Widok
Cześć dziewczyny!
Cieszę się, że jest nas coraz więcej:) Witaj alias, rzeczywiście byłyśmy razem w wątku październikowym! Wow! Tak się cieszę, że Cię tu spotykam i będziemy znów razem przechodzić wszystkie cienie i blaski ciąży! Nadal pamiętam, że Adaś był pierwszy do ręki Anki:P Ja również mam termin lutowy- dokładnie 10-11 lutego. Gorąco Cię pozdrawiam i gratuluję bliźniaków!
Widzę, że większość z Was wie już jakiej płci będą Wasze dzieciaczki. Ja niestety jeszcze nie wiem. Z racji wieku otrzymałam skierowanie na badanie prenatalne, zrobiłam je w Gdyni Dąbrowie (dla zainteresowanych: p. dr Tomczyk-Małyjasiak, wydaje mi się że godna zaufania, sprzęt chyba też dobry: Voluson E6). Niestety (a może stety?) Pani doktor nie chciała spekulować i powiedziała że dopiero na połówkowym będzie można powiedzieć coś nt. płci. No cóż, poczekam. Na razie cieszę się, że badania zarówno usg jak i Pappa wyszły dobrze. Jestem dużo spokojniejsza. Czeka mnie jeszcze jedno badanie krwi- chyba na stwierdzenie ryzyka urodzenia dziecka z rozszczepem kręgosłupa, ale jestem dobrej myśli.
Jeśli chodzi o samopoczucie to jest znaczna poprawa. Mdłości minęły. Niestety po okresie zajadania mdłości został mi wilczy apetyt, więc przybieram na wadze znacznie szybciej niż bym chciała. Z Anką przybrałam niecałe 8 kg, tym razem zapowiada się na więcej...
Cieszę się, że jest nas coraz więcej:) Witaj alias, rzeczywiście byłyśmy razem w wątku październikowym! Wow! Tak się cieszę, że Cię tu spotykam i będziemy znów razem przechodzić wszystkie cienie i blaski ciąży! Nadal pamiętam, że Adaś był pierwszy do ręki Anki:P Ja również mam termin lutowy- dokładnie 10-11 lutego. Gorąco Cię pozdrawiam i gratuluję bliźniaków!
Widzę, że większość z Was wie już jakiej płci będą Wasze dzieciaczki. Ja niestety jeszcze nie wiem. Z racji wieku otrzymałam skierowanie na badanie prenatalne, zrobiłam je w Gdyni Dąbrowie (dla zainteresowanych: p. dr Tomczyk-Małyjasiak, wydaje mi się że godna zaufania, sprzęt chyba też dobry: Voluson E6). Niestety (a może stety?) Pani doktor nie chciała spekulować i powiedziała że dopiero na połówkowym będzie można powiedzieć coś nt. płci. No cóż, poczekam. Na razie cieszę się, że badania zarówno usg jak i Pappa wyszły dobrze. Jestem dużo spokojniejsza. Czeka mnie jeszcze jedno badanie krwi- chyba na stwierdzenie ryzyka urodzenia dziecka z rozszczepem kręgosłupa, ale jestem dobrej myśli.
Jeśli chodzi o samopoczucie to jest znaczna poprawa. Mdłości minęły. Niestety po okresie zajadania mdłości został mi wilczy apetyt, więc przybieram na wadze znacznie szybciej niż bym chciała. Z Anką przybrałam niecałe 8 kg, tym razem zapowiada się na więcej...
