Widok

Czy milosc po milosci moze byc miloscia?

Temat to mi sie udal:D
ciekawi mnie wasze zdanie na temat milosci.... Czy w zyciu mozna kochac tak samo silnie wiele kobiet? Czy moze to jest tak ze w zyciu mozna kochac prawdziwie tylko raz, a potem to sie kocha i szanuje ale to juz niejest to...?
Gadale z wieloma osobami i wiekszosc tak ma ze kogos kocha. Nie jest z ta osoba ale ja kocha. Moze byc z kims i ta osobe kochac ale wie ze jezeli tamta osoba by przyszla i dala jej szanse to z obecnego zwiazku nic by niebyla. Czy tak wlasnie jest?
ciekawi mnie wlasnie to czy ludzie potrafia prawdziwie kochac tylko jedna osobe na swiecie, a reszta to juz jest jakas slabsza milosc, bezx tak wielkiego znaczenia....A moze to tylko iluzja, moze ta sooba ktora tak prawdziwie kochamy to nie istnieje, moze kochamy tylko swoje wyobrazenie o tej osobie, zludzenie? przeciez ta osoba mogla sie zmienic, moglo sie stac wiele rzeczy...wkoncu nawet my moglismy sie zmienic....
Czy ja wogule logicznie mowie i ktos to rozumie?:D

Pozdrawiam
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 4
Jako pierwsza moża ja Ci odpiszę.
Wydaje mi się,że można kochać tak samo (w moim przypadku) każdego mężczyznę z którym się jest.Aczkolwiek to czy się naprawdę kochało wychodzi dopiero z czasem.Wydawało mi się,ze kochałam kogoś przez 5 lat,ale z czasem nie jestem pewna czy to oby napewno była miłość.5 lat to kupa czasu.nie twierdzę,że nic do tego człowieka nie czułam,ale....Jestem teraz zupełnie z kimś innym i kocham go,chcemy założyć rodzine i jest wspaniale,ale jak pomyslę o tamtej mojej byłęj miłości sprzed 3 lat to nic nie czyję oprócz sentymentu.Ale....!!!!!!Ten ktoś nie był jedyną osobą którą kochałam.był jeszcze ktoś inny.nasz związek trwał baaaardzo krótko,ale bardzo szybko się rozwijał.Tego kogoś kochałam chyba naprawdę,bo do tej pory jak go spotykam to serce wali mi jak szalone,z rak wszystko wylatuje i nogi mam jak zwaty.Ale w chwili obecnej nic do tego kolesia nie czuję!Nic!!!Nie wiem więc dlaczego tak reaguję jak go widzę???Na tamtego poprzedniego to nie ma takiej reakcji.Jak go mijam to "cześć"-"cześć" chwile pogadamy,co u kogo słuchać i dalej idziemy w swoja stronę.Zupełnie "bezpłuciowo" nasze spotkania sie odbywają.
A co do twojego tematu to uważam,ze jak najbardziej miłość po miłości może być miłością!!!!!!
Ja tak mam :)

popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Fajny temat.
Miłość. Pierwsza rzecz, to nasz wybranek (wybranka) musi posiadać kilka cech, które nam bardzo odpowiadają, a druga to nasza pielęgnacja tego uczucia. Żeby zaiskrzyło wystarczy to pierwsze, a żeby trwało to musi być drugie.
Wydaje mi się, że siła uczucia zależy od ilości i nasilenia cech pożądanych i od tego jak bardzo dbamy o to, żeby kochać.
Te starania zależą od nas, czy podsycamy to, co łączy, czy dbamy o wspólne symbole, czy potrafimy wybaczyć wady, itd.
Miłości bez wzajemności też może trwać, bo ją sami pielęgnujemy. Tak samo miłość po latach też istnieje wyłącznie dzięki pielęgnacji obrazu, prawdziwego lub nieprawdziwego. Czasem kochamy kogoś, chociaż z nim nie jesteśmy, chociażby dlatego, żeby kochać kogolwiek, bo w każdym jest potrzeba dawania takiego uczucia. Dbamy o to, żeby nie czuć pustki i nie pozwalamy sobie na zapomnienie.
Jak z mojego doświadczenia wynika, mogą istnieć kolejne miłości o różnym nasileniu.
lubię cyfry i litery
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
a dlaczego miłośc po miłości ??
a miłości równoległe nie istnieją ??
są przecież rózne rodzaje miłosci...przyjacielska..na zabój...do grobowej deski...cielesna..siostrzano-b raterska....można kochac na rózne sposoby rózne osoby...i ja tak mam ;)..

całe zycie z wariatkami..równolegle...

