Widok

Kiedy inne dziecko nie pozwala...

...bawić się mojemu na placu zabaw ogólnodostępnymi zabawkami.

Ogólnie historia wyglądała tak, że mój syn chciał zjechać ze zjeżdżalni tamten "nakrzyczał" na niego machając palcem (dzieci około 2 lat, nie mówiące jeszcze). Mój w ryk. Przyleciał do mnie, uspokoiliśmy się i powiedziałem, że może iść do innej zabawki. Poleciał kręcić kołem. Ale tamten przeszedł ze zjeżdżalni do niego i znów to samo. Rodzice zero reakcji. I teraz wkraczam ja. Złapałem chłopca za rękę jak to robię z moim i delikatnie ciągnąc powiedziałem żeby poszedł do rodziców. Tamten bez protestów poszedł. Jakież było moje zdziwienie, kiedy nagle zaatakowała mnie matka tegoż malca, że szarpie jej dziecko (ojciec z dziwną miną dalej siedział gdzie siedział) I mówi, żebym nie reagował w zabawę dzieci. Rzucając przy tym kilka inwektyw. Przy wszystkich dzieciach.

Pytanie niedoświadczonego taty. Czy źle zrobiłem? Mój się nie bawił tylko płakał przez tamtego. Jestem typem, który nie dyskutuje z furiatami. Więc nie dyskutowałem za wiele. Normalnie mam jakieś przeczucie, że źle zrobiłem. Ale inna matka, która stała obok mnie i widziała całą sytuację stanęła w mojej obronie. A co wy o tym sądzicie?
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 2

Następnym razem spróbuj "pogadać" z tamtym drugim dzieciakiem bez dotykania go - nikt Ci nie zarzuci "szarpania". Jeśli nie zrozumie, zrób groźną minę. W najgorszym wypadku ucieknie do rodziców.
popieram tę opinię 12 nie zgadzam się z tą opinią 1
Źle zrobiłeś, że dotknąłeś obce dziecko. Chciałbyś aby obcy człowiek złapał i ciągnął twojego syna? Ja nie i też bym się wkurzyła.
Co do zachowania tamtego dziecka to mogłeś mu powiedzieć że na placu mogą się bawić wszyscy, ze obowiązuje kolejka itd dzieci dwuletnie zazwyczaj mało mówią ale rozumieją wszystko. Gdy to by nie poskutkowało podeszłabym pogadac z rodzicami.
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ok dzięki za odpowiedzi. Człowiek uczy się całe życie. Ale ciekaw jestem jeszcze czy też byście zareagowali w tak agresywny (roszczeniowy) sposób przy wszystkich dzieciach rzucając co ślina przyniesie na język.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
A jak na moje dobrze i źle zrobiłeś. Dobrze bo zareagowałeś. Skoro tamci rodzice wychowują następnego bezstresowego roszczeniowca to też mają za swoje. Z drugiej źle bo jednak powinieneś zwrócić im uwagę chociażby głośno mówiąc do swojego syna, że tamten to bardzo niegrzeczny chłopiec. A co do matki wyzywającej to tylko świadczy o jej kulturze albo i jej braku. I niestety wychodzi na to, że przekazuje to swojemu potomstwu. Nie martw się i głowa do góry. Co rodzić to inne zdanie na temat wychowania.
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wyzwiska, "rzucanie się" to już jest kwestia kultury osobistej...a raczej jak zauważyłeś jej braku. Jak widać dziecko już czerpie z tych kiepskich wzorców.
Tak jak pisałam zwrócić uwagę powinno się i dziecku i rodzicom! Trzeba reagować na takie zachowania i dobrze, ze to zrobiłeś. Dzieci muszą uczyć się zasad panujacych w grupie, na wspólnym placu, pobłażanie agresji i terrorowi z kolei daje zły wzorzec dobrze wychowanym dzieciom i stawia ich w krzywdzącej sytuacji.
Jedynie trzeba pamiętać że "kontakt cielesny" tylko za zgodą dziecka lub rodziców czy w wypadku ratowania życia. To tak jakby ktoś Ciebie szarpnął za rękę bo np przebiegłeś na czerwonym...Z drugiej str teraz takie czasy, ze ta najmądrzejsza matka na placu mogłaby Cie oskarżyć o jakieś naruszenie nietykalności cielesnej jej dziecka lub jeszcze gorzej...
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 0
Czasem trudno znaleźć złoty środek ale nie powinno się dotykać cudzych dzieci, to są tylko dzieci i tak się uczą, kłócą się przepychajac zabierając zabawki. Ja wiem ze serce rodzica boli ale dzieci muszą się nauczyć interreakcji z innymi i dorośli nie powinni zbytnio w to ingerować, to jest trudne ale polecam zaufać swojemu dziecku. Twoim zadaniem nie jest wychowywanie innych dzieci tylko swojego tak żeby umiał sobie z taką sytuacją poradzić. Ja bym powiedziała swojemu dziecku ze to jest miejsce dla wszystkich i że może tu być i nikt mu tego nie może zabronić. A dzieci uczą się od siebie, dziś mi wyrwano zabawkę, to muszę ją mocniej trzymać. Jeśli dziecko nie radzi sobie tylko płacze polecam pezecwiczyc zachowania w domu na zasadzie zabawy misiami, samochodami czy ludzikami lego. U nas się sprawdzalo.I drodzy rodzice polecam nie osaczac tak dzieci na placu zabaw, one same muszą się dogadać i wszystkiego nauczyć, a pozwalając im ma samodzielność wzmacniamy w nich poczucie własnej wartości. Nie mogę już patrzeć na te mamusie i Tatusiowi osaczajacych 3 4 letnie dzieci w piaskownicy. A potem dziecko rzucają na glebaka wodę posylajac je do przedszkola bez żadnych umiejętności społecznych. A co do zachowania rodziców tego dziecka to się nie dziwię, ja nie wiem co bym zrobiła gdyby ktoś użył przemocy w stosunku do mojego dziecka.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 13

