Widok
Ile kosztuje ciąża?
Witam. Niedawno dowiedziałam się, że będę mamą. zastanawiam się ile kosztuje ciąża prywatnie - chodzi mi o opiekę medyczną (liczba obowiązkowych wizyt x średnia cena) + koszt dodatkowych badań laboratoryjnych. od niedawna mieszkam w Trójmieście, stąd nie mam tu jeszcze lekarza.
Z góry dziękuję za odpowiedzi
Z góry dziękuję za odpowiedzi
wizyta pryw u dobrego gin - ok. 150-200 zł, raz na miesiąc ( w ciazy bezproblemowej). dodatkowo usg genetyczne plus pappa z krwi z analizą- około 400-450zł, morfologia co miesiąc to na nfz możesz zrobic, plus tsh, przeciwciała toxo x2, różyczka x2, cytomegalia x2 każe okolo 40 -50zł, czyli okolo 240-300zł , przeciwciała hiv na nfz, cytologia i posiew - raczej prywatnie cyto- 30 zł,posiew 50, potem jeszcze posiew na paciorkowca - tez ok. 50 zł, , w razie problemów z tarczyca co miesiac badania tarczycowe plus wizyta u endo- tsh, ft3/4, około 60zł, wizyta pryw u endo 100-150zł, to tak ogolnikowo- jak podliczysz wyprawke dla siebie, dziecka i cała reszte (witaminy w ciazy,ewentualne leki, zdrowe odzywiaine itd it it), to szczerze- dziecko- studnia bez dna ;) ale szczescia tyle samo;)
Przejrzyj ten wątek:
http://forum.trojmiasto.pl/Pytanie-do-swiezych-Mam-t232102,1,16.html
Jest co prawda dosyć stary, ale da Ci wgląd w różne warianty prowadzenia ciąży i koszty z nimi związane.
Najtańszy jest oczywiście NFZ. Teoretycznie nawet darmowy, ale i tak część badań/wizyt będziesz pewnie robić prywatnie, bo na NFZ mozesz mieć kłopoty z terminami (chocby wręcz legendarne już terminy do endokrynologów).
Po drugiej stronie portfela jest prowadzenie ciąży całkowicie prywatnie, z własnej kieszeni. Z wielu opinii średni koszt (bez komplikacji oczywiście) to ok. 1500 zł. Przy komplikacjach koszt ten może się zwielokrotnić.
Gdzieś pośrodku są prywatne ubezpieczenia/pakiety medyczne. Sprzedają je zarówno konkretne placówki medyczne jak i Towarzystwa Ubezpieczeniowe. Najtańsze (ze sporymi ograniczeniami) dostaniesz już za kilkadziesiąt zł/m-c. Ale potrafią kosztować i kilkaset.
"Wszyscy" wiedzą, że zajmuję się zawodowo sprzedażą m.in. takich pakietów medycznych... zatem jeśli będziesz chciała więcej info, wal do mnie na priv. Namiary znajdziesz bez problemów :D
http://forum.trojmiasto.pl/Pytanie-do-swiezych-Mam-t232102,1,16.html
Jest co prawda dosyć stary, ale da Ci wgląd w różne warianty prowadzenia ciąży i koszty z nimi związane.
Najtańszy jest oczywiście NFZ. Teoretycznie nawet darmowy, ale i tak część badań/wizyt będziesz pewnie robić prywatnie, bo na NFZ mozesz mieć kłopoty z terminami (chocby wręcz legendarne już terminy do endokrynologów).
Po drugiej stronie portfela jest prowadzenie ciąży całkowicie prywatnie, z własnej kieszeni. Z wielu opinii średni koszt (bez komplikacji oczywiście) to ok. 1500 zł. Przy komplikacjach koszt ten może się zwielokrotnić.
Gdzieś pośrodku są prywatne ubezpieczenia/pakiety medyczne. Sprzedają je zarówno konkretne placówki medyczne jak i Towarzystwa Ubezpieczeniowe. Najtańsze (ze sporymi ograniczeniami) dostaniesz już za kilkadziesiąt zł/m-c. Ale potrafią kosztować i kilkaset.
"Wszyscy" wiedzą, że zajmuję się zawodowo sprzedażą m.in. takich pakietów medycznych... zatem jeśli będziesz chciała więcej info, wal do mnie na priv. Namiary znajdziesz bez problemów :D
Średni koszt 1500zł? Na pewno więcej. U mnie nie ma specjalnych komplikacji, a jakby policzyć samą ilość wizyt u lekarza, pod koniec ciąży są co 2tyg, a potem co tydzień, to wyszłoby ich z kilkanaście. Prywatnie każda po 150zł, do tego trzeba dodać koszt badań prywatnie, bo lekarze rodzinny jak się pójdzie na nfz, nie dają skierowania na badana związane z ciążą.
