Widok

Konto - wspólne, czy każde z małżonków ma osobne?

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
Jestem bardzo ciekawa jakie macie zdanie na temat konta bankowego, macie wspólne z mężem czy każde z małżonków osobne. Jak jest, a jak być powinno? Ja już sama nie wiem, czy żona ma takie same prawa do pieniędzy co mąż...jeśli nie pracuje?Pomóżcie, bo nie wiem co myśleć, wariuję już pomału.
Mój problem polega na tym, że zostałam zwolniona z pracy. Mąż ma swoje konto, ja mam swoje. Mój mąż zarabia bardzo dobrze, więc on płaci rachunki, robi zakupy (ja piszę na kartce co potrzeba, a on jeżdzi do marketu), tankuje paliwo do auta. Gdy miałam pracę, miałam swoje (nie wiem czy swoje czy wspólne) pieniądze, chodziłam do fryzjera, kupowałam ubrania i buty sobie i dzieciom, wiadomo za zakupy spożywcze też czasem płaciłam. Nie zarabiałam dużo ale jednak...
Teraz moje konto jest prawie puste i chyba je zamknę, a ja nie mam dostępu do pieniędzy. U nas jest wszystko męża, jego mieszkanie i samochód kupione przed zawarciem małżeństwa, jego pieniądze. Nie wiem czy rozumiecie. Ja nie wiem ile mąż ma na koncie, ile zarabia... zachowuje się tak jakby pracował dla siebie. Ciągle się o to kłócimy, gdy mówię, że nie mam na coś pieniędzy to on stwierdza, że mam mu powiedzieć to mi kupi. Ja na to,że ja nie chcę by on mi kupował, że skoro jesteśmy małżeństwem to wg prawa pieniądze są wspólne i chcę pójść do bankomatu i sobie wyjąć. On nie lubi się dzielić, lubi za to kumulować pieniądze na koncie.
Mąż nie chce słyszeć o wspólnym koncie. Ja czuję się totalnie zdominowana przez niego, ma on nade mną władzę. Nie ufa mi, myśli że ja mu ogołocę całe konto, jest sknerą, a ja nie jestem typem kobiety, która szasta pieniędzmi, nie kupowałam nigdy złotych pierścionków, futer, perfum itp. Wydaje mi się, że to kobieta w domu "rządzi" pieniędzmi, ale w naszym małżeństwie jest inaczej. Przecież nie mieszkam w arabskim świecie, gdzie mąż wydziela żonie pieniądze. Kobieta ma większe wydatki od mężczyzny, ja mam już dość mówienia np. potrzebuję sobie kupić stanik, skończyły mi się podpaski.
Strasznie chcę wrócić do pracy, może nie dlatego że brakuje nam pieniędzy, tylko dlatego by czuć się niezależna, bo skoro u nas jest tak że to są męża pieniądze, to ja muszę mieć swoje czyli muszę pracować. Nie wiem czy mnie rozumiecie. Może uważacie, ona ma świetnie, nie pracuje, mąż robi zakupy, siedzi w domu, tylko zajmuje się dziećmi, sprząta, gotuje i narzeka. Mąż tak uważa i dziwi się, że nie jestem szczęśliwa.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
takie rzeczy omawia sie przed slubem. my mielismy wspolne konto 4 lata przed slubem. jak tylko zamieszkalisy razem to je zalozylismy. taka byla nasza decyzja, wspolne zycie wspolna kasa i wydatki
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my założyliśmy wspólne konto po ślubie :) nie wyobrażamy sobie, żeby mogło być inaczej :]


ja też teraz jestem bez dochodów - już na urlopie wychowawczym... gdyby mój Mąż wyjeżdżał mi z tekstami "to moje pieniądze" itp. - to już nie byłby moim Mężem...
po pierwsze - jesteśmy małżeństwem, wszystko mamy wspólne :)
po drugie - to, że siedzę w domu nie oznacza, że jestem na wakacjach... "samo się" nie ugotuje, nie popierze, nie zajmie dzieckiem, nie pozmywa itd. więc ja również pracuję - tylko w domu...
nie wyobrażam sobie proszenia Męża, żeby kupił mi podpaski, dezodorant, majtki itd. - bo ja nie mam dostępu do pieniędzy... to jest dla mnie jakiś chory układ... moja była sąsiadka miała coś takiego w pierwszym małżeństwie(z pływającym Mężem)... wyliczał Jej pieniądze co do złotówki... a na "ekstra" wydatki (rajstopy, bieliznę, podpaski, kosmetyki, coś dla córki) musiała Go prosić o kasę... nie są małżeństwem od jakiś 11 lat ;) teraz ma "normalnego" męża :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
zapomniałam dopisać - co to za małżeństwo bez zaufania???? to po co jesteście ze sobą?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
coś w tym jest co napisałaś, my też mieliśmy wspólne konto przed ślubem, choć nie mieszkaliśmy wspólnie, to jest kwestia zaufania i oceny charakteru człowieka zanim się z nim zwiążę.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Gdybym tylko mogła cofnąć czas... Nie mogę od niego odejść, bo niby gdzie, nie mam na wynajem mieszkania, nie mam dochodów. Nie myślałam, że stracę pracę, 10 lat pracowałam w tej firmie. Gdy miałam środki na koncie, nie myślałam co by było gdyby. Kiedyś taki nie był mój mąż. Teraz im więcej zarabia, tym jest gorzej, dziwne, co?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My mamy jedno konto wspólne, oboje my mamy dostęp przez Internet i dwie karty do bankomatu. Nie wyobrażam sobie innego rozwiązania. Znam małżeństwa które maja osobne konta i jest to dla mnie dziwne :/ w czasie zakupów dyskutują za co kto zapłaci wiadomo jak jest wszystko fajnie w związku to luz ale jak zaczynają się kłótnie to później jest problem z pieniędzmi i opłatami :/ ale takie sprawy jak dla mnie powinno się przedyskutować na początku związku
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Nieciekawa sytuacja - ja mam identyczną w rodzinie - i to naprawdę potrafi rozbić związek...
Jeśli teraz nie uda Ci się z mężem porozumieć, potem będzie tylko gorzej :(

