Widok
wyobrazcie sobie co by zrobila dziewczyna ktorej ktos obcy dotknal brzuch jezeli nie bylaby w ciazy, wogle nitk by o tym nie pomyslal ale jak jestes w ciazy to jest ok, brr dawno to zauwazylam. a co do rad to i tak ignoruje ale wkurza mnie ze ciagle musze ich sluchac, no coz zaliczmy to do przypadlosci ciazowych, tyle ze cos mi sie wydaje to akurat nie przejdzie po urodzeniu, wszyscy beda wiedziec lepiej jak wychowac moje dziecko.
wiem ze koncowka ale i moze dlatego tak ciezko, nigdy do cierpliwych nie nalezalam.
pozytywne jest to ze to juz koncowka, wszystkie jestesmy zdrowe, dzieci siedza w brzuchach i rosna.
wiem ze koncowka ale i moze dlatego tak ciezko, nigdy do cierpliwych nie nalezalam.
pozytywne jest to ze to juz koncowka, wszystkie jestesmy zdrowe, dzieci siedza w brzuchach i rosna.
No ja właśnie zaczęłam się zastanawiać, czy to, ze jestem w ciąży to automatycznie oznacza, ze mój brzuch jest dobrem wspólnym calego świata?:)
A co do tych rad, to ja też generalnie na co dzień przymykam oko i robię po swojemu, ale jak już ktoś wprost zarzuca Ci, ze chcesz zaszkodzić swojemu dziecku to to jest jakieś przekroczenie granic.
Ale koniec marudzenie - coś pozytywnego...hmmm....hmmmm....pomyślę:) I jak na coś wpadnę to napiszę:)
A co do tych rad, to ja też generalnie na co dzień przymykam oko i robię po swojemu, ale jak już ktoś wprost zarzuca Ci, ze chcesz zaszkodzić swojemu dziecku to to jest jakieś przekroczenie granic.
Ale koniec marudzenie - coś pozytywnego...hmmm....hmmmm....pomyślę:) I jak na coś wpadnę to napiszę:)
I znowu włączyło nam się marudzenie:) Oby ta przypadłość odeszła po ciąży, bo mój mąż ciągle powtarza jaka ja się zrobiłam nerwowa:)
Jak by mnie obca osoba złapała za brzuch to sama nie wiem co bym zrobiła ale źle by się to skończyło:) Też nie lubię obmacywania:)
W końcu są jakieś prywatne granice przestrzenne:)
A co do dobrych rad to ja szybko nauczyłam że zbytnio mnie one nie obchodzą i będę robić po swojemu:) No ale jak już mały będzie pewnie znowu się zacznie:(
Jak by mnie obca osoba złapała za brzuch to sama nie wiem co bym zrobiła ale źle by się to skończyło:) Też nie lubię obmacywania:)
W końcu są jakieś prywatne granice przestrzenne:)
A co do dobrych rad to ja szybko nauczyłam że zbytnio mnie one nie obchodzą i będę robić po swojemu:) No ale jak już mały będzie pewnie znowu się zacznie:(
Chyba ten wiatr wpływa na nastrój, bo też mam fatalny. A muszę wyjść z domu i pojechać do lekarza. Brr.
Co do rad- mieszkamy z teściową.. Generalnie to jest złota kobita, wychowała mojego męża sama- ale ma jedną ogromną wadę. Uwielbia PORÓWNYWAĆ i mieć wszystko takie same jak inni. Przykłady? "Ojej, bo Iksińscy mają taką a taką szafę w przedpokoju i lampę z tej i tej firmy, szkoda że WY takiej nie wybraliście przy remoncie". I tak w kółko. A porównań między mną, a nią jak chodziła w ciąży- OESU! Ona nie była taka chorowita, nie miała takiego brzucha w 7 mcu, do pracy chodziła do ostatniego dnia, nie to co ja.. EEEhhhhhh.
