Widok
Mam dość !
Mam dość ! Mam dość bycia grubasem !
Nie mam z kim ćwiczyć, a jeszcze gorsze jest to, że choruję na depresję endogenną z zaburzeniami nerwicowymi o silnej somatyce i uporczywymi bólami psychogennymi, ale mam dość mojej nadwagi...
Mój mail : anmajmm@gmail.com
- Dla stałych bywalców tego forum i uszczypliwców - Leczenie już za mną i wszelkie terapie też ;) Na Srebrzysko nie wracam :)
Mam 28 lat i jestem kobietą - szukam koleżanki ;)
Nie mam z kim ćwiczyć, a jeszcze gorsze jest to, że choruję na depresję endogenną z zaburzeniami nerwicowymi o silnej somatyce i uporczywymi bólami psychogennymi, ale mam dość mojej nadwagi...
Mój mail : anmajmm@gmail.com
- Dla stałych bywalców tego forum i uszczypliwców - Leczenie już za mną i wszelkie terapie też ;) Na Srebrzysko nie wracam :)
Mam 28 lat i jestem kobietą - szukam koleżanki ;)
Powiem coś, co może być dla Ciebie szokujące i całkowicie niewiarygodne, ale dla własnego psychicznego spokoju muszę to zrobić - ćwiczyć można samemu:)
I ćwiczenia podobno pomagają w zwalczaniu depresji.
Jeśli zaś chcesz schudnąć to musisz mniej jeść niż spalasz, a jednocześnie nie jeść zbyt mało, by nie zmniejszyć sobie podstawowej przemiany materii.
Jeśli, jak twierdzisz, jesteś grubasem, to lepiej postaw na cierpliwość i nie próbuj pozbyć się tłuszczu w krótkim czasie. To wprawdzie możliwe, ale raz, że kosztem zdrowia, dwa, że łatwo później odzyskać kilogramy z nawiązką, i trzy - co najważniejsze - po szybkim chudnięciu zostają fałdy skóry, z którymi bez skalpela nic się nie da zrobić.
Jeśli chcesz zrzucić kilkadziesiąt kilo to myśl o procesie 10-20 letnim niż 1-2 letnim.
I ćwiczenia podobno pomagają w zwalczaniu depresji.
Jeśli zaś chcesz schudnąć to musisz mniej jeść niż spalasz, a jednocześnie nie jeść zbyt mało, by nie zmniejszyć sobie podstawowej przemiany materii.
Jeśli, jak twierdzisz, jesteś grubasem, to lepiej postaw na cierpliwość i nie próbuj pozbyć się tłuszczu w krótkim czasie. To wprawdzie możliwe, ale raz, że kosztem zdrowia, dwa, że łatwo później odzyskać kilogramy z nawiązką, i trzy - co najważniejsze - po szybkim chudnięciu zostają fałdy skóry, z którymi bez skalpela nic się nie da zrobić.
Jeśli chcesz zrzucić kilkadziesiąt kilo to myśl o procesie 10-20 letnim niż 1-2 letnim.
"Zrozumiał, że nie tylko był jej bliski, ale nie wiedział gdzie on się kończy, a ona zaczyna"
nie cwicz na wariata--popros o mały program ogólny na siłowni
moze byc np---bieznia i wcale nie zaczynaj od biegania--chod ..potem
szybki --niech pracuja tez rece i tułów..zwolnij ..potem znowu pryspiesz
jesli mas zproblemy ze zdrowiem -nie patrz na tych co obok ciebie cwicza
--dałambym ci 15 min bieznia i potem aeorobowy-10 minut,steper 10 min--na pierwsze dni i zajecia grupwe-2 lub 3 razy na tydzien
srednie tempo---bo na nim sie chudnie--ne cisnij wiecej bo to nie jest ani zdrowe ani niczeo na tm nie zyskasz
do zadyszki ,zwolnij zwieksz do wiekszej i utrzymaja troche
tak przez pare dni ---potem do tego co kaza na poczatku--ponad godzie---np bieznia pol godz ,aerobowy 15,20 z e zmian tempa i układu-to musiałabym pokazac --bo matoły nie wiedza ze na nim mozna roznie chodzic,stepe--tez--mozna na nim robic i posladki albo trojgłowy ..-to nie jest tylko wsiadanie i pompowanie
stepper jest zarabisty do rozruszania stawów biodrowo-krzyzowych--tam sa blokady wieszosci ludzi
tylko kto to na siłowni poazuje
miana i tempa i miejsca--dochodzisz do godziny conajmniej a lepiej 1,5 sredniego tempa---,konczysz na wolnym tempie--b wolnym--potem na roziaganie ,brzuszki
zmiana i urozmaicenie---
i da sie wytrzymac długo--a nie meczarnia i siodme poty biegania na biezni--a potem dziwne--ze pelno problemów z kregosłupami,stawami ,stopami,wiezadłami
to ma ci sprawiac przyjemnosc!
