Widok
Moje dziecko ma obecnie 5 lat i cały czas jest w domu. Nie poszedł do przedszkola, bo gdy miał 3 lata urodziłam drugie dziecko, więc i tak siedziałam w domu. I tak sobie siedzę z dwójką :) Zresztą próbowałam go zapisać do przedszkola państwowego jako 3 latka, ale sie nie dostał, więc w kolejnych latach odpuściłam. A od wrzesnia przyszłego roku jako 6 latek pójdzie do zerówki (chyba szkolnej już).
Jedyne co mi szkoda to to, że nie ma takiego obycia z rówieśnikami jakie miał by w przedszkolu. Tak poza tym to nic. Dużo rzeczy robimy w domu. Kupuję takie zestawy różnych zajęć odpowiednie do wieku i bawimy sie w rysowanie, malowanie farbami, wycinanki, ciastolina i takie tam. Dodatkowo synek mając 4 lata zaczął wypytywać "A jak sie pisze mama? A jak tata?" I tak zaczeliśmy sie uczyć literek pisząc proste słowa, imiona bohaterów bajek itd. Obecnie zna prawie cały alfabet, zna cyferki, potrafi liczyć, zrobic proste wyliczenia tylu 3+4=7. Potrafi sie ubrać żeby wyjść na dwór, umyć sie i takie tam.
Myślę, że bez przedszkola i tak sobie da radę... Mam nadzieję.... Ja jako dziecko tez nie chodziłam do przedszkola, mąż też nie i jakoś żadne z nas nie miało problemu z wejściem do życia szkolnego.
Młodszy synek tez do przedszkola raczej nie pójdzie...
Jedyne co mi szkoda to to, że nie ma takiego obycia z rówieśnikami jakie miał by w przedszkolu. Tak poza tym to nic. Dużo rzeczy robimy w domu. Kupuję takie zestawy różnych zajęć odpowiednie do wieku i bawimy sie w rysowanie, malowanie farbami, wycinanki, ciastolina i takie tam. Dodatkowo synek mając 4 lata zaczął wypytywać "A jak sie pisze mama? A jak tata?" I tak zaczeliśmy sie uczyć literek pisząc proste słowa, imiona bohaterów bajek itd. Obecnie zna prawie cały alfabet, zna cyferki, potrafi liczyć, zrobic proste wyliczenia tylu 3+4=7. Potrafi sie ubrać żeby wyjść na dwór, umyć sie i takie tam.
Myślę, że bez przedszkola i tak sobie da radę... Mam nadzieję.... Ja jako dziecko tez nie chodziłam do przedszkola, mąż też nie i jakoś żadne z nas nie miało problemu z wejściem do życia szkolnego.
Młodszy synek tez do przedszkola raczej nie pójdzie...
Ja jako mama mowie przedszkolom nie alr to tylko moje zdanie. Moja corka jest w domku opiekuje sie nia babcia bo z mężem pracujemy. Jestem zadowolona z takiego ukladu. Wiele moich koleżanek ma dzieci w przedszkolach i juz zdarzyły brac abtybiotyki itp ja mam zdrową corke i pójdzie dopiero do zerowki jako 6 latka
Ja w tym roku puściłam mojego 5-latka do przedszkola i absolutnie nie żałuję! Syn bardzo zadowolony, ale jednak często łapie infekcje i nie może iść. Żałuję jedynie, że nie poszedł do niego jako 4-latek... 3 latka pewnie bym nie puściła, ale jak dla mnie wiek 4 lata byłby idealny do rozpoczęcia przygody z przedszkolem. Dzieciaki się tam bawią, a przy okazji uczą. Drugiego puszczę bez wahania od 4 lat :)
Mój Syn poszedł do przedszkola jako 4-latek(właściwie tuż przed 4 urodzinami, bo urodzony pod koniec września). Rok wcześniej nie dostał się do przedszkola.