u nas w małżeństwie każdy ma konto osobne, ale oboje znamy swoje hasła do kont internetowych, przelewamy pieniądze w zależności od potrzeb, jak potrzebuję na coś kasę,zawsze dostaję od męża, bez najmniejszego marudzenia...I zawsze więcej mi wciska, niż potrzebuje ;)
z resztą już przed ślubem nie było podziału na "moje" i "twoje". wszystko było wspólne, wspólnie kupiliśmy auto itp. Niejako nam przyszło to naturalnie.Może też ma znaczenie kwestia charakterów.
[url=www.nawieszaczku.pl]image[/url]
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Uważa, że powinniście podzielić role.
Obecnie Ty nie pracujesz, więc powinnaś to Ty robić zakupy, a nie mężowi jak nastolatkowi robić listę co potrzebujesz.

To Ty jako kobieta wiesz czego brakuje w domu :)

Nie wiem czy uda Ci się przekonać męża do wspólnego konta, choć strasznie to przykre co piszesz :( ale po latach ciężko zmienić nawyki męża :(

Może wytłumacz mu, że nie możesz go wciąż prosić o pieniądze, bo jest Ci niezręcznie. To tak jakbyś rodziców prosiła o kasę na lody za dzieciaka.

Może lepiej niech mąż przelewa Ci na konto jakąś sumę w miesiącu za którą Ty będziesz robić zakupy do domu, jakieś przyjemności dla siebie i dzieci ??

Przecież w końcu dojedzie do tego, że mąż będzie miał urodziny, a Ty powiesz
"Kochanie daj mi 100zł bo chcę Ci prezent kupić " :)

Jesteście dorośli, macie dzieci i zaufanie to podstawa, a męża zachowanie jest bardzo nie fair :(
Sama nie wyobrażam sobie, żebym musiała prosić o pieniądze męża.

U nas wygląda to tak, że mamy podzielone obowiązki gospodarowania pieniędzmi i wydatkami.

Robimy tak, żeby każdemu z nas zostawały jakieś pieniądze na przyjemności, bądź odłożeniu paru złotych na "czarną godzinę"
https://www.facebook.com/groups/200268143516906/?fref=ts

Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jedno konto wspólne i nie wyobrażam sobie żeby w małżeństwie był podział na "moje" i "twoje" pieniądze ani tym bardziej,żebym musiała prosic o każdy grosz.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
osobne konta ale i tak wszystko jest "nasze" :)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My mamy kilka kont, jedno wspolne i kilka firmowych. Firmowych nie ruszam, bo to nie moja dzialka i nie wiem jakie oplaty i kiedy sie robi. Po oplaceniu kosztow, reszta jest i tak na naszym wspolnym. I mimo, ze aktualnie tez tylko maz zarabia to ja mam wyrobione karty kredytowe i bankomatowe do tej kasy. Kupuje kiedy chce i co chce. Maz tak samo. Wydatki konsultuje z mezem albo przed albo po zakupach ;)) .
Gdy ja zarabialam wiecej to tez kasa byla wspolna, gdy ja dostawalam duze sumy pieniedzy od rodziny- tez wspolne, od dluzszego czasu maz zarabia duzo wiecej, lub tylko on i tez jest to wspolne. Wspolne konto mielismy praktycznie od poczatku zwiazku, od razu mieszkalismy razem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Więc nie żyję na innym świecie? Bo już odchodziłam od zmysłów, czy mam rację? Z waszych opinii wynika że pieniądze są wspólne i w większości wspólne konto. Uspokoiłam się, że racja leży po mojej stronie, tylko jak męża przekonać do tej opinii... Jestem już zmęczona.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
u nas jest tak ze konto ma tylko maz i tam ma przelana kase z pracy natomiast ja dostawalam kase do reki z pracy wiec nigdy konta niepotrzebowalam i nie mialam. Uzgodnilismy poslubie ze skoro ja dostaje kase do reki to zyjemy z mojej pesji a jego na koncie odkladamy. Oczywiscie niestarcza mojej pensji na wszystko w miesiacu ale jak kasa sie konczy jedziemy do bankomatu i wyciagamy tyle ile nam potrzeba i obojetne czy on czy ja. Z niczego niemusze sie tlumaczyc nawet jak kupuje cos ekstra dla siebie pracuje tak samo wiec i on ma prawo cos sobie kupic. Uwazam ze uklad jest wlasciwy ustalamy razem na co zbieramy kase no a potem to kupujemy. Teraz jestem na zwolnieniu bo niedlugo rodze pieniazki z zusu tez mi przynosi listonosz a nie przelewaja na konto no i robimy tak samo jak wczesiej. Niechcialabym tak miec jak ty mimo wszystko takie wydzielanie niszczy zwiazek.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
hmmm, mamy kilka kont , zadnego wspolnego, razem juz jestesmy 11.5 lat, jakos nigdy nie przychodzilo nam to do glowy, wydatki dzielimy, ale w ten sposon, kredyt na dom on, ja zycie itp...teraz bede na rzadowym macierzynskim, zmniejsza mi sie dochody brutto i co miesiac przelew na zycie, ale jak cos chce to nie ma problemu...

ps.nie mamy wspolnych kont ze wzgledow podatkowym, po prostu nam sie to nie oplaca...
image


image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Może mężem trzeba potrząsnąć, zbuntować się, postawić sprawę jasno. Niech się obraża, a Ty nie popuszczaj, bo żyjesz w chorym układzie który do niczego dobrego nie prowadzi.

