Widok
Jak wygląda obchód po porodzie
Prosze o podawanie szpitala, w którym rodziłyście i co do meritum - czy na obchodzie musiałyście pokazywac krocze, jeżeli tak to czy odbywalo się to w obecności jednego lekarza czy tez położnych, czy było to dyskretne zaglądanie czy zdzieranie kołdry? Czy nie krępowało was, że inne pacjentki na to patrzą czy w szpitalu były może jakies zasłonki między łóżkami? Bardzo mi zależy na opiniach mam rodzących w Gdańsku ale o innych tez chętnie poczytam :)
Kliniczna wrzesień 2009.
Obchód rano, lekarze i położna. U mnie akurat oglądali ranę po cc ;)
każda z nas kładła się do łóżka i pokazywała co miała ;) (dwie sn, dwie cc)
nie było parawanów - ot naturalne i oczywiste, że inne dziewczyny nie zaglądały pod kołdrę ;) (odwracałyśmy wzrok aby chociaż odrobinę intymności zapewnić koleżankom z sali)
Obchód rano, lekarze i położna. U mnie akurat oglądali ranę po cc ;)
każda z nas kładła się do łóżka i pokazywała co miała ;) (dwie sn, dwie cc)
nie było parawanów - ot naturalne i oczywiste, że inne dziewczyny nie zaglądały pod kołdrę ;) (odwracałyśmy wzrok aby chociaż odrobinę intymności zapewnić koleżankom z sali)
Rodziłam w szpitalu wojewódzkim i jak był obchód a różnie z nim bywało raz lekarz i położna lub lekarz i studenci to było tak, że kazali po prostu odkryć kołdrę i pokazać krocze, nie dotykali, nic nie robili tylko patrzyli i komentowali czy się ładnie goi. Nie czułam się zażenowana :) z jednego lekarza do dzisiaj się śmieje jak komentował moje zszycie, że mam o nie dbać, że jest mistrzowsko zrobione :)
rodziłam dwa razy:
1 raz na Klinicznej - oglądanie krocza codziennie, pokazywanie wkładki higienicznej całej świcie lekarzy a potem druga tura studentów. Tak Cię obstawią ze wszystkich stron że inna pacjentka na pewno tego nie zobaczy. I choć samej w to trudno mi uwierzyć nie przeszkadzało mi to wtedy! Kazali wszystkim tak robić, to i ja robiłam!! A studenci byli bardziej speszeni niż my położnice.
2 raz rodziłam na Zaspie i żadnego takiego pokazywania nie było. Może tylko ten czas na sali poporodowej gdzie położna jeszcze sprawdzała bo miałam łyżeczkowanie i potem lód na brzuchu. To wszystko
1 raz na Klinicznej - oglądanie krocza codziennie, pokazywanie wkładki higienicznej całej świcie lekarzy a potem druga tura studentów. Tak Cię obstawią ze wszystkich stron że inna pacjentka na pewno tego nie zobaczy. I choć samej w to trudno mi uwierzyć nie przeszkadzało mi to wtedy! Kazali wszystkim tak robić, to i ja robiłam!! A studenci byli bardziej speszeni niż my położnice.
2 raz rodziłam na Zaspie i żadnego takiego pokazywania nie było. Może tylko ten czas na sali poporodowej gdzie położna jeszcze sprawdzała bo miałam łyżeczkowanie i potem lód na brzuchu. To wszystko
nie przejmuj się napewno nie jest to zdzieranie kołdry na siłę :-) pokazujesz wkładkę (ja rodzilam na Zaspie ) lekarz spojrzy i raczej nikt Ci nigdzie nie zagląda , pacjentki inne nic nie widzą bo wystarczy, że lekko odchylisz kołdrę - ja miałam 1 raz na Zaspie taka sytuację pierwszy obchód po urodzeniu potem juz tylko pytali czy wszystko jest OK - naewno nie mam z tego tytułu traumy na całe zycie ...
ja pierwszy raz w wojewódzkim ale to 6 lat temu - masakra-oglądanie kilka razy dziennie, do tego stopnia że jak ktoś przyszedł pomiędzy obchodami i chciał oglądać mówiłam NIE,
Póltora roku temu na Zaspie - tylko podczas pierwszego obchodu po porodzie, potem pytali czy wszystko ok ( nie byłam cięta).
Koleżanka która leżała obok została obejrzana dodatkowo przy wypisie.
Bez żadnych zasłonek, parawanów ale wszystkie starałyśmy się być dyskretne. Dla mnie to też stresująca sytuacja była więc Cię rozumiem :-)
Póltora roku temu na Zaspie - tylko podczas pierwszego obchodu po porodzie, potem pytali czy wszystko ok ( nie byłam cięta).
Koleżanka która leżała obok została obejrzana dodatkowo przy wypisie.