Dlaczego szukasz prywatnej opieki? Czy prywatna równa się lepsza? Ponad 10 lat temu obie moje ciąże prowadziły lekarki z rejonowej przychodni. Nie miałam ani razu powodu do narzekania i poza odpłatnym jeszcze wtedy badaniem pod kątem toksoplazmozy i chyba pierwszym usg to nie płaciłam - wszystko było w ramach NFZ.
> Dlaczego szukasz prywatnej opieki?
Jest opcja, że Ania nie jest ubezpieczona w NFZ i nie ma wyboru.
> Czy prywatna równa się lepsza?
Znaku równości z automatu oczywiście nie ma - wszak często są to ci sami lekarze, nawet w tych samych placówkach (część "prywatnych" placówek ma podpisane kontrakty z NFZ). Jest kwestia dostępności i terminów - znacząco krótszych przy wizytach prywatnych.
Ale (wg mnie) ważniejszy jest element o którym pisałem w wątku sprzed kilku lat, czyli podejście do diagnostyki.
Na NFZ, jeśli nic szczególnego się nie dzieje, diagnostyka jest "rutynowa". Rzadko kiedy lekarz zleci dodatkowe badania "na wszelki wypadek". Oczywiście rozbija się to o kasę.
Lekarze "prywatni" zlecają badania bardzo chętnie (czasami nawet nieco na wyrost) ale diagnostyka nieinwazyjna nikomu nie zaszkodzi a daje dodatkową możliwość wyłapania chorób czy czynników ryzyka. Poza tym ciężarówka czuje sie "lepiej zaopiekowana" a jej stan psychiczny ma przecież również niebagatelny wpływ na przebieg ciąży.
Jest opcja, że Ania nie jest ubezpieczona w NFZ i nie ma wyboru.
> Czy prywatna równa się lepsza?
Znaku równości z automatu oczywiście nie ma - wszak często są to ci sami lekarze, nawet w tych samych placówkach (część "prywatnych" placówek ma podpisane kontrakty z NFZ). Jest kwestia dostępności i terminów - znacząco krótszych przy wizytach prywatnych.
Ale (wg mnie) ważniejszy jest element o którym pisałem w wątku sprzed kilku lat, czyli podejście do diagnostyki.
Na NFZ, jeśli nic szczególnego się nie dzieje, diagnostyka jest "rutynowa". Rzadko kiedy lekarz zleci dodatkowe badania "na wszelki wypadek". Oczywiście rozbija się to o kasę.
Lekarze "prywatni" zlecają badania bardzo chętnie (czasami nawet nieco na wyrost) ale diagnostyka nieinwazyjna nikomu nie zaszkodzi a daje dodatkową możliwość wyłapania chorób czy czynników ryzyka. Poza tym ciężarówka czuje sie "lepiej zaopiekowana" a jej stan psychiczny ma przecież również niebagatelny wpływ na przebieg ciąży.
Z kwestią terminów polemizowałabym - zawsze od razu miałam wyznaczaną kolejną wizytę, początkowo za 4, później za 2, a na końcu za 1 tydzień. Bez problemu.
Co do "lepszego zaopiekowania" - nie miałam paniom dr nic do zarzucenia, np. dzisiejsze wariactwo z usg co wizyta jest kwestią dyskusyjną, osobiście uważam, że przy prawidłowo przebiegającej ciąży wystarczy tyle, ile jest zalecanych na poszczególnych etapach ciąży. Ale to moje zdanie :)
Co do "lepszego zaopiekowania" - nie miałam paniom dr nic do zarzucenia, np. dzisiejsze wariactwo z usg co wizyta jest kwestią dyskusyjną, osobiście uważam, że przy prawidłowo przebiegającej ciąży wystarczy tyle, ile jest zalecanych na poszczególnych etapach ciąży. Ale to moje zdanie :)
Jeśli lekarz ma na NFZ ustawiony raster np. 10 min a przyjmując prywatnie: 20 min, to siłą rzeczy ma więcej czasu na dokładniejsze przebadanie czy choćby rozmowę z pacjentem.
> przy prawidłowo przebiegającej ciąży wystarczy tyle, ile jest zalecanych
Chciałabyś być w skórze matki, której dziecko urodziło się z jakąś wadą/chorobą, której można było zapobiec, wykonując ciut więcej badań niż rutynowe?
