Widok
Czy spicie ze swoimi dziećmi
Witam serdecznie
Wiem, że część rodziców się nawet do tego nie przyznaje, że dzieci śpią razem z nimi.
Ja śpię z synkiem, bo tak godziny nauczyłam. Pierw były kolki, później ząbkowanie, przeziębienie i ciągle coś. A to później moje lenistwo żeby wstawać po dziesięć razy.i czas się za każdym razem wydluzal. Od paru minut po pół godziny aż w końcu przestalam godziny odkładać bo kończyło się płaczem. Na chwilkę obecną lula z nami, ma 11 miesięcy. Do snu nie muszę nosić, bujać. Wystarczy że leżę obok i się przytulimy. Jak jest u Was? Mamy ktore miały podobnie, czy udało Wam się przenieść do łóżeczka? Spać z dzieckiem? Jakie są Wasze opinie? Chętnie poznam
Wiem, że część rodziców się nawet do tego nie przyznaje, że dzieci śpią razem z nimi.
Ja śpię z synkiem, bo tak godziny nauczyłam. Pierw były kolki, później ząbkowanie, przeziębienie i ciągle coś. A to później moje lenistwo żeby wstawać po dziesięć razy.i czas się za każdym razem wydluzal. Od paru minut po pół godziny aż w końcu przestalam godziny odkładać bo kończyło się płaczem. Na chwilkę obecną lula z nami, ma 11 miesięcy. Do snu nie muszę nosić, bujać. Wystarczy że leżę obok i się przytulimy. Jak jest u Was? Mamy ktore miały podobnie, czy udało Wam się przenieść do łóżeczka? Spać z dzieckiem? Jakie są Wasze opinie? Chętnie poznam
witam, tak jak zauwazylas -zapewne cale gro perfekcyjnych matek sie oburzy i nie przyzna itp, prawda jest taka-ze do pewnego wieku mnostwo maluchow spi u rodzicow w lozku..czy to tylko zasypia, czy spi nad rane.m.kombinacje sa rozne...moj ma 3 lata - i tak zasypia u nas (byl czas ze zasypial w lozeczku-ale to juz dawno temu nie nieprawda), szykujemy wlasnie nowy pokoj dla niego, kupujemy dorosle lozko i szykujemy sie na rewolucje :) chociaz na pewno nie bedzie to latwe .. nei zaluje tego ze zasypia u nas, polowa mniej nerwow dla mnie i dla niego...ale jak to zwykle..zapewne zalezy 'wszystko od dziecka', pozdrawiam
Mój syn na początku czasem spał ze mną, gdy jego ojciec pracował na nocki, a czasem brałam go do siebie na trochę, a później odkładałam do łóżeczka. Należał do dzieci które budziły się co ok 2 godziny, a czasem i co 1 godz, a ponowne zasypianie mu trochę zajmowało, więc szczerze powiem że nieraz wolałam z nim spać, bo przynajmniej następnego dnia nie chodziłam jak zombie, byłam wyspana, a i dziecko wtedy więcej przesypiało godzin będąc przy mnie. Później jak miał ponad rok, to już tak często się nie budził, to rzadziej spał ze mną, nieraz sam przychodził jak nauczył się wychodzić z łóżeczka.
I tak coraz rzadziej i rzadziej. Jak zmieniłam mu łóżko jak miał ok 2 latka to chciał żebym z nim poleżała aż zaśnie, a wtedy spał całą noc sam.
Teraz ma 7 lat i czasem jeszcze chce żebym z nim poleżała z 5 minut, a raz na kilka miesięcy to chce ze mną spać. Najczęściej to sam idzie spać do swojego pokoju, więc jak od czasu do czasu poprosi abym się z nim położyła na chwile, to nie odmawiam.
I tak coraz rzadziej i rzadziej. Jak zmieniłam mu łóżko jak miał ok 2 latka to chciał żebym z nim poleżała aż zaśnie, a wtedy spał całą noc sam.
Teraz ma 7 lat i czasem jeszcze chce żebym z nim poleżała z 5 minut, a raz na kilka miesięcy to chce ze mną spać. Najczęściej to sam idzie spać do swojego pokoju, więc jak od czasu do czasu poprosi abym się z nim położyła na chwile, to nie odmawiam.
my też spimy razem tzn we trójkę :) i dobrze nam z tym . Synek ma 22 mc i uwielbiamy spac razem, aczkolwiek będziemy po mału się przestawiac na swoje łózko bo przesypia już prawie całą noc bez pobudki (jest jeszcze na cycu) wiec myślę ze to dobry moment :) także nie martw się tulcie się póki dziecko chce bo za moment powie " mamo no co Ty nie rób siary " :)
Żadne z moich dzieci nigdy z nami nie spało. Od początku łóżeczko stało przy naszym łóżku (przez pierwsze pół roku) a potem do swojego pokoju. Wstawałam, nawet po 4 raza na godzinę jak trzeba było, z mężem na zmianę jak były "gorsze" noce. Dzieci same zasypiały, wystarczyło położyć i papa, mama wychodzi, zostawia małe światełko zapalone i drzwi zamykam. Od prawie 6 lat tak robię. Jest i był spokój, zero problemów z zasypianiem czy w dzień czy w nocy. I dzieci sie nie bały. Wiedziały, że wystarczy zawołać czy też zapłakać to mama nie oleje tylko przyjdzie sprawdzić co sie dzieje.
