Widok
Kayla, małżeństwo to również umowa mająca konsekwencje finansowe. Nie można o tym zapominać.
Intercyza może być również dowodem miłości, najlepszym zabezpieczeniem wspólnego, spokojnego życia, dowodem bezinteresowności i genialnym prezentem. Zależy, co się w niej zapisze. Głupotą jest twierdzenie, że to zawsze dowód braku zaufania i miłości. Wszystko zależy od tego, co jest w niej zapisane.
Intercyza może być również dowodem miłości, najlepszym zabezpieczeniem wspólnego, spokojnego życia, dowodem bezinteresowności i genialnym prezentem. Zależy, co się w niej zapisze. Głupotą jest twierdzenie, że to zawsze dowód braku zaufania i miłości. Wszystko zależy od tego, co jest w niej zapisane.
Pauleta pisze, że jeśli podpisze tą intercyzę to może zostać (w razie czegoś) "goła i wesoła" - to jest jego dowód miłości?
Przecież ona też coś wnosi w to małżeństwo - siebie, swoją prace - i coś jej się z tego tytułu (w najgorszym wypadku - w razie rostania) należy... i to już jest kwestia uczciwości
Przecież ona też coś wnosi w to małżeństwo - siebie, swoją prace - i coś jej się z tego tytułu (w najgorszym wypadku - w razie rostania) należy... i to już jest kwestia uczciwości
Pauletko Agatha ma racje
Musisz wiedziec co i jak tam zapisac
Dobrym wyjsciem bylaby Twoja wizyta u prawnika, innego niz ten u ktorego macie spisac intercyze. Niech Ci podpowie, doradzi co i jak tam powinno byc zapisane zeby chronilo takze Ciebie. Spisywac pojdziesz juz madra i oswiecona i w zaden sposob nie dasz sie "skrzywdzic"
Musisz wiedziec co i jak tam zapisac
Dobrym wyjsciem bylaby Twoja wizyta u prawnika, innego niz ten u ktorego macie spisac intercyze. Niech Ci podpowie, doradzi co i jak tam powinno byc zapisane zeby chronilo takze Ciebie. Spisywac pojdziesz juz madra i oswiecona i w zaden sposob nie dasz sie "skrzywdzic"
Pauleta, a czego się spodziewasz? Ty nie masz kasy, Twój dużo starszy facet ma jej dużo, on chce Cię od niej odsunąć (prawdopodobnie, ale skąd masz to wiedzieć? Może tylko chce Cię ochronić przed ewentualnymi długami?) teraz Ty go podejrzewasz o najgorsze...
Z Twojej opowieści wyłaniają się dwie pazerne, nieszczere wobec siebie osoby, sorry, ale to opowieść jak z amerykańskiego serialu. Ja bym się w takie małżeństwo nie pchała.
Z Twojej opowieści wyłaniają się dwie pazerne, nieszczere wobec siebie osoby, sorry, ale to opowieść jak z amerykańskiego serialu. Ja bym się w takie małżeństwo nie pchała.
szczerze to nie dziwie sie Twojemu narzeczonemu... wiesz jak to w zyciu bywa... nie mowie, ze sie rozstaniecie, ale on pracowal na to co teraz ma cale zycie i gdybyscie sie rozstali to z jakiej racji mialby sie z Toba dzielic tym majatkiem. a przeciez jak bedziecie juz malzenstwem i bedzie miedzy Wami super to przeciez bedziesz miala dostep do tych pieniedzy... zreszta najlepiej zainwestowac w siebie, rozwijac sie i sama na siebie zarabiac... nie liczyc tylko na jego kase.
Kayla, chyba sądzisz, że każda intercyza to zapis - mąż pracuje i bierze całą kasę, żona siedzi w domu, rodzi dzieci, a potem jest wymieniana na nowszy model i zostaje bez grosza.
Zapewniam Cię, że widziałam na własne oczy więcej umów w stylu: mąż zarabia, żona dostaje większość kasy i zero długów w razie niepowodzenia biznesów męża.
Zapewniam Cię, że widziałam na własne oczy więcej umów w stylu: mąż zarabia, żona dostaje większość kasy i zero długów w razie niepowodzenia biznesów męża.
o nie jesli on tak do tego podchodzi - nie zgodzilabym sie na spisywanie
ogolnie nie mam nic przeciwko intercyzie, ale nie przy takim podejsciu!
powiedz ze nie podpiszesz, bo nie bedziesz sie czuc bezpiecznie. Dla niego Twoje bezpieczenstwo powinno byc nr 1! I niech wybiera albo zapewni Ci to bezpieczenstwo albo...nie ma sie co oszukiwac...
ogolnie nie mam nic przeciwko intercyzie, ale nie przy takim podejsciu!
powiedz ze nie podpiszesz, bo nie bedziesz sie czuc bezpiecznie. Dla niego Twoje bezpieczenstwo powinno byc nr 1! I niech wybiera albo zapewni Ci to bezpieczenstwo albo...nie ma sie co oszukiwac...