> przy prawidłowo przebiegającej ciąży wystarczy tyle, ile jest zalecanych
Chciałabyś być w skórze matki, której dziecko urodziło się z jakąś wadą/chorobą, której można było zapobiec, wykonując ciut więcej badań niż rutynowe?
Jasne, chociaż ginekolodzy najczęściej płacą mi prowizję w naturze, tzn mogę asystować w badaniach :P
A poważnie: gdyby publiczna (bo przecież nie "bezpłatna") Służba Zdrowia funkcjonowała należycie, temat by nie istniał a ja miałbym znacząco mniej pracy ;]
Od dawna twierdzę, że winienem dozgonną wdzięczność byłej Kopaczowej i byłemu Arłukowiczowi :D
A poważnie: gdyby publiczna (bo przecież nie "bezpłatna") Służba Zdrowia funkcjonowała należycie, temat by nie istniał a ja miałbym znacząco mniej pracy ;]
Od dawna twierdzę, że winienem dozgonną wdzięczność byłej Kopaczowej i byłemu Arłukowiczowi :D
"dlaczego prywatnie prowadzić ciążę"-
choćby dlatego, ze sprzęt usg na nfz jest kiepskiej jakości? na izbie przyjęć położniczej w redłowie usg pamięta chyba jeszcze prl...i to jest szpital, gdzie kobiety przyjeżdżają bo coś się dzieje...po dwa prywatnie często masz numer do gin i możesz zawsze zadzwonic, po trzy, zazwyczaj każdy dobry lekarz prowadzi prywatna praktykę i są to głownie lekarze pracujący w szpitalach, w przychodni raczej nie siedzą lekarze pracujący w szpitalach (bo im się nie opłaca, dlatego maja prywatne gabinety), a każdy woli jednak chodzić do lekarza, który na bieżąco jest obyty z porodami i praktyką szpitalną...
choćby dlatego, ze sprzęt usg na nfz jest kiepskiej jakości? na izbie przyjęć położniczej w redłowie usg pamięta chyba jeszcze prl...i to jest szpital, gdzie kobiety przyjeżdżają bo coś się dzieje...po dwa prywatnie często masz numer do gin i możesz zawsze zadzwonic, po trzy, zazwyczaj każdy dobry lekarz prowadzi prywatna praktykę i są to głownie lekarze pracujący w szpitalach, w przychodni raczej nie siedzą lekarze pracujący w szpitalach (bo im się nie opłaca, dlatego maja prywatne gabinety), a każdy woli jednak chodzić do lekarza, który na bieżąco jest obyty z porodami i praktyką szpitalną...
Nie wiem skąd macie przekonanie, że na nfz jest gorszy sprzęt albo że sa krótsze wizyty, to wszystko zależy od miejsca, do którego się chodzi. Ja zawsze chodziłam do ginekologa prywatnie, a jak planowałam ciąże to właśnie mój lekarz zasugerował mi abym w czasie ciąży zaczęła przychodzić do niego na nfz, ten sam gabinet taki sam sprzęt, długość wizyt i czas oczekiwania. Oczywiście na usg prenatalne najczęściej idzie się prywatnie chociażby dlatego, że nie każdy gin położnik chce się podjąć oceny i to też niezależnie od tego czy to państwowo czy prywatnie.
Dodam jeszcze, że koszt prowadzenia ciąży tylko prywatnie jest dość duży same wizyty 1500-2000zł do tego usg prenatalne ok 600zł (za 2). Pozostałe koszta zależne od laboratorium, które wybierzesz, bo są spore różnice w cenie ( przy ciąży przebiegającej prawidłowo: morfologia, mocz, glukoza - 3 razy, do tego toksoplazmoza, test glukozowy, cytologia, badanie na hiv, posiew na paciorkowca)
a do stomatologa na nfz chodzisz? no to masz odpowiedź. nfz nie ma pieniędzy na podstawowe rzeczy, typu termometr na odzdziałach szpitalnych (w centrum onkologii w warszawie trzeba miec swój, bo ich nie stać), a co dopiero na najnowszy sprzęt usg w ilości...ogromnej...po dwa dobry sprzet to połowa sukcesu, aby z niego korzystac i potrafić interpretowac obraz potrzeba dobrego specjalisty, a tacy są ksztalceni zazwyczaj na prywatnych kursach lub za granicą, na super sprzęcie. i tacy specjaliści nie siedzą w przyszpitalnej poradni, o przychodni nie szpitalnej nie wspomne...niestety.
