Widok
Ajeczka a swoją drogą to myślę że powinnaś wraz z mężem udać się na przykościelną terapię antyalkoholową zważywszy na to, że nawet antenę TV opchnęliście za dwa browary i ptasie mleczko (przyznaj się, że ptasie było tylko przykrywką żeby forumki nie zaczęły się o Ciebie niepokoić ;-) ) ;D Pozdrowienia i jeszcze raz dzięki za antenę :)
moj tez czesto wypija piwko/dwa, ale bezproblemu nie pije i miesiac, wiec sama musisz zobaczyc jak to mu jest "potrzebne", no i jaki e piwko wypija czy jakies slabe czy mocne wszystko ma swoje znaczenie.
ja tez sie smieje ze moj to alkoholik, ale najwazniejsze jest to zeby jak przyjda problemy nie szukac w butelce pocieszenia/ zapomnienia, i niestety z piciem jak z jezem
obserwowac i rozmawiac,
ja tez sie smieje ze moj to alkoholik, ale najwazniejsze jest to zeby jak przyjda problemy nie szukac w butelce pocieszenia/ zapomnienia, i niestety z piciem jak z jezem
obserwowac i rozmawiac,
Kurcze, ja też się zastanawiam... Mój mąż jest w domu cały tydzień raz na 3 tygodnie. Dwa pozostałe jest w trasie (wraca tylko na weekend). Kiedy jest w trasie to nie pije ale kiedy jest na miejscu to...no właśnie, kiedyś były to 2 piwa...teraz są 4,5. Nie jest agresywny, siedzi sobie na balkonie, pije tylko wieczorkiem, kiedy mała śpi. Ale mnie to wkurza. Bo nie widzimy się tyle czasu a on woli pić sobie na balkonie niż posiedzieć ze mną czy się poprzytulać :( Walczę z nim, tzn gderam mu ciągle. Skutek raczej marny :/
Wiecie co, Dziewczyny, może to dla niektórych z Was powód do śmiechu i dobrej zabawy na dygresje słowne, ale ten wątek to chyba niezbyt właściwe miejsce. Autorka poruszyła bardzo poważny problem, a lekkość, z jaką Aga i Ajeczka ten temat traktują, świadczy o Waszym niewielkim zrozumieniu dla problemu picia.
W pełni zgadzam się z wieloma powyższymi wypowiedziami, że regularność picia, nieodmawianie sobie tego codziennego rytuału to ważny sygnał ostrzegawczy i czerwona lampka powinna się tutaj zapalić.
Znam problem alkoholizmu od podszewki, od dzieciństwa i niestety, nie uniknęłam go w moim małżeństwie - a właściwie już jego okruchach, bo nie godziłam się na "piwkowanie", czego mój wcześniej niepijący mąż nie mógł (i nadal nie może) zrozumieć.
Także droga Autorko - nie czekaj, aż coś się zmieni, porozmawiaj z mężem, to zbyt ważna kwestia, aby ją przemilczeć.
W pełni zgadzam się z wieloma powyższymi wypowiedziami, że regularność picia, nieodmawianie sobie tego codziennego rytuału to ważny sygnał ostrzegawczy i czerwona lampka powinna się tutaj zapalić.
Znam problem alkoholizmu od podszewki, od dzieciństwa i niestety, nie uniknęłam go w moim małżeństwie - a właściwie już jego okruchach, bo nie godziłam się na "piwkowanie", czego mój wcześniej niepijący mąż nie mógł (i nadal nie może) zrozumieć.
Także droga Autorko - nie czekaj, aż coś się zmieni, porozmawiaj z mężem, to zbyt ważna kwestia, aby ją przemilczeć.
Czy Was już całkiem Bóg opuścił ??? Czy jesteście psychiczne ?? Ja mam wspaniałą i cudowną żonę , ale jak ostatnio zaczęła mi mówić że za dużo piję piwa od razu wiedziałem że jest coś nie tak . Szybko się wydało że te mądrości "wyniosła" z tego cudownego forum. Już nie będziecie "prać" jej mózgu, ma tą stronkę zablokowaną w swoim kompie!
