Widok
Który Mazur postuluje, że najważniejsza jest moda i kompleks niższości?
Kryzys parkowania rowerów? Tam, gdzie jest, (Berlin? Holandia?) rowery miejskie nie są szczególnie rozwinięte. W ogóle nie widzę związku. W Londynie jest (chyba) jeden z lepszych systemów, bo np. przyjazny turystom. A problemu rowerów porzuconych specjalnie nie zauwazyłem. Bardziej w Cambridge, ale tam (chyba) nie ma roweru miejskiego. Nie znam statystyk, ale chyba wszędzie udział roweru miejskiego w ruchu rowerowym jest dość mały i nie zmniejsza liczby rowerzystów prywatnych! Dodaje się. Drobiazg warszawski to już bodajże 4 mln. wypożyczeń rocznie. A najbogatszym miastem w Polsce per capita jest zdaje się Sopot. Z tym samozaparciem też chyba przesadzasz. Nigdy nie miałem żadnych zaparć.
Kryzys parkowania rowerów? Tam, gdzie jest, (Berlin? Holandia?) rowery miejskie nie są szczególnie rozwinięte. W ogóle nie widzę związku. W Londynie jest (chyba) jeden z lepszych systemów, bo np. przyjazny turystom. A problemu rowerów porzuconych specjalnie nie zauwazyłem. Bardziej w Cambridge, ale tam (chyba) nie ma roweru miejskiego. Nie znam statystyk, ale chyba wszędzie udział roweru miejskiego w ruchu rowerowym jest dość mały i nie zmniejsza liczby rowerzystów prywatnych! Dodaje się. Drobiazg warszawski to już bodajże 4 mln. wypożyczeń rocznie. A najbogatszym miastem w Polsce per capita jest zdaje się Sopot. Z tym samozaparciem też chyba przesadzasz. Nigdy nie miałem żadnych zaparć.
"bogatych krajów"
aaaa no i właśnie...
ale żeby to skomentować, znów trzeba by sięgnąć do polityki... postaram się powstrzymać i jakoś inaczej ubrać to w słowa
bogacenie się narodu to proces trwający latami...
to nie tak, że przyjdzie pan X czy Y, pstrykną palcami, wprowadzą wszystkie proponowane zmiany i już
to tylko pierwszy krok...
ale ZANIM będziemy tym 'bogatym krajem' gdzie ludzi będzie stać na to, żeby zapłacić 4zł (sic!) za godzinę jazdy na rowerze (Sopot - dla miejscowych) minie co najmniej dekada - po wprowadzeniu i utrzymaniu zmian
ale wtedy - jak już wspomniałem - będzie się to opłacało inwestorom prywatnym, i ludzie nie będą musieli do tego dopłacać jeśli nie korzystają - proste
ps.
ja tam nie wiem jaka teraz jest moda ;)
chyba modnie jest być hipsterem - więc to taki trochę paradox ;)))))))))
aaaa no i właśnie...
ale żeby to skomentować, znów trzeba by sięgnąć do polityki... postaram się powstrzymać i jakoś inaczej ubrać to w słowa
bogacenie się narodu to proces trwający latami...
to nie tak, że przyjdzie pan X czy Y, pstrykną palcami, wprowadzą wszystkie proponowane zmiany i już
to tylko pierwszy krok...
ale ZANIM będziemy tym 'bogatym krajem' gdzie ludzi będzie stać na to, żeby zapłacić 4zł (sic!) za godzinę jazdy na rowerze (Sopot - dla miejscowych) minie co najmniej dekada - po wprowadzeniu i utrzymaniu zmian
ale wtedy - jak już wspomniałem - będzie się to opłacało inwestorom prywatnym, i ludzie nie będą musieli do tego dopłacać jeśli nie korzystają - proste
ps.
ja tam nie wiem jaka teraz jest moda ;)
chyba modnie jest być hipsterem - więc to taki trochę paradox ;)))))))))
rowery miejskie wymyślono w INNYM celu, niż dogodzenie tym, którzy rowerów nie mają
głównie po to, żeby walczyć z inwazją rowerów prywatnych. z girlandami setek i tysięcy rowerów przy stacjach kolejowych, sklepach, szkołach. z potrzebą złomowania rowerów bezpańskich, porzuconych. to są realne problemy codzienności bogatych krajów, konsekwencja kryzysu parkingowego samochodów i parasola ochronnego zachodnich policji.
póki tych problemów nie ma ("dzięki" zlodziejom, ale bardziej podatków, niż rowerów) przyczyny marginalne na świecie są podstawowe tu u nas. Mazur postuluje że najważniejsza jest moda i kompleks niższości, jak za Gomułki i Bieruta, gdy objawem postępu miał być syfiasty dym z fabrycznych kominów. to śmieszne. to nieprawdziwe.
