Widok
_-=*
Mam nadzieję, że chcesz być przynajmniej konkretna a nie zwyczajnie złośliwa, chociaż mnie to akurat nie przeszkadza w myśl słów "kto się czubi ten się lubi"
Po pierwsze: sprawdź znaczenie terminu proceder, bo wiesz co, dla mnie topienie ludzi pod pokładem, o czym świadczą pisemne relacje zakrawa na ludobójstwo, a nie na proceder, zrobiłbym tu wykładnie, ale strasznie się dziś rozlałem i zwyczajne niechciejstwo przeze mnie przemawia.
Po drugie: pojęcie konsekwencji na wschodzie w tamtym czaso-okresie brzmi jak 3 subrealne słówka np.różowa-świnka-pigi, więc jeśli piszesz pisz konkretnie. Jeżeli Ci się chce.
Po trzecie: Cieszy mnie myśl, że to co jest tylko dla Ciebie ważne zachowasz dla siebie.
Po pierwsze: sprawdź znaczenie terminu proceder, bo wiesz co, dla mnie topienie ludzi pod pokładem, o czym świadczą pisemne relacje zakrawa na ludobójstwo, a nie na proceder, zrobiłbym tu wykładnie, ale strasznie się dziś rozlałem i zwyczajne niechciejstwo przeze mnie przemawia.
Po drugie: pojęcie konsekwencji na wschodzie w tamtym czaso-okresie brzmi jak 3 subrealne słówka np.różowa-świnka-pigi, więc jeśli piszesz pisz konkretnie. Jeżeli Ci się chce.
Po trzecie: Cieszy mnie myśl, że to co jest tylko dla Ciebie ważne zachowasz dla siebie.
~
istotnie applebaum wspomina o takim procederze, jednak nie ma tam słowa odnośnie konsekwencji takich działań, o czym nieomieszkał napisać Szałamow w krótkim, lecz mocnym (jak wszystkie) opowiadaniu "Prokurator Judei".
nie będę w obsesyjnej upierdliwości swej przedłużać tematu, bo niuans o który mi chodzi jest zapewne ważny tylko dla mnie.
mnie też zdziwiło, że Applebaum jest żoną Sikorskiego, z niewiadomych powodów zwanego Radkiem, a nie Radosławem
nie będę w obsesyjnej upierdliwości swej przedłużać tematu, bo niuans o który mi chodzi jest zapewne ważny tylko dla mnie.
mnie też zdziwiło, że Applebaum jest żoną Sikorskiego, z niewiadomych powodów zwanego Radkiem, a nie Radosławem
Manson
Tak to właśnie z obserwacji schematu pojmuję jak mi wykładasz. Reflux jest jak filtr, to co najbardziej lotne, mam tu na myśli alkoh. met., fuzel + substancje aromat. o najniższej temp. wrzenia, powraca do obiegu i odpada lub też jest w jakiejś części odzyskiwane jako alk etylowy, chociaż to pewnie zależy od sprawności systemu.
Pośpiech również przy wyrobie wina nie jest wskazany, powolutku w rytmie blues'a naprzód. Coraz bardziej mi się to podoba.
Zrobienie ładnego zacieru to przecież pikuś.
A maszynka też b. ważna myślę.
Rozglądam się już za keg'ą i akcesoriami potem dobry spawacz i jak piszesz,
polmos w kosmos
Pośpiech również przy wyrobie wina nie jest wskazany, powolutku w rytmie blues'a naprzód. Coraz bardziej mi się to podoba.
Zrobienie ładnego zacieru to przecież pikuś.
A maszynka też b. ważna myślę.
Rozglądam się już za keg'ą i akcesoriami potem dobry spawacz i jak piszesz,
polmos w kosmos
C
a u nas na wsi to zasada jest taka, żeby pykało. Im wolniej tym lepiej. Dlatego najlepiej grzać w beczce i krzaczorach.
Jeśli chodzi o refluxy to one nadają się, jeśli chcesz pozbawić wypęd smaku - wszystkie fuzle zostają w garze.
Jeżeli jednak chcesz zrobić coś smakowego (śliwowica, winiak) to i tak musisz reflux zamknąć, żeby smak przeszedł do wypędu. A w takim wypadku liczy się, aby pykało jak najwolniej.
Ja na swoim sprzęcie wygonię butelkę w 4 godz. Łącka przy mojej się chowa.
Zasada jest taka - albo inwestujesz w nastaw, albo w sprzęt.
Dobry nastaw byle czym przegrzejesz i będzie super.
A do badziewia potrzeba maszynek z górnej półki.
Polmos w kosmos.
Jeśli chodzi o refluxy to one nadają się, jeśli chcesz pozbawić wypęd smaku - wszystkie fuzle zostają w garze.
Jeżeli jednak chcesz zrobić coś smakowego (śliwowica, winiak) to i tak musisz reflux zamknąć, żeby smak przeszedł do wypędu. A w takim wypadku liczy się, aby pykało jak najwolniej.
Ja na swoim sprzęcie wygonię butelkę w 4 godz. Łącka przy mojej się chowa.
Zasada jest taka - albo inwestujesz w nastaw, albo w sprzęt.
Dobry nastaw byle czym przegrzejesz i będzie super.
A do badziewia potrzeba maszynek z górnej półki.
Polmos w kosmos.
Manson
Pół nocy spędziłem, trafiłem też na v.s.o.p. jest profesjonalny, nieźle rozbudowana dokumentacja techniczna, ale mnie z amatorskich konstrukcji, najbardziej podoba się to co w linku.
Mamy tu dwa niezależne obiegi chłodzenia, reflux zew. i wew. dobrze pomyślane z zaworami w zbiorniku nagrzewczym, czysta i estetyczna produkcja, żyć nie umierać. Z opisu wynika że grzane grzałkami w płaszczu olejowym zabezpieczonymi termostatem też mądrze, ale przy takiej mocy przerobowej trzeba by się podłączyć pod zasilanie chyba do sąsiada;), zresztą ja wolę żywy ogień.
Mamy tu dwa niezależne obiegi chłodzenia, reflux zew. i wew. dobrze pomyślane z zaworami w zbiorniku nagrzewczym, czysta i estetyczna produkcja, żyć nie umierać. Z opisu wynika że grzane grzałkami w płaszczu olejowym zabezpieczonymi termostatem też mądrze, ale przy takiej mocy przerobowej trzeba by się podłączyć pod zasilanie chyba do sąsiada;), zresztą ja wolę żywy ogień.
hoho...
ładnie go wyrychtowali. ja to po przygodach z dwoma suchymi elkami i junksem jestem na razie wyleczony z zabytków. kiedyś jak będę stary i obwieszony złotem to kupię przedwojennego zundappa, ale to już raczej dopieszczonego. jeśli zaś o stare samochody chodzi, to nie mam właściwie żadnych typów. no, może poza sentymentem do skody. a strażaka sama to chętnie bym nabył takiego jak poniżej. i postawił sobie na biurku w pracy, albo zainstalowałbym go sobie w "słonecznym" jako szczęśliwą maskotkę