Widok

Gdzie rodzić w 2014?

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Z racji wejścia w ostatni trymestr, coraz intensywniej zastanawiamy się nad wyborem szpitala, nasze priorytety to:

1. możliwość wspólnego, nielimitowanego przebywania na sali poporodowej wraz z mężem i dzieckiem
2. zapoznanie się przez personel i uwzględnienie preferencji zawartych w planie porodu (STS, ochrona krocza, decyzja w sprawie szczepień)
3. możliwość pielęgnowania dziecka (przewijania, przebierania) we własnym zakresie, z opcjonalną pomocą pielęgniarki (totalnym absurdem jest dla mnie osobna torba dla dziecka - kto rozporządza tymi rzeczami?)

Które szpitale według Waszej wiedzy spełniają nasze (chyba dość niewygórowane) kryteria?

O porodzie rodzinnym nie wspominam, bo to oczywista oczywistość. Ponieważ to nasze pierwsze dziecko, prawdopodobnie będzie czas żeby dojechać nawet do Białegostoku ;) Ale ograniczmy się do naszego województwa. Nie wymagamy wodotrysków ani hotelu 5*; grunt, żeby personel był miły, uprzejmie i profesjonalny. No i oczywiście w/w punkty 1-3 :) Wszelkie dobre rady i Wasze doświadczenia mile widziane!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 17
ale myślicie, że jakby ktoś w Swissie poprosił o ten parawan, to by odmówili? szczerze wątpię. A z lekką żółtaczką z każdego szpitala wypiszą, wskazując w karcie wypisowej, by dalej ja kontrolować u wybranego pediatry. A z silną ze Swissa na pewno nie wypiszą.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
No właśnie trochę to dziwne, że płaci się tyle pieniędzy w swissie, nie ma dla każdej osobnej sali, a nawet parawanów, że dziecko z żółtaczką wypiszą do domu.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 2
to bieda bez parawanu...:)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja rodziłam w Grudniu na Kllinicznej, bo tak mi poleciły znajome i rodzina, ale albo miałam pecha, albo szpital zszedł na psy - bo na każdym kroku słyszałam tylko pretensje. Na patologii, że mnie przyjęli. Na porodówce, że za wcześnie mnie przenieśli. Na położnictwie, że nie wysikana. Na porodówkę trafiłam o 22 i nie chcieli się zgodzić, żeby Mąż od razu przyjechał (bo za wcześnie), na poporodowym wygonili Męża po pół godziny i już więcej nie mógł do mnie przyjść - tylko w pokoju odwiedzin się na chwilę widzieliśmy, bo nie mogłam usiedzieć na krześle. To jakaś pomyłka, że z osobą po porodzie nie może być nikt bliski, zwłaszcza jak się kobieta źle czuje po trudnym porodzie. Nikt mi nic nie wytłumaczył, w niczym nie pomógł. W niedzielę nawet nie chcieli dać mi świeżego prześcieradła, bo prania w weekend nie robią. Tak więc nie mogę polecić. Jeśli zdecyduję się na następną ciążę to zdecydowanie wybiorę Swissmed, gdzie płacisz i możesz dzięki temu wymagać..
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 3
nie ma
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nie wybieram swissmedu ze względu na to, żeby mąż mógł być przy mnie cały czas bo zdecydowanie jestem za krótkimi odwiedzinami ale wolę się ubezpieczyć mentalnie.. stąd pytanie czy w Swiss jest jakiś parawan na sali oddzielający położnice?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Rodziłam w Redłowie 5 lat temu i pomimo nie najlepszej opinii tego szpitala - nie dam złego słowa powiedzieć. Porodówka to pokój jednoosobowy z łazienką - prysznic, wanna w standardzie. Mąż był przy porodzie. Pielęgniarki przemiłe, no jedynie pani położna miała chyba gorszy dzień - ale cóż każdemu się może zdarzyć. Nie mogłam urodzić, traciłam siły - podano oksytocynę na życzenie. Zszywał mnie starszy, doświadczony lekarz. Od przyjęcia do szpitala urodziłam po 3,5 godz. Chciałabym nadmienić, że nie miałam tam znajomego lekarza, pielęgniarki czy opłaconej położnej. Na sali poporodowej leżałam sama, dopiero w dniu mojego wypisania dołączyła młoda mama po porodzie. Pani z poradni laktacyjnej traktowała mnie jak przyjaciółkę - wszystko wytłumaczyła z ogromnym spokojem, wyrozumiałością i cierpliwością. Myślę, że obecność męża na sali poporodowej jest naprawdę zbędna - pielęgniarki są "pod ręką" i w razie potrzeby pomogą, po co inne młode mamy mają się krępować obecnością faceta. Już 5 lat temu stosowano system rooming-in - więc jak dla mnie szpital na 6 !!!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
W maju 2012 r rodziłam swoje pierwsze dziecko,przez całą ciążę czytałam, szukałam i porównywałam,wybrałam Wejherowo:położną miałam fantastyczną, no kobieta wręcz urodziła za mnie,mąż cały czas był przy mnie,atmosfera w czasie porodu ok,naprawdę wszystko super,pół godz na piłce pod prysznicem, właściwie tylko z mężęm personel za uchylonymi drzwiami, ,oczywiście do momentu- mnie to pasowało.Niestety z opieki pielęgniarek nie jestem zadowolona,panie średnio miłe,szybko,szybko wszystko,jedna wręcz goniła z komentarzami niewybrednymi.teraz jak o tym pomyślę to mnie szlag trafia,ale wtedy to mi inne rzeczy zaprzątały głowę.
Fakt- jedzenię dla mamy karmiącej to jak dla wróbla porcja,no ale mąż dokarmiał,mógł siedzieć na sali od rana do wieczora.Sala indywidualna oczywiście jest,ale trzeba zapłacić,już nie pamiętam ile,coś 200-300 zł.Warunki sanitarne i wyposażenie jak i ogólny standard wg mnie naprawdę ok.Ale na koniec bonus:jak sie pózniej okazało synek wyszedł z gronkowcem,po tyg wylądowaliśmy w Redłowie w Morskim,po antybiotykach osłabł i przyplątało sie nastepne zakażenie , ech długa historia.Bądz co bądz zaden lekarz nie zaprzeczył że gronkowiec to typowo szpitalna bakteria i raczej nie było to moje niedopatrzenie.Mały urodził się duży silny,darł sie slicznie i miał 10 pkt i szybko dostał cycusia.po miesiącu tułaczki po szpitalnych oddziałach doszły mnie słuchy o nastepnych przypadkach zakazen.Mam nadzieje, że teraz juz wszystko w porzadku,niesmak pozostał i bedę w kwietniu rodzic drugiego bobaska w redłowie.Myslę ,że połowa sukcesu tkwi własnie w odpowiedniej obsadzie zmiany,ludzie jak to ludzie różni są, jak sie trafią z pasją i powołaniem do zawodu mozna rodzić byle gdzie
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
witaj