Pierwszy rok często chorował. Właściwie było normą, że te 5-7 dni w miesiącu nie był w przedszkolu. Ale co tam choroby. W szkole już nie było takiego chorowania. Za to obył się z funkcjonowaniem przedszkola. Nauczył się bycia w grupie dzieci. Nauczył się bycia bez rodziców/Babci. Stał się odważniejszy w stosunku do obcych dzieci(już nie bał się podejść, zagadać). Poza tym miał motywację aby wyraźnie, wolno mówić(miał taki problem, że za dużo chciał powiedzieć i powstawał jeden bełkot, jeździliśmy co tydzien do logopedy, w przedszkolu też chciał żeby dzieci go rozumiały - więc starał się mówić wolno i wyraźnie).
Mojemu dziecku 2 lata w przedszkolu wyszły na dobre.
Pierwszy rok często chorował. Właściwie było normą, że te 5-7 dni w miesiącu nie był w przedszkolu. Ale co tam choroby. W szkole już nie było takiego chorowania. Za to obył się z funkcjonowaniem przedszkola. Nauczył się bycia w grupie dzieci. Nauczył się bycia bez rodziców/Babci. Stał się odważniejszy w stosunku do obcych dzieci(już nie bał się podejść, zagadać). Poza tym miał motywację aby wyraźnie, wolno mówić(miał taki problem, że za dużo chciał powiedzieć i powstawał jeden bełkot, jeździliśmy co tydzien do logopedy, w przedszkolu też chciał żeby dzieci go rozumiały - więc starał się mówić wolno i wyraźnie).
Mojemu dziecku 2 lata w przedszkolu wyszły na dobre.
prowadzę zajęcia dodatkowe w przedszkolach, obserwuję bardzo różne grupy, bardzo różne panie;
uważam, że jeśli pracujesz z dziećmi, przedszkole nie jest im potrzebne, potrzebniejsze jest poczucie bezpieczeństwa; z innymi dziećmi może się bawić na placu zabaw, itp.;
jeżeli jest spokojna grupa, spokojna pani, dziecko bezproblemowe, które lubi przedszkole - to jak najbardziej, dla dzieci od 4 lat;
mi jest naprawdę smutno, jak te trzylatki płaczą za mamą, ja wiem, że potem się cieszą, jak mamę widzą, ale to ja widzę ich płacz, bo przyszła mama po chore dziecko i to nie jest jego mama...
moje dzieci też chodzą do przedszkola, bo pracuję, staram się, żeby były w miarę krótko, ale nie uważam, że to najlepsze rozwiązanie dla dziecka, najlepsze jest tylko dla rodzica,
choć są grupy ze świetnymi paniami, ale to rzadkość w przedszkolach,
panie często wymiękają, grupy są duże, a dzieci różne i małe;
wyobrażacie sobie siebie z grupą 25 trzylatków? nawet jeśli są 2 panie, to druga często ma coś do zrobienia, sprzątanie, papierkowa robota, naprawdę dużo tego mają...
uważam, że jeśli pracujesz z dziećmi, przedszkole nie jest im potrzebne, potrzebniejsze jest poczucie bezpieczeństwa; z innymi dziećmi może się bawić na placu zabaw, itp.;
jeżeli jest spokojna grupa, spokojna pani, dziecko bezproblemowe, które lubi przedszkole - to jak najbardziej, dla dzieci od 4 lat;
mi jest naprawdę smutno, jak te trzylatki płaczą za mamą, ja wiem, że potem się cieszą, jak mamę widzą, ale to ja widzę ich płacz, bo przyszła mama po chore dziecko i to nie jest jego mama...
moje dzieci też chodzą do przedszkola, bo pracuję, staram się, żeby były w miarę krótko, ale nie uważam, że to najlepsze rozwiązanie dla dziecka, najlepsze jest tylko dla rodzica,
choć są grupy ze świetnymi paniami, ale to rzadkość w przedszkolach,
panie często wymiękają, grupy są duże, a dzieci różne i małe;
wyobrażacie sobie siebie z grupą 25 trzylatków? nawet jeśli są 2 panie, to druga często ma coś do zrobienia, sprzątanie, papierkowa robota, naprawdę dużo tego mają...
