Widok
Już wyjaśniam ciemny chłopie ;-)..to było o mnie... mam taką przypadłość że gadam o tym co zdrowe ale staram się nie przeginać i nie "uzdrawiać " na siłę ale chwalę jeśli ktoś zaczyna działać w dobrym kierunku. Wolna wola.
Edit...no i zapomniałam o "grzeszkach"...sama czasem zaszaleję więc tym bardziej nie ganię za to innych
Edit...no i zapomniałam o "grzeszkach"...sama czasem zaszaleję więc tym bardziej nie ganię za to innych
Manson zapomniałam wziąć eko farmę w cudzysłów.
Sama miałam swoje warzywa, wszystkie, kilkanascie; dmian pomidorów bez jakiejkolwiek chemii, nic kompletnue. Taka ziemia.
Tylko deszczówka podlewałam pomidory wiec mam miejsce gdzie wszystko jest naprawde zdrowe ;)
Oooo dostałam dwa minusy, gripeksy górą ;)
To zeby Wam bardziej...cos Wam powiem.
Chemie aplikuje tylko nosem hahaha.
Sama miałam swoje warzywa, wszystkie, kilkanascie; dmian pomidorów bez jakiejkolwiek chemii, nic kompletnue. Taka ziemia.
Tylko deszczówka podlewałam pomidory wiec mam miejsce gdzie wszystko jest naprawde zdrowe ;)
Oooo dostałam dwa minusy, gripeksy górą ;)
To zeby Wam bardziej...cos Wam powiem.
Chemie aplikuje tylko nosem hahaha.
"Zobacz, ocean (...) on nic nie musi. Może zrobić co chce, ale nic nie musi"
Inko, chciałbym Cię dobrze zrozumieć, czy możesz mi wytłumaczyć ten kawałek Twojego postu:
"Ale nie jestem ortodoksem , nie katuję ludzi i siebie gadkami o przemysłowych truciznach".
Jeżeli nie jest napisany w moim kierunku, to wybacz, ale nie wiem w jakim. Objaśnij ciemnego chłopa proszę.
Vi, śmieszkujemy, i Ty i ja wiemy doskonale, że słodycze będziesz wciągać. I dobrze. Skoro lubisz Twoje prawo.
A Tobie Olu powiem, że znam cała furę "zaprzyjaźnionych farm", które dla miastowych produkują żywność niby ekologiczną metodami przemysłowymi z ekologiczną ceną. Niestety. Ufam, że u Ciebie akurat tak nie jest. Goście od premixów przywożą chłopom co chcą i kiedy chcą. Jak zaprzyjaźnionej rodzinie wytłumaczyłem znaczenie składu paszy dla niosek złapali się za głowę, ale na paszy 10 kur znosiło do 11 jaj dziennie.
"Ale nie jestem ortodoksem , nie katuję ludzi i siebie gadkami o przemysłowych truciznach".
Jeżeli nie jest napisany w moim kierunku, to wybacz, ale nie wiem w jakim. Objaśnij ciemnego chłopa proszę.
Vi, śmieszkujemy, i Ty i ja wiemy doskonale, że słodycze będziesz wciągać. I dobrze. Skoro lubisz Twoje prawo.
A Tobie Olu powiem, że znam cała furę "zaprzyjaźnionych farm", które dla miastowych produkują żywność niby ekologiczną metodami przemysłowymi z ekologiczną ceną. Niestety. Ufam, że u Ciebie akurat tak nie jest. Goście od premixów przywożą chłopom co chcą i kiedy chcą. Jak zaprzyjaźnionej rodzinie wytłumaczyłem znaczenie składu paszy dla niosek złapali się za głowę, ale na paszy 10 kur znosiło do 11 jaj dziennie.
I tuta teraz nadszedł ten moment, ze Ci Manson przyklaskuję.
Wiesz o czym piszesz, a nie klepiesz by coś powiedzieć.
