Widok
Ja też się spotkałam z tym że ksiądz nie wziąl koperty. I nigdy nie słyszałam zeby się o nią upomniał. A z tego co wiem kasa nie idzie na księdza tylko na kościół. A u mnie w parafii ministranci zbieraja na wyjazd w wakacje i nie dostają kasy do ręki. Uwazam ze to jest bardzo fajny pomysł. A jeśli chodzi o te przelewy to najbierw jak przeczytałam to się mocno zdziwiłam, ale po przemyśleniu nie jest to takie głupie, zwłaszcza że wiele razy napadano na księzy wracających z koledy. Ale w mojej parafii ksieza nie sa jeszcze tak postepowi i zwyczajowo sa koperty.
a my co roku dajemy 10 zl hahaha.zreszta najchetniej nie dalabym nic.
a najzabawniejsze jest zawsze to,ze ksiadz po skonczonej koledzie wychodząc udaje,ze nie widzi koperty na stole i trzeba zawsze "przypomniec",a on zawsze odpowiada"alez nie trzeba" ale oczy az mu sie świeca :P
Co rku od lat ten sam scenariusz,jak w serialu hehehe.
Co za fałsz.....bleee....
a najzabawniejsze jest zawsze to,ze ksiadz po skonczonej koledzie wychodząc udaje,ze nie widzi koperty na stole i trzeba zawsze "przypomniec",a on zawsze odpowiada"alez nie trzeba" ale oczy az mu sie świeca :P
Co rku od lat ten sam scenariusz,jak w serialu hehehe.
Co za fałsz.....bleee....
ja nie mam problemu?
poprostu bawi mnie co roku ten sam scenariusz .skoro juz przychodzi,to niech nie udaje,ze nie widzi kasy i niech nie pali głupa,ze nie chce:P
Nie trzymam sie kościoła moja droga,bo tam chodze rzadko.Trzymam sie Boga i swojej wiary,a ze koscioł zrobił sie zepsuty to cóż Bóg jest winien????
NIC.
poprostu bawi mnie co roku ten sam scenariusz .skoro juz przychodzi,to niech nie udaje,ze nie widzi kasy i niech nie pali głupa,ze nie chce:P
Nie trzymam sie kościoła moja droga,bo tam chodze rzadko.Trzymam sie Boga i swojej wiary,a ze koscioł zrobił sie zepsuty to cóż Bóg jest winien????
NIC.
Niusia85, jak widzę nic do Ciebie nadal nie dociera. Jesteś aż tak zaślepiona? Nie widzisz tej obłudy?
Czy kościół kiedyś był biedny? No kiedy? W I wieku istnienia? Nie widziałem biednych kościołów, a kolejne zbędne Lichenie i inne złoto i tym podobne bzdury tylko temu przeczą.
Tam ma być Bóg? W jakimś Licheniu ze złota? Kto i po co to buduje? To na chwałę boską? A ludzie pod kościołem umierają z zimna?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Czy kościół kiedyś był biedny? No kiedy? W I wieku istnienia? Nie widziałem biednych kościołów, a kolejne zbędne Lichenie i inne złoto i tym podobne bzdury tylko temu przeczą.
Tam ma być Bóg? W jakimś Licheniu ze złota? Kto i po co to buduje? To na chwałę boską? A ludzie pod kościołem umierają z zimna?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
No właśnie to pokazuje, jak kościół ma w poważaniu pismo św. Podobnie z budowaniem pomnika poprzedniemu papieżowi za życia.
Setki przykładów na obłudę. A kolęda jednym z ciekawszych. Gadka o niczym, wyciąganie kasy, głupie pytania, udawanie że jesteśmy gorliwymi katolikami, ksiądz zerknie dziecku w zeszyt od religii (haha szybko zakładamy) itd.
Czy rabin, pastor protestancki czy też prawosławny pop także łazi po domach i robi z siebie głupka?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Setki przykładów na obłudę. A kolęda jednym z ciekawszych. Gadka o niczym, wyciąganie kasy, głupie pytania, udawanie że jesteśmy gorliwymi katolikami, ksiądz zerknie dziecku w zeszyt od religii (haha szybko zakładamy) itd.
Czy rabin, pastor protestancki czy też prawosławny pop także łazi po domach i robi z siebie głupka?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Najgorsze, że są księża, którzy potrafią otworzyć kopertę, przeliczyć i zapytać "Czemu tak mało, przecież stać was na więcej" :/ Fajnie jest przyjąć księdza z wizytą, porozmawiać, najlepiej o życiu parafii itd. ale po pierwsze teraz księża w dużych parafiach czasu na to nie mają, a po drugie część z nich ma taki sam stosunek jak parafianie - odbębnić i spokój!