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Chodzi mi raczej o to o czym mowila nef....
Moze to dokladnie wyjasnie, bo widzie ze zaczynacie isc w zlym kierunku....

Kiedys znalem kogos, przez krotki czas, bylo milo, znajomosc rozkrecala sie bardzo szybko i wszystko niby bylo oki, az tej drugiej osobie sie odwidziala, doslownie z dnia na dzien sie wszystko zmienilo....
Teraz jestem z kims innym, a mialem okazje pogadac z tamta osoba, wyjasnic sobie conieco, dowiedzialem sie wreszcie dlaczego stalo sie jak sie stalo.....i zdalem sobie sprawe ze przez ten okres niewiedzy, bylem troche wsciekly na tamta osobe ale nadal ja kochalem..... myslalem o niej codziennie, i wiele rzeczy mi ja przypominalo...teraz po tej rozmowie to wrocilo ze zdwojona sila....
Zastanawiam sie czy moge kogos kochac i byc z nim myslac o kims innym w wolnej chwili.... gdy jestem z ta osoba z ktora jestme to jest oki, ale to nie jest to co bylo z tamta, nie ma tej duchowej wiezi, porozumienia i takich innych.... zdaje sobie sprawe ze nie wazne z kim bylem przez ten czas to zawsze myslalem o tamtej jednej osobie..... zastanawiam sie czy moge jeszcze kogos innego kochac, czy jest to milosc czy jakies inne uczucie..... tak czy inaczej nie czuje sie uczciwie wobec innych, a moze po prostu nie czuje sie uczciwie wobec siebie
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

A może to nie żadna duchowa więź tylko feromony i takie tam?
Bo to działa podobnie.
Tak słyszałam...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Duchowa wiez, feromony nie potrafia spowodowac bys w 80% rzeczy zgadzala sie z druga osoba, i by co drugi zapoczynany temat byl rownoczesnie wypowiadany przez dwie osoby.... To byla jedyna osoba przy ktorej nie bylem Anty, bo po prostu idealnie sie zgdywalismy....
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1

"Na co czekasz? Goń ją!":)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ktoś kiedyś madrze powiedział ze kochamy w życiu jeden raz zakochujemy się za to miliony
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
pewna dziewczyna napisał(a):

>
> "Na co czekasz? Goń ją!":)


Gdyby to bylo mozliwe to bym ja gonil...probowalem ja "gonic" przez rok.... teraz pozostalo mi zaakceptowac sytuacje taka jaka jest
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 3
to spróbuj zapomnieć i moge ci powiedzieć jedno skoro odeszła nie była tą dokładną drugą połówka bo gdyby nią byla nie odeszłaby. Pozostaje nam w to wierzyć
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Tak, tylko chodzi o to by kogos pokochac tak samo jak ja, iczy to jest mozliwe....takie bylo przeslanie posta rozpoczynajacego ten watek :D
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja jestem w podobnej (poniekad) sytuacji jak Ty - Anty. Przez kilka lat bylam w bardzo burzliwym, niesamowitym zwiazku z czlowiekiem, ktorego kochalam do szalenstwa, ktory kompletnie przewartosciowal caly moj swiat, z ktorym bylam po prostu najszczesliwsza na swiecie. Choc to banalne slowa - wlasnie one swietnie oddaja to, jak sie przez wiekszosc tego okresu czulam.
Moglabym tak dluugo sie rozwodzic - to mile wspomnienia :) - ale - przechodzac do rzeczy:

Dwa lata temu zwiazek zaczal wygasac. Nie dalismy rady utrzymac tej magii, ktora zostala zbombardowana ogromem zyciowych klopotow i problemow.

I - odpoiadajac w koncu na Twoje pytanie - z wielkim zalem stwierdzilam, i niestety utwierdzam sie w tym przekonaniu - ze nie da sie juz 2gi raz TAK pokochac. Bywalam potem w zwiazkach - naprawde swietnie sie zapowiadajacych, wszytko w nich niby gralo - ale mialam ciagle w glowie ta jedna, powracajaca mysl..
Nic z tych zwiazkow nie wyszlo - a ja wlasciwie stracialm nadzieje, przestalam sie na to nastawiac- ze poznam jeszcze kogos, z kim uda mi sie stworzyc zwiazek na miare tamtego.

Polecam Szymborska, "Milosc szczesliwa" - tak sobie mysle, ze faktycznie, niektorzy przez cale zycie nie doswiadczaja prawdziwej, tej uskrzydlajacej milosci - a skoro mi juz raz sie ona przytrafila - to, myslac realistycznie - niestety watpie, abym miala drugi raz takie szczescie.