tym bardziej ze masz jakies psychiczne problemy--twoje endorfiny wzrosna i moze pozbedziesz sie kłopotu całkiem
ale twoim celem musie sie stac--lubie sie spocic i zmeczyc gdzie s w jakims ulubiony sporcie--a nie tylko schudnac!
nie bazuj tylko na siłowni
dla mnie to mordownia
basen,taniec,rower na dworzu---na powietrzu
na siłownie chodzi sie jak pogody nie ma
poza tym -to jest biznes!moda!
las,łaka rower i pare przyrzadów dragali z umiarem ,pompki --na drzewie dla kobiet i rozciaganie--do tego nie trzeba przyrzadów
wg mnie lepsze sa dla nas kobiet---zajecia grupowe--typu taniec,zumba salsa......--i całosciowe--obejmuja kazda partie mm
pilnuj sredniego tempa-bo na nim sie spala a nie na pełnym gazie!
uzbrój w cierpliwosc--bo bedzie wzrastałą masa miesniowa wiec
najprawdopodobniej powiekszysz sie ,mniej lub bardziej
na grupowe ze strechingiem,pilatesem i na mm brzucha
ale nie radze ci na ciezkie--to nie jest dla poczatkujacych
kittles i wszelkie wyscigi --daj se spokoj
łatwo o kontuzje u tych co nie robili lata nic lub mało
moze byc np---bieznia i wcale nie zaczynaj od biegania--chod ..potem
szybki --niech pracuja tez rece i tułów..zwolnij ..potem znowu pryspiesz
jesli mas zproblemy ze zdrowiem -nie patrz na tych co obok ciebie cwicza
--dałambym ci 15 min bieznia i potem aeorobowy-10 minut,steper 10 min--na pierwsze dni i zajecia grupwe-2 lub 3 razy na tydzien
srednie tempo---bo na nim sie chudnie--ne cisnij wiecej bo to nie jest ani zdrowe ani niczeo na tm nie zyskasz
do zadyszki ,zwolnij zwieksz do wiekszej i utrzymaja troche
tak przez pare dni ---potem do tego co kaza na poczatku--ponad godzie---np bieznia pol godz ,aerobowy 15,20 z e zmian tempa i układu-to musiałabym pokazac --bo matoły nie wiedza ze na nim mozna roznie chodzic,stepe--tez--mozna na nim robic i posladki albo trojgłowy ..-to nie jest tylko wsiadanie i pompowanie
stepper jest zarabisty do rozruszania stawów biodrowo-krzyzowych--tam sa blokady wieszosci ludzi
tylko kto to na siłowni poazuje
miana i tempa i miejsca--dochodzisz do godziny conajmniej a lepiej 1,5 sredniego tempa---,konczysz na wolnym tempie--b wolnym--potem na roziaganie ,brzuszki
zmiana i urozmaicenie---
i da sie wytrzymac długo--a nie meczarnia i siodme poty biegania na biezni--a potem dziwne--ze pelno problemów z kregosłupami,stawami ,stopami,wiezadłami
to ma ci sprawiac przyjemnosc!
tym bardziej ze masz jakies psychiczne problemy--twoje endorfiny wzrosna i moze pozbedziesz sie kłopotu całkiem
ale twoim celem musie sie stac--lubie sie spocic i zmeczyc gdzie s w jakims ulubiony sporcie--a nie tylko schudnac!
nie bazuj tylko na siłowni
dla mnie to mordownia
basen,taniec,rower na dworzu---na powietrzu
na siłownie chodzi sie jak pogody nie ma
poza tym -to jest biznes!moda!
las,łaka rower i pare przyrzadów dragali z umiarem ,pompki --na drzewie dla kobiet i rozciaganie--do tego nie trzeba przyrzadów
wg mnie lepsze sa dla nas kobiet---zajecia grupowe--typu taniec,zumba salsa......--i całosciowe--obejmuja kazda partie mm
pilnuj sredniego tempa-bo na nim sie spala a nie na pełnym gazie!