ale przez nasze wybory polityczne, przyczyny "zachodnie" dlugo nie zawitają tu. bo jazda rowerem wsrod agresywnych durni za kierownicami oraz pod okiem takich obciachowych policjantów jak nasi, wymaga samozaparcia. dlatego wiekszość polskich rowerów mieszka stacjonarnie w piwnicach i na dzialkach, a nie jezdzą po świecie. nie ma kryzysu parkowania rowerów i nie ma realnej presji na rowery publiczne. ta presyjka, na którą odpowiedziała Wawa, Krak, Wrocek itd, to drobiazg. to ta sama presja, ktora zrobila jedna taryfe biletowa w Wawie - interes pasazera/konsumenta/wyborcy. Tu u nas w 3M to dalece nie wystarczy.
głównie po to, żeby walczyć z inwazją rowerów prywatnych. z girlandami setek i tysięcy rowerów przy stacjach kolejowych, sklepach, szkołach. z potrzebą złomowania rowerów bezpańskich, porzuconych. to są realne problemy codzienności bogatych krajów, konsekwencja kryzysu parkingowego samochodów i parasola ochronnego zachodnich policji.
póki tych problemów nie ma ("dzięki" zlodziejom, ale bardziej podatków, niż rowerów) przyczyny marginalne na świecie są podstawowe tu u nas. Mazur postuluje że najważniejsza jest moda i kompleks niższości, jak za Gomułki i Bieruta, gdy objawem postępu miał być syfiasty dym z fabrycznych kominów. to śmieszne. to nieprawdziwe.
ale przez nasze wybory polityczne, przyczyny "zachodnie" dlugo nie zawitają tu. bo jazda rowerem wsrod agresywnych durni za kierownicami oraz pod okiem takich obciachowych policjantów jak nasi, wymaga samozaparcia. dlatego wiekszość polskich rowerów mieszka stacjonarnie w piwnicach i na dzialkach, a nie jezdzą po świecie. nie ma kryzysu parkowania rowerów i nie ma realnej presji na rowery publiczne. ta presyjka, na którą odpowiedziała Wawa, Krak, Wrocek itd, to drobiazg. to ta sama presja, ktora zrobila jedna taryfe biletowa w Wawie - interes pasazera/konsumenta/wyborcy. Tu u nas w 3M to dalece nie wystarczy.
Wnosi, jeżeli potrafisz wyjść z Siebie i stanać obok. Rower miejski
1. Powiększa rowerową rodzinę o tych, którzy roweru nie mają, nie chcą lub nie mogą mieć, bo............., albo mają rower w serwisie :))
2. Przyzwyczaja ludność nierowerową, ale i innych rowerzystów do obecności rowerzystów o nieco niższych "kwalifikacjach".
A np. ja także nie korzystam i nie pewnie skorzystam, bo własny rower mam wszędzie i zawsze przy sobie.
1. Powiększa rowerową rodzinę o tych, którzy roweru nie mają, nie chcą lub nie mogą mieć, bo............., albo mają rower w serwisie :))
2. Przyzwyczaja ludność nierowerową, ale i innych rowerzystów do obecności rowerzystów o nieco niższych "kwalifikacjach".
A np. ja także nie korzystam i nie pewnie skorzystam, bo własny rower mam wszędzie i zawsze przy sobie.
i w ten sposób już powstało 5 postów nic nie wnoszących do tematu :P
"popracuj nad ortografią" ~= "jesteś głupi"
bez urazy
http://s13.postimg.org/dlc6c2i1z/poziomy_argumentacji.png
"popracuj nad ortografią" ~= "jesteś głupi"
bez urazy
http://s13.postimg.org/dlc6c2i1z/poziomy_argumentacji.png
JA bym preferował aby najpierw europejskość przejawiała się w naszych uposażeniach. Aby to się stało to ten kraj musi zacząć produkować(dla siebie nie dla innych), aby produkować, najpierw trzeba dowieźć surowce a potem wywieźć produkty.
Więc pierdoły na drugi plan, jak się każdemu przemnoży wypłatę od cztery do sześciu razy, to sobie taki potrzebujący tego kupi rower(drugi, trzeci, czwarty, piąty czy kolejny).
Najpierw gospodarka, służba zdrowia, innowacje.
Na chwilę obecną zakazałbym budowania infrastruktury rowerowej, bo w obecnej formie nie służy ona rowerzystą i jest niczym innym jak spuszczaniem pieniędzy do szamba.
Najpierw Polska jako kraj musi wyzbyć się murzyńskości (cytuje tu pewnego byłego ministra), czyli pozbyć się etykiety "low cost country", bo tak zachód określa naszą pracę.