Nie zgadam się. Ale wnioskuję, że należysz do grupy tych rodziców, którzy zalegają na ławkach (ploteczki i smartfony), a dzieci robią co chcą (no bo wg Ciebie musza się nauczyć interakcji). Skoro widzisz, że Twoje dziecko zachowuje się źle (popycha, zabiera, itd.) to Twoim obowiązkiem jest interweniować i na przykładzie danej sytuacji wyjaśnić mu co wolno a czego nie. Dzieci są różne, słabsze dziecko sobie z takim osobnikiem nie poradzi bez pomocy rodzica, który dokładnie tak samo powinien mu wyjaśnić, że to jest złe zachowanie. Twoim tokiem myślenia, jak w szkole trafi na agresora to ma sie z nim tłuc? czy powyzywać (przykład - trzymaj mocniej zabawkę). tzn. że słabsze dziecko ma się dostosowywać do złych zachowań i myśleć jak tu przetrwać? chyba raczej te złe zachowanie powinno się eliminować? i od tego są przede wszystkim rodzice?
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 1

" one same muszą się dogadać i wszystkiego nauczyć,"
No rzeczywiście wielka szansa na "dogadanie" między dwoma niegadającymi dwulatkami, jednym spokojnym, a drugim agresywnym.

"pozwalając im ma samodzielność wzmacniamy w nich poczucie własnej wartości"
Nie reagując, jak inne dziecko atakuje nasze własne i doprowadza je do płaczu, wcale nie wzmacniamy jego poczucia własnej wartości, tylko je obniżamy, w dodatku wzbudzamy w dziecku wielkie poczucie krzywdy i tracimy autorytet jako rodzic.

"ja nie wiem co bym zrobiła gdyby ktoś użył przemocy w stosunku do mojego dziecka. "
Ale właśnie o tym mówimy! Obce dziecko stosuje przemoc w stosunku do naszego dziecka. Podbiega, atakuje, krzyczy, zabrania używać zabawek. To jest właśnie przemoc. I o ile średnio rozgarnięty czterolatek mógłby sobie z taką sytuacją poradzić, to jednak mało który dwulatek ma takie umiejętności. Gdy ktoś atakuje moje dwuletnie dziecko, reaguję. Gdy ktoś atakuje starsze, najpierw czekam na jego reakcję i sprawdzam, czy się samo wybroni.
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 1

