Widok

Gdzie rodzić w 2014?

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Z racji wejścia w ostatni trymestr, coraz intensywniej zastanawiamy się nad wyborem szpitala, nasze priorytety to:

1. możliwość wspólnego, nielimitowanego przebywania na sali poporodowej wraz z mężem i dzieckiem
2. zapoznanie się przez personel i uwzględnienie preferencji zawartych w planie porodu (STS, ochrona krocza, decyzja w sprawie szczepień)
3. możliwość pielęgnowania dziecka (przewijania, przebierania) we własnym zakresie, z opcjonalną pomocą pielęgniarki (totalnym absurdem jest dla mnie osobna torba dla dziecka - kto rozporządza tymi rzeczami?)

Które szpitale według Waszej wiedzy spełniają nasze (chyba dość niewygórowane) kryteria?

O porodzie rodzinnym nie wspominam, bo to oczywista oczywistość. Ponieważ to nasze pierwsze dziecko, prawdopodobnie będzie czas żeby dojechać nawet do Białegostoku ;) Ale ograniczmy się do naszego województwa. Nie wymagamy wodotrysków ani hotelu 5*; grunt, żeby personel był miły, uprzejmie i profesjonalny. No i oczywiście w/w punkty 1-3 :) Wszelkie dobre rady i Wasze doświadczenia mile widziane!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 17
Ja rodziłam trzy razy w szpitalu gdzie była sala odwiedzin i nikt nie mógł na sale położnic wchodzić. Przy wypisie wprost zapytałam, czy mąż będzie mógł wejść zabrać walizkę. Najpierw zapytałam panie które ze mną leżały a potem położne. Te drugie na początku nie wyraziły zgody, to powiedziałam, że sama nie dam rady i poproszę którąś z nich o pomoc. Zgodziły się na to, by mąż wszedł :)
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 1
Przytaczając artykuły z ustawy o prawach pacjenta, przyszło mi do głowy, że powinnam wkleić tylko fragment - dokładnie taki który odpowiada sytuacji. I rzeczywiście. Zostało zauważone to, że kierownik może zakazać odwiedzin z powodów epidemiologicznych ale już to, że " ze względu na warunki przebywania innych osób chorych w szpitalu" zostało niezauważone.
I jak już pisałam, nie zawsze był wybór szpitala. Ordynator z Zaspy wprost mi powiedział, że 'słodkie" mamy odsyłaja na Kliniczną bo tam są od tego lepsi specjaliści.
Poza tym jeśli poród jest odarty z poczucia intymności, godności, to nie musi być taki cały pobyt w szpitalu. Dla mnie to by było pogłębienie sytuacji niekomfortowej i to bez wyraźnego celu. Bo poród wiadomo wygląda tak, jak wygląda i się na to nic nie poradzi. Ale przez to nie musi być od razu zgoda na karmienie dziecka przy obcym facecie. Mnie by to krępowało i tyle.
Na obecność studentów też trzeba wyraxić zgodę, nawet w szpitalu klinicznym.
Jak by były wspomniane wyżej zasłonki, parawany to czemu nie, byłabym za odwiedzinami. Ale ich nie ma.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
mi i w jednym i w drugim szpitalu dali dziecko od razu w ręce, takie maziane nieumyte na pewno w swissie dostałam, w wejherowie chyba też ale nie mam pewności, tamten poród był tak koszmarny,że ledwo mogłam to dziecko utrzymać z powodu torsji i w ogóle ogłupienia jakiegoś, szoku czy nie wiem. A co do odwiedzin to rodzina miała zakaz, chciałam tylko męża. Jakoś nikt się nie obraził.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Słoniki, muszę się z Tobą zgodzić...
Niestety zakazy odwiedzin na salach są spowodowane głównie, aby przeciwdziałać głupocie ludzkiej, bo gdyby każdy człowiek był myslący, to nie zapraszałby tabuna ludzi, odwiedzający sami wyszliby na chwilke w razie potrzeby.
A z tym odsyłaniem do Swiss, to ja się nad nim zastanawiam głównie z powodu odwiedzin męża i córki. Mam w domu czterolatkę i bardzo chciałabym, aby cała rodzina mogła być razem od samego początku.
Jestem jednak w stanie się tego wyrzec w ramach zaoszczędzenia 6tys i przetrwać te 3 dni na Zaspie. Tym bardziej, że poprzednio nic złego ze strony personelu mnie tam nie spotkało, a moja szwagierka rodziła tam w zeszłym tygodniu i jest zadowolona z tego miejsca. Mam więc świeże info z porodówki i wiem, że jest w porządku. Plus mój lekarz prowadzący jest z zaspy i ten, do którego chodzę na USg także tam pracuje.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
a więc Słoniku, jeśli chodzi o kontakt skóra do skóry, to mogę powiedzieć wyłącznie o Klinicznej. Bezpośrednio po porodzie dziecko "wylądowało" na moim brzuchu i było tam przez czas rodzenia się łożyska i szycia (20-30 min ???), po czym zostało zabrane do osobnej sali na ważenie i mierzenie w obecności ojca. Mnie w tym czasie przewieziono na salę poporodową, po czy po chwili dołączył do mnie partner z wytartym i ubranym dzieckiem na rękach, przyszła polożna i poinstruowała jak przystawić dziecko. Tak sobie myślę, że chyba gdybym naciskała na dwugodzinny kontakt skóra do skóry to nie zrobiono by problemu, zwłaszcza że dziecko dostało 10 pkt w skali Apgar, co innego, gdy podejrzewają ze jest coś nie tak z dzieckiem, wtedy pewnie od razu trafia na neonatologię. Aha, jeżeli zależy Ci, zeby nie przecinano pępowiny przed ustaniem tętnienia, to wyraźnie to zaznacz najlepiej jeszcze przed rozpoczęciem II fazy porodu, bo potem możesz zapomnieć i będzie za późno. Niby położne mają obowiązek postępować tak same z siebie, ale w praktyce zależy, na jaką trafisz. Niestety niektóre położne różnie podchodzą do nacinania krocza i odpępniania w zależności od tego, jaki lekarz jest akurat na dyżurze :(