uzbrój w cierpliwosc--bo bedzie wzrastałą masa miesniowa wiec
najprawdopodobniej powiekszysz sie ,mniej lub bardziej
na grupowe ze strechingiem,pilatesem i na mm brzucha
ale nie radze ci na ciezkie--to nie jest dla poczatkujacych
kittles i wszelkie wyscigi --daj se spokoj
łatwo o kontuzje u tych co nie robili lata nic lub mało
Siema, mam 26 lat i choruję na nerwice lękową od jakoś 19 roku życia. Bolało mnie już chyba wszystko - jeśli chodzi o nerwobóle - ale leków staram się nie brać, łykam sporadycznie, z 30 tabletek starcza mi na rok - półtora. Kluczem do sukcesu jest uświadomienie sobie że to lęk nakręcą tą spiralę i jedyny słuszny lek to olanie tematu - im bardziej się nakręcasz tym gorzej. Jestem na diecie z przerwami - za mną już sporo - ale sporo przed mną. Waga startowa to 97kg, na chwilę obecną to 81kg przy wzroście 173cm.
Gdzie chodzisz na siłownię? Lubisz rower/rolki basen?
Gdzie chodzisz na siłownię? Lubisz rower/rolki basen?
@anmaj
dam Ci dobrą radę, za darmo, zastosujesz się - albo i nie... Twoja sprawa...
ćwiczenia są zdrowe, modelują sylwetkę - szczególnie ćwiczenia siłowe, poprawiają mięśnie -> a te również naciągają skórę przez co wyglądasz znacznie lepiej niż po prostu będąc chudą
ALE:
chudnie się W KUCHNI a nie ćwiczeniami...
żeby schudnąć musisz jeść mniej kalorii niż zwykle - nie mniej mniej, tylko mniej kalorii...
nie znaczy to, że masz chodzić głodna
po prostu jeść mniej kalorii...
na szybko:
50% kalorii powinny być węglowodanami
tyle gram białka ile ważysz* (lub waga*1,5 jeśli ćwiczysz siłowo)
reszta to tłuszcze
Są różne diety - powyższa jest dobra.
A 'najlepsze' są te z kolorowych pisemek ;)))
podsumowując:
możesz nic nie robić a i tak schudniesz - wszystko zależy od kalorii
NIE SCHUDNIESZ szybciej** ćwicząc
ćwiczenia jednak są zdrowe i poprawią to i owo...
a) ćwiczenia siłowe zapewnią Ci super sylwetkę JUŻ po roku
b) ćwiczenia cardio sprawią, że poprawi Ci się krążenie, kondycja i parę innych rzeczy - poczytaj
możesz robić oba na przemian: A i B
ale ani od A ani B nie schudniesz szybciej
skuteczna dieta trwa całe życie - nie ma "poćwiczę 2 miesiące a potem fajrant"
zrób co mówię - przez tylko DWA tygodnie - to ułamek Twojego czasu...
jeśli dziś zaczniesz robić to co mówię - nawet nie ćwicząc - to za 2 tygodnie będziesz 1-1,5kg lżejsza, a za 4 tygodnie kolejne 2kg itd...
Nie zapomnij opisać efektów :)
bo temat odchudzania pojawia się tu na forum co parę dni a ludzie takie bzdury wypisują, że aż skręca :D
*)
jak ważysz 50kg to 50g białka (znaczy NA PRZYKŁAD 400g jajek dziennie dostarcza 50g białka bo w 100g jajka masz 12.5g protein)
jak np. ważysz 50kg i wykonujesz ćw. siłowe - to nie 50 tylko 75g białka
**)
żeby uniknąć komplikacji ze zdrowiem, i np efektu jojo możesz bezpieczniechudnąć 1kg/tydzień - tak wynika z licznych badań, wygooglaj...
jeśli np. biegasz 1h dziennie - musisz więcej jeść ;) jeśli będziesz chudła więcej niż 1kg/tydzień - to obudzisz się po miesiącu z ręką w nocniku
1kg/tydzień mało? 8 kilo sadła w 2 miesiące to mało?
dam Ci dobrą radę, za darmo, zastosujesz się - albo i nie... Twoja sprawa...