:(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jestem pierwszy raz na tym forum, wiec chcialam powiedziec 'czesc' - od czego powinnam w sumie zaczac :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
nie wiem co napisać, powszechnie wiadomo, ze nie istnieją gotowe recepty na wszystko, ale sądze Anty, że może teraz z perspektywy czasu wcale nie potrafisz spojrzeć na tamtą znajomość zupelnie obiektywnie, może z czasem zbyt ją wyidealizowałeś,co?może w rezultacie stała się niedoścignionym ideałem relacji z druga osobą, i żaden kolejny związek nie dorasta do pięt temu poprzedniemu????Może byliście razem przez "chwilę"i świetnie się dogadywaliście, ale w życiu bywa różnie i niewiadomo, czy gdybyście dłużej ze sobą pobyli to czy rzeczywiście byłoby tak wspaniale. Czasem dzieje się coś, czego nie umiemy zrozumieć i moze nigdy nie będzie nam dane pojąć, dlaczego się stalo tak a nie inaczej, pozostaje nam jedynie zaakceptować sytuację, ale można tez spojrzeć z innej perspektywy, na przykład takiej, że ktoś tam na górze lub los (zależy w co wierzysz) zabrał Ci to czy tamto (jak zabawkę dziecku....sorki za porównanie:), żeby uchronić Cię przed większym bólem, rozczarowaniem... nie wiem, naprawdę nie wiem, próbuję coś podpowiedzieć...Ty sam tylko potrafisz sobie odpowiedzieć na te pytania, one są w Tobie.
Swoją droga bardzo mi kogoś przypominasz, ale nie martw się...z całą pewnością nie znamy się;)
Każda przyjaźń jest inna, każda miłość ma swoją własną urodę...nie da się ich porównywać, tak jak my i każdy kolejny dzień różni się od poprzedniego...
...inny nie znaczy przecież gorszy, skoro są tak różne i nie można ich porównywać.
Poza tym wiesz Anty, myślę że miłość dojrzewa w życiu bardzo powoli,cichutko i niepostrzeżenie, wiele razy byłam zakochana, teraz myślę, że kocham (choć czasem się zastanawiam, co to właściwie znaczy, bo chyba dla każdego co innego)

pozdrawiam serdecznie i życzę dużo milości:)
...and when the rain falls down, I'll be sunshine in your life...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Najgorsze jest to ze w tej sprawie znam wszystkie odpowiedzi....a watek napisalem byscie wy sie wykazali...a przy tym ja wybral sobie taka wersje waszych pogladow ktora mi najbardziej pasuje, i ktora pomoze mi dalej sie oklamywac....


Przypominam Ci kogos w pozytywnym znaczeniu?


Pozdrawiam

PS: Czesc Hani.... lubie takie "pozytywne" myslenie;)
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Cześć.:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Byla kiedy taka piosenka ze slowami:Kazda milosc jest pierwsza najgoretsza,najlepsza.
I tak ma byc.