Wspólne to wspólne... a tak powinno być w związku.
Czy mąż chciałby żebyś Ty mu wydzielała kasę ?
Kij ma dwa końce, różnie w życiu bywa. Nie powinno być czegoś takiego jak
"To moje pieniądze"

Ja zawsze mówię, NASZE mieszkanie, choć formalnie jest tylko moje.
https://www.facebook.com/groups/200268143516906/?fref=ts

Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wydzielanie niszczy związek, bo kłócimy się o pieniądze, a raczej o to, że ja ich nie mam, bo on ma, bo on pracuje. Mąż, że ja jestem pazerna. Przydałby się remont pokoju, gdybym ja miała pieniądze to był "zrobiła" remont. On nie potrzebuje remontu, a zresztą to jego mieszkanie, nie wiem już sama, co myśleć.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Postaw mu warunki, bo tak się nie da. Zapytaj o co mu chodzi, czy sprawia mu przyjemność, jak Ty musisz się o coś prosić ??
Wrrrr, niektórym facetom trzeba mówić strasznie dużym literami :)
https://www.facebook.com/groups/200268143516906/?fref=ts

Zapraszam grupa zamknięta, sprzedaż ubranek dziewczęcych
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mąż ma konto jeszcze z czasów kawalerskich do którego ja od samego początku jestem upoważniona, na to konto wpływa wypłata jego, ja również mam swoje konto na które wpływa moja wypłata, mąż nie chciał mieć do niego dostępu. Z obu kont pieniędzmi dysponuję ja i mąż pomimo tego, że ma kartę itd, nie korzysta z nich. Ma dodatkowe konto, na które wpływa jego premia i jakieś dodatkowe dochody. Jeżeli zdarzy się jakaś sytuacja, że potrzebuje pieniądze z wypłaty to mówi, że wyciąga, umowę mieliśmy taką, że ja mam wypłaty do dyspozycji, reszta tzn jego premia, i dodatkowo zarobiona kasa mnie nie interesują. Uważam, że tak jest ok. Nikt z nas nie musi się tłumaczyć na co wydał ile itd. Mąż często kupuje mi prezenty itp i mówi, że głupio by mu było wydawać na to kasę, która jest przeznaczona na dom i nasze potrzeby. Większe wydatki typu zmiana samochodu, zakup mebli konsultujemy i uzgadniamy.
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Współczuje Ci, nie wyobrażam sobie, żebym miała prosić męża o kasę np. na fryzjera, kosmetyczkę itp.
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Liluś, też bym tak chciała, mój mąż też ma konto z czasów kawalerskich ale ja nie mam do niego dostępu, nie znam pinu, nie mam karty. Było dobrze, gdy ja miałam środki na swoim koncie, można by tak powiedzieć, że moja wypłata była na potrzeby moje i dzieci, nigdy nie pytałam czy mogę kupić buty, czy bluzkę sobie czy dzieciom. jego wypłata szła "na życie". Ja chciałam męża do mojego upoważnić ale on stwierdził, że nie potrzebuje moich pieniędzy.
Najgorsze jest to że on ma jakiś uraz na punkcie bycia tzw. pantoflarzem i w jego mniemaniu mój dostęp do jego? pieniędzy spowodowałby to, że czułby się kontrolowany przeze mnie. A to typ pan i władca. Przecież rownorzędne korzystanie przez małżonków z konta nie oznacza bycia pantoflarzem, cokolwiek to jest.
Chociaż czasami chciałabym mieć męża pantoflarza, który by liczył się z moim zdaniem i moimi odczuciami, bo gdy ja próbuje się wypowiedzieć na temat chociażby tego wspólnego konta, to on krzyczy, że nie będę mu mówić co on ma robić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 1
Mój mąż nie jest pantoflarzem, ma swoje zdanie, ale nie interesuje się wydatkami na dom. Jedynie jak mu wpłynie niższa wypłata, to pyta czy wystarczy, czy ma przelać kasę ze swojego konta, chociaż nie zdarzyło się, żeby musiał przelewać swoją kasę. On jest tak nauczony z domu, u niego również był taki podział. Zresztą jak jego rodzice dają nam w prezencie kasę, czy tak bez okazji, to dają ją mi, bo jego mama wychodzi z założenia, że w domu pieniędzmi dysponuje kobieta. Dzięki takiemu podziałowi nikt nie jest od nikogo zależny, ale jednocześnie każde z nas ma pieniążki na swoje przyjemności.
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja tez mialam takiego meza wszytsko bylo jego bylo to bez sensu jestem po rozowodzie a on nawet na swoim dziecku oszczedza to jakbym byla z nim to umarlybysmy z glodu
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Napisałaś: "Więc nie żyję na innym świecie? Bo już odchodziłam od zmysłów, czy mam rację? Z waszych opinii wynika że pieniądze są wspólne i w większości wspólne konto. Uspokoiłam się, że racja leży po mojej stronie, tylko jak męża przekonać do tej opinii... Jestem już zmęczona."

