Widok
DZIECI NA WESELU
Dziewczyny wypowiadajcie sie: co sadzicie o tym zeby na weselu byly tez dzieci? Ja osobiscie uwazam, ze to tylko problem, dlatego na moim weselu dzieciaczkow nie bedzie:)
Bylam juz kilka razy na weselach gdzie bylo pelno malych dzieciakow i denerwowalo mnie to strasznie. Lataly miedzy nogami, trzeba bylo uwazac, ciagle "czepialy" sie panny mlodej a ta niechcac byc niegrzeczna musiala balowac jeszcze z tymi maluchami na rekach:(
Nie wspomne tez ze dla zaproszonych rodzicow to tez udreka. Dzieci szybko sie zmecza, beda chcialy spac,, beda plakac i marudzic. Wtedy trzeba albo wracac z nimi do domu albo specjalnie placic za pokoj, zeby je polozyc.
Dla mnie pomysl z dziecmi odpada. Wesele to impreza dla doroslych. Dzieci nie musza uswiadczac chyba widoku pijanych mamus i tatusiow:):)
Bylam juz kilka razy na weselach gdzie bylo pelno malych dzieciakow i denerwowalo mnie to strasznie. Lataly miedzy nogami, trzeba bylo uwazac, ciagle "czepialy" sie panny mlodej a ta niechcac byc niegrzeczna musiala balowac jeszcze z tymi maluchami na rekach:(
Nie wspomne tez ze dla zaproszonych rodzicow to tez udreka. Dzieci szybko sie zmecza, beda chcialy spac,, beda plakac i marudzic. Wtedy trzeba albo wracac z nimi do domu albo specjalnie placic za pokoj, zeby je polozyc.
Dla mnie pomysl z dziecmi odpada. Wesele to impreza dla doroslych. Dzieci nie musza uswiadczac chyba widoku pijanych mamus i tatusiow:):)
placi sie za te dzieci troche wieksze, te ktore beda same jest i dla ktorych trzeba osobny talerz i dania
a apropos dzieci jeszcze...to jak sie dzieci w czasie wesela zachowuja zalezy od ich rodzicow...
mojego narzeczonego siostra ma dwoje malutkich dzieci i raczej nie wyobrazam sobie zeby ich tam nie bylo, zwlaszcza ze moj kochany jest chrzestnym jednego z nich...
a apropos dzieci jeszcze...to jak sie dzieci w czasie wesela zachowuja zalezy od ich rodzicow...
mojego narzeczonego siostra ma dwoje malutkich dzieci i raczej nie wyobrazam sobie zeby ich tam nie bylo, zwlaszcza ze moj kochany jest chrzestnym jednego z nich...
Wiesz to różnie. Ja też kiedyś zawsze mówiłam że nie chcę mieć dzieci na weselu bo to tylko kłopot, wiesz biegające i przeszkadzające "bachory" itp. Ale 3 rodziny z naszych gości miały dzieci i nie wyobrażały sobie iść bez nich, był też mój półtorej roczny chrześniak z opiekunką ale tylko tak do 21. Dzieci to były: jedna 5-letnia dziewczynka i 5 chłopców w wieku od 5 do 10 lat. Powiem ci że byłam miło zaskoczona jak te dzieci się zachowywały, były grzeczne, tańczyły razem z gośćmi, potrafiły się nawet same sobą zająć, na filmie z wesela nawet widać jak świetnie się tam czuły i bawiły, oczyście nie wszystkie wytrwały do końca wesela więc rodzice położyli je spać w przygotowanym pokoju. Ale nie żałuję, że były.
a u nas co byłą za afera.....
Mój brat zaprosił naszą ciocię i wujka - ale takich dalszych, tylko dlatego, że miszkają obok nas.
Ale , że wesele już było na 120 osób zaprosił ich bez dzieci (chłopka miał 7 lat a dziewczyna 15)
wujkowie przyszli na wesele, ale widać było, że byli obrażeni, złożyli życzenia, potańczyli chwilę i o 22.30 uciekli z nikim nawet sie nie żegnająć!!!!
potem było wesele mojego drugiego brata, a że u niego nie płaciło się od osoby za siedzisko (bo miał wesele w domu kultury, jedzenie dostali od rodziców młodej, bo mają gospodarstwo) to zaprosił wujkówz dziećmi.
Wtedy przyszli zadowoleni, i bawili się do rana...
Dla mnie to paranoja i wstyd dla nich!!!
Wybieram kogo zaprosić, kogo nie - a nie , że ktoś mi fochy strzela z tego powodu. To już wogóle mogli nie przychodzić!!
Poza tym każdy liczy na ile go stać... A tam za każdego i tak płacili 120 zł, to mieli jeszcze zaprosić dzieci kuzynów rodziców?!?!?!
Mój brat zaprosił naszą ciocię i wujka - ale takich dalszych, tylko dlatego, że miszkają obok nas.
Ale , że wesele już było na 120 osób zaprosił ich bez dzieci (chłopka miał 7 lat a dziewczyna 15)
wujkowie przyszli na wesele, ale widać było, że byli obrażeni, złożyli życzenia, potańczyli chwilę i o 22.30 uciekli z nikim nawet sie nie żegnająć!!!!
potem było wesele mojego drugiego brata, a że u niego nie płaciło się od osoby za siedzisko (bo miał wesele w domu kultury, jedzenie dostali od rodziców młodej, bo mają gospodarstwo) to zaprosił wujkówz dziećmi.
