Widok

Gojenie po nacięciu

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Dziewczyny, ile u Was trwało zanim rana się zagoiła i mogłyście bez bólu funkcjonować (siadać, kucać, chodzić...)?
Dużo miałyście szwów?
Oszczędzałyście się jakoś szczególnie?

Mam nadzieję, że ktoś udzieli się w temacie, mimo że dość intymny.
Mnie powoli łapie dół bo zamiast się poprawiać, jest gorzej. :-(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Na szybsze gojenie zdecydownaie kalia. Je też nie wspominam początków dobrze - myślałam, że te szwy sobie sama wydrapię. Jeszcze gorzej, że jeden mi po 4 dobie sam wypadł i niestety bardzo długo to miejsce się zrastało. Teraz 3 miesiące po porodzie, niestety jak długo jestm na nogach to jeszcze czuję lekkie ciągnięcie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A tak przy okazji - w jakiej postaci jest KALIA, proszku, płynu i jaka cena? Podobno można ją stosować na zmianę z Tantum Rosa, tak?
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
z tego co wiem to są to kryształki
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
jak tak czytam to jestem przerazona tym nacięciem
czy da się go uniknąć, słyszałam o ćiwczeniach mięśni ale czy to pomaga?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Niestety nie da się czasem uniknąć nacięcia, u mnie kolejne próby wypchnięcia małej bez nacięcia były ryzykowne dla Zosi i tak już zmęczonej bardzo szybką indukcją.
Musiałam wybierać - swoje krocze albo stan dziecka. Żadna kobieta by się nie wahała...
Byłam dziś u lekarza na przeglądzie i okazało się, że wszystko wygląda ładnie.
Ciekawa jestem jak wygląda gdy goi się brzydko... :/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja miałam 24 szwy:)-masakra!
Bolały ze 2 tyg tak porządnie, kolejne 2 tygodnie mniej, dopiero po 3 miesiącach ustał ból.Tera zczasem rwą na zmianę pogody.
Jednak zmuszona byłam radzić sobie sama, i od razu wstałam z łóża....czasem jak za dużo chodziłam, robiłam coś, to piekło...rwało do dołu:(

Sismojamiała sytuację "źle" gojącej sie poszwowej rany- po 2 tyg forsowania się , kolejne 4 tyg spędziła przemieszczając się od ściany do ściany....
Trzeba uważać, i dbać o te rany...
Mi Tantum nie pomagało- wręcz odwrotnie- jedynie nasiadówki i szare mydło...!Co pare godzin chodziłam i od nasiadówki po nawilząnie mydłem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Początkowo tak właśnie robiłam, gdy tylko mogłam człapałam w szpitalu pod prysznic. Oj nie było lekko.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Kiedy to czytam nabieram nowego szacunku dla każdej mamy...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
..a co najgorsze- pekła mi szyjka-podobno sznase na 2 dziecko znikome;(
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
a niby dlaczego?
Ja mialam peknieta szyjke i mam dwoje dzieci.

Najgorzej jak sie wlasnie zsiada mamy i zaczynaja opisywac jak to ciezko bylo, jak to sie cierpi itd.
Dziewczyny, kobiety rodza dzieci od tysiecy lat, krocze sie nacina aby ten porod przyspieszyc, o rane wystarczy dbac, tak jak i o siebie, a narzekac to trzeba , ale dopiero jak nam dzieci choruja- bo nie ma nic od tego gorszego! My Mamy potrafimy wszystko, znosimy wiecej od innych i jestemy dzielne, trzeba w to wierzyc i tym zyc.

Zycze wam ZDROWIA bo nie ma nic bardziej cennego i przyszlym mamom zycze pieknych porodow, i nie sluchac smutnych historii bo one czesto sa przekoloryzowane a wy tego nie potrzebujecie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Wszystkie dziewczyny, które wypowiadają się w wątku najgorsze mają już za sobą i, co najważniejsze, mają swoje upragnione małe szczęścia.

U mnie podkłady też schodzą na potęgę, no i oczywiście najseksowniejsze majtki świata (siateczkowe) w użyciu.
Tantum rosa rozrobiłam zgodnie z poradą w butli, wynalazłam też Traumeel S w apteczce i smaruję ranę, do tego prysznice kilka razy dziennie. A na ból paracetamol - 6 tabletek dziennie.