Wydaje mi się że Twoje rozumowanie idzie trochę w złym kierunku. Nie ma czegoś takiego jak "ja mam rację", nie w kwestii pieniędzy.
Wszystkie Dziewczyny, które odpowiedziały że mają wspólne konto, napisały że ustalili tak na samym początku, czasem jeszcze przed ślubem.

Uważam za niesprawiedliwe z Twojej strony oczekiwanie że teraz mąż zechce wspólnego konta-przecież przez poprzednie lata mieliście osobne i jeśli nawet Ci to przeszkadzało to nie na tyle aby naciskać na zmianę.

Uważam ze wygarnianie mężowi że "według prawa pieniądze są wspólne" jest trochę poniżej pasa-małżeństwo to nie kontrakt.

I nie napisałaś jeszcze jednej bardzo ważnej rzeczy-czy mąż kiedykolwiek Ci odmówił? Czy kiedykolwiek jak poprosiłaś o buty czy o cokolwiek innego powiedział "nie"?

Może mąż zarabia mniej niż Ci się wydaje-napisałaś że nie wiesz ile. Może sytuacja gdzie tylko on musi utrzymać rodzinę jest dla niego ciężka.
Nie wiem czy Twój mąż wiedział ile zarabiasz. Jeśli On tego nie wiedział, a widzi że w krótkim okresie po utracie pracy Ty nie masz pieniędzy, może wywnioskować że nie jesteś osobą oszczędną, a przecież jak sama napisałaś On lubi "kumulować pieniądze"-może właśnie na taki ciężki okres gdzie tylko on zarabia.

Zapewne wyszło że bronię Twojego męża, ale przedstawiłaś sytuację tylko z 1 strony-chcesz mieć dostęp do Jego pieniędzy bo chcesz czy bo według prawa są wspólne (sorry, bardzo rozbawił mnie ten tekst), ale napisałaś też że nie brakuje. Może wystarczy ustalic z mężem żeby przelewał/dawał Ci trochę żebyś po byle bułki nie dzwoniła żeby on kupił.

Aha i żeby nie było-my założyliśmy wspólne konto 2 lata przed ślubem, (po 4 miesiącach "bycia" razem) na początku przelewaliśmy co miesiąc okresloną kwotę żeby idąc do kina/restauracji nie zastanawiać się czyja teraz kolej płacenia, od czasu jak zamieszkaliśmy razem prawie całe swoje pensje tam przelewamy, od ślubu wszystko.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
wynagrodzenie jedengo z malozonkow podczas gdy drugi jest bezrobotny wchodzi w sklad majaktuk wspolnego małżonkow
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
współczuje sytuacji

jeszcze przed ślubem (a znaliśmy się b. krótko) od samego poczatku mąż przelewał mi pieniądze/swoją wypłatę na nasze konto w kraju, od zawsze ja pilnuje opłat i ja zarządzam naszymi kontami (mamy dwa, a ja mam jedno z czasów panieńskich) tylko ja mam karty kredytowe, płatniczą ona ma jedną, ale nawet nie korzysta i co śmieszne zarabia dużo więcej ode mnie, a to ja mu "wydzielam" hi hi na wydatki, on nawet nie zna haseł do internetu i nie czuje się z tego powodu pokrzywdzony, ufa mi i wie, że ja wszystkiego dopilnuje :)

acha po ślubie kilka lat nie pracowałam, owszem źle się z czułam bo nie miałam swojej kasy, starałam się jak najmniej wydawać na swoje przyjemności, ale mój mąż nigdy niczego mi nie żałował i nawet w tym czasie to ja robiłam dalej przelewy, zakupy itp.

mój mąż nie jest pantoflarzem, taki układ nam pasuje i tyle :)
http://www.slubnemarzenie.com.pl
Kartki i zaproszenia okolicznościowe dla dzieci i dorosłych
min. na Chrzest, I Komunię, urodziny, rocznice.
Zaproszenia, zawiadomienia, zawieszki, winietki itd. na ślub
Ślubne dekoracje kościołów i sal weselnych
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
też współczuję i szczerze mówiąc nie rozumiem takiego podejścia moje i tylko moje, teraz jesteście małżeństwem i to jest wspólne. Intercyzy nie podpisywaliście?
my mamy jedno wspólne ale i swoje osobne ale dlatego,że nie było jakoś czasu,zeby polikwidować i tak zopstało. Tylko,że ja to bym chciała żeby mąż trochę zajmował się sprawami finansowymi ale on kompletnie nie ma głowy do pieniędzy:) U nas wszystko wspólne, wypłacamy z tego konta, na którym jest. Przez to mamy problemy z kontrolowaniem wydatków no i taka prawda, kto trzyma ten ma ale nie powinno być ani w jedną ani w drugą przegięcie, a takie stanowisko męża to chyba z czasem moze doprowadzic do rozwodu czego nie życzę....ale pociąga to za sobą rózne konflikty problemy i tak cegiełka do cegiełki......
image
fotografia ślubna, chrzciny, ciąża,rodzinnie- http://www.betrisa.pl
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mysle, ze macie wiekszy problem niz "problem" z kontem.....
Nie wyobrazam sobie, zebym nie woiedziala ile pieniedzy na koncie ma moj mąż... i zeby wydzielal mi na waciki...