Justi30, Ponury - proponuję Wam Apostazję:
http://www.apostazja.info/index.php?option=com_content&view=frontpage&Itemid=1
Jako piersi dacie przykład jak nie być w tych czasach hipokrytą. Tzn. Furczeć na księdza, a dzieci chrzcić. Warczeć na księdza a kolędę przyjmować. Widzicie, rzucacie kamieniami, a sami lepsi nie jesteście. Gdybyście powiedzieli, nie przyjmuję kolędy bo...
Nie ochrzczę dziecka bo...
Nie mam ślubu kościelnego bo...
To moglibyście prawić morały na temat hipokryzji i obłudy, a tak robicie dokładnie to samo. Co z tego, że się do tego przyznajecie głośno? To czyni Was lepszymi? Chyba nie.
http://www.apostazja.info/index.php?option=com_content&view=frontpage&Itemid=1
Jako piersi dacie przykład jak nie być w tych czasach hipokrytą. Tzn. Furczeć na księdza, a dzieci chrzcić. Warczeć na księdza a kolędę przyjmować. Widzicie, rzucacie kamieniami, a sami lepsi nie jesteście. Gdybyście powiedzieli, nie przyjmuję kolędy bo...
Nie ochrzczę dziecka bo...
Nie mam ślubu kościelnego bo...
To moglibyście prawić morały na temat hipokryzji i obłudy, a tak robicie dokładnie to samo. Co z tego, że się do tego przyznajecie głośno? To czyni Was lepszymi? Chyba nie.
Your online absence has me worried you might have actually gotten a life;)
Tinker - super to ujęłaś ;-).
Ja przyjmuję kolędę co roku. Zawsze to przyjemne wizyty, rozmowy. Dzięki temu wiem, że u mnie w parafii są "normalni" księża. Np. rok temu zaczął z nami temat in-vitro, że nie miał pojęcia, że tyle par boryka się z niepłodnością i że on, oraz wielu jego kolegów księży, nie rozumie tego, że kler się do tego miesza i jest na nie. On uważa, że to wręcz powinno być refundowane. Także miło nas zaskoczył.
U mnie w parafii są chyba życiowi ludzie, bo jak mieszkaliśmy jeszcze bez ślubu, nigdy nie usłyszałam przykrego słowa. Nie robili problemu jak przygotowaliśmy się do ślubu - cieszyli się, że się zdecydowaliśmy i nawet powiedzieli, że nie musimy iść na nauki przedmałżeńskie, bo przecież już wiemy jak się żyje w rodzinie, bo długo razem mieszkamy. Ale poszliśmy na jedno spotkanie z proboszczem - baaardzo miłe. Bez prawienia morałów. Nie spodziewałam się takiego ludzkiego podejścia.
Także są księża i księża - ja mam szczęście.
Ja przyjmuję kolędę co roku. Zawsze to przyjemne wizyty, rozmowy. Dzięki temu wiem, że u mnie w parafii są "normalni" księża. Np. rok temu zaczął z nami temat in-vitro, że nie miał pojęcia, że tyle par boryka się z niepłodnością i że on, oraz wielu jego kolegów księży, nie rozumie tego, że kler się do tego miesza i jest na nie. On uważa, że to wręcz powinno być refundowane. Także miło nas zaskoczył.
U mnie w parafii są chyba życiowi ludzie, bo jak mieszkaliśmy jeszcze bez ślubu, nigdy nie usłyszałam przykrego słowa. Nie robili problemu jak przygotowaliśmy się do ślubu - cieszyli się, że się zdecydowaliśmy i nawet powiedzieli, że nie musimy iść na nauki przedmałżeńskie, bo przecież już wiemy jak się żyje w rodzinie, bo długo razem mieszkamy. Ale poszliśmy na jedno spotkanie z proboszczem - baaardzo miłe. Bez prawienia morałów. Nie spodziewałam się takiego ludzkiego podejścia.
Także są księża i księża - ja mam szczęście.
Czy ja mówię że nie jestem hipokrytą? A pewnie że jestem. Tylko że większość z was jest, ale nie potraficie się do tego przyznać.
Jeden ksiądz odważył się i przyznał że invitro ma sens... i co z tego, skoro cała instytucja jest chora i niereformowalna?
Ciekawe dlaczego nie apelują o nie znęcanie się nad zwierzętami? Ostatnio to obśmiali dziennikarze. Kościół nie zajmuje się tym, czym powinien, tematy traktuje wybiórczo, chciałby mieć monopol na pomoc biednym (stąd ataki na Owsiaka i Ochojską) itd.
A kolęda? Ksiądz tak naprawdę ma gdzieś to, co mu powiesz. A jak uzna, że "rodzina laicyzująca" to to wpisze w kartotekę. I to jeszcze bezczelnie na kolędzie - nosi te kwity pod ręką z danego bloku czy ulicy.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Jeden ksiądz odważył się i przyznał że invitro ma sens... i co z tego, skoro cała instytucja jest chora i niereformowalna?