Dlatego właśnie moje dziecko jest w domu i drugie tez będzie - aż do czasu szkoły. Uczą sie w domu. Mam dla nich duzo czasu skoro nie pracuję. W dodatku nikt mi nie zarzuci, że moje dzieci "blokują i zajmują" innym potrzebującym dzieciom miejsca w państwowym przedszkolu skoro matka i tak nie pracuje ;) Tak więc coś za coś - nie zajmujemy miejsc, więc siedzą ze mną w domu.
Chciałam puścić dziecko do przedszkola w wieku 4 lat, niestety do żadnego przedszkola państwowego się nie dostało (jeszcze wtedy nie pracowałam, dopiero od niedawna pracuję). Obecnie jest w domu z młodszym rodzeństwem. Z jednej strony cieszę się, że jest w domu, ale chciałabym żeby dziecko miało więcej kontaktu z rówieśnikami dlatego zapisałam chociaż na zajęcia plastyczne. Uważam, że 4 lata to najlepszy wiek na przedszkole, 3 latki wg mnie są jeszcze za małe.
A ja jestem gorącą zwolenniczka przedszkola. Moje dzieci chodziły do przedszkola, chociaż nie musiały. Miałam ten komfort, że mogły pójść wtedy, kiedy były na to gotowe - pierwsze w wieku 5 lat, następne w wieku 4 lat. Nie wiem, co to znaczy płacz, niechęć do przedszkola. Moje dzieci bardzo dobrze się czuły w przedszkolu, lubiły tam chodzić. Jak trafiła się choroba i przymusowe siedzenie w domu, to było źle i było marudzenie w stylu "kiedy pójdę do przedszkola, już nie choruję" itd.
Ja uważam przedszkole za super sprawę. Muszę przyznać, że placówka moich dzieci była rewelacyjna - świetna lokalizacja, dobre wyposażenie, smaczna kuchnia i super panie. Dzieci są już dawno w szkole ale jeszcze wspominają swoje przedszkole i czasami tam pójdą odwiedzić stare kąty. Poza tym ja nie zapewniałabym tego wszystkiego, co dało przedszkole. Praca z dzieckiem w domu to jak najbardziej do zrobienia, ale nie nauczyłabym pracy w grupach (kiedy w grupie jest kilka osób i to na równorzędnej pozycji - w równym wieku) i nie zapewniłabym tylu innych rozrywek, np. teatrzyki, bale karnawałowe, przeróżne konkursy itp. Dzieci chorować chorowały, zwłaszcza w pierwszym roku ale ja wyszłam z założenia, że jak w przedszkolu się sie wychoruje, to potem nastąpi to w szkole, kiedy już będą lekcje do nadrobienia.
Ja uważam przedszkole za super sprawę. Muszę przyznać, że placówka moich dzieci była rewelacyjna - świetna lokalizacja, dobre wyposażenie, smaczna kuchnia i super panie. Dzieci są już dawno w szkole ale jeszcze wspominają swoje przedszkole i czasami tam pójdą odwiedzić stare kąty. Poza tym ja nie zapewniałabym tego wszystkiego, co dało przedszkole. Praca z dzieckiem w domu to jak najbardziej do zrobienia, ale nie nauczyłabym pracy w grupach (kiedy w grupie jest kilka osób i to na równorzędnej pozycji - w równym wieku) i nie zapewniłabym tylu innych rozrywek, np. teatrzyki, bale karnawałowe, przeróżne konkursy itp. Dzieci chorować chorowały, zwłaszcza w pierwszym roku ale ja wyszłam z założenia, że jak w przedszkolu się sie wychoruje, to potem nastąpi to w szkole, kiedy już będą lekcje do nadrobienia.
Mój syn do przedszkola nie chodził, ani razu się nie dostał. Wolałabym żeby chodził, ale niestety. 2 lata temu udało mi się go zapisać do okienka przedszkolnego, ale to dopiero po feriach, bo akurat zwolniło się miejsce. Ale odkąd poszedł do tego okienka to z okazu zdrowia zrobiło się bardzo chorowite dziecko, łapał wszystko, i więcej go nie było jak był. Później poszedł do zerówki i również często chorował, średnio 5 dni w miesiącu był w szkole, a reszta w domu. Teraz jest w 1 klasie, na razie aż tak nie choruje, od września dopiero teraz się przeziębił, więc nie tak źle.
