Widok

Jak żyć..

W tym kraju .. Gdzie zatrudniają Cię na śmieciowce a potem z dnia na dzień wywalają ... Jak żyć jak nie można znaleźć pracy w godnych warunkach ... Po co te lata nauki, podnoszenia kwalifikacji ?!? Jestem wrakiem człowieka .. Nie wierzę już w nic
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
@ Manson the Forester:
Chodziło mi o sytuację, w której pracodawca chce kogoś na dłużej, a może przypuszczać, że kandydat na pracownika będzie chciał popracować tylko do czasu znalezienia innej pracy.
U Ciebie to zupełnie inny problem. Ci, którzy chcą/muszą pracować raczej starają się znaleźć stałą pracę, więc nie zawsze uda Ci się znaleźć taką osobę do dorywczej roboty. No chyba, że ktoś chwilowo jest bez pracy albo chce sobie dorobić. A ci, którzy jakoś żyją bez pracy, nie są szczególnie zmotywowani do tego żeby ją podjąć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Manson było gadać ze mną.
Lubię Pielic i malować :))))))

Za golonke i ten... i za miło spędzony czas.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Chmurzasta, i tak, i nie.
To ja płacę więc ja wymagam.
Jeżeli ktoś chce, żebym w niego zainwestował mój czas, energię i pieniądz, niech mi wykaże, że warto.
Tymczasem szlachta zaczyna i kończy negocjację na pieniądzach, zaś robota jest przykrą koniecznością.
W czasach kiedy jeszcze robiłem karierę i miałem żużel w głowie zatrudniałem na staż pracowników za nędzne stawki i na nędznych warunkach. I patrzyłem. Przedłużałem umowy i na stałe zatrudniałem tylko tych, którzy chcieli się wykazać i udowodnić, że są coś warci. Szlachcie zawsze grzecznie i wylewnie dziękowałem.

Tak dla śmiechu już - szukałem kiedyś pracownicy do prac biurowych, wymagania: znajomość tabliczki mnożenia i obsługi długopisu. Otrzymałem 600 cv. Wybrałem i umówiłem 8 osób. Przyszły 2, pozostałe 6 olało i nawet nie poinformowało, dlaczego. I tym sposobem szlachta zablokowała swoim koleżankom dostęp do rozmowy kwalifikacyjnej. Może i dobrze. Nie wiem. Szukający pracy są w zdecydowanej większości beznadziejni, bo ci co się nadają, jakoś sami sobie radzą.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Taaa..a najlepsze jest to że potencjalni pracownicy mają duże aspiracje do kasy zanim zaczną cokolwiek robić. Ja rozumiem że za pracę należy się godziwa zapłata ale człowieku pokaż najpierw co potrafisz. Co do fachowców od robót remontowych spokojnie wypowiadać się nie mogę bo tej traumy chyba do końca swoich dni nie zapomnę. Jeden wielki koszmar.
Druga liga fachowców to ludzie od napraw sprzętu. Wzywałam ludzi wydawało by się kompetentnych. Punkt działający od lat więc zaufałam doświadczeniu. I zonk. Spojrzenie na moją zepsutą zmywarkę wyjaśniało panom wszystko. Normalnie jasnowidztwo rzemieślnicze. Nie zrobili nic, poinformowali co mam zakupić (sama!) i zmyli się.
Wezwałam innych fachowców. Wysunęli sprzęt,rozebrali,wymienili co trzeba i wcale nie była to ta część o której tamci wspominali. I tak to wygląda.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
@BMtF:

Zdradź, proszę, jak z 600 CV wybrałeś 8?
Systemem, czy na chybił-trafił?
Bo, że przeanalizowałeś wszystkie, nie uwierzę :D
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
W pierwszym przeglądzie odrzuciłem przedszkolanki, pracujących, chłopaków po mechaniku, emerytów, rencistów i takich innych.
W drugim odrzuciłem tych, którzy nie mieli wykształcenia profilowanego.
W trzecim etapie wybrałem młodych kończących szkolę, albo zaraz po skończeniu szkoły.
W czwartym wytypowałem tych, którzy pochodzą z wiosek i małych miasteczek oraz są bez pracy około roku, ale mają jakieś tam minimalne doświadczenie z pracą.
Wszystkie 600 przerzuciłem pobieżnie, jakieś 200 przeczytąłem dokładnie.
I wisi mi, że kierowałem się subiektywnymi kryteriami.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 1
Jeszcze nie szukam pracy ale przymierzam się od września.
Czuję że to będzie niezłe doświadczenie.
Dotychczas miałam szczęście i dość szybko miałam etat. Jak będzie teraz...zobaczymy.
Ciągle myślę o własnej działalności bo prawda jest taka,że to mi najbardziej odpowiada. Bez względu ile wysiłku w to włożę bo wiem z doświadczenia że to nie jest praca od.. do..
Tylko pomysł.Dobry pomysł. I tu jest najtrudniejszy element.
Nie ukrywam że ciągnie mnie ku gastronomii ale sama nie odważę się. Chyba ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Ja mogę być testerem Twoich potraw ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Nie ma sprawy :-)...tylko najpierw dobrą polisę wykup ;-p
O właśnie. Czy można ubezpieczyć się od następstw spożycia potraw ? ;-)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Pani Inko, proszę próbować! Później przynajmniej nie będzie Pani żałować, że nie spróbowała Pani!

Ja polecam taki biznes jak Pierogarnia, koniecznie w dobrym miejscu z pierożkami, zupkami, sałatkami, kanapkami, Od razu piszę: Nie jest łatwy chleb ale biznes wart zachodu.