Jeśli chodzi o szczepionki, to w każdym szpitalu muszą uszanować Twoj brak zgody. Na Klinicznej moje dziecko zostało zaszczepione w 3-ciej dobie, tuz przed wypisem. Przyszła do mnie pediatra prowadząca i powiedziała, że za chwilę przyjdzie pielęgniarka szczepienna i czy wyrażam zgodę. Powiedziałam, ze nie zgadzam się na podanie szczepionki Euvax i zaszczepię na wzw we własnym zakresie w przychodni. Jednakże powiedziała, że stosują polską szczepionkę Hepavax i ona swoje dziecko nią zaszczepiła, więc się zgodziłam. Co do BCG przeciw gruźlicy, to chyba nie ma dla niej alternatywy, chyba że w ogóle jesteś całkowicie przeciwna szczepieniom. Jeszcze raz powtórzę, ze personel z neonatologii był super i do niczego się nie można przyczepić.

A z tą torbą to jestem zdziwiona, myślę że ma to sens jedynie w przypadku planowanego cc, kiedy dziecko przez pewien czas nie jest z Tobą na sali, tylko pod opieką pielęgniarek. Pewnie co szpital, to inne zwyczaje (wręcz czytałam gdzieś, że w którymś ze szpitali nie pozwalają mieć więcej niż 1 torbę). Wg mnie jednak najwygodniej jest się spakować tak, jak to opisałam wcześniej. Najlepiej zadzwoń do wybranego przez siebie szpitala i się dowiedz.

Co do odwiedzin na salach, to myślę, że wszystkie argumenty za i przeciw już padły i nie ma co ciągnąć dyskusji niepotrzebnie się nakręcając. Zabronili to zabronili, osobiście mam nadzieję że za jakiś czas zniosa ten zakaz jak personel się przekona, ile więcej pracy ma przy matce i dziecku, gdy nie mają pomocy ze strony męża czy babci, ale to moje zdanie. Poza tym jest zima i musicie brać pod uwagę, ze w każdej chwili we wszystkich szpitalach mogą wprowadzić całkowity zakaz odwiedzin ze względu na grypę...

Aha, a co do Wejherowa, to z różnych forów jak i rozmowy z koleżanką z pracy wywnioskowałam, że te super pozytywne opinie piszą kobiety, których poród przebiegł książkowo, gdyż faktycznie warunki lokalowe są tam dobrę. Niestety w sytuacji, gdy coś się komplikuje, sytuacja zmienia się diametralnie. Stąd tak skrajne opinie nt. tego szpitala.

