Widok

Ile kasy do koperty?

Wesele Temat dostępny też na forum:
ile teraz daje się tak przeciętnie w kopertę na wesele do znajomych?
ani rodzina, ani bliscy przyjaciele....ot zażyła koleżanka z podstawówki i szkoły średniej, z którą miałam swego czasu baaaardzo bliskie relacje....teraz żadnych...
wiem, że to sprawa indywidualna, ale jakoś w ogóle nie mam orientacji, bo kilka dobrych lat nigdzie nie byłam na takich "imprezach"
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
jak by mnie nie było stać to bym wesela nie robiła i nie mialabym pretensji,że ktoś dał mało, zwłaszcza jak sama źle gości ugoszczę.
jeżeli goście miejscowi i wesele jest w restauracji to wiadomo kazdy jeździe do siebie i tyle ale jak z daleka to troszkę nie bardzo. Ja miałam w hotelu wszystkich mimo,że byli z trójmiasta z niewielkimi wyjątkami ale następnego dnia poprawiny to dla mnie oczywista sprawa. No i sama nigdy nie bylam na takim weselu gdzie musialabym za nosleg swój płacić.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 2
jak Cie stać na opłacenie noclegów to spoko nas nie bylo stac zapewnic wszystkim...i nie uwazam ze to buractwo.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 6
mama, jeśli komunie są organizowane w domach to daj po 100zł (tudzież zakup prezenty w tych kwotach), a wtedy 300-400zł zostanie Ci dla Młodych.

Jeśli natomiast w jakichś restauracjach to daj na komunie po 150zł (tudzież prezenty, które nota bene dzieciaki bardziej cieszą niż kasa), a Młodym 300zł. Komunia jest dużo mniejszym wydatkiem niż wesele.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 6
a nie zapłacenie gośiom za noclegi to dla mnie totalne buractwo! ja moim wszystkim opłacilam.A jak jakaś młoda twierdzi,że goście bezczelni, co 100 dali to jej się we łbie poprzewracało i sama jest niewychowana i dobrze,że tyle dali jak nawet ugoscić ich młodzi nie potrafią tylko rządają kasy!
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 3
Olesia1986, mogło być jeszcze "lepiej"- ów kolega mógł przyjść jeszcze z żoną i dziećmi, a co tam! ;p
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
my bardzo mało dostaliśmy w kopertach 100-200 to norma, a taniec oczepinowy z 300 wyszło. Ale bez przesady nie liczyliśmy,ze sie zwróci. to impreza gdzie jakie wystawne bedzie decyduja młodzi, nikt im nie każe robić w palacach, więc niech potem pretensji nie będzie,ze sie wykosztowali. Trzeba było zrobić obiad.W przyszlym roku mam dwie komunie i wesele i sorry ale nie stać mnie dać więcej jak 200 wszędzie.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 3
tzn. miało być to nie jest TRAGIEDIA :D
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
"Jakby mnie nie bylo stać na taka imprezę po prostu bym zrezygnowała zeby własnie druga strona nie poczuła się tak jak ja...."

Jakby mnie nie bylo stac na wystawne wesele to bym go po prostu nie robila a nie liczyla ze sie zwroci chociaz za jedzenie.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 3
My mieliśmy wielkie weselicho!! Po części sponsorowane przez Nas a po części przez moich Rodziców, owszem pisaliśmy na zaproszeniach, że chcielibyśmy zamiast prezentów pieniądze, ale nie liczyliśmy na jakąś ogromną kwotę :)

Liczyła się dla Nas obecność Gości, zdarzyło się tak, że dostaliśmy 100 zł (mimo, że ta osoba wiedziała, że mamy wesele od ponad roku i całkiem nieźle zarabia), ale nie mamy pretensji, ważne, że była z Nami, zdarzyło się też, że dostaliśmy prezenty - nie ważne, że się powielały, ale liczył się gest, zdarzyło się też, że nie dostaliśmy prezentu, ale za to cały plecach wypchany przyborami dla Dzieci (zamiast kwiatków), wielki szacun dla tej osoby, za to, że przyniosła dary dla Dzieci, przy tym umiała się przyznać, że nie mieli dla Nas pieniędzy!! :)