Powyzej to tylko moje zdanie.
Nie wszyscy musza sie z tym zgadzac.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja chcę wierzyć, że miłość po miłości jest szczęśliwa i możliwa. Gdyby tak miało nie być, chyba bym się zachlastała :-))) Powiem więcej, jestem prawie pewna, że możliwa jest miłość do dwóch (kilku?) osób jednocześnie. Z drugiej strony oczywiście jest miłość przez duże M oraz tzw. miłostki. Tak czy siak, myślę, że miłość M zdarza się rzadko, ale na pewno nie jest to RAZ i koniec. Ja się w każdym bądź razie nie poddaję. Być może kiedyś będąc starą kobieciną leżącą na łożu śmierci powiem: tak naprawdę kochałam tylko raz...Teraz na takie stwierdzenie jest po prostu za wcześnie, bo kto wie jaki jest mój los zapisany w gwiazdach...
pozdrawiam
athena
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ha, no to i ja wrzucę coś na mój ulubiony temat ;-) Wydaje mi się, że wielu ludzi myli pojęcia "kochania" i "zakochania". Zakochanie czyli zauroczenie, hormony, fascynacja itp. może być wg mnie świetnym wstępem do prawdziwego "kochania". Zakochanie może zdarzyć sie w życiu człowieka nieskończoną ilość razy, a im więcej tym lepiej chyba, pod warunkiem, że człowiek zdaje sobie sprawę z niewielkiego ciężaru gatunkowego takiego uczucia, czyli nie robi tragedii kiedy fascynacja się kończy i nie próbuje za każdym razem się pozbawiać życia czy coś podobnego ;-) Zakochanie daje ogromnego pozytywnego kopa, w mózgu krążą endorfinki i inne takie, które powodują bardzo przyjemne odloty i odjazdy. Zakochaniu oczywiście towarzyszy ogromna dawka podniecenia seksualnego, które oby było regularnie rozładowywanie to nie doprowadzi delikwenta do choroby psychicznej. Ilość zakochań zmniejsza się z wiekiem (niestety). Chociaż typowym przykładem zakochania i ogromnej jego siły jest sytuacja, kiedy stateczny ojciec rodziny nagle zakochuje się w 20-letniej blondynce z jędrną pupą i cyckami i stwierdza, że teraz to on nareszcie wie co to miłość i dla niej zostawia swoją rodzinę. Dla mnie to żałośny niedojrzały dupek, który zwyczajnie ulega swojemu popędowi seksualnemu. Ale oczywiście każdy 40,50 latek ma przecież do tego prawo ;-)
A teraz kochanie czyli miłość. Dla mnie dojrzała miłość to żadna cudowna siła, ani fatum, przeznaczenie czy coś takiego. Dojrzałej Miłości na pewno sprzyjają wspólne zainteresowania, cechy charakteru, zrozumienie itp. tak jak pisał Anty. Miłość to dla mnie zrozumienie, zaufanie, odpowiedzialność, dojrzałość emocjonalna, chęć bycia z sobą, chęć spędzenia z sobą całego życia. Bardzo ważne dla takiej miłości jest dbanie o nią jak o ogródek w którym rosną przepiekne kwiaty, bo bez tej dbałości wszystko zmarnieje, spowszednieje i rutyna szybko zabije wszystko poza przyzwyczajeniem. Oczywiście nie trzeba takiej miłości odzierać z jakiś cudownych czarodziejskich dodatków. Jednak jeżeli komuś się wydaje, że wystarczy całe życie czekać biernie, bedąc bylejakim kochankiem, niezakochując się po drodze, na tę jedną jedyną osobę, która jest mu "przypisana" to życzę mu powodzenia ;-))) Na podstawie obserwacji swojego bogatego w zakochiwanie życia, wiem, że to cudowne uczucie, ale to dopiero taki przedsionek przed prawdziwym kochaniem. Kochałem również już kilka razy, więc wiem że to możliwe tak jak wielokrotne zakochiwanie, tylko potrzeba do tego coraz więcej czasu. Bo żeby kochać, trzeba z drugą osobą przebywać, poznawać ją, rozumieć. Dlatego wielu ludzi wymyśla sobie fatum i woli oszukując się być z kimś w "chorym" związku udającym miłość, której nigdy nie było niż uwolnić się i uwierzyć że każda kolejna miłość może być jeszcze prawdziwsza i silniejsza. Ja też tkwiłem w czymś takim, bo bałem sie na samą myśl, jak długo będę musiał budować mój kolejny związek zanim będzie go można nazwać miłością. Dlatego oszukiwałem się, że właśnie ta osoba jest mi przeznaczona, pomimo, że po kilku latach nie potrafiliśmy tak na prawdę się porozumieć i dawać sobie szczęście. Koszmar brrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrrr ;-)))) W życiu po prostu trzeba podejmować decyzje, bo to one je tworzą, a nie jakieś straszne fatum. Dlatego wierzę, że po raz kolejny spotkam kogoś, z kim po wstępnej fazie zakochania, przejdziemy do ciężkiej charówy, jaką jest budowanie związku i będzie to można nazwać naszą wielką cudowną miłością. Pewnie będę już wtedy szpakowatym facetem w sile wieku, ale wiem, że coś trzeba skończyć, żeby coś zacząć. Wiem również, że człowiek nie powinien iść przez życie sam. Na pewno mając dwadzieścia kilka lat nie jest to takie ważne bo to jeszcze czas, żeby podojrzewać w samotności, ale potem możemy się rozwijać tylko w związku. Tak jesteśmy zbudowani, czy tego chcemy, czy nie. Nawet jeżeli większość życia temu zaprzeczamy i udajemy samotnych wilków i wilczycie, superindywidualistów i coś tam jeszcze. Ja już przestałem udawać i wiem, że w życiu brak mi tylko tej drugiej bratniej duszy, która będzie dla mnie wsparciem w trudnych chwilach. A oprócz tego oczywiście cudowną wierną kochanką, no i na rolkach sobie czasem pojeździmy albo przebiegniemy jakiś maraton hi hi.

Pozdrawiam
Mam nadzieję, że "pociągniemy" ten temat na sobotnim spotkaniu ;o))))))
...Remember the jester that showed you tears...
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Towarzyskie

Zdrada (78 odpowiedzi)

Dowiedziałam się,że mąż mnie zdradza. W środku jestem cała rozstrzęsiona, serce mi pękło, ale za...

do góry