Widok
Myślę że jeżeli już zdecydowałaś to tak będziesz organizowała życie /ewent. zajęcia dzieci tak żeby było ci dobrze:)
aczkolwiek czytając twoje posty to nie liczyłabym na męża do koszenia skoro pływa:)))
tak jak pisały dziewczyny powyżej, są plusy i minusy i miasta i przedmieść - zależy kto co lubi/woli
miłego mieszkania:)))
aczkolwiek czytając twoje posty to nie liczyłabym na męża do koszenia skoro pływa:)))
tak jak pisały dziewczyny powyżej, są plusy i minusy i miasta i przedmieść - zależy kto co lubi/woli
miłego mieszkania:)))
W dalszej perspektywie dla dzieci zawsze lepiej jest mieszkac blisko miasta, poki sa małe ok, ogrodek, cisza, spokoj, zlobek,przedszkole, podstawowka, ale gimnazjum, szkola srednia, ew studia..dojazdy codzienne to juz tragedia...a taki nastolatek co ma zrobic majac powiedzmy 17-18 lat, zawsze bedzie musial sie prosic o przywoz i odwoz po imprezie,kinie,spotkaniach z kolegami albo zaklepywac sobie u kogos nocleg...pamietam, z nastoletnich czasow, ze osoby spoza miasta nie byly zadowolone ze swojej sytuacji. jesli maz plywa Ty rowniez masz lepsze perspektywy w miescie niz na wygwizdowiu...poza tym, jak pisaly poprzedniczki, koszenie trawy to akurat najmniejszy pikus, bo w swoim domu ciagle jest cos do zrobienia i lepiej miec meska reke do dyspozycji. poza tym, w szeregowcu zazwyczaj az tyle tej ziemi wkolo nie ma i poczucia prywatynosci, jak w domu wolnostojacym, mozna kupic w miescie mieszkanie na parterze z ogrodkiem i wyjdzie prawie na to samo.cenowo rowniez.
Tak, tylko że Luzino to nie wygwizdowo, wszystko tam jest, gimnazjum i hala sportowa ( zajecia dodatkowe), dzieci będą raczej miały kolegów na miejscu bo szkoła jest duza ( i podstawówka i gimnazjum) a pewnie za 15 lat tam liceum powstanie - tak szybko rozrasta się, że raczej z dojazdami nie bedzie problemu bo będą na miejscu, potraktuje to jako dzielnicę miast;).
co do wielkosci działki, no właśnie one sa duże bo 850m te narozne, srodkowe maja 460m.
co do wyjazdów męża to 3tyg na 3 tyg wiec nie tak źle, no tego odsnieżania sie boje ale to w każdym domu zawsze czeka:)
dziekuję za wszystkie rady, w Gdyni mi sie bardzo dobrze mieszka ale małe mieszkanie:( sama już nie wiem.... a kupic w gdyni mieszkanie z ogródkiem przynajmniej 4 pokojowe to znacznie drozej zapłace a tez nie będe w centrum tylko teraz nowe osiedla budują sie na obrzeżach gdyni
co do wielkosci działki, no właśnie one sa duże bo 850m te narozne, srodkowe maja 460m.
co do wyjazdów męża to 3tyg na 3 tyg wiec nie tak źle, no tego odsnieżania sie boje ale to w każdym domu zawsze czeka:)
dziekuję za wszystkie rady, w Gdyni mi sie bardzo dobrze mieszka ale małe mieszkanie:( sama już nie wiem.... a kupic w gdyni mieszkanie z ogródkiem przynajmniej 4 pokojowe to znacznie drozej zapłace a tez nie będe w centrum tylko teraz nowe osiedla budują sie na obrzeżach gdyni
Z tym liceum w przyszlości to ... bym poczekała jak powstanie. Jeśli powstanie. Teraz tendencja jest taka, żeby szkół nie tworzyć - szkoda gruntu, który można sprzedać deweloperowi i na tym zarobić.
Co do zajęć dodatkowych, na pewno trzeba będzie się liczyć z uboższą ofertę. Ja mieszkałam na wsi, kolegów do zabawy było pełno ale... do szkoły muzycznej trzeba było dojeżdżać, na baset też. W mieście o takie rzeczy łatwiej, jeśli dziecko będzie wykazywało jakieś ponadstandardowe zainteresowania. W przypadku wyboru gimnazjum czy liceum (zakładając że powstanie) to w mieście jest wybór a tam gdzie jest tylko jedna szkoła wybór jest żaden. Myślę, że warto na takie rzeczy też spojrzeć.
Co do zajęć dodatkowych, na pewno trzeba będzie się liczyć z uboższą ofertę. Ja mieszkałam na wsi, kolegów do zabawy było pełno ale... do szkoły muzycznej trzeba było dojeżdżać, na baset też. W mieście o takie rzeczy łatwiej, jeśli dziecko będzie wykazywało jakieś ponadstandardowe zainteresowania. W przypadku wyboru gimnazjum czy liceum (zakładając że powstanie) to w mieście jest wybór a tam gdzie jest tylko jedna szkoła wybór jest żaden. Myślę, że warto na takie rzeczy też spojrzeć.