Ciekawe dlaczego nie apelują o nie znęcanie się nad zwierzętami? Ostatnio to obśmiali dziennikarze. Kościół nie zajmuje się tym, czym powinien, tematy traktuje wybiórczo, chciałby mieć monopol na pomoc biednym (stąd ataki na Owsiaka i Ochojską) itd.
A kolęda? Ksiądz tak naprawdę ma gdzieś to, co mu powiesz. A jak uzna, że "rodzina laicyzująca" to to wpisze w kartotekę. I to jeszcze bezczelnie na kolędzie - nosi te kwity pod ręką z danego bloku czy ulicy.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Wielcy obrońcu księży co Wy w nich widzicie co???Macie jakiś układ czy co?>??Ludzie opanujcie się kościół to najbardziej złodziejska instytucja jaką znam -tylko oczy im sie świeca na kopertę i na tacę w kościele a potem efekt piorunujący każdy super auto -dzieci -panie na boku -no ludzie to sorry ja tego sponsorować nie muszę :(kolędę przyjmuję wierząca jestem ale płacic za to ,że przyszedł nie będę -to jego obowiązek a gdybym zastała kartkę z numerem konta tego samego dnia zaniosłabym mu kartkę z moim numerem konta i napisała ,że ma wpłacić -podobno księża często pomagają więc sprawdziłabym jaka jest rzeczywistość ?
warbuziaczek - jestem w totalnym szoku!!!!!!
Nas ks. Krzysztof potraktował całkiem na odwrót.
Kopertę wziął bez zająknięcia, a widział że mieliśmy wtedy w domu tylko stół i cztery krzesła, gołe żarówki na kablu przy suficie i materac zamiast łóżka...
Nigdy mu tego nie zapomnę!
I jeszcze potraktował nas - dosłownie - jak gówno, bo nie mamy ślubu kościelnego!
Bo tacy ludzie jak my w jego mniemaniu są chyba niegodni przyjmować kolędę. To było 2 lata temu. W zeszłym roku był już u nas ks. Sylwester i było dużo lepiej ale gryzłam się strasznie, czy w ogóle przyjmować kolędę, bo byłam w zaawansowanej ciąży i nie chciałam znów słuchać wywodu o życiu w grzechu itd.
Jak by to chodziło o jego samego (ks. Krzysztofa) to bym go już nigdy do domu nie wpuściła, ale tłumaczę sobie że kolęda jest ważna.
Ślub kościelny będziemy mieć w lecie 2010 ale póki co jeszcze jedna kolęda przed nami i znów pewnie wykład :/ Mam nadzieję, że nie przyjdzie proboszcz.
A wiecie co mnie jeszcze u niego wkurza?
Że po zakończonej kolędzie przedstawia na mszy całą statystykę: ile parafian żyje w grzechu... ile z nich mogło by wziąć ślub (bo nie ma przeszkód) tylko nie chce... itp. To chore!!
Wkurzam się, ale zaciskam zęby i klnę pod nosem.
W końcu nie dla tego idioty chodzę do kościoła.
Nas ks. Krzysztof potraktował całkiem na odwrót.
Kopertę wziął bez zająknięcia, a widział że mieliśmy wtedy w domu tylko stół i cztery krzesła, gołe żarówki na kablu przy suficie i materac zamiast łóżka...
Nigdy mu tego nie zapomnę!
I jeszcze potraktował nas - dosłownie - jak gówno, bo nie mamy ślubu kościelnego!
Bo tacy ludzie jak my w jego mniemaniu są chyba niegodni przyjmować kolędę. To było 2 lata temu. W zeszłym roku był już u nas ks. Sylwester i było dużo lepiej ale gryzłam się strasznie, czy w ogóle przyjmować kolędę, bo byłam w zaawansowanej ciąży i nie chciałam znów słuchać wywodu o życiu w grzechu itd.
Jak by to chodziło o jego samego (ks. Krzysztofa) to bym go już nigdy do domu nie wpuściła, ale tłumaczę sobie że kolęda jest ważna.
Ślub kościelny będziemy mieć w lecie 2010 ale póki co jeszcze jedna kolęda przed nami i znów pewnie wykład :/ Mam nadzieję, że nie przyjdzie proboszcz.
A wiecie co mnie jeszcze u niego wkurza?
Że po zakończonej kolędzie przedstawia na mszy całą statystykę: ile parafian żyje w grzechu... ile z nich mogło by wziąć ślub (bo nie ma przeszkód) tylko nie chce... itp. To chore!!
Wkurzam się, ale zaciskam zęby i klnę pod nosem.
W końcu nie dla tego idioty chodzę do kościoła.