ćwiczenia są zdrowe, modelują sylwetkę - szczególnie ćwiczenia siłowe, poprawiają mięśnie -> a te również naciągają skórę przez co wyglądasz znacznie lepiej niż po prostu będąc chudą
ALE:
chudnie się W KUCHNI a nie ćwiczeniami...
żeby schudnąć musisz jeść mniej kalorii niż zwykle - nie mniej mniej, tylko mniej kalorii...
nie znaczy to, że masz chodzić głodna
po prostu jeść mniej kalorii...
na szybko:
50% kalorii powinny być węglowodanami
tyle gram białka ile ważysz* (lub waga*1,5 jeśli ćwiczysz siłowo)
reszta to tłuszcze
Są różne diety - powyższa jest dobra.
A 'najlepsze' są te z kolorowych pisemek ;)))
podsumowując:
możesz nic nie robić a i tak schudniesz - wszystko zależy od kalorii
NIE SCHUDNIESZ szybciej** ćwicząc
ćwiczenia jednak są zdrowe i poprawią to i owo...
a) ćwiczenia siłowe zapewnią Ci super sylwetkę JUŻ po roku
b) ćwiczenia cardio sprawią, że poprawi Ci się krążenie, kondycja i parę innych rzeczy - poczytaj
możesz robić oba na przemian: A i B
ale ani od A ani B nie schudniesz szybciej
skuteczna dieta trwa całe życie - nie ma "poćwiczę 2 miesiące a potem fajrant"
zrób co mówię - przez tylko DWA tygodnie - to ułamek Twojego czasu...
jeśli dziś zaczniesz robić to co mówię - nawet nie ćwicząc - to za 2 tygodnie będziesz 1-1,5kg lżejsza, a za 4 tygodnie kolejne 2kg itd...
Nie zapomnij opisać efektów :)
bo temat odchudzania pojawia się tu na forum co parę dni a ludzie takie bzdury wypisują, że aż skręca :D
*)
jak ważysz 50kg to 50g białka (znaczy NA PRZYKŁAD 400g jajek dziennie dostarcza 50g białka bo w 100g jajka masz 12.5g protein)
jak np. ważysz 50kg i wykonujesz ćw. siłowe - to nie 50 tylko 75g białka
**)
żeby uniknąć komplikacji ze zdrowiem, i np efektu jojo możesz bezpieczniechudnąć 1kg/tydzień - tak wynika z licznych badań, wygooglaj...
jeśli np. biegasz 1h dziennie - musisz więcej jeść ;) jeśli będziesz chudła więcej niż 1kg/tydzień - to obudzisz się po miesiącu z ręką w nocniku
1kg/tydzień mało? 8 kilo sadła w 2 miesiące to mało?
@ anmaj
Pierwszy etap masz za sobą. Umieściłaś posta.
Cały proces trwałego obniżenia wagi to 3 filary : głowa, tłuszcz, mięśnie.
Teraz czas na głowę. Aby obniżenie wagi było trwałe musi trwać długo. Zależy Ci przeciez na efekcie długoterminowym a nie spekulacyjnym. Będziesz miała etapy zwątpienia, bo waga nie ruszy sie np. przez dwa tygodnie. Musisz być na to przygotowana. Jezeli wiesz o tym, przejdziesz przez to spokojnie. Najważniejsza jest konsekwencja, ktora zawsze da efekty, u jednych wcześniej u innych pózniej.
Przede wszystkim nie traktuj jedzenia w kategorii namiętności. Posiłki musza być zrównoważone i być dla Ciebie paliwem. Paliwem, a nie jakąś specjalną przyjemnością. Białko, węglowodany i tłuszcz. O proporcjach jest pełno artykułów. W skrócie : ilości wlasnie w takiej kolejności. Pij duzo wody - 1,5 litra na dzień. Sa nawet aplikacje w ktorych możesz ustawić sobie przypomnienia Drink Water w ciagu dnia. Wiedz o tym, ze zmieniasz sposob życia. Nie możesz jeść jak przedtem.
Za chwile bedzie chłodniej i mniej światła. Głowie nie bedzie sie chciało wyjsć na zewnątrz. To tez jest konsekwencja. Musisz o tym wiedzieć i wejść w mechanizm. Ja to robiłem rano niespecjalnie myśląc. Po prostu nastaw budzik i wychodź na zewnątrz. Zanim glowa bedzie kombinować, Ty juz ćwiczysz.
