Widok

Dylematy moralne vol. 2

Sytuacja czysto hipotetyczna.

Ktoś z waszego otoczenia zachowuje się niestosownie wobec osoby lub grupy osób. Nie dochodzi co prawda do przemocy fizycznej ale agresor wobec osób przez siebie wybranych zachowuje się jak ostatnie bydlę.
Co w takiej sytuacji robicie? Próbujecie mediacji z agresorem, w miarę swoich możliwości staracie się go powstrzymać pogarszając własne z nim relacje czy ignorujecie całą sytuację uznając że was ona nie dotyczy?
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.

Stanisław Lem
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Zgadzam się z Tobą, Cross :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Zgadzam się z Tobą, Cross :)"

W związku z tym przygotuj się na sporą dawkę ostracyzmu ze strony niektórych tu piszących. ;)
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.

Stanisław Lem
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 5
Cross, znasz mnie chyba na tyle, żeby wiedzieć, że jak mam swoje zdanie, to je powiem :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
A ja się nie zgadzam.
Człowiek ma wolną wolę i niech się zachowuje jak uważa za stosowne.
Kto dał Ci prawo żeby narzucać innym swoje zdanie? Nawet słuszne?
Znasz powiedzenie: nie wtryniaj się między wódkę a zakąskę?
Jak ktoś potrzebuje pomocy niech woła, ale samemu z siebie wcinac się w sprawę to chyba nadto. Nie popieram.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1
Mansonie, czy wg Ciebie Cross narzuca swoje zdanie? Twierdzi, że "zawsze należy reagować", a nie "powinniście wszyscy reagować" - moim zdaniem odnosi się do swojej osoby - on by zareagował, a nie stał i patrzył, jak komuś dzieje się krzywda.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 5
No reagując nieproszonym tak, narzuca swoje zdanie i swoją ocenę sytuacji. A nie?
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
A, w takim sensie - a jeśli komuś działaby się krzywda, wyraźnie słabsza osoba obrywałaby niezłe cięgi i krzyczała - nie zareagowałbyś nieproszony?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 3
Napiszę skromnie, bo temat jest bardzo rozległy.
Teoria nie idzie w parze z praktyką. Czasem pomagając... jest jedną ofiarę więcej. Z innej beczki. Agresja rodzi agresje. Dajmy na to pacyfikujemy agresora większą agresją być może przesadną. Po chwili mocniejszy agresor nas ;) łańcuszek nie ma końca. Pokojowe rozwiązywanie konfliktów wymaga czasu a i później jest z tym różnie. Często pomóc nie jest łatwo...np. konflikt na Ukrainie.
Ja sam w niedalekiej przeszłości, znalazłem się w dramatycznej sytuacji.
Zęby wisiały w powietrzu ale wszystko dobrze się skończyło.

To taka luźna gadka M.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mikro, ja raczej mam taki charakter że leje w mordę.
Ale to jest bardzo zła reakcja.
Należy się wstrzymać.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
"No reagując nieproszonym tak..."

Co gdy ofiara agresora jest tak zastraszona że boi się wzywać pomocy?
Poza tym agresor powinien wiedzieć że jego postępowanie jest nieakceptowane. Jeżeli nie reagujesz "nawet nieproszony" agresor wychodzi z założenia że skoro nikt się nie wtrąca to może robić co chce.

Manson
Twój brak reakcji uważam za znieczulicę. Ale uważam też że masz prawo reagować tak jak uznasz za stosowne.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.

Stanisław Lem
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Crosiu, teraz to ściemniasz.
O czym Ty mówisz? O jakiejś eskalacji przemocy?
Jak człowiek nie umie poprosić o pomoc to może na nią nie zasługuje?
Bez przesady, Rybko.
Chcącemu nie dzieje się krzywda.
Zabrnąłeś z tą hipotetyczną sytuacją w łopiany.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
Będąc świadkiem sytuacji w której bliska mi wówczas osoba (o której nie miałam pojęcia, że nosi w sobie takie pokłady niepohamowanej agresji), chciała zaatakować pewnego kierowcę, chyba dostałam skoku adrenaliny i wzrostu mocy o 300%, ponieważ udało mi się tę osobę zatrzymać i wyrwać jej z ręki coś, czym chyba miała zamiar uderzyć tego kierowcę (wrednie się facet zachował, nie powiem, ale kurka to nie powód, żeby na kogoś z "pałą" iść!!!). Uważam, że trzeba reagować, ale też nie mogę wrzucić wszystkich zdarzeń do jednego wora. Zdarzają się sytuacje, które wyglądają "niby tak", a jednak są inne niż się wydawało. Jeśli coś budzi nasz niepokój, myślę, że warto choćby zapytać/spróbować wyjaśnić, nie od razu zawsze działać.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Właśnie o to chodzi by dać przykłady z życia.
Siedząc w ciepłym, bezpiecznym pokoju można całymi dniami dyskutować na ten temat. A i tak życie pokaże to z innej strony... czy jakoś tak ;)

Postaram się opisać moją przygodę, łatwo nie będzie, może do wieczora dam rade :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
~Cross - "...staracie się go powstrzymać pogarszając własne z nim relacje..." - dodam tylko, że czasami możemy być wdzięczni Bogu/losowi itp., za to, że taka osoba pokazała swoje oblicze (jeśli takowego nie znaliśmy) i możemy w skrajnych sytuacjach serdecznie taką osobę kopnąć w d*pę, a w tych mniej skrajnych, starać się jej pomóc, bo ma problem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie można skutecznie pomóc komuś, kto o pomoc nie prosi.
Na siłę to możesz sama postawić się w pozycji agresora.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 5
Może nie są to bardzo skrajne przypadki agresji ale zawsze coś tam.