Jeśli mogę jeszcze w czymś pomóc, piszcie. Sama niedawno byłam w takiej sytuacji i wiem, jak trudno znaleźć takie "zebrane w kupę" informację.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
@ewwa - trudno nie zgodzić się z takimi argumentami. Natomiast musimy pamiętać, że karta praw pacjenta w równym stopniu jak poszanowanie prywatności (także przed tabunami studentów, jeśli sobie tego nie życzymy!) gwarantuje nam także obecność najbliższej osoby. Przeszkodą w tym względzie mogą być tylko ważne względy medyczne, dlatego zakazy odwiedzin tatusiów zazwyczaj oficjalnie motywuje się w ten sposób (wydumane zagrożenia epidemiologiczne itp.), co jest oczywistą bzdurą - kilka dni temu był na portalu ciekawy artykuł o osobach z zewnątrz typu kapłan czy fotograf, wędrujących sobie pomiędzy salami i pomiędzy oddziałami, okazuje się, że stanowi to dużo większe zagrożenie epidemiologiczne niż "domowa" flora bakteryjna. Względy praktyczne poszanowania prywatności w XXI wieku nie są chyba utopią ani fanaberią, nawet na salach wieloosobowych dałoby się to zrobić - co stoi na przeszkodzie żeby w stalach stały parawany albo wisiały zasłony pomiędzy łóżkami? Często można to oglądać na telewizyjnych i kinowych produkcjach z różnych dziwnych krajów, włączając w to filmy wojenne i kastastroficzne. Ale w Polsce przez 20 lat postkomuny jeszcze nikt nie zatrybił, żeby zastosować rozwiązania genialne w swej prostocie. Największy wysiłek - jak zawsze - sprowadza się do wykrzesania odrobiny dobrej woli i ludzkich odruchów. Najłatwiej odesłać paniusię i panicza do swissmedu...
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 3
słoniki, możesz chociaż trochę przybliżyć o co chodzi z tą izolacją dziecka? Ktoś rodzicom na siłę dziecko zabrał czy jak? Ja rodziłam na klinicznej i dzieci (zdrowe) były z mamami absolutnie cały czas, nawet podczas zabiegów jak np pobieranie krwi
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
8 osób do jednej położnicy to jakaś masakra i nie zawahałabym się zrobić afery w takim przypadku ;) podobnie nie rozumiem, że ktoś poproszony o opuszczenie pokoju mógłby odmówić - w takim przypadku prosi się o pomoc położną lub lekarza.
Rozumiem, że ktoś może mieć jakieś przykre doświadczenia z odwiedzającymi ale dla mnie niektóre opowieści są mega zaskakujące. Tak jak mówię leżałam po porodzie na Klinicznej tydzień, było sporo różnych kobiet i różni odwiedzający ale nikt nie przesiadywał cały dzień, nie było tłumów, ani problemów z wyproszeniem gości.
Generalnie oddział jak każdy inny - zasady takie same jak na ginekologii, urologii itp. a na innych oddziałach chorzy też po operacjach muszą się ubrać w swoje piżamy, wymiotują, mają odłączane cewniki ;)
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
@aa - wielkie dzięki za to podsumowanie w punktach. Powinno być podklejone jako główne info w wątku, a może i w całym dziale ;)

STS - Skin to skin - pierwszy kontakt matki z dzieckiem typu skóra do skóry, włączając w to pierwsze karmienie. Wg nowej ustawy z 2012 matka ma prawo do takiego kontaktu jeszcze przed odpępnieniem / III fazą porodu i szyciem krocza. W/w zabiegi mogą być wykonywane w trakcie kontaktu, którego długość może wynosić nawet 2godziny, jeśli taka będzie wola matki. Wszelkie inne zabiegi (mierzenie, ważenie, ocena neonatologa) powinno być wykonywane po tym kontakcie. Tyle mówią przepisy (dużo informacji na ten temat jest na stronach fundacji Rodzić po ludzku). Byliśmy ciekawi, jak to się ma do praktyki...

No cóż, każdy ma swoje preferencje odnośnie do obecności ojca dziecka w pierwszych godzinach i dniach. My mamy dosyć proste i klarowne cele, teraz już chyba wszystko wiemy, trzeba tylko (!) podjąć decyzję.

