dominika
2017-04-26 08:07:06
Całą podstawówkę chodziłam w Centrum Gdyni, mieszkałam na Obłużu. Rano byłam wożna, potem świetlica, od 5 klasy autobus. Mieszkamy na Karwinach. Syn chodzi jeszcze od przedszkola (w Gdańsku obok mojej pracy). Mamy malutkie dziecko i mąż całą ciążę i do końca sierpnia wozi co rano i po pracy syna do Gdańska (maż pracuje w Gdyni). Nie chcieliśmy robić dziecku na 1 rok zamieszania - tam jest zżyty z Paniami i dziećmi. Od września syn pójdzie do szkoły (w Centrum Gdyni) i tak, będzie wożony. Nie mamy instytucji babci. Mąż będzie woził syna do szkoły, ja będę wozić córkę do żłobka, którego pewnie będziemy szukac w okolicy mojej pracy.
W klasach 1-3 jest świetlica, 4,5 klasa może być trudna, w 6 myślę że spokojnie będzie wracał autobusem. Szczerze? kiedy mamy inwestować w przyszłość naszych dzieci jak nie teraz? Nsza szkoła osiedlowa jest co najwyżej dobra o ile nie średnia. Chcę żeby syn chodził do bardzo dobrej szkoły. Bo to wiedza z pierwszych klas podstawówki, umiejętnosć uczenia się, otwarty umysł, poszukiwanie rozwiązań wpłynie na całą jego przyszłosć.
Sorry, ale "nie chcę być szoferem dla dziecka"? jesteś rodzicem, zastanów się co to dla Ciebie znaczy? bo dla mnie zapewnienie dziecku wszystkiego co najlepsze, nawet jeśli jest to kosztem mojej wygody
Z mojego doświadczenia wynika, że w "średniej" szkole dziecko może być uczone bardzo dobrze, a w tzw. "dobrej" - słabo i w stresujących warunkach. Wszystko zależy od tego, na jakiego/jakich nauczyciela (nauczycieli) dana klasa akurat trafi. W bardzo dobrym gimnazjum moje dziecko trafiło na wielu nauczycieli zmęczonych pracą i życiem, bez umiejętności pedagogicznych. Na jakich trafiłoby w szkole bliżej domu? Nie wiadomo. Ale przynajmniej nie spędzałoby prawie 2 godzin dziennie na dojazdach.