Widok
Ginekolog kobieta-Zaspa IP
pisze bo nurtuje mnie to juz od dawna- nazwisko lekarki przyjmujacej na Zaspie na IP krotkie proste blond wlosy w srednim wieku. mialam to nieszczescie trafic na nia 2 razy,raz na poczatku ciazy z krwotokiem o 5 rano zbadala mnie i stwierdzial ze mnie nie przyjmie bo nie ma miejsc na patologii i kazala wracac do domu bo i tak pewnie poronie bo jajo plodowwe jest najprawdopodobniej zakazone. nie bylo... mialam po prostu niski progesteron i dziecko uratowalam ale wychodzac z gainetu bylam w takim szoku ze nawet nie wzielam wypisu z jej nazwiskiem 2 raz(ta sama ciaza ktorej mialo juz nie byc) trafilam w 38 tyg z krwawieniem rozarcie na 2 palce mowi mi ze rodze ale.... mnie nie przyjmie bo nie ma miejsc i zasugerowala ze jesli mialabymlekarza z zaspy to by mnie zostawili po raz 2 wyszlam w szoku nie zapytawszy o nazwisko. moze ktos wie jak nazywa sie owa pani ginekolog lub mial z nia przyjemnosc?
tez chyba na nia trafiłam,ze skurczmi w 39 tyg ciazy stwierdziłaze moje skurcze to nie skurcze i ze nie rodze,ale ja niedałam sie zbyc wiec skirowała mnie na porodówke,gdzie zaaplikowała bardzo bolesne zastrzyki niby na zatrzymanie porodu,przyszła nowa zmiana surcze sie uspokoiły i za 3 godz tuliłam córeczke.niestety tez niewiem jak sie nazywa
o widze ze jest na wiecej, kurcze obowiazkiem lekarza na IP jest dac wypis i tylko nasze nieupomnienie sie o niego spowodowalo to, ze tego nie mamy. moze ona robi to z premedytacja? dodam ze jest bardzo niemila z odzywkami ktore sa baaardzo nie na miejscu. zastanawiam sie co ta kobieta tam robi i czemu jeszcze nikt z tym nie zrobil. ale musi byc ktos kto wie jak ona sie nazywa, przeciez tak wielekobiet rodzi na Zaspie
Wiem o jaką doktor wam chodzi ale nie pamiętam nazwiska. Ja mam o niej zupełnie inne zdanie ponieważ to ona zatrzymała mnie w szpitalu w 29 tc i dała serię zastrzyków na rozwój płuc u dziecka. A później jak byłam na patologii po raz trzeci to właśnie ta pani doktor zrobiła mi bardzo dokładne USG żeby sprawdzić czy wszystko w porządku.
Ania a co to za portal chetnie bym poczytala, straszne dla mnie jest i przerazajace ze taka lekarz pracuje jako ginekolog poloznik i to na IP gdzie trafiaja kobiety przerazone zdrowiem i zyciem swojego dziecka (nie plodu) moze dla pani doktor poronienie to normalka ale dla wiekszosci kobiet to tragedia. przykre.. dzieki za odpowiedzi
Jeśli więcej babek tam nie ma, to wychodzi na to, że też miałam z nią styczność :P chociaż wyglądu dokładnie nie pamiętam, ale napewno była to blondynka w średnim wieku i średniej budowy. Ofuknęla mnie dlaczego przyjechałam dopiero o 4 w nocy skoro skurcze cały dzień miałam :PP (no bo oczywiście ją obudziłam) i była niemiła, ale 9 dni po terminie nie miała wyjścia i musiała mnie przyjąć na porodówkę :P z tym, że mój kontakt z nią ograniczył się tylko do IP, na porodówce już była inna lekarka.
ja niestety też miałam nieprzyjemność trafić na tę kobietę. :/ wycinek z jej komentarzy:
- "to państwa dziecko. jak umrze to wasza sprawa"
- kiedy rozbierałam się do badania spojrzała mi do majtek i powiedziała "nie ma żadnych plamień, nawet wkładki pani nie ma, phhh"
ogólnie jeszcze mnie postraszyła że NFZ mi wyśle rachunek bo coś tam, nie wiem za co właściwie, chyba za badanie, i ogólnie była delikatnie mówiąc niemiła. pojechałam z silnymi bólami brzucha. to moja pierwsza ciąża i nie wiem jak zachowuje się moje ciało, jak brzuch się rozciąga i tak dalej. nie jestem panikarą. pojechałam dlatego, że na początku było jakieś zagrożenie dla ciąży i wolałam nie ryzykować teraz na końcu 1 trymestru że coś zignoruję i będzie tragedia... no cóż... mam nauczkę, i mam nadzieję nie trafić na nią jak zdecyduję się na poród na zaspie...