no ok, na pewno masz najlepsze wypełnienia w cenie, no i skaling, piaskowanie, a dziecko lakowane czy dobra opiekę na nfz, zazdroszcze, a gdzie takie cuda dają w ramach nfz??? no to może taki przykład, siadła ci tarczyca, na nfz poczekasz 2 lata na wizytę do endo? bo tak właściwie to co chcesz zakwestionować? fakt, że żadnej kompetentnej i dobrej opieki zdrowotnej w ramach ubezpieczenia społecznego w tym kraju nie ma , nie było i nie bedzie? ale fakt, przecież nikt nie zmusi Cię do chodzenia prywatnie w ciąży do ginekologa, który ma super sprzęt i kompetencje. śmiem twierdzić, że jesteś szczęściarą, nie doświadczylaś problemów zdrowotnych w swoim życiu i w życiu swoich bliskich. jakbyś miała dziecko z jakimś zaawansowanym schorzeniem (dermatologicznm, neurologicznym, brzuszkowy, itd.), albo sama problemy z tarczycą, pcos, mięśniakami macicy, albo azs albo czymkolwiek innym, a matkę chora na raka piersi a ojca z rzs to byś zdanie zmieniła. i zapewniam cię, że na prywatne wizyty byś chodziła i nie byloby to dla Ciebie taką abstrakccją.
Nie jest to dla mnie abstrakcją, bo akurat z endokrynologiem trafiłaś. Od 10 lat mam swoją panią doktor, która na NFZ kiedyś przyjmowała w mojej przychodni. Ale - jak to w przychodniach bywa - ze specjalistami kontrakty raz są, a raz ich nie ma. I kiedy pani dr odeszła z przychodni, to poszłam za nią (bo jest świetna) i akurat do niej jednej chodzę prywatnie, ale tylko raz w roku.
Jeśli chodzi o chorobę dziecka - owszem - zdarzyła się (i trwa od kilku lat), kiedyś opisywałam tę sytuację na forum - wyobraź sobie, że tu też udało mi się "zaliczyć" wizyty w ramach NFZ, nikt nie odmówił mi wtedy wizyty na cito. I przez cały ten czas chodzimy do specjalistów na NFZ (prywatnie były dodatkowe wizyty, ale potwierdzały tylko to, co mówili lekarze na NFZ i zrezygnowałam z meczących jazd do innego miasta).
Chyba naprawdę jestem szczęściarą :D
Jeśli chodzi o chorobę dziecka - owszem - zdarzyła się (i trwa od kilku lat), kiedyś opisywałam tę sytuację na forum - wyobraź sobie, że tu też udało mi się "zaliczyć" wizyty w ramach NFZ, nikt nie odmówił mi wtedy wizyty na cito. I przez cały ten czas chodzimy do specjalistów na NFZ (prywatnie były dodatkowe wizyty, ale potwierdzały tylko to, co mówili lekarze na NFZ i zrezygnowałam z meczących jazd do innego miasta).
Chyba naprawdę jestem szczęściarą :D
Dziękuję bardzo za odpowiedzi, wątek z linka poczytam. Niepotrzebnie wywiązała się dyskusja który model leczenia lepszy - u każdego jest to kwestia indywidualna. Odpowiadając na pytanie dlaczego wolę prywatnie- mam za sobą kilkuletnie diagnozowanie endo i jestem po laparotomi, stąd uważam że nie będzie to lekka ciąża.
No to ja jestem taką samą szczęściarą jak Mikronezja ;-).
Cała ciąża też już dość dawno temu na NFZ. No ale teraz mam porównanie. Nadal na NFZ chodzę do tej samej dr. i oczekiwanie w jednej przychodni ok. miesiąca w innej przychodni czasem 2 tyg. Jak coś się dzieje i pójdę w czasie przyjmowania to bez problemu przyjmie od razu. Mam też abonament w Lux Medzie i tam akurat oczekiwanie do dobrego gina to miesiąc lub dłużej a często nawet brak terminów. Oczywiście były też szybsze wizyty np. za 2-3 tyg. ale do tak kiepskich lekarzy, że szkoda czasu. Na brak owulacji lekarka stwierdziła "Ojej, ojej i co teraz?" !?!?. Nie wspominając, że lekarz który robił USG nie zajarzył,że pęcherzyk już pękł iowulacja była :-/. Endokrynolog na NFZ dobry czekam rok i za miesiąc pierwsza wizyta. W LuxMedzie do dobrego też czekasz 2-3 mies. Dentysta na NFZ na ul.Garnacarskiej w MILADENT polecam :-). Lekarz ogólny też na NFZ bo w Lux co dziennie inny przyjmuje więc mieć swojego stałego to też nie tak łatwo.
