i zazwyczaj w biurze w siedzibie firmy jestem 2 dni w miesiącu a reszta Home Office. Ten Home Office mogę sobie powiązać np. z delegacją. Załatwienie czegoś tak w trójmieście a reszta pracy np. w hotelu z widokiem na morze;-)
Ktoś powie fajnie: Tyle tylko, że Ja tym rzygam. Nie ma to jak codzienni widzieć rodzinę, jechać rowerem z Synem do przedszkola, taka codzienność, nie mieszanie świata pracy z mirem domowym. To jest chore.
Kiedyś to rzucę! Już sobie obiecałem ale nie zrobię tego wcześniej niż za kilka lat. Najpierw muszę spełnić ostatnie marzenie;-)
I umie w firmie nie ma żadnych zgredów, średnia wieku wszystkich pracowników to na pewno do 33 lata. Komputera osobistego nie ma tylko sprzątaczka;-) Przepływ informacji niemal natychmiastowy!
Każdy pracownik (oprócz sprzątaczki) musi władać biegle dwoma językami obcymi bo firma globalna;-) I każdy pracownik oprócz sprzątaczki musi mieć wykształcenie wyższe.
Jedna rzecz jest świętością: realizacja zadań w terminie.
EDIT:
Gdybym mógł cofnąć czas to na pewno ... na taką pracę bym się nie zgodził. Tyle tylko, że musiałbym mieć wtedy tą mądrość, którą mam teraz. Jednak wtedy nie miałem.
I jeszcze jedną rzecz chcę dodać: Nigdy nie obchodziły mnie w firmie, tego typu rzeczy jak: gierki, szmerki, obgadywanie, itp. Tego nigdy nie doświadczyłem. Kompletnie się tym nie interesuję.
Dodam coś pod swoim wpisem:
ja naprawdę obiecałem sobie, że to rzucę a kiedy to zrobię będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi!
chcę mieć najprostszą pracę życia: może zostanę cieciem, który otwiera bramę? A może portierem, który wydaje klucze pracownikom, a może kierowcą profesjonalnego ciągnika rolniczego - mam uprawnienia.
na pewno przez pierwszy rok po rzuceniu tej pracy nie podejmie innej! - zamelinuję się w bieszczadach a później na kilka lat podejmę najprostszą pracę. Może będę wypalał węgiel drzewny w tych bieszczadach? Albo handlował drewnem kominkowym!
przecież wszyscy chcecie mieć kominki;-)
ja naprawdę obiecałem sobie, że to rzucę a kiedy to zrobię będę najszczęśliwszym człowiekiem na ziemi!
chcę mieć najprostszą pracę życia: może zostanę cieciem, który otwiera bramę? A może portierem, który wydaje klucze pracownikom, a może kierowcą profesjonalnego ciągnika rolniczego - mam uprawnienia.
na pewno przez pierwszy rok po rzuceniu tej pracy nie podejmie innej! - zamelinuję się w bieszczadach a później na kilka lat podejmę najprostszą pracę. Może będę wypalał węgiel drzewny w tych bieszczadach? Albo handlował drewnem kominkowym!
przecież wszyscy chcecie mieć kominki;-)
>Chcę mieć najprostszą pracę życia: może zostanę Cieciem, który otwiera bramę? a może Portierem, który wydaje klucze pracownikom, a może kierowcą Profesjonalnego Ciągnika rolniczego - mam uprawnienia.
Rozumiem, że najpierw odłożysz spore oszczędności na konto, żeby mieć z czego żyć, jak już podejmiesz tę pracę swoich marzeń? ;)
Rozumiem, że najpierw odłożysz spore oszczędności na konto, żeby mieć z czego żyć, jak już podejmiesz tę pracę swoich marzeń? ;)
@Mikronezjo;
Na szczęście taki mam plan oraz to, żeby coś kupić w Trójmieście, zanim to zrobię.
Poza tym mam żonę, która na ten czas więcej zarabia ode mnie;-) Więc jak mogę sobie robić co chcę.
Jak coś to Żona przygarnie! a jeśli Żona nie przygarnie to może Któraś z Was w Trójmieście.
Jestem zaradny.
Na szczęście taki mam plan oraz to, żeby coś kupić w Trójmieście, zanim to zrobię.
Poza tym mam żonę, która na ten czas więcej zarabia ode mnie;-) Więc jak mogę sobie robić co chcę.
Jak coś to Żona przygarnie! a jeśli Żona nie przygarnie to może Któraś z Was w Trójmieście.
Jestem zaradny.
">Chcę mieć najprostszą pracę życia: może zostanę Cieciem, który otwiera bramę? a może Portierem, który wydaje klucze pracownikom, a może kierowcą Profesjonalnego Ciągnika rolniczego - mam uprawnienia."
Zakładam (nie wiem czy słusznie) że dobrze zarabiasz. Dysproporcja pomiędzy zarobkami które masz obecnie a tymi, które otrzymasz za wymarzoną najprostszą pracę życia sprawi że na marzeniach się skończy.
Zakładam (nie wiem czy słusznie) że dobrze zarabiasz. Dysproporcja pomiędzy zarobkami które masz obecnie a tymi, które otrzymasz za wymarzoną najprostszą pracę życia sprawi że na marzeniach się skończy.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.
Stanisław Lem
Stanisław Lem
Cross, całkiem szczerze piszę:
Wystarczy mi, żeby starczyło na życie (jedzenie) plus opłaty (czynsz). Samochodu na pewno przez pierwsze kilka lat nie kupię - nie będzie mi potrzebny. Rowerów u mnie pod dostatkiem, motocykl? - zostawię! dokupię skuter miejski, który spala 3l na 100 km a OC poniżej 100 zł. na rok.
Wystarczy tej gonitwy. Trzeba przyhamować.
Wystarczy mi, żeby starczyło na życie (jedzenie) plus opłaty (czynsz). Samochodu na pewno przez pierwsze kilka lat nie kupię - nie będzie mi potrzebny. Rowerów u mnie pod dostatkiem, motocykl? - zostawię! dokupię skuter miejski, który spala 3l na 100 km a OC poniżej 100 zł. na rok.
Wystarczy tej gonitwy. Trzeba przyhamować.