Ale już nie podobał mi się kolega mojego Męża, nie przyniósł kasy ani żadnego prezentu - nie ważne, to jest akurat najmniej istotne, ale w ogóle NIC nie przyniósł, nawet kartki z życzeniami czy też jednego głupiego zeszytu... W takiej sytuacji dopiero byłoby mi wstyd przyjść na wesele!! Zero szacunku dla Młodych!! :/

To, że ktoś da tylko 100/200 zł, to jest TRAGEDIA, ale ważne, że przychodzi na ślub i wesele - cieszy się razem z Młodymi Ich szczęściem itp.

Ale jak już ktoś przychodzi z pustymi rękoma - czyt, nawet bez kartki z życzeniami, to dopiero jest dla mnie "dno" a w dodatku jedzie na wesele na które oczywiście został zaproszony... :) to się dopiero nazywa tupet ;D
popieram tę opinię 9 nie zgadzam się z tą opinią 4
Z własnej woli to można kupić prezent z okazji ślubu, a jeśli w 90% zaproszeń obecnie doczepiony jest dyskretny liścik o kasie zamiast prezentu to już nie jest "z własnej woli" tylko jakieś wymuszenie. A jeśli młodym na początku jest ciężko czy też brakuje im tylu rzeczy to niech nie robią wesela tylko skromny obiad a pieniądze za wesele niech przeznaczą na to, czego im brakuje. Zupełnie nie rozumiem tego zastaw się a pokaż się, bo wesele musi być, a włożyć 100 do koperty to wstyd, bo przecież trzeba młodym pomagać...
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 3
Sluchajcie, jak macie wrzucać 100z ł do koperty za parę to lepiej odmowić przybycia na uroczystosc, czułam się strasznie jak kilkoro naszych znajomych nie zaplacilo nam za noclegi o których cenach byli poinformowani i obradowali nas bardzo niewielka kwota, a my wydaliśmy 205 zł z poprawinami plus dodatkowo nocleg. Jakby mnie nie bylo stać na taka imprezę po prostu bym zrezygnowała zeby własnie druga strona nie poczuła się tak jak ja....wiadomo ze liczy sie zabawa i przybycie gosci...ale Ty za to płacisz i mimo ze bardzo wszystkich lubisz liczysz w głebi serca ze chociaz za jedzenie sie zwroci...
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 14
"i dlatego zaprasza sie najblizszych gosci" - gorzej jakma sie tak jak my ;) zaprosilismy najblizsza rodzine - rodzicow, dziadkow, rodzenstwo, chrzestnych i najblizsze kuzynostwo (od rodzenstwa rodzicow) - dodatkowo najblizszych znajomych. liczba gosci niestety nam skoczyla - kuzynostwo zapraszalismy juz bez dzieci - Ci natomiast potwierdzajac dzownili i mowili "od nas beda wszyscy" - gdzie wszyscy oznacz dodatkowe 3 osoby - dzieki w wieku 16+....

idzie sie wtedy poirytowac wg mnie - robimy slub dla siebie i wesele dla gosci, ale czemu mamy "sponsorowac" tych, ktorych nie zapraszalismy?

to takie moje zale.

a wracajac do tematu - po co sie klocic - watek jest o tym ile wlozyc do koperty a nie prowadzic zbedne dyskusje na ten temat.

nam zdarzylo sie wlozyc do koperty 200zł raz - moj luby nie pracowal, a ja wlasnie stracilam prace i nie mialam perspektyw na znalezienie nowej.

Natomiast jak chodzimy do znajomych dlaszych/dalszej rodziny wkladamy teraz 400 zl, do blizszej rodziny i znajomych od serca, ktorych mamy duzo mniejsze grono 500-700zł

mysle, ze to uczciwe i realne kwoty :)

WIadomo, z ejak od bliskiej kolezanki/kuzynki/siostry dostaniemy 100zł, to nie bedziemy nad tym ubolewac - zalezy nam na jej obecnosci przecież.

natomiast zapewne na zawartosc kopert od ludzi ktorych nawet nie zapraszalam bede pewnie narzekala ;) (takich doroslych dzieci kuzynostwa zrobilo sie nam 15 sztuk, co przy weselu na 70 osob uwazam, ze jest dosc duzym udzialem)

Kazdy daje tyle na ile go stac.

