Widok
Majaki-krew z pietki Sarce tez pobierano przy mnie.Natomiast trzy razy codziennie rano sprawdzano jej poziom billurbiny chcac sprawdzic czy zmniejszyla sie zoltaczka i ją zabierano z sali niewiem dokąd i przynoszono po jakichs 15 minutach.
Amelko- w szpitalu w wejherowie w salach nie ma zadnych pojemnikow/kartonow z jednorazowymi rekawiczkami.Pielegniarki rowniez przy mnie bynajmniej nigdy nie zalozyly rekawiczek.:(
Amelko- w szpitalu w wejherowie w salach nie ma zadnych pojemnikow/kartonow z jednorazowymi rekawiczkami.Pielegniarki rowniez przy mnie bynajmniej nigdy nie zalozyly rekawiczek.:(
co do robienia zastrzykow lub pobierania krwi bez rękawiczek to już granda nie z tej ziemi - na zaspie też czasem zabierają maluchy do pokoju pielęgniarek/zabiegowego - ale sama widziałam kilka razy jak pielęgniarki "obrabiały" tam dzieci w rękawiczkach. W każdej sali gdzie leżą kobiety są kartoniki z rękawiczkami jednorazowymi i za każdym razem gdy ktoś z personelu coś robił przy maluszku nakladał rękawiczki - nawet jak myli to w rękawiczkach - można było nawet samemu korzystać z tych rękawiczek - tak sobie teraz pomyślałam - bo były po prostu ogólnie dostępne
zresztą....zabierali mi dziecko kilka razy np na pobranie krwi i nawet niewiem czy zakladali przy tym chocby rekawiczki jakies.widzialam tylko na sali przy mnie jak pielegniarka przyszla zrobic szczepienie,to nie miala rekawiczek a to wedlug mnie skandal przy tak malych dzieciach.nie sluzy to napewno czystosci i higienie.
wiesz...gdyby kwestia istnienia tej bakterii na oddzialach byla faktycznie az tak spora to po pierwsze polowa rodzacych sie dzieci zalapalabym ją,a po drugie nie byloby tyle kontroli sanepidu itp w szpitalach....Tak wiec raczej nie jest to az tak powszechne i normalne...
Jesli sie okaze ze kolezanki corka ma to samo to bedziemy walczyc.nie dla pieniedzy tylko dla samego faktu...
Jesli sie okaze ze kolezanki corka ma to samo to bedziemy walczyc.nie dla pieniedzy tylko dla samego faktu...
Justi tak z ciekawości zaczęłam szukać na necie info o tej bakterii.. i niestety to co znalazłam nie napawa optymizmem - ta bakteria jest obecna praktycznie na każdym oddziale szpitalnym... obawiam się, ze sąd nic tu nie da, a szkoda tylko waszego czasu i nerwów...
dla zainteresowanych odsyłam do info:
http://www.bhp.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=376&theme=Printer
dla zainteresowanych odsyłam do info:
http://www.bhp.org.pl/index.php?name=News&file=article&sid=376&theme=Printer
Justi.... a jeszcze dzisiaj u fryzjera zachwalałam szpital w Wejherowie... bardzo mi przykro, że Was to spotkało, taka mała Sarka a tak się namęczyła... w sumie to nie żałuje teraz, ze nasz pediatra wysłał nas do szpitala, kiedy były jakieś wątpliwości, przynajmniej Kostek miał zbadany mocz i krew i wiemy, ze z nim wszystko ok...
trzymamy kciuki za małą Sarkę, a Tobie dużo sił życzymy, jeszcze troszkę i Sarka będzie rozdawać uśmiechy na lewo i prawo nie tylko z gołymi nóżkami ;-)
co do fryzjera... czuję się jak nowo narodzona, jak niewiele kobiecie potrzeba ;-) Kostek w tym czasie dał wycisk Babci, nie chciał spać i cały czas na rekach był noszony bo mama moja nie miała sumienia płaczącego zostawić go w wózku ani na minute :-) ach te Babcie :-)
gdybym miała takie słodkie paluszki jak Jasio tez bym je zajadała :-)
Kostek na szczepieniu dziś był bardzo dzielny, tylko chwilkę płakał jak piguła wbiła igłę, ale ogólnie od wczoraj jakiś taki mój Konstanty niespokojny jest... mam nadzieje, ze to tylko taki zły dzień, a nie coś innego... a waży 6850 :-) kawał chłopa :-)
trzymamy kciuki za małą Sarkę, a Tobie dużo sił życzymy, jeszcze troszkę i Sarka będzie rozdawać uśmiechy na lewo i prawo nie tylko z gołymi nóżkami ;-)
co do fryzjera... czuję się jak nowo narodzona, jak niewiele kobiecie potrzeba ;-) Kostek w tym czasie dał wycisk Babci, nie chciał spać i cały czas na rekach był noszony bo mama moja nie miała sumienia płaczącego zostawić go w wózku ani na minute :-) ach te Babcie :-)
gdybym miała takie słodkie paluszki jak Jasio tez bym je zajadała :-)
Kostek na szczepieniu dziś był bardzo dzielny, tylko chwilkę płakał jak piguła wbiła igłę, ale ogólnie od wczoraj jakiś taki mój Konstanty niespokojny jest... mam nadzieje, ze to tylko taki zły dzień, a nie coś innego... a waży 6850 :-) kawał chłopa :-)