Tu chodzi o atak osoby dorosłej na dwuletnie dziecko i tak nie powinno być, gdy dwulatki się między sobą pokloca to chyba nie to samo gdy dwulatka szarpie i ciągnie dorosły. Chwilę wcześniej piszesz ze nie wszystkie dzieci umieją sobie poradzić z rówieśnikami i trzeba im pomoc a za chwilę jest dla ciebie prawidłowe gdy dorosły ciągnie i szarpie dwuletnie dziecko. To jak jest z rowiesnikiem sobie nie poradzi a z przemocą dorosłego już tak? . Sama sobie przeczysz.
Dzieci są w tym samym wieku, nikt nikomu nie robi niczego co zagrazaloby życiu lub zdrowiu. Wyreczajac dziecko, zauważ że nie napisałam że masz zostawić je samo sobie, dajesz mu sygnał że sobie nie radzi i tylko mama może to załatwić. Ja rozumiem że dwulatek jeszcze nie podyskutuje ale tłumacząc dziecku przy tym drugim, że ma prawo tu być i to jest wszystkich, pokazujesz mu jak się prawidłowo zachować bo ciągnięcie i szarpanie innych nie jest wlasciwym zachowaniem. Myślisz że gdy dziecko któryś raz zobaczy że rodzic ciągnie inne dziecko jak się zachowa. Odpowiem, będzie ciągnąć i szarpać innych.
Takie sytuacje tak jak napisałam wrto przecwiczyc w domu. Dziecko które umie, oczywiście za rok lub dwa w przypadku tych dzieci odpowiednio zareagować i się przeciwstawić a w dodatku zrobić to samo będzie miało wyższe poczucie wartości i lepsza pozycje w grupie.
Pokazujmy dzieciom jak ale ich nie wyreczajmy. One muszą nauczyć się samodzielności bo mamy i taty ciągle przy nich nie będzie.
Nie nie jestem matka która siedzi że smartfonem, jestem matka świadoma, Interesuje się psychologia rozwojowa dzieci choć psychologiem z wykształcenia nie jestem. Polecam poczytania trochę o tym jak działa umysł dziecka. Nie nie jestem idealna popełniła mnóstwo błędów wychowawczyczych i kiedyś też byłam matka sleczaca przy swoim dziecku w każdej sytuacji. Teraz jest inaczej. Tak siedzę na ławce czasem bliżej, czasem dalej i reaguje tylko wtedy gdy jest po co reagować. Porażka też jest dla dziecka ważna lekcja. Na zabawy z mamą i tata mamy czas w domu a na plac zabaw chodzimy dla kontaktów z innymi dziećmi.
Polecam wierzyć w swoje dziecko i nauczyć je, podpowiedzieć co zrobić ale nie wyreczac. Zobaczysz jakie twoje dziecko będzie dumne gdy samo osiągnie swój cel, nie odda zabawki która ktoś chce mu wyrwać, nie opuści zjeżdżalni gdy ktoś mu powie że ma stąd iść.
Takie jest moje dziecko, a wiesz co jest w tym wszystkim najlepsze ze jest asertywne ale też empatyczne, potrafi znaleźć rozwiązanie problemu ale też widzi że czasem trzeba ustąpić, że fajnie jest komuś coś pożyczyć albo pocieszyć gdy ktoś płacze.Naprawde samo z siebie.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 10

Z opisu wynika, że nikt nikogo nie szarpał ani nie ciągnął przecież. Więc nie wiem skąd takie niedopowiedzenia. Jeśli inna matka stanęła w obronie tego taty to wydaje mi się, że coś musi być na rzeczy.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2

Złapałem chłopca za rękę i delikatnie ciągnac... To cytat, swoje dziecko też ciagasz i pozwalasz obcym dorosłym na placu zabaw łapać twoje dziecko za rękę i ciągnąć i zabraniac mu się bawić mówiąc że ma iść do rodziców... Pomysł ze ktoś tak zrobi twojemu dziecku... Od tłumaczenia swoim dzieciom są rodzice ale też musi być powód bo jak czytam to tamto dziecko ani nie biło ani nie pppychalo ani nie ciągnęło. Wystarczy upewnić swojego malucha że może tam być i się bawić. Nic nie usprawiedliwia przemocy wobec dzieci.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 7

Jula zacytuj dokładnie bo trochę wyrwane z kontekstu. Zjedzone kilka wyrazów.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0