Kolezanka ktora brala slub w kwietniu dostalapelen przekroj pieniazkow = od 100 zł pocawszy na 5 tysiecy skonczywszy.

Widac zatem, z ekazdy daje tyle ile moze i chce.

Nie ma sensu dyskutowac nad tym, czy ktos student czy nei student.
czy sie zwroci czy nie zwroci - wiaodmo, z esi enie zwroci bo poza talerzykiem jest jeszcze drugie tyle innych wydatkow...

jak kogos nie stac niech nie robi wesela po prostu tylko np wiekszy obiad przedluzony.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 1
Przypomniała mi się taka sytuacja. Cała rodzinka przyszła na czyjeś wesele. Rodzice z dorosłymi dziećmi. Wszyscy razem przynieśli żelazko z biedronki za necałe 30zł. A córka przechwalała się, ile to dała za sukienkę, ile za fryzjera. To zwyczajne sępiarstwo weselne, jak to ktoś tu nazwał, brak elementarnej przyzwoitości i szacunku dla młodych.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1
To może przy zaproszeniu trzeba zaznaczyć, żeby prezentów nie przynosić? Wówczas to bedzie uczciwe postawienie sprawy przez zapraszającego, który rzeczywiście uważa, że to impreza za darmochę dla gości. A tak to wygląda na takie głośne gdakanie, że prezenty niepotrzebne, ze zapraszający zaprasza i niczego nie oczekuje w zamian, ale po cichu i tak wie, że większość gości i tak coś przyniesie, bo tak jest przyjęte w naszej kulturze. Ot, takie bardzo wygodne szlachetne gadanie, bo gada się jedno, a sytuacja będzie i tak inna. Bo tak już w Polsce jest, że się prezenty przynosi. Jakby wyraźnie z prezentów zrezygnował - tu rzeczywiście szacunek, osoba naprawdę postępuje tak jak mówi, no ale większość gada jedno, a i tak wie, że goście z pustymi rękami nie przyjdą.
I w tej całej dyskusji odwraca się kota ogonem. Krytykuje się młodych (jakichkolwiek), którzy niby oczekuja, że goście przyniosą tyle, by się zwróciło za wesele. Powtarzam juz, tu nie chodzi o oczekiwania młodych ale o gości i ich najzwyklejszą przyzwoitość. To jest tak, jak ze złodziejstwem. Często krytykuje się nie złodzieja, który weźmie, tylko okradzionego, że był na tyle głupi, że dał sobie wziąć.
A taki normalny, przyzwoity gość weselny potrafi wczuć się w sytuację młodych, rozumie jaki ponieśli wydatek i sam Z WŁASNEJ WOLI będzie chciał coś do tej koperty włożyć. I nie mówię tu o potrzebie brania wielkich kredytów, bo to już przejaskrawienie sytuacji ale tak, wydatek taki można zaplanowac, bo o weselu wie się jednak wcześniej. To tez przejaw szacunku wobec młodych, bo jeśli planuję pójśc na ich wesele, planuję z wyprzedzeniem wydatek, to znaczy, że myślę o nich, ich życiu, ich wydatkach i chcę ich jakoś wspomóc w tym początku wspólnej drogi. A czemu? Bo młodzi są mi bliscy, są rodziną/przyjaciółmi.
A ci z gości, którzy rzeczywiście mają dobrą sytuację materialną, jeśli włożą do koperty przysłowiową stówkę - to wstyd i tyle. Jeśli sami szanują pieniądze, bo wiedzą, że trzeba się postarać, by je zarobić, to niech też szanują młodych i ich wydatek. Nie trafia do mnie argument: "wychodzę z założenia, że skoro zrobili wesele, to ich na to poprostu stać". Na pewno doskonale zaproszeni orientują się w sytuacji materialnej mlodych, bo są osobami bliskimi, skoro zostali zaproszeni. A bez względu na to, czy młodych bylo na wesele stać, czy nie koniecznie, to wszystkim na początku malżeństwa brakuje wielu rzeczy. I tą koperta na wesele można zwyczajnie pomóc. I nie dajemy tego komuś obcemu, tylko pomożemy komus kogo kochamy, lubimy.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1