Do tego mój syn ma trudności w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami, jest nieco wycofany i trzyma się z boku, w zerówce przez to że bardzo często go nie było, nie miał zbyt wielu okazji na przyjaźnie, i teraz to bardzo odczuwa bo inne dzieci już się ze sobą zżyły, nawiązali przyjaźnie...
Moim zdaniem warto zapisać dziecko do przedszkola jeśli jest taka możliwość. Bo wtedy ma dużo czasu na przebycie chorób, może bardziej się uodpornić (choć nie zawsze) i ma kontakt z rówieśnikami, uczy się jak być w grupie. Do tego różne atrakcje, konkursy, bale. Wiele rzeczy dziecko może się w domu nauczyć, wiele rzeczy można robić, ale to na pewno nie to samo co w przedszkolu.
Do tego mój syn ma trudności w nawiązywaniu kontaktów z rówieśnikami, jest nieco wycofany i trzyma się z boku, w zerówce przez to że bardzo często go nie było, nie miał zbyt wielu okazji na przyjaźnie, i teraz to bardzo odczuwa bo inne dzieci już się ze sobą zżyły, nawiązali przyjaźnie...
Moim zdaniem warto zapisać dziecko do przedszkola jeśli jest taka możliwość. Bo wtedy ma dużo czasu na przebycie chorób, może bardziej się uodpornić (choć nie zawsze) i ma kontakt z rówieśnikami, uczy się jak być w grupie. Do tego różne atrakcje, konkursy, bale. Wiele rzeczy dziecko może się w domu nauczyć, wiele rzeczy można robić, ale to na pewno nie to samo co w przedszkolu.
Tylko szkoda, że tak trudno dziecko zapisać do przedszkola. Oczywiście panstwowego, na prywatne nie będę wydawała kasy. Skoro ja nie pracuję to nie będę 900 zł miesięcznie płaciła za prywatne przedszkole (tyle w mojej okolicy to kosztuje). A jeszcze jest drugie dziecko, które do państwowego przedszkola na pewno by sie nie załapało, kolejki długie. To co, ja w domu, a za dwójkę dzieci dobre 1500 zł miesięcznie mam płacić? To chore. Tak więc dzieci są w domu do czasu pójścia do szkoły.
A ja jestem bardzo zadowolona :) Synek w sumie zaczynał od złobka (2,5) , teraz jako 3 latek dostał sie do przedszkola ( mimo że z niemowlakiem siedzę w domu z młodszym - tak wiem jestem darmozjadem bo blokuje miejsce :)).
Nie żałuje ani trochę że pościłam synka w takim wieku . Nie mamy problemu z rozstaniem , chętnie chodzi , nie grymasi przy jedzeniu ( praktycznie wszytsko je i nawet sie domaga dokladek ) . Rozwinal sie i to widać , umie bawić sie w grupie ( jest jedynym dzieckiem w rodzine i nie miał częstego kontaktu z dziecmi . Na placach zabaw miałam z nim problem bo nie potrafił sie bawic z innymi wszystko było jego , bił inne dzieci i zabierał im zabawki ) .
Codziennie jak go odbieram opowiada ( w przedszkolu nagle zaczął mówic pelnymi zdaniami , gdzie wczesniej rozmawiał tylko po swojemu ) z wielka fascynacja co robili , śpiewali , rysowali itp .
Młodszego malucha juz tez zapisałam do żłobka a później bez obaw będę startowała do przedszkola :)
Mam troche małe porównanie bo raz na jakiś czas ( odległość 300 km ) kuzyn tez ma synka w tym samym wieku , ale siedzi z matka w domu . I jak raz na kilka m-cy sie spotkamy to widać tragiczną różnice miedzy nimi :( i jest to przykre bo ja przez c*otkę zostałam zmieszana z błotem za to że puściłam synka w "świat " do obcych , zamiast siedziec z nim w domu . Żadne argumenty ( rozwoj dziecka , nauka smaodizleności życia w grupie ) nie docierały , usłyszałam że co ja głupia jestem i że dziecka w domu nic nie naucze ??