rodzialm II razy
syna na zaspie, coreczke w zeszlym roku na Klinicznej

GORACO POLECAM SZPITAL NA KLININCZEJ
jesli Ktos sie pyta gdzie rodzic tylko tam :)

odradzam zaspe - wspominam ten czas porodu i po porodzie KOSZMARNIE :(
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
ja rodziłam całkiem niedawno...bo 9 mscy temu.Polecam Wejherowo!
po porodzie leżałam na sali poporodowej 2godz.a wraz ze mną maleństwo i mąż oczywiście(pomimo iż dobijała już godz20) który był takze przy porodzie. Znieczulenia nie miałam, ale mozliwość wdychania gazu-niby znieczulającego,efekt natomiast był odwracający moja uwagę od bólu, wiec chyba dobrze.Trzeba o niego poprosić położna-minusem jest całkowite leżenie juz wtedy na łóżku (bo w głowie się po tym kręci) wczesniej mogłam chodzić,kucać,na piłce siedzieć,brać prysznic itd. Planu porodu nie miałam, ale położna rozmawiała ze mną o ewentualnym nacinaniu krocza,kiedy trzeba,czemu itd.wiec ochrona krocz jest.Na szczeście uniknełam tego.Pielegnowanie dziecka-jest we własnym zakresie,jak poprosisz o pomoc,to pomagają oczywiście.Rzeczy dla maluszka ja miałam,wiec nikt w torbie mi nie grzebał.Dodatkowa opieka na sali jak juz mąż poszedł, pomoc przy pierwszym wstaniu do toalety,zmiana podkładów itd.A dodatkowo można wynajać osobny pokoik (za opłatą-chyba 300zł)i mąż może wtedy nocować,jesli tej opcji nie mamy-odwiedziny w sumie cały dzień,maż może siedzieć i pomagać przy maleństwie, a sale 2, 3 osobowe. Polecam!
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
studentów w wakacje na klienicznej raczej nie ma ale są stażyści, ale to chyba w każdym szpitalu - tacy niby lekarze ale jeszcze nie wiele wiedzą :) zaletą ich jest to, że są bardzo sympatyczni