A dla Was miłe Panie dobra rada. Ugotujcie lepiej swoim mężom dobry obiad i podajcie mu później piwo , tylko w odpowiedniej temp. , zamiast tracić czas na pisanie głupot !
Dżizas .... co za kobiety !
A dla Was miłe Panie dobra rada. Ugotujcie lepiej swoim mężom dobry obiad i podajcie mu później piwo , tylko w odpowiedniej temp. , zamiast tracić czas na pisanie głupot !
Dżizas .... co za kobiety !
Dziewczyny to na koniec jeszcze sprzedam Wam kawał, bo pasuje do wątku:
Wraca mąż z pracy, siada na kanapie i w pewnym momencie mówi do żony:
- BROWARY!
- Słucham? - pyta zdziwiona żona.
- BROWARY! - odpowiada znowu mąż.
- Może by tak jakieś magiczne słowo? - odpowiada żona.
Mąż myśli przez chwilę po czym odpowiada:
- Hokus pokus, czary mary - z********AJ PO BROWARY!
Wraca mąż z pracy, siada na kanapie i w pewnym momencie mówi do żony:
- BROWARY!
- Słucham? - pyta zdziwiona żona.
- BROWARY! - odpowiada znowu mąż.
- Może by tak jakieś magiczne słowo? - odpowiada żona.
Mąż myśli przez chwilę po czym odpowiada:
- Hokus pokus, czary mary - z********AJ PO BROWARY!
Byś się zdziwiła ! Moją żonka ma codziennie podany obiad(a kucharzem nie jestem ) , sama nie ma czasu ugotować , bo zajmuje się naszą córeczką. A w weekendy jak tylko nasza pociecha pozwoli to śniadanko mają obie do łóżka , kaszka i jajecznica w najlepszym wykonaniu.
I wszystko jest ok, a gdyby jeszcze nie to cholerne forum , to nie byłoby nawet problemu z browarkiem :)
I wszystko jest ok, a gdyby jeszcze nie to cholerne forum , to nie byłoby nawet problemu z browarkiem :)
van_helsing, się wkurzył, bo żona mu pewnie zaczęła marudzić o picie piwka :)
Mój pije piwo w weekendy i już mu klepię, że pijak jest :P
Ale ja w ogóle nie piwkowa jestem, nie lubię piwa i jego zapachu :)
Moim zdaniem codziennie kilka piwek to jest problem. Owszem gdybym ja codziennie piła jedno piwo, to bym na bani chodziła :P
Ale facet po jednym piwie nawet nie odczuje, że coś wypił.
Moja ciotka z wujasem, codziennie do obiadu piją lampkę wina i raczej nie uważam, że mają problem alko ;)
Mój pije piwo w weekendy i już mu klepię, że pijak jest :P
Ale ja w ogóle nie piwkowa jestem, nie lubię piwa i jego zapachu :)
Moim zdaniem codziennie kilka piwek to jest problem. Owszem gdybym ja codziennie piła jedno piwo, to bym na bani chodziła :P
Ale facet po jednym piwie nawet nie odczuje, że coś wypił.
Moja ciotka z wujasem, codziennie do obiadu piją lampkę wina i raczej nie uważam, że mają problem alko ;)
Gunia, oprócz tego, że masz świętą rację, to...
Dziewczyny...
Mogę sobie nawet być tą babinką z Klanu, co woła "łoboszesztymłój", albo niewolnicą Izaurą, bylebym nie była Halinką Kiepską!
"Browara"? "Smaka"?
Piwo jako wyznacznik wyluzowania i wspaniałego spędzania czasu?
Załamałam się, myślałam, ze te klimaty to tylko w bramie na Łąkowej...
Dziewczyny...
Mogę sobie nawet być tą babinką z Klanu, co woła "łoboszesztymłój", albo niewolnicą Izaurą, bylebym nie była Halinką Kiepską!
"Browara"? "Smaka"?
Piwo jako wyznacznik wyluzowania i wspaniałego spędzania czasu?
Załamałam się, myślałam, ze te klimaty to tylko w bramie na Łąkowej...