Pytanie z tymi dwiema torbami to nie jakiś kaprys, tylko doświadczenie konkretnego przypadku. Nie chcę wdawać się w szczegóły, bo nie mam na to zgody bohaterów tej historii; w każdym razie osobna torba i jej przeznaczenie są dla nas jakby wyznacznikiem izolacji dziecka od matki w pierwszych dobach i sprawowanej nad dzieckiem opieki. Z oczywistych przyczyn wolelibyśmy mieć dziecko przy sobie i tę opiekę sprawować sami.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 4
Oczywiście, każdy ma prawo do własnego zdania, i ja to szanuję. Ale jak wynika z ww. dyskusji, mamy skrajne potrzeby - od odwiedzin ojca non stop, po krótkie ,powiedzmy 30 min odwiedziny codziennie plus pomoc przy walizkach i dziecku w foteliku samochodowym (sama bym go nie uniosła trzy dni po porodzie, a naprawdę wydaje mi się, że byłam w dobrym stanie), po całkowity zakaz odwiedzin. I dotychczas był w 3mieście wybór - kto sobie nie życzył odwiedzin, wybierał Zaspę, Wojewódzki lub Redłowo, kto tego potrzebował (obojętnie czy ze względu na stan fizyczny czy psychiczny) - Kliniczną. Zresztą na Klinicznej był limit osób odwiedzajacych na sali - 1 osoba. To, że niektóre pacjentki zapraszały więcej gości i odwiedzały je "tłumy" - należało zgłosić położnym, w trakcie mojego pobytu widziałam, jak z innej sali wypraszały, mimo że do jednej z pań przyszły na raz 2 osoby, a nie 8.
A., dyrekcja szpitala ma oczywiście prawo zakazać odwiedzin, ale jak sama napisałaś ze względów epidemiologicznych, np. epidemii grypy zimą. Wtedy zdaje się zakaz nie obejmuje tylko sal, ale tez pokój odwiedzin. To jest wyjątkowa sytuacja, zapytaj się jakiegokolwiek prawnika specjalizującego się w prawie medycznym.
A co do prawa kobiety do intymności i godności - popieram całym sercem. Tylko że odarcie z godności następuje już na sali porodowej, później jak sama pisałaś, personel zostawia gołą i słabą kobietę samą, nie zmienia często pościeli itp., krocze bez pytania oglądają studenci, nie odgradzają Cię w tym czasie żadnym parawanem od współlokatorek, brak zasłonek pod prysznicami - i dla mnie to jest pozbawieniem godności... Naprawdę po tym wszystkim nie sądzę, żeby jakaś kobieta na serio wstydziła się karmić piersią przy mężu innej pacjentki z jej sali. A z tym wietrzeniem krocza, to można to zrobić w łazience, ja czułabym się równo skrępowana przy mężu współlokatorki, jak i przy niej samej.
Ale jak napisałam na wstępie, każda z nas ma inne potrzeby i jesli ktoś tych odwiedzin nie akceptował, mógł wybrać inny szpital (np. Zaspa ma ten sam stopień referencyjności co Kliniczna).
Aha, dodam na koniec, że co prawda standardowo jest się w szpitalu 3 dni, ale np, gdy dziecko ma nasiloną żółtaczkę czy podwyższone crp, wtedy zostaje się w szpitalu nawet tydzień lub dłużej. Naprawdę nie sądzę, zeby tak długa izolacja ojca od dziecka wpłynęła korzystnie na budowanie więzi...
Przede wszystkim życzę wszystkim przyszłym mamom, żeby urodziły zdrowe dzieciaczki, w spokojnej atmosferze, z poszanowaniem ich godności, wsparciem partnera/męża i nie miały potem po porodzie traumy. Inaczej rzecz ujmując, piszcie plany porodów, poczytajcie o prawach pacjenta, nie bójcie się walczyć o swoje na sali porodowej jak i w szpitalu (ale oczywiście w granicach rozsądku), edukujcie na powyższe tematy swoich partnerów, bo jak będziecie już pod koniec wymęczone i obolałe, to będzie Wam na tamtą chwilę wszystko jedno, i to jest czas żeby ojciec dziecka upominał się w Waszym imieniu o zapisy planu porodu....
Powodzenia!!!!! :)
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 5
daj mi 6tys to uwierz mi że już dziś będę stać pod Swissmedem ;))
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Tak się wtrące, bo czytam wątek cały czas.
Na początku byłam oburzona tym, że nie ma odwiedzin na Zaspie (wybieram się tam lub do Swiss - jeszcze nie wiem).
Po tym co tu czytam, po przemysleniu tego jak to było ze mną poprzednio muszę stwierdzić, że wolę już, żeby tych odwiedzin w salach nie było.
Na Zaspie miałam CC ponad 4 lata temu. Po operacji wjechałam do sali na położnictwie, a tam kobieta z dzieckiem i tatuś (lekarz tam pracujący, ale nie na tym oddziale). Długo tam nie siedzieli, bo potem tę kobietę gdzieś przenieśli.
Ale... Czułam się dziwnie w jego obecności - leżałam na golasa pod tym prześcieradłem, połozne przychodziły sprawdzić mnie (odkrywały)... A on tam stał. Nie ważne czy patrzył czy nie (chyba nawet nie patrzył). Ja leżałam goła, w szoku, unieruchomiona i jego obecność mnie krępowała, przeszkadzała mi.