co do położnych na klinicznej to chyba co osoba to zdanie bo ja swoje dwie wspominam bardzo miło - szczególnie drugą, Pani Mirella chyba. nie miałam wprawdzie planu porodu ale pytała się mnie co wolę a jak nic nie wolałam to doradzała co jest lepsze. dla mnie bardzo fajnie to wszystko przebiegało (rodziłam 17 godzin, też ze słabym rozwarciem i w rezultacie z oksytocyną)
lekarze też dawali mi wybór (tętno płodu było prawidłowe więc mogłam wybierać), na początku nie chciałam oksytocyny więc pozwolili mi poczekać, później już doradzali wzięcie ale nie zmuszali
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Słoniki, niestety wszystkie punkty wymienione przez ciebie spełnia Swissmed. Nie wiem jak z prywatnymi szpitalami np. w Toruniu czy Bydgoszy. Może jest taniej a pewnie zdążysz dojechać.

Ja 3 lata temu rodziłam na Klinicznej. Opieka po porodzie w sumie ok, leżałam na sali 2osobowej. Jeśli chodzi o sam poród...masakra. Rodziłam przez ponad 20 godzin i nawet jak tętno dziecka spadało niebezpiecznie nie chcieli zrobić cesarki ( o ilu takich historiach mówią teraz w telewizji). Więc męczyłam się przez te 20 godzin ze skurczami krzyżowymi bez żadnego postępu z rozwarciem szyjki. Jesteś przed porodem, więc nie będę straszyć, ale w skrócie jak już udało mi się cudem dożyć do porodu zdrowej dziewczynki to wyszłam ze szpitala ze skrajną anemią, niedowładem ręki (tak zaciskałam z bólu) i silną depresją poporodową (którą leczyłam potem ponad rok). A poród miałam od A do Z wywołany właśnie z powodu problemu z tętnem dziecka.
Więc jak po dwóch latach zaszłam w kolejną ciąże (w której przeżywałam katusze na myśl o kolejnym porodzie) długo się biłam z myślami czy swissmed. Ale zdecydowałam się i choć było to dla mnie duże wyrzeczenie finansowe nie żałuje ani jednej złotówki. Tym bardziej że pomimo dużego dziecka bardzo chciałam rodzić naturalnie ( w sumie gdybym na 100% szła na umówioną cesarkę to by mi aż tak nie robiło gdzie idę). Opieka w trakcie i po porodzie nie do porównania. Myślę, że osoba rodząca tam naturalnie wyjdzie z zupełnie innymi wspomnieniami niż ja z pierwszego porodu.

A jeśli chodzi o laktacje to i tak przez te 3 doby nie masz mleka, i nawet jak przystawiasz, to dobrze jest dokarmić trochę dziecko. dopiero w 4tej dobie masz nawał pokarmu. Jak poprosisz żeby ci ktoś powoli pokazał jak prawidłowo przystawić dziecko to cię w swissie nauczą. A jak po powrocie do domu masz problem to i tak możesz się zgłosić do każdej poradni laktacyjnej po pomoc. Plus masz położną na wizycie patronażowej. Mi jakoś nikt specjalnie na klinicznej nie pomógł.