"Pomysł ze ktoś tak zrobi twojemu dziecku..." - jeśli moje dziecko miałoby biegać, krzyczeć, straszyć inne dzieci i doprowadzać je do płaczu, a ja z jakiegoś powodu nie mogłabym zareagować, to wręcz chciałabym, żeby ktoś inny zareagował. Miałam kiedyś taką sytuację, że mój synek zaczął w piaskownicy podnosić łopatkę ma wysokość głowy i wysypywać z niej piasek prawie na głowy innych dzieci. Siedziałam jakieś 30 metrów dalej karmiąc drugie dziecko, więc nie byłam w stanie zareagować, ale inna mama siedząca w piaskownicy (zupełnie obca osoba) złapała go za rękę i zwróciła uwagę, że nie można tak robić, bo może innemu dziecku nasypać piasku do oka. Jestem jej za to wdzięczna i w życiu nie przyszło mi do głowy, żeby na nią za to naskakiwać i oskarżać o "szarpanie".
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 4

Heja :)
Ja zazwyczaj głośno pytam "gdzie jest twoja mamusia?" i zaraz kulturalnie szukam kompromisu.
W większości przypadków trafiam na sensownych ludzi. Bardzo rzadko na jakieś okazy.
Dzieci już mi "wyrosły" na tyle, że radzą sobie ale i tak czuwam.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0

Niektórzy rodzice są zwolennikami wolnego chowu i myślą że wystarczy dziecko puścić samopas na plac zabaw bez nadzoru. To są ci sami którzy pozwalają wrzeszczeć i biegać w restauracji, ci sami którzy myślą że dziecko się samo wychowa albo obcy wychowają je za nas.
Kiedyś miałam sytuację w autokarze że po długim locie przewoził nas do hotelu na wakacje. Za mną usiadła rodzinka z dziećmi, dwoje dzieci tak 6-8l i gdzieś het za nimi ich rodzice, ale też Polacy. Dzieci zaczęły kopać dość mocno w mój fotel od tyłu. Nie mam problemu z asertywnoscią wiec pierwszy raz zwróciłam tym dzieciom delikatnie uwagę że kopią w moj fotel, i nic. Drugi raz powiedzialam żeby przestały, oczywiście grochem o ścianę i w tym momencie mój wzrok wędrował w poszukiwaniu rodziców którzy wszystko widzieli i słyszeli. I nic. Trzecia seria kopalnia w fotel musiała mnie do nerwowej redakcji. Na cały autokar jak nie huknelam na dzieci że (uwaga doslownie) pwywalam je przez okno jedno po drugim i zostawię na srodku pustynj jak się nie uspokają. A najgorsze jest to ze trafiały na moj zly dzień I naprawdę przysięgam że byłam gotowa je wywalić z tego autobusu. W tym momencie cały autokar ucichl i chyba kierowcą nawet zastanawiał się czy aby się nie zatrzymać. Od tej chwili w autobusie było jak makiem zasiał a dzieci potrafiły godzinę spokojnie usiadzieć. Wiece co zrobili ich rodzice jak gotowa byłam wytarmosić ich dzieci i groziłam im wyrzucenie przez okno? Nic nie zrobili, siedzieli cicho i tylko chichotali w swoich siedzeniach z tyłu.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 2

Na głupotę nie poradzisz, ale mogłaś chociaż to lżejsze wystawić przez nogę za okno. Posłuch zapewniony do końca wspólnego pobytu :] I jeszcze może by wpadły jakieś bonusy od wdzięcznych współpasażerów, he, he...
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 1

Mamuśki czy wyście już całkiem poupadaly na te głowy, gdzie wasze dzieci maja ćwiczyć swoje umiejętności społeczne, na studiach? Tam nie ma piaskownicy. To są wszystko normalne typowe zdrowe zachowania dwulatkow groźnie palcem i blokowanie zjeżdżalni, a drugi dwulatek sobie z tym poradzi spokojnie no chyba że ma nadgorliwa mamusie to wtedy ryk. Przestańcie robić że swoich dzieci ofiary losu bo takimi się staną. Dajcie im ćwiczyć, odnosić sukcesy i porażki bo jak dziecko pójdzie do przedszkola, szkoły to już mamusi nie będzie i do kogo wtedy pobiegnie? Trzeba dzieci przygotować do życia służąc im mądra rada, doradzić i podpowiedzieć a nie załatwiać za nich sprawy w dodatku z innym dwulatkiem. No maaaskra. Krzywdzicie swoje dzieci ale to już wasza sprawa. Róbcie co chcecie ale przynajmniej poczytajcie trochę na ten temat. Tyle w temacie. Na szczęście w większości przypadków rodzice na placu zabaw są normalni i pozwalają dzieciom się po prostu bawić bo wy niestety nie ppzwalacie otaczają dziecko obronnym kokonem. W każdym bądź razie ja na dotykania swojego dziecka przez osoby dorosłe nie pozwalam, na upominanie go też nie, od tego jestem ja i zrobię to w sposób dla siebie i mojego dziecka odpowiedni. Zaznaczę że dzięki swojej świadomości i prawidłowej postawie bo Wasza niestety prawidłową nie jest a wręcz zła i naganna moje dziecko rzadko kiedy wymaga upomnien bo na podstawie własnych doświadczeń wie co jest akteptowane a co nie i jak należy się zachowywać a Wasze dzieci to wiedza chyba z bajek na dobranoc bo raczej nie miały okazji na własne doświadczenia. Dziękuję za uwagę. Dowidzenia a może lepiej niedowidzenia.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 9