Bez żadnych zasłonek, parawanów ale wszystkie starałyśmy się być dyskretne. Dla mnie to też stresująca sytuacja była więc Cię rozumiem :-)
po porodzie pewne odczucia się mocno zmieniają :)
przed porodem drżałam strasznie nawet przed moją gin, a podczas porodu i po (rodziłam na klinicznej) nie wzruszały ani studentki przy porodzie (miały śmiesznie przerażone miny), ani studentki przy obchodach (z minami lekko zażenowanymi) ;)
Co do koleżanek z sali - każda z dyskrecją odwracała wzrok, to chyba normalne, nie wyobrażam sobie zaglądać komukolwiek pod kołdrę - po cooo???
przed porodem drżałam strasznie nawet przed moją gin, a podczas porodu i po (rodziłam na klinicznej) nie wzruszały ani studentki przy porodzie (miały śmiesznie przerażone miny), ani studentki przy obchodach (z minami lekko zażenowanymi) ;)
Co do koleżanek z sali - każda z dyskrecją odwracała wzrok, to chyba normalne, nie wyobrażam sobie zaglądać komukolwiek pod kołdrę - po cooo???
nie martw się - to trwa dosłownie kilka/kilkanaście sekund ;)
i uwierz - będąc w szpitalu, na takim oddziale, gdzie wszystkie kobiety przechodzą to samo - to jakoś tak wszystko staje się bardziej naturalne. wiadomo - wszystkie to przechodzimy, nie ma co się patyczkować, wstydzić itp. :] jesteśmy w takiej samej sytuacji - i chociaż jest się skrępowanym, to wiadomo, że tak trzeba i już. przecież to dla naszego dobra.
poza tym myślisz o dziecku i o tym czy Tobie wszystko się dobrze goi - żeby jak najszybciej dostać wypis ;)
nie wiem jak w innych szpitalach - na Klinicznej w mojej sali były 4 łóżka, głowami w stronę okna, w 2 rzędach pod ścianami :] (wąska sala)
więc sąsiadki nawet nie miały jak zaglądać pod kołdrę ;)
poza tym tak jak pisałam - ze względu na warunki wszystkie odwracałyśmy się gdy kolejna była badana, tak sobie zapewniałyśmy odrobinę intymności :)
i uwierz - będąc w szpitalu, na takim oddziale, gdzie wszystkie kobiety przechodzą to samo - to jakoś tak wszystko staje się bardziej naturalne. wiadomo - wszystkie to przechodzimy, nie ma co się patyczkować, wstydzić itp. :] jesteśmy w takiej samej sytuacji - i chociaż jest się skrępowanym, to wiadomo, że tak trzeba i już. przecież to dla naszego dobra.
poza tym myślisz o dziecku i o tym czy Tobie wszystko się dobrze goi - żeby jak najszybciej dostać wypis ;)
nie wiem jak w innych szpitalach - na Klinicznej w mojej sali były 4 łóżka, głowami w stronę okna, w 2 rzędach pod ścianami :] (wąska sala)
więc sąsiadki nawet nie miały jak zaglądać pod kołdrę ;)
poza tym tak jak pisałam - ze względu na warunki wszystkie odwracałyśmy się gdy kolejna była badana, tak sobie zapewniałyśmy odrobinę intymności :)
Rodziłam dwa razy w Gdyni i prawie przy każdym obchodzie trzeba pokazać na chwilkę krocze do kontroli, inne położnice nie patrzą, bo to dla wszystkich nie jest komfortowa chwila.
Dla mnie większą traumą było gdy na Patologii na Zaspie, w czasie badania byli studenci. Okropne uczucie jak się gapią i robią notatki, a lekarz wszystko omawia. Wtedy byłam zaskoczona, dziś chyba bym się nie zgodziła (aczkolwiek kiedyś muszą się uczyć...)
Dla mnie większą traumą było gdy na Patologii na Zaspie, w czasie badania byli studenci. Okropne uczucie jak się gapią i robią notatki, a lekarz wszystko omawia. Wtedy byłam zaskoczona, dziś chyba bym się nie zgodziła (aczkolwiek kiedyś muszą się uczyć...)
Na Zaspie lekarze tylko wchodzili do sal z pytaniem, czy wszystko w porządku, raczej twarze ogladali sprawdzając, jak połoznica sobie radzi ;) Krocze sprawdziła mi położna kilka godzin po porodzie, lekarz dopiero 6 dni po, na zdjęciu szwów.
Ale rodzi się w pełnym rozkroku przed niezasłoniętym oknem z widokiem na plebanię :D Tyle, ze jak piszą dziewczyny - w tym okresie ma sie takie drobiazgi w nosie. Ja nawet nie lubiłam chodzić do ginekologa faceta, a w okolicach porodu było mi dokładnie wszystko jedno, mogliby mnie zbadać w audytorium dla setki studentów ;)
Ale rodzi się w pełnym rozkroku przed niezasłoniętym oknem z widokiem na plebanię :D Tyle, ze jak piszą dziewczyny - w tym okresie ma sie takie drobiazgi w nosie. Ja nawet nie lubiłam chodzić do ginekologa faceta, a w okolicach porodu było mi dokładnie wszystko jedno, mogliby mnie zbadać w audytorium dla setki studentów ;)