Szpileczka... no fakt, do tego trzeba dwojga:) ale moze pocieszy Cię fakt, że faceci czasami zmieniają zdanie. Mój mąż nie chciał słyszeć o drugim. Bo ja wprawdzie ciążę i poród wspominam cudownie, jednak pierwsze 7 mcy życia Ani to był koszmar. Mój mąż nie chciał mnie widzieć więcej w takiej rozsypce- a niestety nie był dla mnie w tym momencie wsparciem. Poza tym ciągle jeszcze myślał, że jak tylko Ania będzie starsza to znów będziemy żyli jak w narzeczeństwie, będziemy chodzili do kawiarni i patrzyli sobie głęboko w oczy... Nie pomagały rzeczowe argumenty. Po 2 latach rozmów pogodziłam się z myślą o tym, że drugiego dziecka nie będzie. Było mi przykro bo chciałam żeby Ania miała rodzeństwo. Zawsze też zakładałam model 2+ 2, na który oboje od poczatku naszej znajomości się zgadzaliśmy. A tu nagle przeszkoda i to w najmniej oczekiwanym miejscu... Pewnego dnia powiedziałam mężowi że nie będę więcej poruszać tego tematu, nie będę prosić o dziecko, nie będę starała się go podejść i wmanewrować w niechcianą ciąże (co doradzali mi wszyscy). Wystawiłam wszystko co trzymałam po Ance na sprzedaż- wózek, bujaczek, krzesełko.. no wszystko. I dałam mu spokój. Wreszcie doszedł do wniosku że to naprawdę ostatni moment, kiedy mamy w ogóle możliwość o tym decydować... poświęcił tematowi większą refleksję i nagle okazało się że właściwie to jest gotów na drugie dziecko i chciałby... I tak oto jesteśmy:) z małym poślizgiem czasowym ale jednak dokładnie tam gdzie chciałam być...
Jeśli chodzi o kawę- odstawiłam. Piję tylko jedną, bardzo słabą kawę bezkofeinową Jacobs Kronung Decaf (polecam, kawa mielona w smaku i aromacie nieodróżnialna od zwykłej kawy, przynajmniej dla mnie). Wiem że to tak czy siak świństwo, ale gdyby nie ta kawa to pewnie wypiłabym w to miejsce kolejną mocną czarną herbatę a i tak całkiem sporo jej w siebie wlewam, co też nie jest na pewno obojętne dla dziecka.. jakoś soki mi nie podchodzą.. generalnie nie ciągnie mnie do słodkiego, bez żalu rezygnuję z deserów. Identycznie było w pierwszej ciąży. Pewnie dlatego intuicja podpowiada mi, że będzie kolejna dziewczynka...
No i jeszcze takie pytanie.. dziewczyny, czy czujecie już ruchy?? Przyznam, że wyczekuję tej chwili, bo teraz gdy odeszły mi mdłości i nie ma jakichś innych objawów ciąży- zachcianek czy odechcianek- ogarnia mnie czasami irracjonalny lęk czy dziecko tam rzeczywiście jest...
No i jeszcze takie pytanie.. dziewczyny, czy czujecie już ruchy?? Przyznam, że wyczekuję tej chwili, bo teraz gdy odeszły mi mdłości i nie ma jakichś innych objawów ciąży- zachcianek czy odechcianek- ogarnia mnie czasami irracjonalny lęk czy dziecko tam rzeczywiście jest...
Szpileczka, pytałaś o kremy na rozstępy... ja stosuję. Codziennie rano wmasowuję w brzuch i w piersi mleczko Rossmann fur Mama, wieczorem robię to samo z olejkiem z tej serii. Wieczorem smaruje mnie mąż. Jest to taki swoisty rytuał i jego "udział" w ciąży. Stosowałam te produkty podczas pierwszej ciąży i nie pojawił mi się ani jeden dodatkowy rozstęp a mam skórę skłonną do rozstępów sądząc po tym jak wyglądały moje uda i piersi w okresie dojrzewania. Nie wiem czy to smarowanie mi pomogło, czy jest to zasługa umiarkowanego przyrostu wagi, kształtu brzucha (od samego początku był nisko więc nie obniżył się gwałtownie przed porodem), a może miałam szczęście. Cena tych produktów jest na tyle niska że nie zastanawiałam się jednak czy warto... Jeśli chodzi o skład to niestety nie znam się na tym za bardzo. Polegam na opinii dziewczyny, która prowadzi bloga na ten temat: srokao. Seria kosmetyków rossmannowych jest tam wysoko oceniana.