My mamy osobne konta, co nie znaczy, ze nie znamy ich stanu i wydajemy pieniadze za swoimi plecami.
Ja pracuje, maz rowniez. Maz z racji, ze wiecej zarabia :) placi za nianie i placi za wszystkie rachunki. Reszte czyli zakupy robimy na zmiane, kto jest w sklepie ten placi. W razie potrzeby przelewamy pieniadze z konta na konto.
Nie tlumacze sie mezowi jak ide do fryzjera czy kupuje sobie cos na allegro.. Maz rowniez ma swoje wydatki...
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Temat kasy jest cholernie trudny. I w niektórych przypadkach wymaga wiele godzin rozmów:)

U nas też tak było że potrzebowaliśmy czasu żeby wszystko ustalić. I mimo że jesteśmy małżeństwem mamy osobne konta. Na początku chciałam mieć jedno wspólne ale mąż nie chce się na to zgodzić. Suma summarum wypracowaliśmy sobie kompromis. Każde ma swoje konto ale kasę traktujemy jak wspólną. Ja wiem ile mąż zarabia i ile ma pieniędzy na koncie, znam do niego hasła itp i odwrotnie. Wspólnie ustalamy ile mamy pieniędzy i ile chcemy/możemy z tego wydać uwzględniając nasze przyjemności.
Jako że ja siedzę teraz w domu, robię zakupy i siłą rzeczy wydaję więcej pieniędzy jak kończy się kasa na moim koncie mąż mi przelewa dodatkowe pieniądze - bez marudzenia i pytania się na co. Po prostu mają być u mnie na koncie i tyle:))

Myślę też że pewne schematy postępowania z pieniędzmi w małżeństwie wynosi się z domu. U mnie w domu pracował tylko tata i kasa jest wspólna - tata nic mamie nie wydziela mama może robić z pieniędzmi co chce - dla mnie więc taki model był czymś naturalnym.
U mojego męża natomiast każde z rodziców zawsze pracowało i mimo że rodzice są już na emeryturze każde z nich ma swoje konto i do dzisiaj dyskutują o kasie - a ja kupiłem to a ty kupiłaś tamto. Brrrr.
My spotkaliśmy się gdzieś w połowie drogi i najważniejsze że każde czuje się bezpiecznie i ok w tej sytuacji.

Tak więc rozmowa, rozmowa i jeszcze raz rozmowa i kompromis a nie upieranie się przy swoim - takie jest moje zdanie.
imageimage
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my jeszcze przed ślubem założyliśmy sobie wspólne konto i nadal tak jest. Nie wyobrażam sobie wydzielania kasy przez którakolwiek ze stron ;/
image
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My mamy wspolne konto od paru lat,a małzenswtem jestesmy od roku.
Oczywiscie nie wyobrazalne dla mnie jest ze kazdy ma osobno.
'U mnie jest taki przypadek w rodzinie i c tego powodu sa zawsze kłótnie miedzy małzonkami;/
image.
[url=http://www.suwaczek.pl/][img]
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My mamy wspólne konto od roku, przy kredycie dopiero założyliśmy. Wcześniej mieliśmy osobne, ale też było ok.nigdy nie bylo problemu kto za co płaci, bo kasa była wspólna.Mój mąż zarabiał dużo więcej i sam pytał czy potrzebuje kaskę np. Dzisiaj to mi przyniesie wracając z pracy, jak ja siedziałam z małym w domu, sam myślał o tym że przeciez siedzac w domu tezmamy jakieś potrzeby i poprostu zawsze przynosił kaskę jakbym na coś potrzebowała. Współczuję CI takiego układu.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
powiem Ci tylko tyle ze bedzie coraz gorzej tak jak u mnie bylo kogos takiego bedziesz prosic o pieniadze na paczke podpasek.Znam z autopsji
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ale dlaczego osobne konta w malzenstwie maja oznaczac, ze jest jakies chowanie i wydzielanie kasy....

Tak jak pisalam, my mamy osobne bo tak jest nam wygodniej, nie mamy zadnego kredytu wiec wspolne konto nam poki co nie potrzebne.
Wiem doskonale jaka wyplate dostaje moj maz, on wie o mojej. Wiem o premiach i nagrodach. Na kazdym z naszych kont mamy po subkoncie, na ktorym odkladamy nasze premie i nagrody (ja na swoim, maz na swoim). Na jednym koncie dla mnie byloby zamieszanie :)

Z tych odlozonych pieniedzy planujemy potem jakies wieksze zakupy lub wakacje wspolne :) Absolutnie sa to NASZE oszczednosci tylko na dwoch osobnych kontach.
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja też uważam że osobne konta to nie koniec świata.
Liczy się podejście do pieniędzy które się na nich znajdują i szacunek do siebie na wzajem.
Mimo że my mamy osobne konta to traktujemy pieniądze jak wspólne i tak jak pisałam wspólnie ustalamy na co je wydajemy.
Nie wyobrażam sobie żeby np. mój mąż wydał na coś jakaś większa kasę bez konsultacji ze mną tylko dlatego że ma swoje konto i zarabia więcej. Zawsze dyskutujemy o większych wydatkach i wspólnie ustalamy czy nas na to stać czy nie. I szanujemy wspólną decyzję.

Aaa i bywa też tak że nie którzy nie potrafią gospodarzyć pieniędzmi. Ja wiem że jakbym miała na koncie więcej kasy to pewnie bym ją wydała:) Albo bym się nie zastawiała nad wydatkami. A tak jak wiem ile mam do wydania i tyle mam na koncie to potrafię się lepiej zorganizować:)))

Nie ma idealnego rozwiązania. Bo można mieć wspólne konto a mąż i tak będzie robił awantury o każde 2 zł.