"Krzywdzicie swoje dzieci ale to już wasza sprawa. (...) Zaznaczę że dzięki swojej świadomości i prawidłowej postawie bo Wasza niestety prawidłową nie jest a wręcz zła i naganna (...)"

Przepraszam, ale kim Ty jesteś, żeby wysnuwać takie osądy? Zajmij się lepiej swoją ortografią...
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0

" To są wszystko normalne typowe zdrowe zachowania dwulatkow groźnie palcem i blokowanie zjeżdżalni" - i właśnie od tego są r_o_d_z_i_c_e, żeby takie dwulatka nauczyć, że zjeżdżalni się nie blokuje, bo inne dzieci też chcą skorzystać. To rodzic ma uczyć dwulatka "umiejętności społecznych", a nie inny dwulatek.

"W każdym bądź razie ja na dotykania swojego dziecka przez osoby dorosłe nie pozwalam, na upominanie go też nie, od tego jestem ja "
- i tu się w 100% zgodzę! Od upominania dziecka jest rodzic. Jednak jeśli rodzic nie reaguje, to jest to jego świadoma decyzja. Skoro rodzic nie panuje nad własnym dzieckiem, to ja mam to gdzieś - komfort mój i mojego własnego dziecka jest dla mnie ważniejszy, niż duma jakiejś mamuśki, i będę upominać i reagować.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0

~Jula, kompletnie nie skumałaś ironii...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Jestem mamą dwulatki. Jak moje dziecko komuś robi krzywdę, popycha, sypie piaskiem itd to reaguje i tego samego oczekuje od innych. Jedyne co moze byc źle zinterpretowane to zlapanie dziecka za rekę. To nie zaden atak - jak niektorzy naditerpretują - ale wystarczy by matka ktora ma wszystko w pompie sie nagle uruchomiła... taki typ.
Dodam jeszcze ze moj syn byl bardzo niesmiały, był jednym z tych dzieci przed ktorymi inne dzieci wiecznie wpychały sie na zjeżdżalni, tym ktoremu zabiera się zabawki a on nie potrafił sie obronic. Corka jest przeciwienstwem - to ona sie przepycha i zabiera zabawki. Wiec znam perspektywe obu stron i zawsze reagowałam i reaguje. W przypadku syna - bezceremonialnie mowiłam do innego dziecka - tak nie wolno. I teraz to samo słyszy ode mnie moja córka.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0

Nie potrzebnie powiedziałeś dziecku że może bawić się gdzie indziej. Przyszło do Ciebie po pomoc, więc najlepiej iść wtedy z dzieckiem i stanąć przy zjeżdżalni kiedy będzie zjeżdżał. Jakby ten obcy dzieciak miał jakieś problemy z tym to spytać gdzie jest rodzic i poprosić o interwencję. Jak jego rodzice okażą się burakami to poprosić bardziej stanowczo. Nigdy nie dotykaj czyjegoś dziecka, spróbuj werbalnie to rozwiązać.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

pneumokoki-powikłania (64 odpowiedzi)

Dziewczyny, czy słyszał ktos o powikłaniach po szczepionce na pneumokoki? słyszałam ze trzeba...

konsekwencje wyścia ze szpitala na żądanie (52 odpowiedzi)

Właśnie wyszłam ze szpitala na żądanie, bo bez sensu mnie trzymali, nic mi nie dolega takiego...

Poronienie - wyznaczenie terminu (35 odpowiedzi)

Cześć Wam, niestety zdiagnozowano u mnie puste jajo płodowe. Czekam na poronienie samoistne, ale...

do góry