Tak tu masz rację. W Gdyni przedszkoli, szkół jest do wyboru do koloru. Tam tylko jedna. Co do zajęć dodatkowych nie robi mi różnicy czy 15 min stoję w korku w Gdyni czy jadę np do Wejherowa 10 km. Ale tak miasto to miasto zwłaszcza ze ja mieszczuch dlatego mam takie obawy. Ale już nie mam siły męża słuchać jak mu brakuje ogródka o swobody...
Teraz się tak wydaje. Ale jak dzieciaczki podrosną i jedno będzie miało zajęcia dodatkowe na 16, drugie na 18 itp to już nie będzie tak kolorowo. W mieście jest lepsza infrastruktura komunikacyjna. Z wiekiem dziecko zrobi się coraz bardziej samodzielne i będzie niezależne od rodziców. W mieście ma ku temu możliwości, na wsi zdecydowanie mniejsze. I zgadzam się z tym, co ktoś tu napisał. Luzino to nie żadne obrzeża. Poza tym kto tak naprawdę marzy o tym szeregowcu. Ty, która będziesz z dziećmi cały czas i będziesz im organizować czas, czy mąż, którego przez połowę roku nie będzie w domu.
Zajęcia dodatkowe będziesz miała za friko i na własnych zasadach. Weźmiesz dzieci na spacer, nauczysz która roślina jak się nazywa i czy może zastąpić leki i przyprawy... Grafik codzienny żony marynarza ma się nijak do oklepanego "standardu". Żyjemy w czasach fenomenalnych jeśli chodzi o życie mieszczucha na Wsi...
Ps
Kieruj się własnymi wartościami i swoją receptą na Rodzinę
Nie zrażaj się złośliwościami i zazdrością. Planuj po cichu i zgodnie ze sobą.
Ps
Bujnij się w okolice i poszukaj dobrze. Oko Ci zbieleje jak ludzie na Wsi potrafią się urządzić (szkoły, sklepy, baseny...itd)
Ps
Kieruj się własnymi wartościami i swoją receptą na Rodzinę
Nie zrażaj się złośliwościami i zazdrością. Planuj po cichu i zgodnie ze sobą.
Ps
Bujnij się w okolice i poszukaj dobrze. Oko Ci zbieleje jak ludzie na Wsi potrafią się urządzić (szkoły, sklepy, baseny...itd)
Przecież tu nie było żadnych złośliwości. Jesli już gdziekolwiek szukać jej śladu, to w Twojej, randall, ostatniej wypowiedzi. Tu sie powtarzały głosy, że trzeba wziąć pod uwagę własne oczekiwania, marzenia, plany. Ale skoro autorka wątku się tu pyta, to ma wątpliwości. I tu należy zwrócić uwagę na te trudniejsze aspekty, bo o plusach życia na wsi (a jest ich też dużo) świetnie sama wie.
Nie rozumiem, czemu grafik żony marynarza jest tak bardzo rózny od innych kobiet. Dzieci tak samo chcą jeść, spać, chodzą do przedszkola, szkoły itd...
Moje dzieci są już wszystkie w szkole. Jak były malutkie nigdy bym o pewnych sprawach nie pomyślała, które teraz są dla mnie codziennością. A zajęcia dodatkowe moich dzieci mają być dla nich przyjemnością. To nie ja mam im je narzucić, organizować na własnych zasadach ale same mają wybrać coś, co im sprawia frajdę. Moje dziecko chodzi do szkoły muzycznej. Ja jestem temu średnio chętna, bo wiem ile jej to czasu zabiera ale moja córka tego chce, ćwiczy codziennie, potrafi zrezygnować z innych rzeczy na rzecz instrumentu. I co, miałabym jej to zabrać i zabrać na spacer, pokazywać rośliny bo akurat to mogę zapewnić w miejscu zamieszkania?
Generalnie są to czasy, że dużo da się ogarnąć także mieszkając na wsi. Jednak prawda jest taka, że coś za coś. Pewne rzeczy łatwiej zorganizować mieszkając w mieście. Patrzę ze swojej perspektywy, w której jest trójka dzieci z różnymi zainteresowaniami, są one coraz większe i coraz bardziej samodzielne.
Nie rozumiem, czemu grafik żony marynarza jest tak bardzo rózny od innych kobiet. Dzieci tak samo chcą jeść, spać, chodzą do przedszkola, szkoły itd...
Moje dzieci są już wszystkie w szkole. Jak były malutkie nigdy bym o pewnych sprawach nie pomyślała, które teraz są dla mnie codziennością. A zajęcia dodatkowe moich dzieci mają być dla nich przyjemnością. To nie ja mam im je narzucić, organizować na własnych zasadach ale same mają wybrać coś, co im sprawia frajdę. Moje dziecko chodzi do szkoły muzycznej. Ja jestem temu średnio chętna, bo wiem ile jej to czasu zabiera ale moja córka tego chce, ćwiczy codziennie, potrafi zrezygnować z innych rzeczy na rzecz instrumentu. I co, miałabym jej to zabrać i zabrać na spacer, pokazywać rośliny bo akurat to mogę zapewnić w miejscu zamieszkania?
