Widok
powtarzam ci, w mojej opinii to ty jesteś agresywnym prowokatorem, bezwstydnie wyszydzającym i poniżającym innych, kiedy grunt usuwa ci się pod nogami (brakuje argumentacji, pojawiają się osoby negujące twój sposób prowadzenia "dyskusji", pojawiają się komentarze uwidaczniające twój brak konsekwencji) posuwasz się do ataków personalnych i obelg. nie oczekuję twoich przeprosin podobnie jak nie zależy mi na zmianie twojego zdania. tkwij sobie dalej w tym swoim świcie pełnym nieuczciwych pracowników, sfrustrowanych kobiet i dręczycieli zwierząt i kogo tam jeszcze chcesz. obnażaj tych wszystkich złych ludzi i niczym z ambony ogłaszaj na forum swoje o nich opinie ( jedyne i prawdziwe!) powodzenia .
Dziękuję i zamierzam właśnie dalej tak robić:) Życzę powodzenia w ściganiu byłego partnera, walki sądowej i zawiadamiania kolejnych instytucji i organów ścigania:) Z pewnością znajdziesz w tym ujście dla swoich życiowych frustracji - w końcu każdy sposób jest dobry. Jedni dla rozrywki strzelają do kotów, inni pozywają innych aby dokonać srogiej pomsty za ich czyny ^_^
Rozumiem metafory oraz inne środki stylistyczne, tekst o kotkach i pieskach odbieram natomiast jako kolejny dowód twojego lekceważenia rozmówcy, ty zwyczajnie nie pamiętasz o czym i kto do ciebie pisał (przekonać się o tym można było w twoich poprzednich wypowiedziach). zbyt zajęty jesteś udowadnianiem swojej racji i swojej elokwencji.
znowu nie czytałeś co pisałam zachwycony bogactwem swojego słownictwa. sprawa o pozbawienie władzy rodzicielskiej nie jest aktem zemsty tylko koniecznością, brak kontaktu z ojcem dziecka uniemożliwia mi np właściwe wypełnienie dokumentów do przedszkola ( za rok do szkoły podstawowej, potem do gimnazjum i tak dalej) wyjazd na wakacje za granicę np do UK i tym podobne. dochodzenie świadczeń alimentacyjnych nie jest wendetą ale egzekwowaniem tego co dziecku należne ( w swojej szerokiej wiedzy powinieneś zdawać sobie sprawę że uprawnienia alimentacyjne są niezbywalne i nie mogę jako przedstawiciel ustawowy z nich rezygnować) a pracownicy wielu zacnych zawodów ( lekarze, pielęgniarki, nauczyciele, pracownicy opieki społecznej) nie są nadludźmi ( bywają zdenerwowani, dotykają ich niepowodzenia w życiu prywatnym na które reagują emocjonalnie) ale jak w każdym zawodzie dobrze jest oddzielić życie zawodowe od prywatnego.
ale jedno nie wynika z drugiego, zarzuciles mi brak wiedzy na temat choroby - wiec mowie ze takowa mam na temat choroby, a jak czegos nie wiem (ogolnie) to sprawdzam. Twoje zdanie bylo na inny temat, wiec napisalam na temat kontynuacje. Tak,bardzo malo empatii, wrecz nic juz do niej nie czuje, bo kobieta jest chora na swoja wlasna prosbe, bo mimo licznych prosb , zbagatelizowala nawrot choroby, w efekcie czego, najzyczajniej w swiecie odbilo jej, stanelo na tym ze jest zdrowa bez tabletek,stwierdzila ze nie ma meza ani corek,wiec tak, zero empati dla kobiety ktora sama doprowadzila sie na dno. W ogole o tobie nie mysle,jestes jak gowno ktore w okol siebie robi tylko smrod. Ja raczej omijam, ale jak widac sa takie osoby ktore z radoscia w nie wchodza, ale jak wiadomo w gowno latwo wejsc, ale pozbyc sie gho z buta to juz gorzej.Z mojej strony koniec tematu.
ale cechy jej charakteru oceniasz na podstawie:
- jej negatywnego stosunku do byłego partnera, czego nie masz prawa osądzać bo nie znasz całej historii;
- jej stosunku do Ciebie, a nadepnąłeś jej na odcisk, wiec jest na Ciebie cięta.
To dość ograniczone przesłanki.
- jej negatywnego stosunku do byłego partnera, czego nie masz prawa osądzać bo nie znasz całej historii;
- jej stosunku do Ciebie, a nadepnąłeś jej na odcisk, wiec jest na Ciebie cięta.
To dość ograniczone przesłanki.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Staram się nie oceniać kategorycznie sytuacji Mei właśnie dlatego że też nie tak dużo o tym wiem (wiem jednak więcej od Ciebie). Oceniam Twój sposób oceny jej, który jest w moim odczuciu powierzchowny, subiektywny i -jak najbardziej i w głównej mierze- oparty na negatywnych emocjach.
Sądziłam, ze będziesz bronił obiektywności i słuszności swoich racji, ale to pole już mi poddałeś, pisząc w zamian że nie jestem lepsza. Tak, mój osąd jest również subiektywny i być może błędny. Doskonale o tym wiem. Tylko ja staram nie krzywdzić nikogo niesprawiedliwymi opiniami.
Sądziłam, ze będziesz bronił obiektywności i słuszności swoich racji, ale to pole już mi poddałeś, pisząc w zamian że nie jestem lepsza. Tak, mój osąd jest również subiektywny i być może błędny. Doskonale o tym wiem. Tylko ja staram nie krzywdzić nikogo niesprawiedliwymi opiniami.
Wszak oto odczuwam poniekąd obawę,
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Że zaraz zwariuję albo też niebawem.
Trudno być obiektywnym, zawsze jest się subiektywnym - obiektywizm jest jedynie w teorii. Ja wnioskują po semantyce, logice wypowiedzi, przytaczanych faktach, argumentach (vide dwukrotnie użyto "choroba matki") o silnym zabarwieniu emocjonalnym. Stwierdzenie subiektywnego spojrzenia jest zachowaniem obiektywizmu, przynajmniej pozornego.
Pola nie oddaję, jak wyżej - swoich racji bronię. Wypowiedzi Mea, jw., świadczą o niej tak, jak opisałem. Tak to odczytuję, podtrzymuję i może kiedyś zdanie zmienię, w co jednak wątpię.
Moje kategoryczne oceny są i zawsze takie będą - parafrazując, nie warto w dyskusji ze mną liczyć na ciuciuruciu - wiesz, co mam na myśli:) Nie jestem kobietą.
Pola nie oddaję, jak wyżej - swoich racji bronię. Wypowiedzi Mea, jw., świadczą o niej tak, jak opisałem. Tak to odczytuję, podtrzymuję i może kiedyś zdanie zmienię, w co jednak wątpię.
Moje kategoryczne oceny są i zawsze takie będą - parafrazując, nie warto w dyskusji ze mną liczyć na ciuciuruciu - wiesz, co mam na myśli:) Nie jestem kobietą.