Decyzja oczywiście należy do ciebie. Jeżeli poród zacznie się naturalnie i pojedziesz mając skurcze co 10 min to wszędzie będzie super. Gorzej jak coś będzie nie tak, np. będziesz musiała mieć wywoływany poród, albo ktoś będzie zwlekał z cesarką bo nie będzie lakarza. Nie wiem czy leczenie powikłań nie wychodzi drożej niż prywatny poród...
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
A jak miałam plan porodu, dałam im i nikt mnie nie wyśmiał. Wydaj mi się, że się nawet do niego stosowały. M. in. prosiłam o nienacinanie i udało się bez. ;-)
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Do autorki - z takimi wymaganiami to tylko swissmed, rodziłam dwa razy na klinicznej i nie narzekam, ale gdybym im wyciągnęła plan porodu to by mnie wyśmiały, położne nie są zbyt miłe i nie podchodzą indywidualnie, dla nich to kolejna sztuka do rozpakowania.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 3
Ja też rodziłam na Klinicznej w ubiegłym roku i istniała możliwość odwiedzin, ale że niektórzy przesadzali i przesiadywali całymi dniami, to z tego powodu wprowadzili zakaz odwiedzin na sali.
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja byłam we wrześniu i studentów nie było. Nie wiem, czy tak jest zawsze czy nie. W każdym razie zapytano mnie, czy wyrażam zgodę na obecność studentów a jak odmówiłam, to mi powiedziano, że i tak ich nie ma bo mają wakacje i mogę podpisać :). No to jak ich nie ma tym bardziej nie muszę nic podpisywać :) Ale najlepiej się osobiście dowiedzieć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
A jak jest w wakacje na Klinicznej-studenci też są?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Te porody to niestety temat rzeka. Mi ogólnie jest trochę szkoda tych położnych, bo niestety mają na sobie ogromą odpowiedzialność a często spotykają się z brakiem współpracy i postawą roszczeniową. Ja wszystko rozumiem bo przy końcówce porodu trochę niezależnie od siebie też reprezentowałam taką postawę bo myślałam, że umrę :P ale niestety dużo pacjentek tak się zachowuje od początku. dla mnie super przekrojem była szkoła rodzenia gdzie połowa kobiet nie była w stanie zrozumieć, że lekarz i położna nie są z Tobą bez przerwy w trakcie trwania porodu.
co do klinicznej trzeba też pamiętać, że to szpital akademicki i jest duża szansa na pojawienie się studentów. oczywiście można odmówić ich obecności ale jest taka opcja, że się pojawią. Jak ja leżałam to była taki młody chłopaczek na stażu i on przychodził na obchód, jak był ze starszym lekarzem to dawałyśmy się oglądać, a jak był sam to nie chciało się nam rozbierać i go spławiałyśmy, biedny był :)
w sumie to nie ładnie bo gdzieś się facet nauczyć musi, ale tak mi się nie chciało ......
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja już wiecie jestem przeciwna odwiedzinom przy łożku ale troche ma racji i Słoniki, i bax. Bo jeśli regulamin na to pozwala, to rzeczywiście mąz może siedzieć i 24h na dobę. Ale z drugiej strony własnie tacy odwiedzający doprowadzili do sytuacji, ze teraz jest w ogóle zakaz odwiedzin. Poza tym każdy czlowiek powinien mieć w sobie trochę empatii (żyj i daj żyć innym - chciałoby się powiedzuieć) a nie tylko patrzeć na swój czubek nosa i wychodzić z założenia, że jak płace to mi się należy. Coraz mniej tej empatii w ludziach jest. Najlepszym przykładem jest komunikacja miejska. Jak ja byłam dzieckiem, nie do pomyślenia było, żeby młody człowiek nie ustąpił miejsca starszemu albo kobiecie w ciąży. Teraz jest inaczej. Młodzi siedzą bo zapłacili za bilet to im się należy i ani myślą ustąpić miejsca, jak pojawi się osoba starsza czy ciężarna. Często takie sytuacje się widzi a skądś to się bierze.
Co do Klinicznej, to jeśli któraś się zdecyduje tam urodzić, to liczcie się z tym, że trzeba sie o wszystko pytać, pytać, pytać. No chyba że coś się zmieniło w ostatnich kilku latach. Jak ja leżałam tam na patologii, to tak to wyglądało. Wszyscy byli mili ale najlepiej jakby kobietki się o nic nie pytały i na wszystko zgadzały. A przecież nie interesowalo mnie nic innego, jak moje zdrowie, moje i mojego dziecka. Musiałam chodzić za lekarzem i się dopytywać, i wcale lekarz nie był zadowolony z tego powodu. W końcu na patologię nie idzie się, jak jest wszystko ok.