Tłuszcz. Spala sie na tętnie ok 70% maksymalnego. Jedyny gadżet jakiego potrzebujesz w czasie całego odchudzania to pulsometr i dobre buty. Z czasem sama będziesz wyczuwała odpowiedni rytm bez pulsometru. To wcale nie jest mordercze tempo. Ważne aby wysiłek trwał min 40 minut. Dopiero po tym czasie zaczynasz palić tłuszcz. Niektórzy w tym momencie kończą trening, podczas gdy tak naprawdę dopiero wtedy sie on zaczyna. Rób treningi 3 razy w tygodniu optymalnie po 1,5h (co dwa dni dając dzień organizmowi na regeneracje). Trening na tym tętnie daje po tym czasie uczucie miłego zmęczenia (buzują endorfiny !!!, prawie jak orgazm), a nie wyczerpania.Moze to być bieg (ale z tym uważnie przy nadwadze), szybki chód, nordic walking, chód z przebieżkami, rower, basen. Uwaga : do tego nie potrzebujesz siłowni, tylko czasu i konsekwencji.
Mięśnie. 100 gramów mięśni potrzebuje duzo wiecej kalorii niż 100 gramów tłuszczu. Likwidując tłuszcz i zwiększajac mięśnie po prostu masz większa pojemność kaloryczną. Nie mówiąc o zdrowej sylwetce i dobremu samopoczuciu. Możesz ćwiczyć samemu w domu, choc pewnie na początek lepiej pod okiem trenera na siłowni wzmacniając poszczególne partie mięśni. Nie moge nic doradzić bo nie wiem w jakim stanie masz kręgosłup, poproś trenera o dobór ćwiczeń. Wystarczy siłownia 1-2 razy w tygodniu i 2-3 razy w tygodniu w domu.
Czas zacząć nowe życie. Te wakacje masz juz z głowy, ale jezeli podejdziesz do tematu z głową w maju 2017 będziesz miała 15-20 kg mniej, a moze nawet lepiej.
Powodzenia !
Pierwszy etap masz za sobą. Umieściłaś posta.
Cały proces trwałego obniżenia wagi to 3 filary : głowa, tłuszcz, mięśnie.
Teraz czas na głowę. Aby obniżenie wagi było trwałe musi trwać długo. Zależy Ci przeciez na efekcie długoterminowym a nie spekulacyjnym. Będziesz miała etapy zwątpienia, bo waga nie ruszy sie np. przez dwa tygodnie. Musisz być na to przygotowana. Jezeli wiesz o tym, przejdziesz przez to spokojnie. Najważniejsza jest konsekwencja, ktora zawsze da efekty, u jednych wcześniej u innych pózniej.
Przede wszystkim nie traktuj jedzenia w kategorii namiętności. Posiłki musza być zrównoważone i być dla Ciebie paliwem. Paliwem, a nie jakąś specjalną przyjemnością. Białko, węglowodany i tłuszcz. O proporcjach jest pełno artykułów. W skrócie : ilości wlasnie w takiej kolejności. Pij duzo wody - 1,5 litra na dzień. Sa nawet aplikacje w ktorych możesz ustawić sobie przypomnienia Drink Water w ciagu dnia. Wiedz o tym, ze zmieniasz sposob życia. Nie możesz jeść jak przedtem.
Za chwile bedzie chłodniej i mniej światła. Głowie nie bedzie sie chciało wyjsć na zewnątrz. To tez jest konsekwencja. Musisz o tym wiedzieć i wejść w mechanizm. Ja to robiłem rano niespecjalnie myśląc. Po prostu nastaw budzik i wychodź na zewnątrz. Zanim glowa bedzie kombinować, Ty juz ćwiczysz.
Tłuszcz. Spala sie na tętnie ok 70% maksymalnego. Jedyny gadżet jakiego potrzebujesz w czasie całego odchudzania to pulsometr i dobre buty. Z czasem sama będziesz wyczuwała odpowiedni rytm bez pulsometru. To wcale nie jest mordercze tempo. Ważne aby wysiłek trwał min 40 minut. Dopiero po tym czasie zaczynasz palić tłuszcz. Niektórzy w tym momencie kończą trening, podczas gdy tak naprawdę dopiero wtedy sie on zaczyna. Rób treningi 3 razy w tygodniu optymalnie po 1,5h (co dwa dni dając dzień organizmowi na regeneracje). Trening na tym tętnie daje po tym czasie uczucie miłego zmęczenia (buzują endorfiny !!!, prawie jak orgazm), a nie wyczerpania.Moze to być bieg (ale z tym uważnie przy nadwadze), szybki chód, nordic walking, chód z przebieżkami, rower, basen. Uwaga : do tego nie potrzebujesz siłowni, tylko czasu i konsekwencji.