Bo wesele jest dla gości i jest za darmochę - przynajmniej w moim przekonaniu. Nikt tu nie napisał że nie należy przynosić prezentów tylko każdy zaznaczył że ten prezent nie musi być zanadto wymagający wobec osoby, która obdarowuje młodych. Ja po prostu nie wyobrażam sobie brania kredytów tylko dlatego że ktoś ma wesele, nie wyobrażam sobie odkładania co miesiąc na nie i nie wyobrażam sobie takiej samej sytuacji wobec mnie na moim weselu.
Zapraszam kogoś na urodziny nie po to żeby mi przyniósł prezent a po to żeby je ze mną spędził. Podobnie z weselem i żadne argumenty typu "że młodzi wydali tyle a tyle" mnie nie przekonują.
A zarabiam od 16roku życia więc znam wartość pieniądza - jakby ktoś chciał się do tego przyczepić ;)
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 2
i wlasnie dlatego zaprasza sie najblizszych, z rodziny i znajomych zeby z kazdym w razie czego móc porozmawiac i zeby nei bylo sztucznych sutyacji...jak sie zaprasza ludzi na ilosc i idzie sie do byle kogo to tak jest, ze po pierwsze szkoda kasy a po drugie glupio bez niej. jak sie jest w dobrych relacjach z goscmi to czy z kasa czy bez zaleznie od gościa bedzie dobra zabawa dla obu stron
Madness is the gift, that has been given to me!!
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
zaz, ludzie bez pracy mają prawo brać ślub, ale niekoniecznie powinni robić po nim wesele ponad ich możliwości finansowe. Ja też brałam ślub zaraz po studiach (dziennych, do tego takich, które zajmowały dużo czasu i nie za bardzo była możliwość w czasie nich pracować). Mój mąż pracował, ja miałam odłożone to, co zarabiałam przez wakacje, dołożyli się też rodzice. Nie dlatego, że tego od nich oczekiwaliśmy, ale dlatego, że chcieli i uznali, że w pewnym sensie to też "ich" impreza. Zrobiliśmy imprezę za tyle, żeby nie płakać później, że nie mamy za co żyć. Zrezygnowaliśmy z większości dodatkowych kosztów typu dekoracje, fajerwerki, wynajmowanie samochodu, droga suknia i było bardzo fajnie. Bardzo się cieszyłam, że mogę "zafundować" znajomym i rodzinie imprezę z okazji naszego ślubu. Od znajomych, którzy byli w podobnej sytuacji do mnie dostałam bardzo fajny, zrzutkowy prezent. Nie wiem, ile ich kosztował i jak się rozliczali, ale mam nadzieję, że nikt nie musiał sobie niczego z tego powodu odmawiać.
Wiedziałam, że niedługo zacznę pracować, mój mąż już od jakiegoś czasu przyzwoicie zarabiał. Gdyby było inaczej i potrzebowałabym pieniędzy na życie, to nie robiłabym imprezy, tylko wzięła sam ślub i poczęstowała gości lampką szampana.
Teraz jak chodzimy na wesela, to nie szalejemy z prezentem, chociaż niby nas stać. Może właśnie dlatego nas na wiele rzeczy stać, że nie szastamy pieniędzmi na prawo i lewo. Jak ktoś wyżej napisał, mają pieniądze ci, co je szanują.
Sami wiemy, że na wesele wcale nie trzeba wydać kilkudziesięciu tysięcy, więc wychodzimy z założenia, że tych co tyle wydają widać musi być na to stać :P