- "to państwa dziecko. jak umrze to wasza sprawa"
- kiedy rozbierałam się do badania spojrzała mi do majtek i powiedziała "nie ma żadnych plamień, nawet wkładki pani nie ma, phhh"
ogólnie jeszcze mnie postraszyła że NFZ mi wyśle rachunek bo coś tam, nie wiem za co właściwie, chyba za badanie, i ogólnie była delikatnie mówiąc niemiła. pojechałam z silnymi bólami brzucha. to moja pierwsza ciąża i nie wiem jak zachowuje się moje ciało, jak brzuch się rozciąga i tak dalej. nie jestem panikarą. pojechałam dlatego, że na początku było jakieś zagrożenie dla ciąży i wolałam nie ryzykować teraz na końcu 1 trymestru że coś zignoruję i będzie tragedia... no cóż... mam nauczkę, i mam nadzieję nie trafić na nią jak zdecyduję się na poród na zaspie...
Pani Iwona Flis jest lekarzem z kompleksem małego miasteczka, jej poczucie wartości jest tak niskie, że wyżywa się na pacjentach, pokazując co to nie ona, kto tu rządzi, kto ma władzę, wiedzę, a kto jest "nikim" i "nic nie wie". To jej sposób na dowartościowanie. Rozmawiając z pacjentem na szpitalnej izbie przyjęć wchodzi w rolę nauczyciela, a pacjenta sprowadza do roli niesfornego ucznia. Nic nie wyjaśnia, nie tłumaczy... Do mnie miała pretensje, bo pojawiłam się na izbie przyjęć o 23, a nie przyszłam w ciągu dnia. Najpierw pytania, bardzo niemiły tonem, dlaczego nie przyszłam w dzień potem pretensje, na końcu starała się mnie wpędzić w poczucie winy, bo z mojego powodu nie może być na porodówce, gdzie cztery kobiety rodzą... A to moja wina, że mają za mało lekarzy na dyżurze? Płacę składki, jestem w ciąży, więc jeśli będzie trzeba, będę się pojawiać w szpitalu i o 3 w nocy. W d... Panią Flis i jej kompleksy. Pojawiłam się na IP, bo przez cały dzień nie czułam ruchów dziecka. To moja pierwsza ciąża i nie wiedziałam, jaki czas (ile godzin) jest do przyjęcia, a jaki nie. Nie byłam pewna czy powinnam "dać na luz" bo to dopiero koniec 2 trymestru i nie muszę czuć ruchów codziennie czy jednak coś jest nie tak. Skoro jednak do tej pory czułam ruchy codziennie, a nagle przez cały dzień ich zabrakło to wydawało mi się to trochę dziwne. Szczególnie, że przez 2 tygodnie brałam silny antybiotyk, do tego cukrzyca ciążowa, która zawsze jest zagrożeniem dla dziecka. O 22 skontaktowałam się z położną, która doradziła mi udanie się na najbliższą izbę przyjęć. Zrobiono mi na niej KTG, po czym pojawiła się Pani Flis i miała pretensje o wszystko, cały czas ostry ton i agresja. "Obfity posiłek? Trzeba zjeść całą czekoladę, nie wie Pani takich rzeczy, nikt Pani tego nie powiedział,?", "w ciąży nie chodzi się po restauracjach", "po co Pani przyniosła te wyniki, takich rzeczy się nie przynosi na IP, z takimi rzeczami do lekarza prowadzącego" to tylko niektóre z "dobrych rad" Pani Flis, która czuje się jak ryba w wodzie, mówiąc pacjentowi co powinien, a czego nie powinien. Jest wielu lekarzy ginekologów, którzy robią to jednak w sposób miły i profesjonalny (dr Szulc, dr Matkowski, dr Papińska - Stachowiak, dr Zienkiewicz), dzięki czemu uwielbiają ich zarówno pacjenci, jak i doceniają dyrektorzy prywatnych placówek (Lux Med, Swissmed, Medicover). Pani Iwona niestety nigdy nie dołączy do tego grona. Kompleksy i gorycz ją zniszczą. Szkoda, że kosztem pacjentów...
Odkopię trochę temat. Minęło tyle lat, a z podejściem p. Flis na IP na Zaspie się w ogóle nie zmieniło. Nie należę do super delikatnychni wrażliwych na swój temat pacjentek, a w życiu nie czułam się tak upokorzona. Do tego mocno obwinia pacjentki i innych lekarzy, wchodzi w ich kompetencje. Koszmar.