Nie żałuje ani trochę że pościłam synka w takim wieku . Nie mamy problemu z rozstaniem , chętnie chodzi , nie grymasi przy jedzeniu ( praktycznie wszytsko je i nawet sie domaga dokladek ) . Rozwinal sie i to widać , umie bawić sie w grupie ( jest jedynym dzieckiem w rodzine i nie miał częstego kontaktu z dziecmi . Na placach zabaw miałam z nim problem bo nie potrafił sie bawic z innymi wszystko było jego , bił inne dzieci i zabierał im zabawki ) .
Codziennie jak go odbieram opowiada ( w przedszkolu nagle zaczął mówic pelnymi zdaniami , gdzie wczesniej rozmawiał tylko po swojemu ) z wielka fascynacja co robili , śpiewali , rysowali itp .
Młodszego malucha juz tez zapisałam do żłobka a później bez obaw będę startowała do przedszkola :)
Mam troche małe porównanie bo raz na jakiś czas ( odległość 300 km ) kuzyn tez ma synka w tym samym wieku , ale siedzi z matka w domu . I jak raz na kilka m-cy sie spotkamy to widać tragiczną różnice miedzy nimi :( i jest to przykre bo ja przez c*otkę zostałam zmieszana z błotem za to że puściłam synka w "świat " do obcych , zamiast siedziec z nim w domu . Żadne argumenty ( rozwoj dziecka , nauka smaodizleności życia w grupie ) nie docierały , usłyszałam że co ja głupia jestem i że dziecka w domu nic nie naucze ??
Nie przejmuj sie gadaniem innych. Zawsze znajdzie sie ktoś, kto CI powie - jak możesz dziecko do przedszkola puścić, siedzisz w domu z młodszym to i starszy powinien. Albo odwrotnie, że jesteś wyrodna matka, bo dziecko jest w domu zamiast w przedszkolu, a tam będzie miał lepszy rozwój itd. Wszystkim nie dogodzisz.
Są różne dzieci i różni rodzice. Nie każdy może z dzieckiem siedzieć w domu tyle lat lub zapisać je do przedszkola choćby bardzo chciał. Takie życie.
Fajnie, że widzisz dużo plusów przedszkola. Skoro jest dobrze to po co to zmieniać? c*otka niech sobie gada. Ważne, że Ty widzisz pozytywy :)
Są różne dzieci i różni rodzice. Nie każdy może z dzieckiem siedzieć w domu tyle lat lub zapisać je do przedszkola choćby bardzo chciał. Takie życie.
Fajnie, że widzisz dużo plusów przedszkola. Skoro jest dobrze to po co to zmieniać? c*otka niech sobie gada. Ważne, że Ty widzisz pozytywy :)
Moje dziecko ma 2,5 roku i właśnie zaczęło chodzić - na 3 godziny dziennie do przedszkola do grupy żłobkowej. Nie musiała bo jestem w domu, ale ona bardzo potrzebuje kontaktu z dziećmi i lubi je, poza tym musi się nauczyć relacji, dzielenia się itp.
rano chętnie wstaje, ubiera się, biegnie z samochodu jak szalona, płacze tylko przy rozstaniu, ale panie mówią, że maks. 10-15 min. a potem już idzie do dzieci, bawi się, ładnie je posiłki
nie ukrywam, że mam wątpliwości bo z jednej strony jest jeszcze taka mała, a z drugiej wiem, że to dla jej dobra i że ona potrzebuje odmiany a nie tylko 24/h ze mną
w każdym razie jeśli zbyt długo będzie trwał ten płacz przy rozstaniu albo będzie chorowała - to zrezygnuję
rano chętnie wstaje, ubiera się, biegnie z samochodu jak szalona, płacze tylko przy rozstaniu, ale panie mówią, że maks. 10-15 min. a potem już idzie do dzieci, bawi się, ładnie je posiłki
nie ukrywam, że mam wątpliwości bo z jednej strony jest jeszcze taka mała, a z drugiej wiem, że to dla jej dobra i że ona potrzebuje odmiany a nie tylko 24/h ze mną
w każdym razie jeśli zbyt długo będzie trwał ten płacz przy rozstaniu albo będzie chorowała - to zrezygnuję