A co do dotykania- ja zawsze byłam niedotykalska. Jak jest tłok w tramwaju czy autobusie, że ktoś wisi nade mną albo się ociera, to muszę, po prostu muszę wysiąść. W ciąży takie niedotykalskie zachowania jeszcze mi się umocniły, w zasadzie tylko mąż może bezkarnie dotykać mojego brzucha :)
Co do rad- mieszkamy z teściową.. Generalnie to jest złota kobita, wychowała mojego męża sama- ale ma jedną ogromną wadę. Uwielbia PORÓWNYWAĆ i mieć wszystko takie same jak inni. Przykłady? "Ojej, bo Iksińscy mają taką a taką szafę w przedpokoju i lampę z tej i tej firmy, szkoda że WY takiej nie wybraliście przy remoncie". I tak w kółko. A porównań między mną, a nią jak chodziła w ciąży- OESU! Ona nie była taka chorowita, nie miała takiego brzucha w 7 mcu, do pracy chodziła do ostatniego dnia, nie to co ja.. EEEhhhhhh.
A co do dotykania- ja zawsze byłam niedotykalska. Jak jest tłok w tramwaju czy autobusie, że ktoś wisi nade mną albo się ociera, to muszę, po prostu muszę wysiąść. W ciąży takie niedotykalskie zachowania jeszcze mi się umocniły, w zasadzie tylko mąż może bezkarnie dotykać mojego brzucha :)
Walerka - z tymi radami też mnie szlag trafia...I tez mam tego dość.
Ostatnio dziewczyna, którą lediwe znam najechała na mnie, ze nie kupiłam klina, ani nie będę nic podkladac pod łóżeczko, bo widocznie chcę "żeby mi się dziecko udusiło ulewaniem" i myślałam normalnie że nie wyrobię i ździelę. Ale powstrzymałam się i powiedziałam tylko, ze ze swoim dzieckiem będzie mogła robić co będzie chciała. Ale wkurzyłam się porządnie - no bo....ehhh, szkoda gadać.
A wczoraj to o mało nie padłam, jak babka w rossmanie podeszła do mnie, złapała mnie za brzuch i z kometarzem "o dzidiza" zaczęła mnie dotykac po brzuchu. Myślalam, ze padnę - słów mi zabrakło - obca baba - nie rozumiem ludzi.
Walerko - jednym słowem jednoczę się z Tobą, mam dzis taki dzień, ze też chyba mam dość - głównie prze gów....ą noc.
Ostatnio dziewczyna, którą lediwe znam najechała na mnie, ze nie kupiłam klina, ani nie będę nic podkladac pod łóżeczko, bo widocznie chcę "żeby mi się dziecko udusiło ulewaniem" i myślałam normalnie że nie wyrobię i ździelę. Ale powstrzymałam się i powiedziałam tylko, ze ze swoim dzieckiem będzie mogła robić co będzie chciała. Ale wkurzyłam się porządnie - no bo....ehhh, szkoda gadać.
A wczoraj to o mało nie padłam, jak babka w rossmanie podeszła do mnie, złapała mnie za brzuch i z kometarzem "o dzidiza" zaczęła mnie dotykac po brzuchu. Myślalam, ze padnę - słów mi zabrakło - obca baba - nie rozumiem ludzi.
Walerko - jednym słowem jednoczę się z Tobą, mam dzis taki dzień, ze też chyba mam dość - głównie prze gów....ą noc.
ja dzis nie spalam do 1 rano i bylam wciekla jak nigdy, powiedzialam ze mam dosc tej ciazye plus glowa mnie bolala wiec to nie pomoglo a to dopiero jedna z nielicznych nieprzespanych nocy jak dla mnie.
chyba powoli mam dosc, juz chce zeby mala byla z nami. a do tego kazdy wie lepiej co mam robic albo nie robic, juz mam dosc wspanialych porad wszystkich naokolo. ale mam dzis zly dzien.
chyba powoli mam dosc, juz chce zeby mala byla z nami. a do tego kazdy wie lepiej co mam robic albo nie robic, juz mam dosc wspanialych porad wszystkich naokolo. ale mam dzis zly dzien.
Witam z rana!
Ja też tak miałam (w poprzedniej ciążY) i mam, że wszytskie wizyty lekarskie mam z pakietu medycznego lub prywatnie. Ale po urodzeniu dziecka mąż poszedł do przychodni i wybrał dla maluszka pediatrę i od razu w rejestracji powiedzieli mu, żeby podszedł do siostry środowiskowej i umówił się na wizytu.
Z tego co pamietam to ważne było, żeby dziecko było zgłoszone do lekarza (pediatry) i wtedy automatycznie siostra musiała odwiedzić.