Mięśnie. 100 gramów mięśni potrzebuje duzo wiecej kalorii niż 100 gramów tłuszczu. Likwidując tłuszcz i zwiększajac mięśnie po prostu masz większa pojemność kaloryczną. Nie mówiąc o zdrowej sylwetce i dobremu samopoczuciu. Możesz ćwiczyć samemu w domu, choc pewnie na początek lepiej pod okiem trenera na siłowni wzmacniając poszczególne partie mięśni. Nie moge nic doradzić bo nie wiem w jakim stanie masz kręgosłup, poproś trenera o dobór ćwiczeń. Wystarczy siłownia 1-2 razy w tygodniu i 2-3 razy w tygodniu w domu.
Czas zacząć nowe życie. Te wakacje masz juz z głowy, ale jezeli podejdziesz do tematu z głową w maju 2017 będziesz miała 15-20 kg mniej, a moze nawet lepiej.
Powodzenia !
W końcu napisałeś coś, z czym w pełni się zgadzam ;)
Dorzucił bym jednak więcej wody o dodatkowe 1-1,5l - zero kalorii a oczyszcza organizm w tym nerki, przydatne jak się zwiększa podaż białka.
"Likwidując tłuszcz i zwiększając mięśnie"
To jest możliwe tylko na początku treningu siłowego (pierwsze dwa miesiące). Gdy Twój organizm nie bardzo wie co się właściwie dzieje, tylko wtedy jesteś w stanie jednocześnie palić tłuszcz i budować mięśnie.
Po tych początkowych ~dwóch miesiącach treningów organizm ustawia się w trybie syntezy lub rozpadu.
Albo budujesz mięśnie i jednocześnie dostajesz troszkę tłuszczu - anabolizm.
Albo gubisz tłuszcz i jednocześnie palisz troszkę mięśni - katabolizm.
Jak jesteś średnio-zaawansowany w treningach: ma opcji pośredniej palenia tłuszczu i budowania mięśni jednocześnie, jest to niewykonalne przez wzgląd na biochemiczne reakcje które zachodzą w organizmie.
---
A przy okazji:
To, czy budujesz czy palisz zależy od kalorii - jak jesteś na deficycie to spalasz, jak masz nadwyżki to budujesz.
Żeby nie palić zbyt dużo mięśni zdrowo można chudnąć 0,5-1kg na tydzień.
Żeby nie przybierać ton tłuszczu bezpiecznie jest tyć max 0,3-0,4kg na tydzień - bo zależnie od genetyki jesteś w stanie zrobić 0.25-0,5kg masy mięśniowej tygodniowo.
Na koniec dorzucę, że (jeśli chodzi o siłownie) nie ma czegoś takiego jak 'trening na masę' lub trening na redukcje ;)
Ilość serii i powtórzeń danej partii mięśni zależy od dwóch rzeczy:
-w ~80% od proporcji włókien szybko i wolno kurczliwych w tym mięśniu - każdy człowiek ma ~tyle samo
-w ~20% od genetyki, zależnie od genów powyższe proporcje mogą się troszkę wahać...
Nie wyjaśnię dlaczego bo to temat na doktorat...
Krótko mówiąc mięśnie które pracują codziennie całe życie:
-brzuch (20+ powtórzeń w serii)
-łydki (20-35)
-przedramiona (15-20)
-wszystkie aktony barków (20+)
-biceps (15-20)
Potrzebują dużej ilości powtórzeń z mniejszym obciążeniem, jeśli pod koniec serii czujesz 'palenie'/pieczenie tych mięśni - to dobrze.
Mięśnie ud, pośladków i dolne partie pleców dobrze reagują na różne rodzaje treningów, moim zdaniem warto na jednym treningu robić kilka ćwiczeń z różnymi ciężarami i ilością powtórzeń w serii.