Oczywiście jak ktoś chce sypiać z dziećmi , wysypia sie i nie brakuje wam "intymności" top ok. Tylko nie za długo, bo potem będzie ciężko takiego 2-3 latka wyrzucić z łóżka skoro nie zna innej metody spania i zasypiania jak z rodzicem.
Oczywiście jak ktoś chce sypiać z dziećmi , wysypia sie i nie brakuje wam "intymności" top ok. Tylko nie za długo, bo potem będzie ciężko takiego 2-3 latka wyrzucić z łóżka skoro nie zna innej metody spania i zasypiania jak z rodzicem.
Ja też miałam nie raz chwilę słabośći, że może małego zabrać do siebie i nie wstawać kiedy już padałam ze zmęczenia. Ale zaraz po narodzinach mojego pierwszego dziecka u rodziców znajomych też pojawił się bobas, różnica paru dni. I długo sie nim nie nacieszyli. Malutki bodajże miał 2 m-ce jak zmarł w nocy śpiąc przy cycu mamy. Rodzice przeżyli szok, a ja postanowiłam wtedy, że choćby nie wiem co będę wstawała i tyle. Łóżeczko miałam obok, zawsze małego na oku.
Z tego co wiem to rodzice nie wiedzą co i jak. Matka twierdzi, że mały sie najadł a jej nie chciało sie wstać i odłożyć go do łóżeczka, więc spał przy niej do rana. Lekarz powiedział im, że to typowa śmierć łóżeczkowa i że jej szanse są większe jak dziecko śpi z rodzicami w łóżku niż jak śpi samo w swoim łóżeczku. Wiem też, że ci biedni rodzice robili akcje informacyjne w swoich korporacjach opowiadając swoją historię i przestrzegając rodziców żeby nie spali z dziećmi. Czy to jest większe ryzyko to nie wiem, ale w ostatnim czasie sporo artykułów o tym mi sie trafiło i wszędzie pisali, że "naukowcy udowodnili że.... " że jednak to prawda.
Ja bym nie dorabiała ideologii do spania i niespania z dziećmi, ani nie drwiła z "perfekcyjności". Prawda jest taka, że cokolwiek nie zrobimy, większość z nas robi to z egoizmu. Jedna będzie spać z dzieckiem, bo jest leniwa i nie chce jej się do niego chodzić w nocy (chociaż część będzie się zarzekać, że to dla dobra dziecka, bliskość i inne trele morele), inna będzie odkładać dziecko do łóżka, bo jest wygodna i lubi mieć miejsce w łóżku tylko dla siebie (część znowu będzie się zarzekać, że to dla dobra dziecka, żeby nie poddusić itp). Tak więc każdy robi jak mu wygodnie (a raczej - mniej niewygodnie, bo ani spanie z dzieckiem ani wstawanie do niego wygodne nie jest) i nie ma co oceniać, kto jest lepszym a kto gorszym rodzicem.
Ja akurat z tych wygodnickich, co lubią mieć dużo miejsca w łóżku i lubią spać nawet bez męża, nie mówiąc już o dziecku ;-)
Ja akurat z tych wygodnickich, co lubią mieć dużo miejsca w łóżku i lubią spać nawet bez męża, nie mówiąc już o dziecku ;-)
Ja również dość długo spałam z dzieckiem. Synek od początku bardzo ulewał (nagle w środku nocy i długo po posiłku), krztusił się i był diagnozowany w kierunku refluksu, dlatego bezpieczniej mi było mieć go przy sobie. Nie pamiętam kiedy poszedł do siebie ale chyba koło 3 lat i nie było z tym żadnego problemu. Wiadomo, że na początku przychodził w nocy ale nie wspominam tego jako uciążliwe :)
Także autorko wątku masz jeszcże trochę czasu ;)
Co do powyżej opisanego przypadku to lekarze podają różne okoliczności, które zwiększają ryzyko śmierci łóżeczkowej - pozycja spania, baldachimy, spanie z dzieckiem... ale z tego co wiem niezbitych dowodów nie ma :( To takie dywagacje - zapewne nikt nie ma pewności, że do tego tragicznego wypadku nie doszłoby również wtedy, gdy dziecko spałoby samo :( I szczerze mówiàc jeśli nie ma pewności to lekarz powinien wstrzymaś się z takimi informacjami. Rodzice przeżywają niewyobrażalną tragedię i jeszcze się im sugeruje, że może to ich wina.