Na porodówce byłam zbyt krótko, żeby takie rzeczy zauważyć, poza tym miałam tam "swojego" lekarza. Jednak tam też pracowały położne wg jakichś przyjętych schematów. Jak miałam mieć próbę oksy, to koniecznie chciano mi wbić kroplówke do prawej ręki. Ja się zapytałam, czy jest ku temu jakaś przyczyna medyczne, inaczej rozchodzi się płyn z kroplówki, to mi powiedziano, ze nie ma żadnej różnicy ale oni kłuja w rękę prawą, bo tak mają ustawiony stojak przy łóżkach. Ja się nie zgodziłam. W końcu miałam tam siedzieć kilka godzin i wolałam mieć rękę prawą wolną, bo to ułatwia chociażby skorzystanie z toalety. Powiedziałam, że mąż może przestawić ten stojak (taka zwyczajna, metalowa rurka) i ponownie poprosiłam o wkłucie igły w lewą rękę. Położna coś nosem kręciła, ale w końcu zrobiła tak, jak chciałam. Wydaje mi się, że nie prosiłam o nie wiadomo co. I naprawdę poprosiłam o to z uśmiechem a nie żądałam. Jak przyszła moja lekarka, to mi powiedziała, że już położne gadały o mnie, że przyszła pacjentka ze specjalnymi wymaganiami. O nic więcej nie prosiłam, nie wymagałam niczego innego. Czy to tak duzo było?
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
bax - ale co tu jest nie na temat? wszystko wynika z przebiegu dyskusji. Mąż może sobie przychodzić choćby i na 24 godziny dziennie, jeśli ma na to ochotę i nie jest to zabronione przez dyrekcję szpitala. Masz z tym jakiś problem? W każdej branży są pewne przepisy i zasady świadczenia usług, które obowiązują obie strony; nie widzę nic złego w tym, że chcemy wiedzieć, gdzie te usługi są realizowane najlepiej i mieć wpływ na ich wybór. Na marginesie - nigdy nie byliśmy za likwidacją publicznej służby zdrowia, ale cóż zrobić - trzeba się wreszcie przyzwyczaić i do tego, że klient-pacjent płaci i wymaga. Ty się o lekarzy i położnych nie martw - na szczęście coraz częściej zdarzają się tacy, którzy przywracają wiarę w ludzi i w medycynę. Choć niestety nie tylko we Włocławku (i nie tylko w tym zawodzie, oczywiście) trafiają się jeszcze ci drudzy, którzy pracują za karę, a pacjentów (czy klientów) traktują jak upierdliwców, bo odrywają ich od kawy. Mam nadzieję, że Ty nie masz nic wspólnego z pracą z ludźmi, bo gdybyś swoje dobre rady próbowała nam sprzedać "w realu", to mogłabyś się już pakować i szukać innej roboty; i nie chodzi bynajmniej o jakieś tam straszenie, ale nigdy do końca nie wiesz, z kim masz do czynienia. To oczywiste, że kultura i szacunek obowiązuje obie strony ale bez przesady, nie wymagajmy od pacjentów totalnej spolegliwości, niestwarzania problemów i bezgranicznego zaufania. Gdyby pacjenci nie mieli "problemów", to nie byliby w szpitalu. Dla Twojej wiadomości: nasze obecne podejście pełnej informacji i świadomego wyboru nie wynika z wrodzonej postawy roszczeniowej, bo takiej nie mamy (nigdy nie domagaliśmy się żadnych luksusów, hotelowych warunków itd.), ale jest wypadkową różnych okołomedycznych doświadczeń, z których główny wniosek jest taki, że o własne zdrowie trzeba troszczyć się samemu. Nie będziemy tego rozwijać, bo to akurat dość mocno wykracza poza ten wątek. Założenie jest takie: my się będziemy uśmiechać i grzecznie powiemy na czym nam zależy, a równie miłe panie i panowie w szpitalu pomogą nam to zrealizować. Coś się nie zgadza? Coś jeszcze wytłumaczyć?
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (142 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

Jaki fotelik samochodowy polecacie? (99 odpowiedzi)

Witam. Chodzi mi o taki fotelik dla rocznego dziecka. Chcialabym aby posluzyl nam jak najdlużej....

dr Włodzimierz Sieg-opinie prowadzenie ciąży (30 odpowiedzi)

Jak w temacie proszę o opinie o tym lekarzu, zmieniam ginekologa w połowie ciąży i jestem...

do góry