Z resztą jak sobie przypomnę jak musiałam sama potem ubrać się w koszulę szpitalną (przez którą cycki mi wystawały, a potem musiałam wstać po CC z gołą d*pką. Jak wszystko mi było wtedy widać, jak bolało. Nie wyobrażam sobie, żeby w tym momencie na przykład jakiś pan do swojej żony przychodził w odwiedziny.
Zdecydowane NIE dla odwiedzin na wieloosobowych salach!
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 2
Prawdopodobnie dlatego zrezygnowano z odwiedzin na sali położnic,z braku umiaru i zdrowego rozsądku odwiedzających.
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 0
Do ludzi po poważnych operacjach nie przychodzą tłumy odwiedzających ,szanują to ,odwiedzanie kobiet z nowonarodzonym dzieckiem rodziny traktują jako dodatkową rozrywkę,jak ja leżałam na sali odwiedzin działy się dantejskie sceny,w ostatnim dniu pobytu pielęgniarka wpadła na salę po tym jak zemdlała na niej jedna ze świeżych mamuś prawdopodobnie z powodu braku powietrza i tlumu i wzsystkich odwiedzających z niej poprostu wywaliła,krzycząc właśnie o braku umiaru i zdrowego rozsądku,po co jednej mamusi 8 osób odwidzających w jednym czasie?Nie wiem ,pytanie do mamus,które te wizyty przyjmowały.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ania, uwierz mi, ludzie są różni w tym tatusiowie i inni goście. Zresztą i w tym wątku byla o tym mowa. Jednych poprosi się o wyjście i wyjdą, inni nie. I z reguły ci, którzy by na taką prośbę wyszli będą wiedzieć, żeby zachowywać się cicho, dyskretnie. Ci drudzy niekoniecznie. Tu jedna z pań pisała, ze do dziewczyny z łóżka obok przyszła jakaś ciotka na cały dzień i ciągle trajkotały, a na próbę zwrócenia uwagi, stwierdziła, ze po to są odwiedziny, żeby z nich korzystać (chyba że coś pomyliłam). Już widzę, że taka osoba wyszłaby, gdybym poprosiła o to dwa, trzy razy bo chcę nakarmić dziecko. A nie jestem osobą, która by się wstydziła czy bała o to poprosić. No i są osoby, które za nic w świecie nie zwróciły by uwagi komuś obcemu a one tez powinny mieć zagwarantowane poczucie godności i intymności w szpitalu.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 5
A dla mnie te zakazy są jednak dziwne. Ludzie po poważnych operacjach dobę lub dwie trafiają na normalne sale chorych, mają podłączone cewniki, sondy, też mają rozkrojone np brzuchy, zdarza się załatwianie pod siebie itp i jakoś na innych oddziałach nie ma zakazu odwiedzin. Pielęgniarki wręcz bardzo cenią pomoc przy tak chorych osobach. Nie raz zdarzało mi się zmieniać mamie podkład w krótkim czasie po operacji, oczywiście wypraszając wszystkich gości. Nie wiem czemu w przypadku położnic robi się takie wielkie halo z odwiedzin. Ja leżałam tydzień po porodzie, w tym czasie przewinęło się przez mój pokój 7 kobiet i żadna nie leżała z pochwą czy piersiami na wierzchu uprawiając to słynne wietrzenie ;)
popieram tę opinię 14 nie zgadzam się z tą opinią 6
Ojciec nie ogląda dziecka przez szybę,można wychodzić z dzieckiem do pokoju odwiedzin i na korytarz,ja wolałam korytarz bo w sali odwidzin byłu tłumy,smród i duszno,po kilka osób do jednej mamy ,niektórzy goście drzemali nawet,jeden wielki cyrk.Jak ja się cieszyłam,ze nie ma odwiedzin na sali.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
NIe wszyscy tatusiowie są tak oszołomieni, że patrza tylko na swoje żony i dzieci :) Połozna mi kiedyś opowiadał, że był tatuś, który był przy porodzie z laptopem i cały czas pracował na nim. W końcu ktos z personelu mu zwrócił uwagę, że jak chce siedzieć przed komputerem, to powinien pójść do domu. Schował komputer ale po porodzie, kiedy został przez dwie godziny z żona i noworodkiem, też wyciągnął laptop, bo jak ta połozna przyszła powiedzieć, że juz czas się pożegnać z żoną, to go zastała "w pracy". Nie wiem czy śmiać się z tego czy płakać. Tatusiowie są różni.
Niekiedy położnice leżą prawie "z odsłoniętymi kroczami", jak to napisałaś. Ze mną na sali dziewczyna miała założone 37 szwów (!) i tak ją bolało, że przez kilka godzin leżała plackiem bez majtek na podkładzie położonym na łóżku. Była przykryta cienka kołdrą ale mogła zasnąć, mogła się kołdra osunąć - różnie mogło być. Poza tym lekarze w kółko powtarzali krocze wietrzyć, wietrzyć i wietrzyć :)
