~zaz.
87.205.230.*
(13 lat temu) 10 sierpnia 2012 o 20:11
Lunaa, przecież wyraźnie napisałam, że jak kogoś nie stać to niech odmówi- a wersja z oszczędzaniem była dla tych, którzy tylko mówią, ze nie mają, a przecież trochę dobrej woli wystarczy, aby chociaż te 15zł/m-c odłożyć i jakoś tą kasę skołować, skoro chce się iść.
alkar82, jak idę do cioci na imieniny to kupuję jej jakiś choćby drobny upominek, albo kwiaty... A jak nie to chociaż ciasto upiekę, a nie na sępa, bo "przecież studentką jestem biedną". A jak kumpela do klubu taką studentkę chce wyciągnąć to za przeproszeniem kasa na wejściówkę czy choćby na 1 browara się znajdzie.. Dlatego takie głupie zastawianie się, że ja jestem biedna, ja nie mam jest słabe. Kto niby w dzisiejszych czasach kasę ma? Raczej niewiele osób, a MIMO to jakieś oszczędności Młodzi zbierają, aby zrobić wesele i tym samym spędzić czas w gronie rodziny i znajomych. Przecież gdyby ceny w restauracjach były po 50zł/os a nie 200zł.os. to i automatycznie ta przysłowiowa stówa już by inaczej wyglądała.
Mam wrażenie, że wiele z Was nie potrafi odróżnić dwóch stron wesela- jedna to piękna uroczystość, a druga to niestety przyziemna sprawa jaką są koszta. Oczywiście będę zapraszać tych których lubię i szanuję i będzie mi SZCZERZE miło, gdy będą chcieli przeżyć ten dzień ze mną- docenię to. Natomiast w poprzednich wypowiedziach poruszyłam tylko tą drugą stronę jaką są koszty- nie będę przyklaskiwać sępiarstwu i tu nie chodzi tylko o kwestie weselne. Zaproszenie kogoś na wesele to nie wyrok- jak nie masz ochoty przyjść, albo nie masz za co to po prostu odmów. A takie podchodzenie do sprawy wesela, że wszystko w gestii Młodych leży i gość to powinien tylko być i to już wielkie łoł, no to sorry. Sama bywam na wielu weselach- rodzina, znajomi- i to że mnie zapraszają odbieram jako pewien wyraz sympatii, nie mniej jednak przyjmując zaproszenie wiem jednocześnie, że wiąże się to z wydatkiem- to oczywiste. Decyzja należy do mnie.
5
13