Cała ciąża też już dość dawno temu na NFZ. No ale teraz mam porównanie. Nadal na NFZ chodzę do tej samej dr. i oczekiwanie w jednej przychodni ok. miesiąca w innej przychodni czasem 2 tyg. Jak coś się dzieje i pójdę w czasie przyjmowania to bez problemu przyjmie od razu. Mam też abonament w Lux Medzie i tam akurat oczekiwanie do dobrego gina to miesiąc lub dłużej a często nawet brak terminów. Oczywiście były też szybsze wizyty np. za 2-3 tyg. ale do tak kiepskich lekarzy, że szkoda czasu. Na brak owulacji lekarka stwierdziła "Ojej, ojej i co teraz?" !?!?. Nie wspominając, że lekarz który robił USG nie zajarzył,że pęcherzyk już pękł iowulacja była :-/. Endokrynolog na NFZ dobry czekam rok i za miesiąc pierwsza wizyta. W LuxMedzie do dobrego też czekasz 2-3 mies. Dentysta na NFZ na ul.Garnacarskiej w MILADENT polecam :-). Lekarz ogólny też na NFZ bo w Lux co dziennie inny przyjmuje więc mieć swojego stałego to też nie tak łatwo.
06.07.2009r. - 3705g, 60 cm, synuś,
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
20.02.2015r.-26.04.2015r.-10tc - Aniołek
20.04.2017r.-przewidywany termin porodu
@lili:
To działa też i w drugą stronę - dawne "stare przychodnie" czyli obecne NZOZ-y, świadczą też usługi odpłatne. Tak działa np. Baltimed na Oruni Górnej.
I tu najlepiej widać różnicę: rejestrując się do jakiegoś lekarza Pani się pyta, czy prywatnie czy na NFZ. Na NFZ - termin za np. 2 tygodnie. Prywatnie - choćby jutro. I nie wynika to oczywiście ze złej woli lekarzy a z limitów usług, za jakie płaci NFZ.
No i dochodzi jeszcze kwestia samej rejestracji. Żeby pójść na NFZ do specjalisty, trzeba najpierw dostać do niego skierowanie od lekarza ogólnego.
Podobnie - badania diagnostyczne. Żeby idąc na MRI zrobić sobie kreatyninę, na NFZ trzeba zaangażować lekarza rodzinnego po skierowanie. Naprawdę.. o niebo wygodniej iść "z buta", zapłacić te 8 zł i mieć z bani :)
To działa też i w drugą stronę - dawne "stare przychodnie" czyli obecne NZOZ-y, świadczą też usługi odpłatne. Tak działa np. Baltimed na Oruni Górnej.
I tu najlepiej widać różnicę: rejestrując się do jakiegoś lekarza Pani się pyta, czy prywatnie czy na NFZ. Na NFZ - termin za np. 2 tygodnie. Prywatnie - choćby jutro. I nie wynika to oczywiście ze złej woli lekarzy a z limitów usług, za jakie płaci NFZ.
No i dochodzi jeszcze kwestia samej rejestracji. Żeby pójść na NFZ do specjalisty, trzeba najpierw dostać do niego skierowanie od lekarza ogólnego.
Podobnie - badania diagnostyczne. Żeby idąc na MRI zrobić sobie kreatyninę, na NFZ trzeba zaangażować lekarza rodzinnego po skierowanie. Naprawdę.. o niebo wygodniej iść "z buta", zapłacić te 8 zł i mieć z bani :)
Mieszkam w dwóch miastach jednocześnie. W jednym tj. w Trójmieście, jak jestem to chodzę do ginekologa-endokrynologa prywatnie, więc mam dwa w jednym, płacę 140zł. Wypisuje mi skierowania na badania i idę do internisty, który na to co może daje skierowanie. W drugim chodzę do ginekologa również prywatnie, tutaj koszt to 250zł. jednak tutaj internista skierowań nie chce dawać. Więc płacę za badania. Wszystko zależy też od ludzi, na kogo trafisz. W żadnym akurat z miast w których mieszkam nie miałam możliwości iść na NFZ, bo terminy są kosmiczne. ZUS płacę i teoretycznie mi się należy i co z tego... Ogólnie to temat rzeka.