Więc pierdoły na drugi plan, jak się każdemu przemnoży wypłatę od cztery do sześciu razy, to sobie taki potrzebujący tego kupi rower(drugi, trzeci, czwarty, piąty czy kolejny).
Najpierw gospodarka, służba zdrowia, innowacje.
Na chwilę obecną zakazałbym budowania infrastruktury rowerowej, bo w obecnej formie nie służy ona rowerzystą i jest niczym innym jak spuszczaniem pieniędzy do szamba.
Najpierw Polska jako kraj musi wyzbyć się murzyńskości (cytuje tu pewnego byłego ministra), czyli pozbyć się etykiety "low cost country", bo tak zachód określa naszą pracę.
To proste. Tak sie składa, że Miasta, które dyskryminują ruch samochodowy, mają wysoko rozwiniętą komunikację publiczną i rowery miejskie, uchodzą za bardziej przyjazne i lepsze do życia. Przyciągają wobec tego wiecej turystów i innych gości, na których zarabiają. Oczywiście można zawsze znaleźć przykład odwrotny, szczególnie poza Europą.
@tX, drogie czy nie drogie - dopłacisz w podatkach, a pewnie nigdy nie skorzystasz
@Mazur, a mógłbyś jaśniej? pomijam 'miejskość' - w jaki sposób taka inwestycja może się zwrócić? po jakim czasie? komu się zwróci? na jakiej podstawie (albo przykładzie z życia/świata) uważasz, że się zwróci?
bez nerwów - to nie polityka :D - tylko grzecznie pytam bo być może czegoś nie zauważam, ale osobiście nie wiem, jak mi miało by się to zwrócić
uważam również, że płacić powinno się tylko za to, z czego się korzysta ;)
@Mazur, a mógłbyś jaśniej? pomijam 'miejskość' - w jaki sposób taka inwestycja może się zwrócić? po jakim czasie? komu się zwróci? na jakiej podstawie (albo przykładzie z życia/świata) uważasz, że się zwróci?
bez nerwów - to nie polityka :D - tylko grzecznie pytam bo być może czegoś nie zauważam, ale osobiście nie wiem, jak mi miało by się to zwrócić
uważam również, że płacić powinno się tylko za to, z czego się korzysta ;)
jak by taki system zrobić, to byla by trzecia próba
prócz Nexta-szantażysty był jeszcze TRM. dobrze że było poronienie a nie zrywa jak OLT-Express.
ale konkurentem są ulgowe bilety tramwajowe... więc system musiał by być oparty o technologię "kononowiczową", bez biegów, prądnic w piastach, bagażników, uloków i wielu innych rzeczy. albo ostre albo torrpedo. zero górek, zero gadzetów.... jesli dogmatem jest " bez doplat" to albo czekamy, az bedziemy bogaci jak Nemce, albo obwieszamy go reklamami jak Velib, a i tak opieramy o cos bogatego jak Borisy, nie mamy takich instytucji. chyba że namówisz do tego... Biedronkę :-)
prócz Nexta-szantażysty był jeszcze TRM. dobrze że było poronienie a nie zrywa jak OLT-Express.
ale konkurentem są ulgowe bilety tramwajowe... więc system musiał by być oparty o technologię "kononowiczową", bez biegów, prądnic w piastach, bagażników, uloków i wielu innych rzeczy. albo ostre albo torrpedo. zero górek, zero gadzetów.... jesli dogmatem jest " bez doplat" to albo czekamy, az bedziemy bogaci jak Nemce, albo obwieszamy go reklamami jak Velib, a i tak opieramy o cos bogatego jak Borisy, nie mamy takich instytucji. chyba że namówisz do tego... Biedronkę :-)
no podobno mają (chcą?) wprowadzać...
"Wprowadzenie takiego systemu kosztować mogłoby nawet 30 mln zł."
wychodzi 60zł od mieszkańca jednorazowo + opłata za przejazd ;)
a cały budżet obywatelski to 10mln ;)
na prawdę... ktoś tych ludzi w ratuszu powinien złapać za jaja i powiesić ku przestrodze dla następnych...
NIEWAŻNE z jakiej partii ludzie tam siedzą, oni wszyscy są tępi i chętni do wydawania cudzej forsy
"Wprowadzenie takiego systemu kosztować mogłoby nawet 30 mln zł."
wychodzi 60zł od mieszkańca jednorazowo + opłata za przejazd ;)
a cały budżet obywatelski to 10mln ;)
na prawdę... ktoś tych ludzi w ratuszu powinien złapać za jaja i powiesić ku przestrodze dla następnych...
NIEWAŻNE z jakiej partii ludzie tam siedzą, oni wszyscy są tępi i chętni do wydawania cudzej forsy