Także autorko wątku masz jeszcże trochę czasu ;)
Co do powyżej opisanego przypadku to lekarze podają różne okoliczności, które zwiększają ryzyko śmierci łóżeczkowej - pozycja spania, baldachimy, spanie z dzieckiem... ale z tego co wiem niezbitych dowodów nie ma :( To takie dywagacje - zapewne nikt nie ma pewności, że do tego tragicznego wypadku nie doszłoby również wtedy, gdy dziecko spałoby samo :( I szczerze mówiàc jeśli nie ma pewności to lekarz powinien wstrzymaś się z takimi informacjami. Rodzice przeżywają niewyobrażalną tragedię i jeszcze się im sugeruje, że może to ich wina.
Dzieci śpią z nami, mamy 7 latka i 11 miesięcznego niemowlaka. Niemowlak zasypia w naszym łóżku 19:00-20:00, przenoszę go do łóżeczka w tym samym pomieszczeniu, 7 latek zasypia koło 21:00-22:00 w naszym łóżku. Koło północy przenoszę 7 latka do jego pokoju i łóżka, przesypia tam noc lub o 5:00 przychodzi do nas w nogi spać z własną poduszką, niemowlak po północy z łóżeczka jest zabierany do nas. Mamy wieczory dla siebie, chodzimy spać koło północy - 1:00. Śpimy do 6:30-7:00.
U nas córa spala sama od początku, swoje lozko i swoj pokoj.... najpierw bylo karmienie i byla odkladana do lozeczka, poźniej buziak i szla spac... synek na początku ulewal w czasie snu wiec wolalam go miec na oku, poźniej on sie przyzwyczail i w lozeczku spi max 40 min, noszenie, przytulanie i znowu 30-40 min i pobudka.... a jak spi ze mna to przesypia cala noc.... ma 10 mcy. DO roczku mamy w planie sie odseparowac ale jak pojdzie ciezko powiedzieć....
wiecie co ja kiedyś słyszałam wypowiedź jakiego eksperta na temat takich przenosin dziecka po zasnieciu i podobno to dla dziecka jest mocno stresujące bo zasypia gdzie indziej a budzi się gdzie indziej... Co porównał do takiej sytuacji : kładziesz się w miękkim łóżku a przebudzasz się na kaflach w łazience :)
Dziecko nie rozumie o co chodzi, zasypało przy mamie a budzi się gdzie indziej...
Jakos tak to zapamiętałam mocno i nie stosowałam takich przenosin. Córka spała w łóżeczku do około 1.5 roku, potem z powodu gorszego zabkowania zaczęła spać ze mną i tak około rok spała... Gdy miała około trzy lata nauczyłam ją zasypiać u siebie ( zajęlo to tydzień) ale w nocy i tak do nas przychodzi... Ale nam to nie przeszkadza jak narazie.
Dziecko nie rozumie o co chodzi, zasypało przy mamie a budzi się gdzie indziej...
Jakos tak to zapamiętałam mocno i nie stosowałam takich przenosin. Córka spała w łóżeczku do około 1.5 roku, potem z powodu gorszego zabkowania zaczęła spać ze mną i tak około rok spała... Gdy miała około trzy lata nauczyłam ją zasypiać u siebie ( zajęlo to tydzień) ale w nocy i tak do nas przychodzi... Ale nam to nie przeszkadza jak narazie.
Mój synek ma prawie 8 i dalej zdarza mu się przyjść w nocy :) A ostatnio prawie zawału dostałam! Wstałam w nocy do toalety i zawsze w takiej sytuacji zaglądam do synka. Patrzę łóżko puste... idę do dużego pokoju - pusto, jako że więcej pomieszczeń nie posiadam a w łazience syna nie było to wpadłam w popłoch, sen przeszedł mi zupełnie i lecę przerażona do sypialni budzić męża, że nam dziecko w środku nocy uprowadzili! Wpadam a tu synek zwinięty w rogalik w nogach łóżka :):):) Tak się zakamuflował, że ani go nie poczuliśmy śpiąc ani nie zauważyłam wstając z łóżka :):):) Przy maleńkim dziecku śpi się bardziej czujnie a teraz to już pełen luz więc i takie sytuacje się zdarzają :)
Nie spałam nigdy z dziećmi, no raz, bo byliśmy poza domem i nie było łóżka. Mój syn jak śpi to "tańczy po całym łóżku". Tak mnie wtedy pokopał,że dobrze,że jednak sypia od małego sam;) Na pewno jak się śpi z maluchem to wygodniej dać cyca itd. Ja wolałam wstawać, nie mogłabym spokojnie spać z dzieckiem obok, tak już mam. Siostra prawie do 3 roku życia spała z dzieckiem i ciężko jej było je wysłać do siebie, długo karmiła, nie mogła odstawić itd.. trochę problemów z tym miała. Ja bym się nie wysypiała.