Zostały:
-klatka piersiowa (5-8)
-najszerszy grzbietu (10-13)
-triceps (5-8)
Powyższe mięśnie zwyczajnie nie reagują na duże ilości powtórzeń z małym ciężarem - można machać godzinami i nic z tego nie będzie. Duży ciężar - mało powt.
+/-
Pamiętam dawno temu mówiło się, że "robię trening na rzeźbę" - co jest totalną bzdurą :D no ale tak się ćwiczyło...
Bo trening powinien być zawsze ten sam - można zmienić kąt, chwyt lub ćwiczenie - ale ilość powt. po prostu jest definiowana przez typ mięśnia.
Dorzucił bym jednak więcej wody o dodatkowe 1-1,5l - zero kalorii a oczyszcza organizm w tym nerki, przydatne jak się zwiększa podaż białka.
"Likwidując tłuszcz i zwiększając mięśnie"
To jest możliwe tylko na początku treningu siłowego (pierwsze dwa miesiące). Gdy Twój organizm nie bardzo wie co się właściwie dzieje, tylko wtedy jesteś w stanie jednocześnie palić tłuszcz i budować mięśnie.
Po tych początkowych ~dwóch miesiącach treningów organizm ustawia się w trybie syntezy lub rozpadu.
Albo budujesz mięśnie i jednocześnie dostajesz troszkę tłuszczu - anabolizm.
Albo gubisz tłuszcz i jednocześnie palisz troszkę mięśni - katabolizm.
Jak jesteś średnio-zaawansowany w treningach: ma opcji pośredniej palenia tłuszczu i budowania mięśni jednocześnie, jest to niewykonalne przez wzgląd na biochemiczne reakcje które zachodzą w organizmie.
---
A przy okazji:
To, czy budujesz czy palisz zależy od kalorii - jak jesteś na deficycie to spalasz, jak masz nadwyżki to budujesz.
Żeby nie palić zbyt dużo mięśni zdrowo można chudnąć 0,5-1kg na tydzień.
Żeby nie przybierać ton tłuszczu bezpiecznie jest tyć max 0,3-0,4kg na tydzień - bo zależnie od genetyki jesteś w stanie zrobić 0.25-0,5kg masy mięśniowej tygodniowo.
Na koniec dorzucę, że (jeśli chodzi o siłownie) nie ma czegoś takiego jak 'trening na masę' lub trening na redukcje ;)
Ilość serii i powtórzeń danej partii mięśni zależy od dwóch rzeczy:
-w ~80% od proporcji włókien szybko i wolno kurczliwych w tym mięśniu - każdy człowiek ma ~tyle samo
-w ~20% od genetyki, zależnie od genów powyższe proporcje mogą się troszkę wahać...
Nie wyjaśnię dlaczego bo to temat na doktorat...
Krótko mówiąc mięśnie które pracują codziennie całe życie:
-brzuch (20+ powtórzeń w serii)
-łydki (20-35)
-przedramiona (15-20)
-wszystkie aktony barków (20+)
-biceps (15-20)
Potrzebują dużej ilości powtórzeń z mniejszym obciążeniem, jeśli pod koniec serii czujesz 'palenie'/pieczenie tych mięśni - to dobrze.
Mięśnie ud, pośladków i dolne partie pleców dobrze reagują na różne rodzaje treningów, moim zdaniem warto na jednym treningu robić kilka ćwiczeń z różnymi ciężarami i ilością powtórzeń w serii.
Zostały:
-klatka piersiowa (5-8)
-najszerszy grzbietu (10-13)
-triceps (5-8)
Powyższe mięśnie zwyczajnie nie reagują na duże ilości powtórzeń z małym ciężarem - można machać godzinami i nic z tego nie będzie. Duży ciężar - mało powt.
+/-
Pamiętam dawno temu mówiło się, że "robię trening na rzeźbę" - co jest totalną bzdurą :D no ale tak się ćwiczyło...
Bo trening powinien być zawsze ten sam - można zmienić kąt, chwyt lub ćwiczenie - ale ilość powt. po prostu jest definiowana przez typ mięśnia.
Dziękuję ! Na pewno się uda. Nie ma innej opcji. Jako tako w głowie mam poukładane, o ile można nazwać to porządkiem. Jest dobrze i tym razem nie mam zamiaru myśleć inaczej. Schudnąć to ja potrafię i nawet 12 kg w miesiąc tylko odbijało się to ogromnym JOJO. Teraz już wiem, że nie ma diet. Jest zdrowe odżywianie :)