Wtedy przyszli zadowoleni, i bawili się do rana...
Dla mnie to paranoja i wstyd dla nich!!!
Wybieram kogo zaprosić, kogo nie - a nie , że ktoś mi fochy strzela z tego powodu. To już wogóle mogli nie przychodzić!!
Poza tym każdy liczy na ile go stać... A tam za każdego i tak płacili 120 zł, to mieli jeszcze zaprosić dzieci kuzynów rodziców?!?!?!
Ja też bym raczej nie chciala malych dzieci na weselu. Na szczescie u nas najmlodsze beda mialy 12 lat, wiec to juz taka mala mlodziez. Nie chcialabym by mi np przy pierwszym tancu jakies dziecko lazilo pod nogami. Ale tez nie wyobrazam sobie jak moglabym powiedziec "ciocia, zapraszam ale dzieci to zostaw w domu". Dobrze ze nie jestem w takiej sytuacji.
Tez uwazam ze wesele to nie impreza dla malych dzieci.
Tez uwazam ze wesele to nie impreza dla malych dzieci.
Szczerze mowiac, gosci bedzie tylu, ze nie wyobrazam sobie zapraszac jeszcze dzieci. Rodzina mojego narzeczonego jest ogromna i pelno w niej dzieci. Zaprasza oczywiscie kuzynki i kuzynow w jakims normalnym wieku (13-15 lat) ale male dzieci? Na wesele zaprasza sie tych, ktorych chcemy zaprosic a nie robic cos wbrew sobie "bo tak wypada". Moim zdaniem dzieci na weselu to problem i dla mlodych i dla rodzicow. Dal samych dzieci moze i swietna zabawa ale na krotko, bo ktore dziecko wytrzyma do konca?różyczka napisał(a):
> ktos moze sie bardzo obrazic jak zaprosisz go bez dzieci..
> ktos moze sie bardzo obrazic jak zaprosisz go bez dzieci..
u nas będzie trójka (najbliższa rodzina), tzn nie liczę takich nastolatek bo takie będą:))też nie zapraszamy z dziećmi, wtedy musielibyśmy zrobić wesela na stadionie:)))i tak mamy ponad setkę gości i gdyby doszły jeszcze dzieciaki to byłaby masakra, zresztą moje kuzynki i kuzyni "cieszą" się, że pobalują do białego rana bez rzepy u nugi:))
co do płatności, to zależy od restauracji, u mnie się płaci normalnie
co do płatności, to zależy od restauracji, u mnie się płaci normalnie
My stawialiśmy sprawę jasno - zero dzieci, wesele to impreza z wódką i tańcami, dzieci przy takich baletach być nie powinno. I jeszcze nie chcemy kołomyi z odwożeniem dzieci do domów (bo nasz dom weselny nie miał pokojów). Większość rodziny przyjęła to z entuzjazmem, chętnie "posprzedawali" dzieci rodzinie i przyszli się bawić.
Dwie rodziny się wyłamały. Jedna zachowywała się jak głucha: moja teściowa przez telefon wyraźnie tłumaczyła swojej kuzynce, ze dzieci nie zapraszamy, a oni na to, że potwierdzają przyjście "dwóch i pół osoby". Co było robić... Baliśmy się tylko, zeby ktoś się nie obraził, ze jego dziecka nie ma, a tutaj biega czterolatek. Jeszcze był chrześniak mojego męża - jego tata zadzwonił i powiedział, że mały (8 lat) strasznie chce iść. Zgodziliśmy się, bo Filip rzeczywiście jest zapatrzony w mojego męża jak w obraz, byłoby mu bardzo przykro.
I, ku mojemu zdziwieniu, ta dwójka bawiła się razem rewelacyjnie, wcale nie marudzili, do domu pojechali grubo po oczepinach, jakby mieli siłę, to by jeszcze ryczeli, zeby zostać.
Na nasze srebrne wesele będziemy zapraszać z dziećmi :)
Dwie rodziny się wyłamały. Jedna zachowywała się jak głucha: moja teściowa przez telefon wyraźnie tłumaczyła swojej kuzynce, ze dzieci nie zapraszamy, a oni na to, że potwierdzają przyjście "dwóch i pół osoby". Co było robić... Baliśmy się tylko, zeby ktoś się nie obraził, ze jego dziecka nie ma, a tutaj biega czterolatek. Jeszcze był chrześniak mojego męża - jego tata zadzwonił i powiedział, że mały (8 lat) strasznie chce iść. Zgodziliśmy się, bo Filip rzeczywiście jest zapatrzony w mojego męża jak w obraz, byłoby mu bardzo przykro.
I, ku mojemu zdziwieniu, ta dwójka bawiła się razem rewelacyjnie, wcale nie marudzili, do domu pojechali grubo po oczepinach, jakby mieli siłę, to by jeszcze ryczeli, zeby zostać.
Na nasze srebrne wesele będziemy zapraszać z dziećmi :)