Widok
Daleko od rodziny...
Czy są tu osoby, które, tak jak ja i mąż, mają daleko rodzinę? Mam na myśli rodziców. Jedni mieszkają 350 a drudzy 500 km od nas. Ostatnio pod wpływem pewnych przykrych wydarzeń w mojej rodzinie zaczęłam intensywnie zastanawiać się co to będzie za tych kilka/kilkanaście lat, rodzice starzeją się. My tu zakładamy rodzinę, mamy pracę a wiadomo jak to mówią "starych drzew się nie przesadza".
Coraz częściej zastanawiam się więc czy dokonałam dobrego wyboru, co będzie jeśli nasi rodzice zachorują, będą potrzebować pomocy/opieki a my tak daleko. Dręczą mnie wyrzuty sumienia na zapas, bo jak na razie jest okej, ale kto wie jak to będzie niedługo?
Jak radzicie sobie z tą sytuacją? Czy też macie podobne myśli, obawy?
Coraz częściej zastanawiam się więc czy dokonałam dobrego wyboru, co będzie jeśli nasi rodzice zachorują, będą potrzebować pomocy/opieki a my tak daleko. Dręczą mnie wyrzuty sumienia na zapas, bo jak na razie jest okej, ale kto wie jak to będzie niedługo?
Jak radzicie sobie z tą sytuacją? Czy też macie podobne myśli, obawy?
Nasi rodzice mieszkaja 500 km stad, czyli podobnie jak u Ciebie, ale tak jak i Ty mam czesto takie mysli co bedzie jak nie daj Boze cos sie stanie itp...co prawda w miare czesto sie odwiedzamy, albo rodzice albo tesciowie przyjezdzaja, raz na dluzej, innym razem na kilka dni wiec kontakt jest, przez Skype tez, telefony ale wiadomo ze to nie to samo, nawet sam fakt ze nie moge "podrzucic" mlodego do dziadkow w razie potrzeby, nie ma niedzielnych obiadkow, wspolnych imprez rodzinych etc....bardzo mi tego brakuje, niby tu planujemy zostac na stale, rozwijamy sie z praca, bedziemy myslec o mieszkaniu, ale mysleniowa jest;/ Nie mowie ze jest zle ale fakt jest jeden, nigdy nie bede sie tu czula jak u siebie;/ Ale nie pozostaje nic innego jak sie przyzwyczaic..
Wyjechaliśmy 200 km za pracą zostawiając ja samego tatę,mąż samą mamę,teściowa co prawda poznała kogoś i wzięła nawet slub ale mój tata nadal jest sam,bez żadnej rodziny.Teraz wyjechaliśmy 1200 km do innego kraju za godnym życiem i co mam sie zastanawiac teraz co będzie jak mój tata zachoruje?Pewnie że myslałam nie raz,ale nie mogę z tego powodu zostać w małym mieście rodzinnym i bidę klepać,jak trzeba będzie to tatę tu przywieziemy nawet jak to jest inny kraj.
A ja najwyżej zabiore rodziców do siebie, chociaz róznei bywa, mam siostrę na miejscu jednak nie mogę jej wszystkim obciążać. Po to wyjechalam,żeby zarabiac lepiej i w razie czego zeby były wlasnei pieniądze na takie wypadki.
Oczywiscie jest problem, gdy nagle coś, nei da Boze sie stanie, potrzebuje kolo 1q2 godzin by byc na miejscu.
A pozatym, to moi rodzice, dla nich jestem w stanie zrobic wszystko...ciezko powiedziec teraz co, ale wiem ze jestem w stanie rzucic wszystko i jechac im pomóc...
Moja mama zostawila rodzine 600km i przeniosla sie do Gda, pokico, po 35 latach w gdańsku jakoś jej to wychodzi :) wiec głowa do góry !!
Oczywiscie jest problem, gdy nagle coś, nei da Boze sie stanie, potrzebuje kolo 1q2 godzin by byc na miejscu.
A pozatym, to moi rodzice, dla nich jestem w stanie zrobic wszystko...ciezko powiedziec teraz co, ale wiem ze jestem w stanie rzucic wszystko i jechac im pomóc...
Moja mama zostawila rodzine 600km i przeniosla sie do Gda, pokico, po 35 latach w gdańsku jakoś jej to wychodzi :) wiec głowa do góry !!
Ech, to tak jak ja..
Do moich rodziców mam 350 km, mąż nie polak, więc do teściów jeszcze dalej mamy. Mieszkaliśmy za granicą, ale chciałam wrócić do polski,. bo właśnie rodzice tu nikogo nie mają. A i tak nie mieszkamy w końcu blisko nich. I też wciąż mam takie myśli.
I dlatego jestem pewna, że nie chcę aby moje dziecko było jedynakiem. Przynajmniej chcemy jeszcze jedno dziecko, zawsze we dwoje troszke łatwiej może być dla nich w przyszłości.
Do moich rodziców mam 350 km, mąż nie polak, więc do teściów jeszcze dalej mamy. Mieszkaliśmy za granicą, ale chciałam wrócić do polski,. bo właśnie rodzice tu nikogo nie mają. A i tak nie mieszkamy w końcu blisko nich. I też wciąż mam takie myśli.
I dlatego jestem pewna, że nie chcę aby moje dziecko było jedynakiem. Przynajmniej chcemy jeszcze jedno dziecko, zawsze we dwoje troszke łatwiej może być dla nich w przyszłości.
rodziców mam na miejscu, jestem jedynaczka wiec zostane im tylko ja na starosc no i wnuki (poki co wnuczka jedna)
ale męża rodzina mieszka jakies 250km od nas
naszczescie jego siostra buduje sie koło domu tesciów także mamy ten komfort ze jakby na starosc potrzebowali pomocy to zawsze jest ta siostra która pomoze
ale męża rodzina mieszka jakies 250km od nas
naszczescie jego siostra buduje sie koło domu tesciów także mamy ten komfort ze jakby na starosc potrzebowali pomocy to zawsze jest ta siostra która pomoze