Karmienie piersią jest naturalne ale nie znaczy to, że chcę pokazywać biust obcym facetom. Później podczas karmienia, można poszukać ustronnego miejsca, zakryć się pieluszką. Ale jest to trudne zaraz po porodzie, kiedy człowiek jest zmęczony, obolały.
A zakazy takie nie są bezprawne. Co więcej wcześniejsza sytuacja mogła być bezprawna, jeśli któraś z kobiet uważała, ze takie przebywanie obcych pozbawia jej intymności.
Pacjent ma prawo do "intymności i poszanowania godności w czasie udzielania świadczeń zdrowotnych". Pacjent ma prawo do "dodatkowej opieki pielęgnacyjnej sprawowanej przez osobę bliską lub inną osobę wskazaną przez siebie" ale też "W przypadku zagrożenia epidemicznego lub ze względu na warunki przebywania innych osób chorych w szpitalu kierownik zakładu opieki zdrowotnej lub upoważniony lekarz może ograniczyć prawo pacjenta do kontaktu osobistego z osobami z zewnątrz, w tym do sprawowania opieki przez osoby"
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 4
ale się wkręciłam w wątek...
powiem Wam tyle, że ja rodziłam sn i ogólnie dobrze czułam się od razu po porodzie, jednak pomoc partnera,żeby najpierw Cię "rozpakował" na sali położnic, a w dniu wypisu pomógł się spakować i zabrał torbę i dziecko w foteliku (mimo eszystko, jest się trochę osłabionym, w końcu traci się sporo krwi), jest nieoceniona. Natomiast nie wyobrażam sobie samodzielnej opieki nad dzieckiem po cc. Zakaz odwiedzin na salach ojców dziecka skutkuje pewnie tym, że matka później otrzymuje dziecko (dłużej przebywa na slai sama, a dziecko na neonatologii), co wydaje mi sie niekorzystne dla budowania więzi, zwłaszcza przy pierwszym dziecku. Nie mówiąc, o zaburzaniu więzi ojca z dzieckiem ( w końcu dziecko ma dwoje rodziców). Poza tym z praw pacjenta wynika, że każdy pacjent ma prawo do opieki wybranej osoby w trakcie pobytu w szpitalu, także te wszstkie zakazy są bezprawne, dziwię sie, że nikt się za to nie wziął. Położnice nie leżą przecież na salach z odsłoniętymi kroczami, a karmienie piersią jest przecież naturlne, zresztą tatusiowie sa tak oszołomieni, że patrzą tylko na żony i swoje dzieci. Swoją drogą przeczytałam wpis jednej z Was o tym, ze w szpitalu w Wejherowie zakazują zakładania majtek nawet tych siateczkowych i dawania smoczków dzieciom. Jestem w szoku - jak można się poruszać z podpaską m-dzy nogami bez bielizny??!! na Klinicznej można było mieć zwykłe majtki i piżamę zamiast koszuli, nikt na to nie zwracał uwagi, a myślę że pacjentki dzięki temu lepiej się czuły...
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2
no i jeszcze w sumie podzielę się tym, co sama wydedukowałam, siedząc na forach i rozmawiając ze znajomymi przed moim porodem wg Twoich punktów:
1. we wszystkich szpitalach w 3mieście ojciec może być obecny przy porodzie i na sali poporodowej; następnie obecnie tylko w Swissie i Wejherowie może być z Tobą na sali położnic; na Klinicznej i Zaspie może się widzieć i z Tobą i dzieckiem w sali odwiedzin, w Wojewódzkim i Redłowie tylko z Tobą, a dziecko oglada przez szybkę (zupełnie nie rozumiem, że komuś to może odpowiadać...)
2. jeśli chodzi o plan porodu, to w każdym szpitalu muszą go załączyć do dokumentacji, ale dalej to już zależy od położnej i lekarza, jak do niego podejdą. Z tego co słyszałam, to największa szansa na spotkanie położnej, która będzie sie starała chronić krocze nawet przy pierwszym porodzie jest na Zaspie, ale co z tego, skoro i tak każą leżeć "plackiem"...
a co to jest STS?
3. chyba w każdym szpitalu dziecko jest z Tobą przez cały pobyt na sali (chyba że stan zdrowia Twój lub dziecka na to nie pozwala, lub miałaś cc) i wszystko robisz przy nim sama. Ta osobna torba dla dziecka to tylko sugestia, ja osobiście radzę Ci spakować 2 torby, ale osobną na porodówkę i osobna na sale położniczą - część rzeczy z tej pierwszej torby partner przepakuje Ci na sali poporodowej do tej drugiej, po czym tą pierwszą zabierze do domu. Wg mnie to bardziej wygodne, niż posiadanie przez cały pobyt 2 torb, osobno dla siebie i dziecka, ale to juz rzecz gustu. Położne generalnie nie są za bardzo nigdzie skore do pomocy przy dziecku, chyba że wyraźnie poprosisz (nawet moja kuzynka, która rodziła w zeszłym roku w Swissmedzie ma podobne doświadczenia). Nie bój się, nikt Ci dziecka nie będzie wyrywał w celu dokonania jakichś zabiegów higienicznych, na które nie wyrazisz zgody, wręcz przeciwnie - "radź sobie sama".