Weronika, współczuję Ci, że nie możesz spożywać wszystkich produktów. Dostarczenie wszystkich potrzebnych składników pokarmowych w czasie ciąży musi być nie lada wyzwaniem. Dobrze, że masz wsparcie specjalistów. Nie wiem czy dobrze Cię zrozumiałam- czy jesteś wegetarianką czy też cierpisz na jakąś przewlekłą niedyspozycję żołądkową i stąd takie ograniczenia w diecie... W każdym razie życzę Ci dużo siły. Mam nadzieję że dietetyczka pomoże Ci ustalić taką dietę która i Tobie i maluszkowi będzie służyć:)
Hejka. Nie jem mięsa i właśnie do dietetyka zgłosiłam się z powodu dyspepsja czynnościowe, ciąży i diety wegetariańskie by pomogła mi zbilansowac posiłki, bo niestety z powodu zapalenia żołądka i przełyku prowadzę raczej monodiete. U mnie brzucha nie widać. Dzisiaj 18 tydzien+3d. Ważę obecnie 51 kilo, startowałam z 53.5.
Jestem już po badaniu. Serduszko bije mocno, dzidziuś ma 2,12 cm. Żelazo poprawione-z 8 na 12. Martwi mnie tylko wynik krwi. HCV reaktywne w teście przesiewowym. Mam za 2 tygodnie wizytę w Szpitalu Zakaźnym. Czytałam, że laboratorium w którym robiłam badania krwi czasem przekłamuje wyniki. Mam nadzieję, że wszystko będzie dobrze, bo strasznie się boję... :-(
Kasiu, trzymam kciuki żeby to była laboratoryjna pomyłka. Na forach jest kilka historii dziewczyn u których w ciąży wyszedł pozytywny test HCV, u niektórych nawet dwukrotnie... Wiele osób robi wtedy prywatnie badanie RNA HCV... koszt podobno 270 zł i trzeba czekać dwa tygodnie na wynik, ale nie wiem czy w zakaźnym też Ci od razu powiedzą... może takie badanie na własną rękę da Ci szybciej odpowiedź.. życzę Ci żebyś jak najszybciej potwierdziła że wszystko ok...
Hej dziewczyny! Nie wiem co tak ucichło tutaj ostatnio... mam nadzieję, że wszystkie miewacie się dobrze.. ja dziś byłam na pobraniu krwi- dalszy ciąg badań prenatalnych tym razem w kierunku rozszczepu kręgosłupa.. test podwójny wyszedł dość dobrze, jestem dużo spokojniejsza.. jutro mam wizytę u swojego ginekologa, może dojrzy płeć dziecka i nie będę się zastanawiać przez kolejny miesiąc do połówkowego;) a jak nie to trudno.. póki nie wiemy czy urodzi się synek czy córka możemy odłożyć w czasie wojnę o imię... bo na pewno taka będzie..
zaczęłam też kompletować wyprawkę dla dziecka.. jak już pisałam miało nie być drugiego, więc wszystko co miałam po córce sprzedałam... mam jednak silne postanowienie żeby nie szaleć jak przy pierwszej ciąży i kupić tylko to co okazało się niezbędne... kupuję też głównie używane rzeczy, przeszukuję olx.. za pierwszym razem kupowałam wszystko nowe, ale okazało się że wiele rzeczy w ogóle nie niszczy się i bez sensu płacić dwa razy więcej... w dalszym ciągu nie czuję ruchów dziecka... mam trochę sadełka na brzuchu i może w tym leży przyczyna.. a może biorę te ruchy za ruchy jelitowe... czekam na jakieś silniejsze kopnięcie, które nie pozostawi wątpliwości:)
Co u Was dziewczyny?
zaczęłam też kompletować wyprawkę dla dziecka.. jak już pisałam miało nie być drugiego, więc wszystko co miałam po córce sprzedałam... mam jednak silne postanowienie żeby nie szaleć jak przy pierwszej ciąży i kupić tylko to co okazało się niezbędne... kupuję też głównie używane rzeczy, przeszukuję olx.. za pierwszym razem kupowałam wszystko nowe, ale okazało się że wiele rzeczy w ogóle nie niszczy się i bez sensu płacić dwa razy więcej... w dalszym ciągu nie czuję ruchów dziecka... mam trochę sadełka na brzuchu i może w tym leży przyczyna.. a może biorę te ruchy za ruchy jelitowe... czekam na jakieś silniejsze kopnięcie, które nie pozostawi wątpliwości:)
Co u Was dziewczyny?