Ja też tak miałam (w poprzedniej ciążY) i mam, że wszytskie wizyty lekarskie mam z pakietu medycznego lub prywatnie. Ale po urodzeniu dziecka mąż poszedł do przychodni i wybrał dla maluszka pediatrę i od razu w rejestracji powiedzieli mu, żeby podszedł do siostry środowiskowej i umówił się na wizytu.
Z tego co pamietam to ważne było, żeby dziecko było zgłoszone do lekarza (pediatry) i wtedy automatycznie siostra musiała odwiedzić.
U mnie to samo - cała noc męczarni przez ten wstrętny wiatr. Teraz próbuję dosypiać ale dalej świszcze to wietrzysko...i mi się zaraz jakieś takie niepokojące głupoty śpią.
I Małemu też się chyba nie podoba, bo jest bardzo niespokojny....
Mi dziś doszedł szlafrok bawełniany i oficjalnie - MAM WSZYSTKO. Jestem spakowana i jakby coś się działo - jestem gotowa.
A co do kilogramów - plus diety cukrzycowej - u mnie na plusie niecale 3 kg. Dzięki temu - żadnego puchnięcia, żadnych bóli pleców i ogólnie dosc mi "lekko" jak na koniec 8 miesiąca. Śmiesznie, bo po porodzie będę miała mniej kg niż na początku ciąży. Nie martwi mnie to, bo miałam nadwagę, więc na pewno mi to nie zaszkodzi:)
Dziewczyny - wiecie może jak to jest z położną środowiskową - trzeba się zarejestrować w jakiejś przychodni czy jak? Bo wiem, ze położna powinna przyjść po porodzie bodajże 3 razy (wg przepisów wchodzących od marca) no ale ja nie chodzą na NFZ, więc publiczna służba zdrowia "nie wie" że jestem w ciąży:D Któraś się orientuje jak to jest?
I Małemu też się chyba nie podoba, bo jest bardzo niespokojny....
Mi dziś doszedł szlafrok bawełniany i oficjalnie - MAM WSZYSTKO. Jestem spakowana i jakby coś się działo - jestem gotowa.
A co do kilogramów - plus diety cukrzycowej - u mnie na plusie niecale 3 kg. Dzięki temu - żadnego puchnięcia, żadnych bóli pleców i ogólnie dosc mi "lekko" jak na koniec 8 miesiąca. Śmiesznie, bo po porodzie będę miała mniej kg niż na początku ciąży. Nie martwi mnie to, bo miałam nadwagę, więc na pewno mi to nie zaszkodzi:)
Dziewczyny - wiecie może jak to jest z położną środowiskową - trzeba się zarejestrować w jakiejś przychodni czy jak? Bo wiem, ze położna powinna przyjść po porodzie bodajże 3 razy (wg przepisów wchodzących od marca) no ale ja nie chodzą na NFZ, więc publiczna służba zdrowia "nie wie" że jestem w ciąży:D Któraś się orientuje jak to jest?
Witam
pogoda nieciekawa ale ja się relaksuje przy muzyczce:)
http://www.youtube.com/watch?v=Ai2VnZc1ZnY
pogoda nieciekawa ale ja się relaksuje przy muzyczce:)
http://www.youtube.com/watch?v=Ai2VnZc1ZnY
moja polozna tez uwaza ze jak dziecko od ilus tam tygodni siedzi glowa do gory to glupie nie jest, widac tak lubi i raczej sie nie przekreci ale sprobowac mozna, zwlaszcza to siedzenie okrakiem na krzesle lub pilce, calkiem wygodne, zreszta na kolanach tez bo odciaza plecy.
no ja mam 14kg do przodu a tu jeszcze 5 tygodni zostalo, nie
dziwie sie bo slodycze mi wchodza wyjatkowo dobrze a owoce i warzywa juz troche mniej.
przyszedl moj zestaw do pielegnacji i niania elektroniczna, coraz mniej rzeczy zostalo
no ja mam 14kg do przodu a tu jeszcze 5 tygodni zostalo, nie
dziwie sie bo slodycze mi wchodza wyjatkowo dobrze a owoce i warzywa juz troche mniej.
przyszedl moj zestaw do pielegnacji i niania elektroniczna, coraz mniej rzeczy zostalo