Generalnie są to czasy, że dużo da się ogarnąć także mieszkając na wsi. Jednak prawda jest taka, że coś za coś. Pewne rzeczy łatwiej zorganizować mieszkając w mieście. Patrzę ze swojej perspektywy, w której jest trójka dzieci z różnymi zainteresowaniami, są one coraz większe i coraz bardziej samodzielne.
Oj nie kloccie sie😯 spokojnie. Każdy ma prawo wypowiedzi. Fakt ze jest to forum trójmiejskie wiec nie jestem zdziwiona ze większość komentarzy jest na minus bo piszą to osoby które mieszkają w mieście i nie wyobrażają sobie życia na wsi ale jest wiele ludzi (tutaj niestety jieobecnych) ktrzy specjalnie uciekają na wieś i to o wiele mniejsza niż jest luzino i radzą sobie nie wyobrażając sobie innego życia. Ja dziękuję za każde komentarze. Przeprowadzam sie😀
Mieszkałam w centrum miasta razem z mężem. Kiedy urodził nam się syn postanowiliśmy przeprowadzić się do domu na obrzeżach miasta. Ja wtedy nie pracowałam i ten czas wspominam wspaniale, gdy syn miał 3 lata poszedł do przedszkola, a ja do pracy dojazdy były znośne (do pracy miałam ok. 25km w godz. szczytu ok. 40-45min). Niestety doszły koszta utrzymania samochodu. W międzyczasie urodził nam się drugi syn i znowu wróciłam do domu. Wszystko było super, spacery, świeże powietrze... sielanka się skończyła jak mój syn poszedł do szkoły do miasta (a ja wróciłam do pracy). Zdecydowaliśmy się dać Go do szkoły obok babci gdyż świetlica w naszej szkole była tylko do godz. 15 a nie było możliwości odebrania syna o tej porze. Poza tym w mieście jest więcej atrakcji, zajęcia dodatkowe itp. I tutaj zaczęły się schody. Przez dwuzmianowość szkoły + zajęcia dodatkowe (jedynie angielski i piłka nożna) wracaliśmy wszyscy do domu nie wcześniej niż 19 czy 20.00. W domu tylko spaliśmy, a w weekendy nadrabialiśmy sprzątanie, pranie, itd. Doszło nawet do tego, że starszy syn wolał zostać na noc u babci niż wracać z nami gdyż musiał codziennie wstawać ok. 6 nawet jak miał do szkoły na 12! Po trzech miesiącach takiego życia a raczej egzystencji zdecydowaliśmy się sprzedać dom (dom, który był wymarzony, który sami zbudowaliśmy i nawet w snach nie myślałam, że kiedyś dojdzie do tego byśmy chociaż myśleli o sprzedaży). Przeprowadziliśmy się do bloku, centrum, syn ma do szkoły 10 minut, dostęp do komunikacji miejskiej doskonały, wszystko pod nosem. W końcu odżyliśmy, rok dojazdów i spania w domu był straszny!
Teraz wiem, że gdybym miała zdecydować się na przeprowadzkę przeanalizowałabym wszystko:
dzieci: szkołę, przedszkole, dojazdy do szkoły, ewentualną opiekę nad dzieckiem
koszta dojazdów (dwa samochody, 25km w jedną stronę) miesięcznie ok. 600-800zł oraz czas ok. 40 minut w jedna stronę
Czas jaki spędziliśmy na wsi w dziećmi był wspaniały i nie zamieniłabym go na nic innego, dzieciaki od rana do wieczora były na świeżym powietrzu, życie w takim miejscu zwalnia, jest spokojne bez tego miejskiego pędu. Ale nadeszła szkołą więc musieliśmy dostosować się do innego trybu, który w tym momencie naszego życia jest idealny. Nie chcę nic radzić, rozważ wszystkie za i przeciw. W tym momencie nie żałuję ani domu na obrzeżach ani przeprowadzki do centrum... jakoś wszystko było w odpowiednim momencie.
Teraz wiem, że gdybym miała zdecydować się na przeprowadzkę przeanalizowałabym wszystko:
dzieci: szkołę, przedszkole, dojazdy do szkoły, ewentualną opiekę nad dzieckiem
koszta dojazdów (dwa samochody, 25km w jedną stronę) miesięcznie ok. 600-800zł oraz czas ok. 40 minut w jedna stronę
Czas jaki spędziliśmy na wsi w dziećmi był wspaniały i nie zamieniłabym go na nic innego, dzieciaki od rana do wieczora były na świeżym powietrzu, życie w takim miejscu zwalnia, jest spokojne bez tego miejskiego pędu. Ale nadeszła szkołą więc musieliśmy dostosować się do innego trybu, który w tym momencie naszego życia jest idealny. Nie chcę nic radzić, rozważ wszystkie za i przeciw. W tym momencie nie żałuję ani domu na obrzeżach ani przeprowadzki do centrum... jakoś wszystko było w odpowiednim momencie.