Hejka. Zaglądam na forum codziennie, ale pusto to nie chciałam sama do siebie gadać.
Dzisiaj miałam polowkowe, ok, dziewczynka, 380g. Niestety łożysko jeszcze mam nisko położone z tendencja do przodujacego... W środę trafiłam. Na IP z powodu silnych skurczy macicy i dostałam luteine i skopolan dodatkowo. Póki co szyjka wydolna...
Dzisiaj miałam polowkowe, ok, dziewczynka, 380g. Niestety łożysko jeszcze mam nisko położone z tendencja do przodujacego... W środę trafiłam. Na IP z powodu silnych skurczy macicy i dostałam luteine i skopolan dodatkowo. Póki co szyjka wydolna...
Cześć Weronika.. Oo, to masz trochę przygód w ciąży.. mam nadzieję, że skurcze się nie powtórzą..
ja dziś byłam u ginekologa, też wszystko ok, podobno na 90% chłopiec, ale że sprzęt usg marny i obraz bardzo ziarnisty to gin uprzedzał, że trzeba przyjąć bardzo duży margines błędu... no ale coś tam było widać wystającego;) zobaczymy co za miesiąc się okaże..
ja dziś byłam u ginekologa, też wszystko ok, podobno na 90% chłopiec, ale że sprzęt usg marny i obraz bardzo ziarnisty to gin uprzedzał, że trzeba przyjąć bardzo duży margines błędu... no ale coś tam było widać wystającego;) zobaczymy co za miesiąc się okaże..
Weronika, no właśnie dlatego staram się nie nastawiać. Jak mi lekarz powiedział że na tym sprzęcie słabo widać to nawet powiedziałam mu żeby nie mówił na jaką płeć mu to wygląda, no ale potem wyskoczył z tym 90%... przy czym możliwy duży margines błędu.. nie bardzo wiadomo co z taką informacją zrobić.. człowiek się nastawi a potem żal... nie chcę powiedzieć przez to że bardziej chciałabym chłopca, bo tak nie jest, po prostu jak się przywyknie do pewnej myśli to potem przeżywa żal po tym "wyobrażonym dziecku".. tak miałam w pierwszej ciąży, od początku chcieliśmy dziewczynkę, potem każdy mówił mi że chłopiec, i gdy na połówkowym wyszło że dziewczynka to jakoś było mi dziwnie, bo już przywykłam... dlatego staram się nie nastawić, jeszcze choćby przez ten miesiąc powstrzymać wyobraźnię... :)
U nas na początku lekarka mówiła że płód jest duży i że chłopcy są duzi. Nastawilismy się na chłopca :) a potem na genetycznym lekarz mówi że siusiaka nie widać ale zeby jeszcze poczekać do 16 tygodnia. W 16 tygodniu lekarz stwierdził, że żaden ogórek już nie wyrośnie bo to na 100% dziewczynka. I wczoraj na polowkowym wyszło, że dziewczynka :)))))
Ja polowkowe mialam dzisiaj. Wszystko w normie, niunia duza, z usg w 1 trymestrze i z tego dzisiejszego wychodzi data porodu 4 stycznia, wiec kto wie ;) a moze po prostu duza dziewczynka bedzie. Bo to, ze dziewczynka jest podtrzymane i to przez innego lekarza, wiec wierze i sie mega ciesze :) ja ostatnio borykalam aie z bolem gardla u siebie, a cora ma jakis dziwny kaszel juz drugi tydzien. I wlasnie nie mialam czasu tez nic wejsc, napisac, bo chyba tez przez bolace gardlo byly problemy z jedzeniem, do tego katar (ale to chyba akurat przez przebijajace się trójki). Ogolnie to mam ostatnio dosc ;) a miala miec mala szczepionke mmr w sierpniu. Przez ten kaszel to i we wrzesniu nam termin chyba przepadnie. I w sumie byloby ok, ale ona od pazdziernika idzie do zlobka i chciałam zeby byla zaszczepiona i odizolowana po szczepieniu min 2 tygodnie. Zobaczymy jak to bedzie. Boje sie chorób...a tak btw zamierzacie szczepic Wasze maluchy po urodzeniu?