Więc ja nie narzekam na swoją sytuację:)))
imageimage
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mąż cie zostawi a ty nie będziesz mieć ani złotówki oszczędności a sędzia powie że ten jest właścicielem czyje nazwisko widnieje na rachunku. Uważaj bo możesz dziadowac kiedys
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak poinno być każda wie, a rzeczywistość jest zupełnie inna. Znam faceta który kocha pieniądze mieć. Po dwudziestu kilku latach wspólnego małżeństwa mieszkają "razem ale osobno". Mąż sobie, żona sobie. Z tego co piszesz, historia bardzo podobna, nawet z tym remontem.
Jeżeli pytasz się co zrobić? to ja poszukałabym pomocy. Jest teraz sporo organizacji które pomagają kobietą. Na początku wzmocnią Cię psychicznie, poukładasz sobie w głowie co chcesz, czy ratować małżeństwo, czy może wybierzesz inną drogę...
Trzymam za Ciebie kciuki, życie czasami jest trudne i nie przejmuj się radami, że trzeba to był uzgodnić przed małżeństwem.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My mielismy podobną sytuacje przed slubem. Dostawalam dwa razy w tygodniu okresloną kwotę, i mialo mi starczyc. Ja z tych pieniędzy robilam zakupy, kupowalam rzeczy do domu, sobie itp. Czesto nie starczalo, albo musialam kombinowac. Maz mial swoje pieniadze w portfelu i tyle (konta nie ma, bo mu nie potrzebne, chce wiedzeiec ile ma pieniedzy w portfelu). Jakis czas pozniej, powiedzialam ze tak nie chce, i od tego czasu, biore tyle pieniędzy z jego portfela ile mi jest potrzebne w danym momencie. Zawsze go o tym informuję że biorę tyle i tyle, zeby wiedzial ile zostanie, natomiast nietlumacze się na co wydaje. Bo i po co? Na Twoim miejscu, pogadalbym z mezem, ze tak nie moze byc, nie bedziesz sie mu tlumaczyc na co wydajesz - bo masz swoje intymne potrzeby.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
współczuję Ci
ale dziewczyny,łatwo móiwć trzeba było ustalić przed ślubem, trzeba pogadać
ale czasem to nie jest łatwe
bo ten ktoś nie chce rozmawiać,jest uparty, zawzięty z charakteru i samo gadanie to ma głęboko w d...
i wtedy pojawia się problem, bo sami możecie go nie rozwiązać...
U Was jak widać nie ma,że jesteście małżeństwem i teraz jest Wasze, a nie moje czy Twoje...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My jesteśmy razem 10 lat, a małżeństwem od 4 i mamy osobne konta. Wydatki podzieliliśmy proporcjonalnie do zarobków: mąż płaci raty i niektóre opaty, ja resztę opłat i codzienne wydatki na jedzenie. Większe zakupy robimy raz z mojego, raz z jego konta. Nie wyobrażam sobie, że mogłoby być inaczej! Każdy z nas potrzebuje przecież kasę na swoje indywidualne wydatki: ja na kawę z przyjaciółmi, ciuchy, kosmetyki, on na piwko, siłownię itp. Nigdy też nie było między nami zgrzytów z tego powodu. Uznaliśmy, że kasa jest wspólna i większe wydatki uzgadniamy ze sobą, ale jest na dwóch różnych kontach:-) Myślę jednak, ze gdyby jedno z nas nie miało pracy i dochodów, szybko założylibyśmy wspólne konto.
Trzeba tez pamiętać, aby upoważnić drugą osobę to swojego konta - w razie czego.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mamy osobne konta.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Powiem ci jedno ze swoich obserwacji bo znam taka pare. Sa juz w sumie w wieku emerytalnym straszne to jest dziela wszystko na pol daje jej ewentualnie jakas kwote na jedzenie reszta dla niego. To nic ze sa jakies rozne wydatki w miesiacu czy trzeba zrobic remont cos sie zepsuje ktos ma urodziny go to nieinteresuje mu to sprawi. Lepeij zbierac na swoje przyjemnosci to nic ze sie chata sypie a jak masz zaprosic gosci to ci wstyd tzn. jej bo jemu to niebardzo. Razem o wiele wiecej by zdzialali a tak to lipa tylko sie kluca ja to kupilam ty tamto ty sknerujesz ciagle itd. Czasem jest to niedozniesienia i tak jest od poczatku jedynie co dobrze to ze pracowala i dzieki temu teraz ma emeryture i jakas kase swoja tak to niewiem co by bylo. Napewno juz tylko gorzej bo tak jak mowicie pros go o kase na bluzke kosmetyk straszne zalosne. Nieidzie juz raczej nic z tym zrobic tylko sie mecza a narzekan jej to juz czasem tez nieidzie sluchac koniec koncow juz raczej u nich nic sie niezmieni;/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
powiem Ci, że to patowa sytuacja i pomimo rozmów abolutnie tego nie zmienisz
znam takie 2 przypadki, na chwilę poskutkowało a póxniej znowu tak było, wydzielanie pieniędzy, brak dostępu do konta. Para ma troje dzieci i ona jak robi zakupy to musi oddać resztę choćby to było 10 zł.
sama sobie niczego nie kupuje, kupują jej często ciuchy jej rodzice.
kosmetyk dostaje tylko na urodziny albo na święta
mąż kuzynki nie żałuje na jedzenie tylko, na rzeczy i zabawki dla dzieci
jak kuzynka coś chce sobie kupić albo iść do fryzjera to nie może, bo "nie zarabia"
to nie jest problem związku, ani braku dogadania sprawy
po prostu ten facet ma taki problem, czuje się obarczony obowiązkiem utrzymania rodziny i kitra na koncie na czarną godzinę, z resztą jego starzy tak samo żyli, na zasadzie wydzielania i minimalizmu, choć zarabia potężne pieniądze