Zdrowe żywienie, ha dobre, teraz w miescie.
No chyba, ze macie zaprzyjaznioną eko farmę w obrębie kilkudziesięsciu km.
Ja mam.
Aaa jeszcze te wszystkie gripeksy i inne farmaceutyki, suplementy diety ktore łykacie na byle katar.
Nigdy nic nie brałam, a gdy zdarzy sie ze cos mnie złapie tez sie takimi g*wnami nie futruję.
Amen.
Wiesz o czym piszesz, a nie klepiesz by coś powiedzieć.
Zdrowe żywienie, ha dobre, teraz w miescie.
No chyba, ze macie zaprzyjaznioną eko farmę w obrębie kilkudziesięsciu km.
Ja mam.
Aaa jeszcze te wszystkie gripeksy i inne farmaceutyki, suplementy diety ktore łykacie na byle katar.
Nigdy nic nie brałam, a gdy zdarzy sie ze cos mnie złapie tez sie takimi g*wnami nie futruję.
Amen.
"Zobacz, ocean (...) on nic nie musi. Może zrobić co chce, ale nic nie musi"
Aleś surowy, Mansonie, ja się tylko zapytałam, a Ty już we mnie wątpisz i gasisz mój entuzjazm.
I przyznaję, moje nawyki żywieniowe nie były dobre. Być może teraz właśnie nadszedł czas, żeby to zmienić, zamiast batonika do pracy będę brać, dajmy na to, gruszkę. Nie obiecuję jednak, że tak zupełnie, ostatecznie i nieodwołalnie zrezygnuję ze słodyczy. Może będę ich jeść po prostu mniej? Jak mi będzie trudno poproszę o forumowe wparcie :)
I przyznaję, moje nawyki żywieniowe nie były dobre. Być może teraz właśnie nadszedł czas, żeby to zmienić, zamiast batonika do pracy będę brać, dajmy na to, gruszkę. Nie obiecuję jednak, że tak zupełnie, ostatecznie i nieodwołalnie zrezygnuję ze słodyczy. Może będę ich jeść po prostu mniej? Jak mi będzie trudno poproszę o forumowe wparcie :)
Manson....mam szansę na zdrowe żarełko bo również staram się dotrzeć do takich źródeł. Na pewno nie mam takich możliwości jak Ty bo nie mam takich warunków. Unikam nafaszerowanej chemią żywności ale naturalnie że nie wyeliminuję jej całkowicie. Skuszę się też czasami na coś bardzo niezdrowego. Alko mi nie szkodzi bo go nie nadużywam ( no czasem zdarzyło się inaczej). Ale nie jestem ortodoksem , nie katuję ludzi i siebie gadkami o przemysłowych truciznach.
C ma dużo racji. Zmiany zaczynają się w naszych głowach i tylko wtedy gdy sami tego zechcemy.
Edit...nie C...nic w tym złego...to raczej naturalne ;-p
C ma dużo racji. Zmiany zaczynają się w naszych głowach i tylko wtedy gdy sami tego zechcemy.
Edit...nie C...nic w tym złego...to raczej naturalne ;-p
Inko, żyjąc w mieście i wciągając miejskie żarcie nie masz żadnej szansy na zdrową dietę. O czym Ty mówisz? Kupujesz koncernowe żarcie nafaszerowane chemią, konserwantami i pestycydami. Co to znaczy "zdrowe" w Twoim pojęciu?
Jestem zwolennikiem produkowania żywności we własnym zakresie oraz barteru pomiędzy takimi producentami, jeśli już koniecznie chcesz wiedzieć. Alko to takim sam towar jak każdy inny. Tobie szkodzi, mnie i Cemu nie.
Jestem zwolennikiem produkowania żywności we własnym zakresie oraz barteru pomiędzy takimi producentami, jeśli już koniecznie chcesz wiedzieć. Alko to takim sam towar jak każdy inny. Tobie szkodzi, mnie i Cemu nie.