popieram tę opinię 15 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie tak dawno i ja byłam jeszcze studentką, więc wiem jak to wygląda z tej perspektywy. Fakt, studiowałam dziennie, ale musiałam też się utrzymać w obcym mieście (wynajem + wyżywienie) i pieniędzy od rodziców nie otrzymywałam.. Jednak jak się chce to można wszystko pogodzić- 2-3 dni w tyg. dorabiałam jako korepetytorka, a weekendami pracowałam w mieście oddalonym o prawie 500km- nie dlatego, że była tam jakaś super płatna praca, tylko dlatego, że tam znajdował się mój narzeczony, zatem dzięki temu mogłam się z Nim spotykać, a jednocześnie nie pozbawiać się możliwości zarobienia na utrzymanie. Do tego należy dodać stypendium naukowe za wyniki i summa summarum, grosz do grosza było za co żyć i wcale nie było to życie na krawędzi ubóstwa, które nie pozwala odłożyć choćby na "kopertę". Zatem jak się chce to się szuka SPOSOBU, a jak się nie chce to się szuka POWODU. I to tyle w tym temacie.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 12
tak tu krzyczycie, że wesele jest dla gości, którzy przychodzą po to tylko, by się zabawić i to za darmo, bo koszty ponosi ten, kto zaprasza. srutu, tutu...
W naszej kulturze, w naszych zwyczajach jest tak, że goście przychodzący na wesele (urodziny, imieniny, rocznicę ślubu...) przynosza prezent. Tak jak jest zwyczaj wyprawiania wesela, tak jest zwyczaj przynoszenia prezentów/koperty. Teraz to już nawet na zaproszeniach umieszcza się zabawne formułki, że zamiast prezentu proszę do koperty włożyc grosik, robi sie czasami jakieś listy prezentów albo zwyczajnie zaproszeni pytaja młodych (ewentualnie ich rodziców, rodzeństwo, świadków) co chcialiby dostać. Jestem ciekawa, kto z tych głoszących, że wesele to impreza za darmo dla gości, umieścił na zaproszeniu informację, że prezentów nie chce, albo ustnie prosił, by nic nie przynosic, bo robi wesele tylko po to, by się razem bawić? Albo zakomunikował, że jak prezenty ktoś przyniesie, to odda się je na aukcje charytatywne? Kto tak zrobił albo kto tak planuje?
Jak ktoś decyduje się pójść na wesele, to powinien liczyć się z kosztami za prezent/kopertę. I tyle. I nie dlatego, że wymagają tego młodzi. Dlatego, że zwykła ludzka przyzwoitosć nakazuje wziąc pod uwagę to, że wesele to spory koszt dla młodych i niech im się zwróci za przysłowiowy talerzyk. Wiadomo, całe wesele nie zwróci się na pewno ale młodzi to doskonale wiedzą. Jak mnie nie stać, to po prostu nie pójdę na wesele a tylko na ślub, żeby rzeczywiście w tym ważnym dniu być razem z młodymi, bo ślubu drugi raz nie wezma a pobawić się można jeszcze może przy innej okazji.
Jeśli rzeczywiście kogoś nie stac na taka kopertę a mlodym wyjątkowo zależy na obecności tego ktosia na weselu, to jest to zrozumiała sytuacja, która w ogóle nie wymaga rozważania. wówczas taki gość jest na pewno bardzo blisko związany z młodymi i oni doskonale zdają sobie sprawę z jego sytuacji finansowej.
W każdym innym przypadku, pójście na wesele można sobie podarować. Bo nie wesele jest najważniejsze ale ceremonia slubu.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 6
odnośnie studentów - żebrakami nie są, ale jeśli studiują dziennie, wieczorami i w weekendy pracują i sami się utrzymują to taka kwotach to tez dla nich sporo (+kwiaty lub inny drobiazg). I kompletnie mi to nie przeszkadzało. Po to ślub brałam rok po zakończeniu stuiów, żeby z 2 pensji uzbierać , a nie marudzić później że nie mamy "na start" bo goście nam nie dopisali :D
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (141 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

do góry