no tak niektorzy już mają, włącza im się kontroler i sprawa nie do ruszenia

jak kuzynka pracowała to kupowała co jej trzeba, do domu też zakupy, jak musiała się zająć dzieckiem to kranik się zakręcił i koniec
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
współczuję:( dla mnie sytuacja niewyobrażalna... mamy osobne konta i pewnie tak zostanie, ale kasa jest wspólna, nie rozliczamy się kto za co płaci, są rachunki to się je opłaca i nie wnikam kto kiedy to zrobi. taki temat u nas nie istnieje, jak któreś z nas potzrebuje pieniędzy a np. nie ma to drugie mu po prostu daje. myslę, że to zdrowy układ.

nie mam pojęcia co bym zrobiła na twoim miejscu - jedno jest pewne - koniecznie bym poszukała pracy, jakiejkolwiek.

poza tym małżeństwo niby nie kontrakt,ale jednak... i wszystko co nabyte podczas jego trwania jest wspólne, także pensje. prawnie masz więc prawo korzystać z pensji męża.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
też mamy osobne konta, nie mam dostępu do konta męża, ale po prostu pytam ile mamy pieniędzy i wtedy słyszę odpowiedź, nie potrzebuję go sprawdzać.
Ja robię wszystkie zakupy do domu, tankuje auto itp, dlatego moja kasa dosyć szybko się kończy, a wtedy biorę pieniądze od męża.
Ze dwa razy mieliśmy sprzeczki, że za dużo wydaje, wtedy zaproponowałam mu, żeby on zaczął robić zakupy i zorientował się w cenach, bo lubi dobrze zjeść i lodówka zawsze jest pełna, no i wtedy odpuścił.
Jak chcę sobie kupić coś do ubrania, czy jakieś kosmetyki to po prostu to robię, nie tłumaczę się z niczego, ale to działa w dwie strony, mąż też lubi sobie kupić coś to ubrania i robi to dosyć często, a ja nigdy go nie krytykuje, że wydał za dużo.
image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ach najgorsze sa klotnie o kase... My cale szczescie ich nie mamy - kasa poki co jest (odpukac!) i jakos nigdy nie musielismy o pieniadzach szczegolnie dyskutowac. Ja NIECIERPIE rozmawiac o pieniadzach! Nigdy nie mielismy wspolnego konta - kazde z nas ma swoje i jak dotad nie bylo takiej potrzeby zebym ja miala dostep do konta meza czy on do mojego. Kiedy trzeba cos kupic, czy jedzenie, czy sprzet czy cokolwiek innego to place albo ja albo on... Maz przebakiwal kilka razy po slubie ze wypadaloby zalozyc wspolne konto ale ja sie specjalnie nie kwapie... Eh juz taki ze mnie dziwak. Jakos nie usmiecha mi sie zeby maz mial wglad w to ile wynosil moj ostani rachunek od kosmetyczki czy ile wydalam w tym miesiacu na buty... No ale sporo sie teraz pozmienia bo spodziewamy sie dziecka.. Ja zamierzam zrobic sobie roczna przerwe w karierze - stac mnie na to, mam swoje oszczednosci... No ale moze w koncu dam sie namowic na to wspolne konto ;-)) Brrrr.....
No ale gdybym nie miala dochodu i oszczednosci, to maz powinien na mnie lozyc - laski nie robi! Tak naprawde to przeciez wykonujesz prace rowniez dla niego - opiekujesz sie Waszymi dziecmi, robisz mu jesc, pierzesz jego rzeczy itp.. Trywialnie rzecz ujmujac - nalezy Ci sie za to wynagrodzenie ;-)
Tara Marta urodziła sie 06/09/2010 o godz 10:17 ważąc 3,9 kg i mierząc 53 cm
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Osobiście nie jestem za wspólnym kontem ,bo sama się na tym "przejechałam" , ale chyba zaufałam nie tej osobie której powinnam ( do dziś spłacam długi za tą głupotę ), cięzko pracuję i wychowuję sama 2 dzieci . Porozmawiaj z męzem , może tobie się uda ,życzę Ci z całego serca . Po za tym uwierz w siebie , nie wiem jaki masz zawód , ale poszukałabym pracy . pozdrawiam .
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my mamy jedno konto i nie wyobrazam sobie żeby było inaczej
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
u nas tylko ja mam konto i mąż oddaje mi cała kase ale oczywiście to konto jest tylko na papierze moje bo oboje z niego korzystamy

popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
u nas jest tak,że konto jedno jest na papierku tylko moje, a drugie wspólne. Oczywiście do mojego konta mąż ma dostęp jak tylko tego chce ;) u nas też jest tak, ze auto jest na mnie, teraz nowy budujący się dom jest na mnie, mamy nawet rozdzielność majątkową ( ale to nie dlatego, że chcieliśmy tylko dlatego, że wymagał tego bank - ale to długa historia).Teoretyczne więc też wszystko jest moje, nie wyobrażam sobie jednak aby mój T nie miał do czegoś dostępu. Bardzo źle się z tym czuję, że dom i działka są na mnie i na pewno jak tylko będę miała możliwość to go do tego wszystkiego dopiszę!