Ale najlepiej działa na mnie spojrzenie mojej kruszynki, ból znika jak ręką odjął.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
mialam 6 szwów.na zewnątrz cztery.bolalo dobry miesiac.siadanie i chodzenie masakra przez 3-4 tygodnie.wkoncu jakos sie zagoiło.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Heh, odkopałam stary wątek. No, dziewczyny - jak tam krocza? ;-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Bigbeat - moje ma się dobrze hihihihihi ;) Szwy odpadły po 5 tygodniach od porodu, ha, pamiętam jak dziś, równe 3 tygodnie po porodzie, byłam na weselu, i jedyne co mogłam robić to tańczyć albo stać, bo były tam strasznie niewygodne twarde krzesła, jak siadałam to na jednym półdupku, a szwy ciągneły jak cholera;p
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja ostatnio oglądałam sobie ;) i musiałam szukać blizny. niemalże nic nie widać a tym bardziej nie czuć.

generalnie dwa tygodnie po porodzie już nie pamiętałabym o bliźnie gdyby nie to że miałam jeden szew który nie chciał wyjść. trzy tygodnie po porodzie nie było tylko małe zgrubienie.

w szpitalu jak pytałam jak pielęgnować bliznę powiedzieli tak - myć zwykłym mydłem którym się normalnie myjesz (żadne tantum rosa, ani inne napary z oczu nietoperza) i jak najwięcej siedzieć nawet jak ciągnie wtedy podobno okolice rany są bardziej ukrwione i lepiej się goją. stosowałam i się sprawdziło.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja normalnie się kąpałam - robiłam długie i gorące kąpiele - bo takie lubie, bo to łagodziło ból ;) Podmywałam się zwykłym mydłem i żelem do higieny intyymnej z wyciągiem jakimśtam ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja tragicznie wspominam swoje szwy i tu też jestem zła na babki z położnictwa, bolało mnie niemiłosiernie, całe szczęście, że Marek prawie cały czas spał bo nawet chodzenie z nim do odbicia było koszmarem :(
doszło nawet do tego, że prosiłam położne żeby przysłały mi jakiegoś lekarza bo coś chyba nie tak ( tym bardziej byłam przestraszona, że moja siostra miała krwiaka po porodzie ) a lekarz twierdził, że wszystko ok i zapisywał ketonal, po powrocie do domu dalej bolało, cały czas za przeproszeniem ze ściśniętym dupskiem ;)
w końcu zadzwoniłam do mojej doktor prowadzącej ciąże ( ona też mnie z resztą szyła ) że coś chyba nie tak i poradziła, że mam sobie przyłożyć gorącą butelkę owiniętą w tetrę, dziewczyny na drugi dzień nie było śladu po bólu ! a te głupie pindy zamiast mi poradzić taki sposób ( a na pewno go znały ) to faszerowały mnie ketonalem ! jeszcze przy karmieniu !

aha dodam, że jak sobie tam zajrzałam to nie mogłam uwierzyć, że tak ładnie to wszystko tam wygląda po porodzie, szwy prawie niewidocznie, zero zasinienia, opuchlizny itd a tu tak boli, pewnie miałam jakiś jeden bardzo naciągnięty szew i tyle

w każdym razie dla mnie szwy gorsze niż poród ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
No u mnie też gorsze wspomnienia szwów niż porodu, dlatego następnym razem nie dam się zawieźć na kliniczną, żeby szył mnie jakiś młody lekarz niedouczony. Chociaż może się mylę i to nie jego wina? W końcu to lekarz a nie krawiec. :-]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja miałam 6 wewnetrznych i chyba z 7 zewnętrznych,troszkę popękałam po mimo nacięcia.. Najgorsze były dla mnie szwy przy odbycie,bo i tam lekko pękłam.. Straszny ból,ciagnęło okropnie, tak naprawdę komfortowo się czuję dopiero od ok 2 tygodni:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
A ja się nie czuję komfortowo, mimo, że minęło pół roku. :-P
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
do góry