Epizod 1
Późnym wieczorem gdy wracałem tramwajem z małego piffka. Wsiadłem do drugiego wagonu i stanąłem na samym końcu. Nie myśląc o jakimkolwiek zagrożeniu. Wszystko ładnie pięknie, coraz bliżej domu :D I tu nagle wbiło się na wagon, dwóch agresywnych panów z otwartymi butelkami piwa. Jeden wyglądał na dość skoksowanego drugi normalnie. W wagonie siedziały dwie kobiety z przodu i jakiś pan (~30lat) pięć miejsc przede mną. Tak że byłem dość dobrym obserwatorem całej akcji. Gdy panowie demonstrowali swoją tężyznę fizyczną, niszcząc wagon. Doszli do wniosku ze nuda i brak adrenaliny. Podeszli do pana siedzącego i obrzucili go łaciną podwórkową. Doszło też do ręcznych zaczepek ale Pan nie reagował. Nie wiedział ze jeszcze ktoś jest w tym wagonie oprócz nich. Mnie nie widział, a oprawcy tylko czekali na moją reakcje. Cały dramat trwał około 10 min, później wysiedli. Dałem na wstrzymanie bo nie jedno w życiu widziałem i gdy nie leje sie krew to lepiej nie reagować. Czułem strach i zagrożenie i nie tylko tego pana ale własne. Jak by zaczęli katować ludzi pomógłbym nie patrząc na wynik końcowy całej zadymy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Epizod 2
Ide chodnikiem i widzę jak młody człowiek (20 lat) biegnie z naprzeciwka. Biegł bardzo szybko, slalomem mijał przechodniów. Gdy ledwo wyminął kobietę w starczym wieku (prawie staranował), następny byłem ja do obiegnięcia. A ze mój marsz jest szybszy niż w większości ludzi, sprinter nie zdążył nanieść korekty na wyznaczoną trase. W dodatku był na co najmniej jednym dopingu. Widząc co się dzieje, mogłem zrobić unik by biegacz przebiegł dalej taranując następne osoby. Co zrobiłem? każdy by zrobił inaczej nie było czasu na jakieś dodatkowe przemyślenia, działo się to tak szybko.
Opwiadam dalej . Szedłem prosto tak jak bym go nie widział, tym bardziej że wbijał mi się centralnie na lewy bark. BUUUUM
W efekcie zderzenia moja górna cześć korpusu obróciła się o jakieś 45' zaś taran odbijając się ode mnie upadł 5 metrów dalej.
Wstał i ruszył do mnie z pretensjami. Widząc że chłopak nie żartuje, podszedłem do niego i złapałem go za ramie. W tym czasie dostrzegłem że nie był sam i za kilka sekund będą przy mnie jego kompani. Po chwili, poszkodowany doszedł do siebie i agresja mu przeszła. Puściłem gościa i oddaliłem się z zamierzonym kierunku. Koledzy pomogli mu sie pozbierać mnie nie zaczepili. Odszedłem... serce waliło jak dzwon.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Zakreślone przez Crosa warunki: "ktoś z waszego otoczenia"
Gadamy o tym, a nie o wszystkim.
Tez kiedyś kradłem ze złodziejami.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
"Crosiu, teraz to ściemniasz.
O czym Ty mówisz? O jakiejś eskalacji przemocy?"

Mansonku nie ściemniam nic a nic. :)
Gdy społeczność w której funkcjonują sprawca i ofiara nie reaguje sprzeciwem na zadawaną krzywdę niemal zawsze dochodzi do eskalacji ze strony agresora (agresor nabiera pewności siebie gdy ofiara jest słabsza a otoczenie nie reaguje). Okazanie sprzeciwu to także reakcja. Czasem wystarczy. Sprawca wie że otoczenie nie akceptuje jego postępowania a ofiara wie że może liczyć na wsparcie. i nie ma to nic wspólnego z narzucaniem własnego zdania.
Nadal uważam że należy reagować. Zawsze. Mimo że krzywdzony nie woła o pomoc może (choć nie musi) jej oczekiwać.
Nie wiedziałem, że na świecie jest tylu idiotów, dopóki nie poznałem internetu.

Stanisław Lem
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 0
I daj Ci fortuno, żebyś zawsze dał radę :)
Brak reakcji nie jest tożsamy ze znieczulicą.
Wiesz to tak samo dobrze jak ja.
Na pohybel agresorom wszelkiej maści.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2

Inne tematy z forum Hydepark

Młody alkoholik - Dramat, z którego pragnę wyjść, a nie umiem. (156 odpowiedzi)

Witam wszystkich którzy odwiedzili mój temat. Wiem, że tekst jest dość obszerny, ale chciałbym w...

Grajdołki (243 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

muza na dziś (787 odpowiedzi)

Wrzuć link do YouTube z muzą, która dziś Ci wyjątkowo dobrze się słuchała. A może jakaś nowa...

do góry