mam koleżankę w podobnej sytuacji co Ty, mąż wydziela jej pieniądze, chodzi na zakupy z kartką od niej, zostawia jej 200zł na tydzień i ma jej starczyć na wszystko poza spożywką, czyli chemia, rzeczyy dla dziecka i takie tam. I też się ciągle o to kłócą.. może rzeczywiście postaraj się znaleźć jakąś pracę, nawet dorywczą, tak tylko żebyś miała na własne potrzeby. Swoją drogą mogliście porozmawiać o tym przed ślubem, bo ja np. nie umiałabym tak życ - lubię być choć troszkę niezależna. choć nie powiem, u mnie to też mąż zarabia duże pieniądze, a ja takie na bieżące wydatki.

Jestem Mamą Aniołka [*] + 24.05.2011 (9tc) - Oleńka...
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mamy oddzielne konta, ale jesteśmy nawzajem do nich upoważnieni - każde z nas ma dostęp do konta tej drugiej osoby, robimy przelewy, wypłacamy w zależności od potrzeby. W ko ńcu do wspólna kasa, tak jak wspólny dom, dzieci i życie.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
My mamy wspólne konto. Przed ślubem miałam swoje, mąż swoje. Ja swoje zamknęłam - bo to studenckie jeszcze było. Po ślubie mąż oświadczył mi, że na taki dzień zaprosił przedstawiciela banku, żeby załatwic formalności odnośnie konta, tak, bym była współwłaścicielem. Mi specjalnie na tym nie zależało, bo wiedziałam, że mąż nigdy nie będzie robił problemu jeśli chodzi o kasę. Znamy się tyle lat, że tego byłam pewna. Ale mąż chciał. Stwierdził, że skoro jesteśmy małżeństwem, to mam czuć że teraz wszystko wspólne a nie moje, jego, zwłaszcza że zawsze lepiej zarabiał ode mnie. Od jakiegoś czasu nie mam dochodów (wychowawczy) ale sytuacja się nie zmieniła. Konto wspólne, dochody też. Nigdy nie wyliczał mi mąż pieniędzy, nie rozliczał z zakupów. To predze ja czasami pomarudzę, że za dużo wydał (moja mama mówi, że nie mam tak robić, bo on może wydawać skoro sam na to pracuje) ale mąż tylko się uśmiecha (mimo że ja czasami jestem zła) i mówi, że pieniądze są tylko środkiem do życia, wspólnym, potrzebnym ale tylko środkiem i nie mam gderać. Zazwyczaj przestaje gderać :) Chyba przez ten jego uśmiech hihi.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
my juz wspólne konto mamy z 7 lat, chociaz małzenstwem jestesmy niecały roczek ;)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Mamy osobne konta, ale ze względów kredytowych dopiszę niedługo narzeczonego do swojego konta jako współwłaściciela. Nie ma to dla mnie żadnego znaczenia, wręcz wolę mieć osobne konta - ale los.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
dla mnie-utracjuszki wspólne konto oznaczałoby śmierć głodową :)
a na poważnie, mamy osobne konta, ale każde z nas ma upoważnienie. umówiliśmy się że ja robię opłaty i jedzenie a mąż resztę (kredyty, zakupy do domu). dla mnie tak jest lepiej
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
mamy wspolne :) zaraz po slubie zalatwilismy formalnosci :0 nie wyobrazm sobie zeby maz wydzielał mi pieniadze i zebym nie miala dostepu do konta:)
Ślub cywilny
image

Slub Kościelny

image
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

My mamy trzy konta. Każdy ma swoje i jedno mamy wspólne. Do każdego konta jest też otwarty rachunek oszczędnościowy.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

My z mężem do tej pory mięliśmy osobne rachunki. Ale z racji tego, że warunki korzystania - jak i same konta - szybko się zmieniały, postanowiliśmy na jeden wspólny rachunek (łatwiej wszystko "ogarnąć"). W sumie na początku się wahaliśmy, ale teraz po prawie pół roku, możemy powiedzieć, że w naszym przypadku takie rozwiązanie się sprawdziło. Gdyby ktoś miał podobne wątpliwości, warto przeczytać artykuł na tym blogu https://przyjaznebanki.pl/konto-dla-dwojga/
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
Świetnie rozumiem, bo mam identycznie tylko ,że szczęście,że pracuję, ale wszystko jest tak drogie,ze moha wyplata nie starcza mi na cały miesiąc i wtedy trzeba iść u łaskawie męża poprosić.on twierdzi,ze nie mam nam przyjść jak proszę o wspólne konto wielki problem dla mnie to strasznie ponizajace , bo czuje się jak on by był jakimś sponsorem nie moim mężem od 13lat.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

Niechciana 3 ciąża (226 odpowiedzi)

Jestem mamą 2 dzieci. Mam synka w wieku 6 lat i córkę 2 letnią. Kilka dni temy dowiedziałam się,...

Karmienie MM - co ile? Czy może być częściej niż 3h???jak karmicie? (17 odpowiedzi)

Witam. Mój synek ma 3 tyg. Dokarmiam go MM. Po wypiciu butli 90ml nie wytrzymuje 3 h bez...

menu 9 i 10 m-cznego dziecka (10 odpowiedzi)

Mamusie, ciekawa jestem, jak karmicie swoje pociechy w tym wieku. Moj Synek niebawem skonczy 10...

do góry