Manson nie istnieje pojęcie dieta.
Istnieją nawyki zywieniowe.
Zanim zaczniesz wdrażać nawyk, człowiek sam z siebie jeśli chce niechaj idzie droga ku zmian. Najpierw glowa. Mózg. Reszta dalej.
Chcecie gadać o odżywianiu?
Zapraszam.
Istnieją nawyki zywieniowe.
Zanim zaczniesz wdrażać nawyk, człowiek sam z siebie jeśli chce niechaj idzie droga ku zmian. Najpierw glowa. Mózg. Reszta dalej.
Chcecie gadać o odżywianiu?
Zapraszam.
"Niektóre rzeczy są dokładnie tym, czym są, i niczym innym."
Charles Bukowski.
Charles Bukowski.
Będzie. Jeśli już szukasz wymówek i usprawiedliwień to sobie diety odpuść. Nie o to chodzi w tym wszystkim chodzi, żeby robić sobie przykrości.
Edit: Z wszystkich ludzi jakich znam, a którzy mają zamiar zmienić dietę na "zdrową" (cokolwiek to znaczy) wszyscy jak jeden traktują ja tymczasowo. Znaczy się przez kilka miesięcy poświęcę a potem hulaj dusza piekła nie ma wracam do starych nawyków. To tak nie działa. Trzeba zmienić styl życia. I poprzestawiać sobie w głowie co niektóre priorytety. A to już nie jest takie hop siup.
Efekt jojo już za wami tęskni :-)))
Edit: Z wszystkich ludzi jakich znam, a którzy mają zamiar zmienić dietę na "zdrową" (cokolwiek to znaczy) wszyscy jak jeden traktują ja tymczasowo. Znaczy się przez kilka miesięcy poświęcę a potem hulaj dusza piekła nie ma wracam do starych nawyków. To tak nie działa. Trzeba zmienić styl życia. I poprzestawiać sobie w głowie co niektóre priorytety. A to już nie jest takie hop siup.
Efekt jojo już za wami tęskni :-)))
Mansonie, a czy na poczet tych 30 dni można zaliczyć ostatni tydzień, w którym nie wzięłam łyczka kawy ani nie zjadłam kawałeczka ciasta? Ale gdybym tu miała Twoją drożdżówkę to nie byłoby to takie łatwe...Postaram się wytrwać, będę sobie robić do pracy zdrowe kanapki i pić dużo wody. A malutkie opakowanie herbatników to będzie duże przestępstwo?
> wolno stewię albo ksylolit
Aż mię trząchło, czym Ty chcesz biedną Vi futrować ;)
Pierwsze skojarzenie ksylolitu miałem z materiałami budowlanymi. I jak się okazało - najzupełniej słusznie, bo to, zamiast cukru, to ksylitol jest... aczkolwiek dalej mi się kojarzy z tym czymś, co śmierdzi spod PRL-owskich parkietów :D
Aż mię trząchło, czym Ty chcesz biedną Vi futrować ;)
Pierwsze skojarzenie ksylolitu miałem z materiałami budowlanymi. I jak się okazało - najzupełniej słusznie, bo to, zamiast cukru, to ksylitol jest... aczkolwiek dalej mi się kojarzy z tym czymś, co śmierdzi spod PRL-owskich parkietów :D
Vi, Rybko moja najdroższa, próba brzmi: przez 30 dni 0 (zero) słodyczy. Słodycz to ciastko, batonik, cukierek, łyżeczka cukru do kawy, lizak, lody, cappuccino z torebki, sezamki, orzechy w karmelu, czekolada, wafelek. sorbet, shake i temu podobne Jak nie zdzierżysz wolno stewię albo ksylolit. 31 pierwszego dnia zgłoś się po dietę.
Ale jeżeli wiesz lepiej to nie żartuj z pełnego dobrych chęci MtF.
Ale jeżeli wiesz lepiej to nie żartuj z pełnego dobrych chęci MtF.