No i jeszcze dodam, że jeśli bierzesz pod uwagę zzo, to tylko na Klinicznej i w Wojewódzkim jest dostępne, przy czym w tym drugim miejscu szanse są mniejsze, a przed porodem trzeba odbyć spotkanie kwalifikacyjne z anestezjologiem, bez tego go nie dostaniesz (a statystycznie i tak tam nie dostaniesz:)). Największy nacisk na karmienie piersią jest chyba w Wejherowie i Wojewódzkim, ale wiadomo, że jeśli byś się uparła lub nie miała pokarmu, to wszędzie dostaniesz dla dziecka mm.
Aha, oczywiście w Swissie masz to wszystko gwarantowane, mozesz też oddawać na noc dziecko położnym i się wyspać, weź tylko pod uwagę fakt, ze mimo wzorowej ciąży zawsze (odpukać oczywiście) w trakcie porodu moze wydarzyć się coś nieoczekiwanego i wówczas zawioza dziecko karetką na Kliniczną lub Zaspę, ale Ciebie już nie. Tak więc skoro już rodzić w szpitlu a nie w domu, to z mojego punktu widzenia lepiej jednak wybierać te o wyższym stopniu referencyjności, bo wówczas jesteś na miejscu i możesz przebywać ze swoim dzieckiem na neonatologii non stop. A tak, jak do porodu i położnictwa na Klinicznej jakieś tam zastrzeżenia posiadam, tak o personelu z neonatologii mam jak najlepsze zdanie. Moje dziecko na Klinicznej miało zrobione więcej badań niż dziecko kuzynki w Swissmedzie (za 6000 zł...).
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Znacie Dr Karinę Kulikowską-Ciecieląg (21 odpowiedzi)

jak w temacie :) jakie macie doświadczenia, opinie?

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (142 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

do góry