Kolejnym biznesem, który Pani polecam to Sushi ale na tym się trzeba naprawdę znać i przede wszystkim mieć naprawdę dobrą lokalizację i ludzi z Pasją. Jaka jest kasa na Sushi? - już Pani piszę: Mój znajomy coś takiego prowadzi w bardzo dobrym punkcie, mega dobrym, za lokal w ciągu dwóch lat zapłacił ok. 720 tys. - za sam wynajem, a do dwóch lat ma zamiar kupić lokal w innym miejscu za 1 mln zł. Skoro zapłacił 720 tys. to proszę dodać do tego składniki, opłacić trzy osoby i jeszcze na tym zarobić! by mieć na inwestycję. Czyli musi się opłacać!

Kolejnym biznesem Naleśnikarnia - jednak tutaj to trochę spokojniejszy biznes, też trzeba mieć dobry punkt i jak we wszystko wkładać serce.

Jak już Pani założy ten biznes to proszę podać mi kontakt / lokalizację - osobiście tam przyjdę i mam nadzieję z wielką przyjemnością zjem coś co mi Pani zaproponuje.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli chodzi o Sushi to tu ma Pani taką restaurację sieciową:

http://sakana.pl/pl/

Byłem kiedyś i polecam. Warto. Przesłałem Pani na wypadek gdyby się Pani ten biznes spodobał - Jak się to robi u profesjonalistów, można podglądnąć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Dzięki wielkie za motywację Uśmiechnięty Panie ;-)
Pomysł i kasa to jedno, i drugie to dobry punkt. Za dobre miejsce płaci się słono ale i zarobek pewniejszy. Myślę o tym od dawna ale chcę poznać ten biznes od zaplecza. I na tym się teraz skupiam.
Gdybym otworzyła takie cóś to z pewnością moimi pierwszymi gośćmi byliby forumowicze i Pan również :-)

Btw...czy Pan kiedyś nie posługiwał się nickiem RN ?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Pani Inko, przykro mi ale nie wiem Kto to jest RN. Poza tym życzę powodzenia z całego serca. Lubię jak ludziom się wiedzie. Każdy na to zasługuje.

Pozdrawiam i życzę miłego dnia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Również pozdrawiam i dobrego dnia :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Pani Inko, mogę dla Pani zdobyć namiar na osobę z Gdańska, która prowadzi szkolenia z zakresu gastronomi w całej Polsce.

Polega to na tym, że Restauracje taką osobę wynajmują na kilka dni i tam przeprowadza szkolenia.

Jak Pani będzie zainteresowana to zadzwonię gdzie trzeba i dam Pani kontakt.

Tak od serca. Nie musi mi Pani być za nic wdzięczna. Lubię gdy ludzie się uśmiechają, są szczęśliwi, cieszą się małymi rzeczami. Sprawia mi to przyjemność, sprawianie im przyjemności.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ciekawa propozycja. Nauki i kontaktów nigdy za wiele. Jeżeli nie jest to dla Pana problem to poproszę o namiary. Być może skorzystam :-)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Proszę o e-mail. Tutaj nie mogę podać.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
...
:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Aleś wymyśliła :-)))
Rób to suszi, przylezę pokrytykować :-)))

Nie raz już to pisałem i powtórzę: większymi kanciarzami od gastronomików to są tylko prawnicy.

Mnie się marzy porcja pierogów gniecionych przez babinę, która na twoich oczach wrzuca je do wrzątku i gotuje, wyciągnięte cedzakiem prosto na talerz, okraszone czymś tam i podane wprost na ulicy. Ale to tylko na Białorusi albo w Chinach.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 1
Cyt.
Nie raz już to pisałem i powtórzę: większymi kanciarzami od gastronomików to są tylko prawnicy.

Ja jednak bym tak nie upraszczał sprawy. Oczywiście mnóstwo ludzi bawi się w Kuchnię, co więcej wychodzi im, prowadzą blogi internetowe z sukcesem i tak patrząc z boku faktycznie się wydaje, że każdy kto lubi może się w kuchcenie bawić. Jednak tak do końca nie jest.

Z Kuchceniem to taj jak z Muzykowaniem trzeba mieć to po prostu umieć, znać się trochę więcej niż trochę.

Sushi jest O.K. można się nie zajechać i zarobić jak się to dobrze robi.
Pierogarnia to mnóstwo pracy a na końcu pytanie: Ile za te pierogi można wziąć? ;-)

Tu jest fajna pierogarnia: http://www.zapiecek.eu/lokale.html
Byłem tam nie raz! Polecam! - info dla Pani Inki, można podpatrzeć.

Jednak w przypadku pierogów preferuję podobnie jak Pan Manson prosto z wody;-)

Mama takie robiła;-) i Rogaliki z Serem pieczone w piecu opalanym drewnem też pamiętam. A jak się rumieniły;-) Chlebek bez konserwantów;-) Ach rozmarzyłem się,

EDIT:
Można to by było dzisiaj zrobić samemu ale Ja na to zwyczajnie czasu nie mam i już siły.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Hydepark

Grajdołki (256 odpowiedzi)

A gdyby kiedyś mieć taki strzał, ażeby wąska grupa znawców tematu nie mogła uwierzyć w...

gdzie warto studiowac (4 odpowiedzi)

Osoby szukające uczelni z przyjaznym podejściem powinny zainteresować się Uczelnią...

Klimatyzacja w biurze (58 odpowiedzi)

Pracuję w biurze z dziewczynami. Teraz gdy się zrobiło ciepło, mają włączoną cały dzień...

do góry