Widok
2011-05-23 09:52:11
Mój mąż codziennie wypija po pare piwek,nie jest agresywny,ale mam tego dość,co robic??
Witam...też mam taki problem z mężem.Pije codziennie kilka piw, do tego tzw małpka, codziennie paczka papierosów..i zarabia ok 3200.Latwo policzyć ze jak ktoś dziennie wydaje 50 zł i więcej do tego ok 450 na paliwo to na do i rachunki nie daje nawet najniższej krajowej.Mam dość jego smierdzacych wyziewów,co chwilę chorobowego ( na picie), .wstaje z łóżka gdy jest ugotowany obiad, nikt do nas nie przychodzi, my nie wychodzimy, nie wyjeżdżamy.Jestem psychicznie zmęczona......twierdzi że nie ma problemu alkoholowego i że nie potrzebuje AA.Innego dnia twierdzi że inny nie będzie,ie lepszy nie bedzie i że mu prxysiegalam miłość w chorobie....rece opadają
Nie ratować małżeństwo tylko ratować dzieci. Czemu? Żeby Twoje dzieci nie miały potem żalu do Ciebie i żeby nie rzutowało to na ich przyszłe życie. Nie mówię tu o totalnym odcięciu ojca od dzieci.. Ale do momentu gdy nie weźmie się za siebie ograniczenia jego kontaktu z dziećmi. Jeśli jednak będzie chciał wziąć się za siebie, polecam pomóc mu w znalezieniu odpowiedniej terapii. Na stronie można poczytać sobie o tym na czym polega leczenie alkoholowe https://wolmed.pl/leczymy/leczenie-uzaleznien/alkoholizm/ Zresztą jest to strona jednego z lepszych ośrodków leczenia alkoholizmu w Polsce.
Polecam dobry Ośrodek Terapii Uzależnień symptom http://www.uzalezniony.pl
Kobieto ! Idź pisać sobie o przepisach na ciasto , kieckach , cyckach itp.
Jakie chlanie ?!! qfa! Jak jest ciepło to chce się pić , a nie jestem krową żebym pił wodę . Nie ma nic złego jak ktoś wypije 2-3 piwka po pracy.
A moją żona wchodziła na to bzdurne forum tylko wieczorem jak nasza pociecha już spała :) i miała chwilkę czasu (niestety) na czytanie tych bzdur , a potem już sex z mężem . Teraz wieczorem już jest tylko sex.
Czy jest tu jakiś mod , który mógłby zamknąć ten idiotyczny temat ???
Jakie chlanie ?!! qfa! Jak jest ciepło to chce się pić , a nie jestem krową żebym pił wodę . Nie ma nic złego jak ktoś wypije 2-3 piwka po pracy.
A moją żona wchodziła na to bzdurne forum tylko wieczorem jak nasza pociecha już spała :) i miała chwilkę czasu (niestety) na czytanie tych bzdur , a potem już sex z mężem . Teraz wieczorem już jest tylko sex.
Czy jest tu jakiś mod , który mógłby zamknąć ten idiotyczny temat ???
No właśnie te skrajności są tu wiecznym powodem nieporozumień (delikatnie mówiąc ;)
Ja i kilka innych forumek usilnie pórbujemy powiedzieć, że KILKA PIW DZIENNIE TO JUŻ PROBLEM, a reszta „wyluzowanych” z niewiadomych dla mnie przyczyn nie chce lub nie potrafi zrozumieć o co nam chodzi, tylko od razu wrzuca nas do wora nudziar z Klanu…
POWTÓRZĘ WIĘC JESZCZE RAZ – PIWO SAMO W SOBIE JEST OK., ALE CO INNEGO WYPIĆ PIWKO RAZ NA JAKIS CZAS A CO INNEGO CHLAĆ (BO DLA MNIE TO JUŻ CHLANIE) KILKA PIW DZIENNIE.
Ja i kilka innych forumek usilnie pórbujemy powiedzieć, że KILKA PIW DZIENNIE TO JUŻ PROBLEM, a reszta „wyluzowanych” z niewiadomych dla mnie przyczyn nie chce lub nie potrafi zrozumieć o co nam chodzi, tylko od razu wrzuca nas do wora nudziar z Klanu…
POWTÓRZĘ WIĘC JESZCZE RAZ – PIWO SAMO W SOBIE JEST OK., ALE CO INNEGO WYPIĆ PIWKO RAZ NA JAKIS CZAS A CO INNEGO CHLAĆ (BO DLA MNIE TO JUŻ CHLANIE) KILKA PIW DZIENNIE.
Pewnie, że nawet niewielkie ilości alkoholu dla niektórych osób mogą stać się problemem. Akurat mnie też by się nie podobało, gdyby mój mąż wypijał CODZIENNIE kilka piw.
Jednak nie mogę zrozumieć tego, że tutaj natychmiast wpada się w skrajności. We wszystkim należy zachować umiar, zarówno w piciu alkoholu, jak i w sugerowaniu alkoholizmu pijącym inaczej, więcej, częściej niż osoby nie uznające alkoholu.
Wpadanie w przesadę to chyba jednak nasza cecha narodowa.
Do autorki wątku - a jak reaguje mąż na rozmowy na ten temat?
Jednak nie mogę zrozumieć tego, że tutaj natychmiast wpada się w skrajności. We wszystkim należy zachować umiar, zarówno w piciu alkoholu, jak i w sugerowaniu alkoholizmu pijącym inaczej, więcej, częściej niż osoby nie uznające alkoholu.
Wpadanie w przesadę to chyba jednak nasza cecha narodowa.
Do autorki wątku - a jak reaguje mąż na rozmowy na ten temat?
ja również uważam że codziennie piwko lub dwa to powód do zmartwienia a nie do szczycenia się ....
ale kazdy ma swoje zdanie
ale jak mi babka w ciązy mówi że piwko to dla zdrowia to nóż mi się w kieszeni otwiera
najbardziej mnie leczy że z kasa lipa ale koleś na 2 browary ma
u nas w domu alkoholu prawie nie ma wogule jak raz na 2 miechy kupimy winko czy właśnie piwko to hohoho :)
ale kazdy ma swoje zdanie
ale jak mi babka w ciązy mówi że piwko to dla zdrowia to nóż mi się w kieszeni otwiera
najbardziej mnie leczy że z kasa lipa ale koleś na 2 browary ma
u nas w domu alkoholu prawie nie ma wogule jak raz na 2 miechy kupimy winko czy właśnie piwko to hohoho :)
mam w rodzinie kilku alkoholików - i uwierzcie, że to nie jest wcale takie zabawne, jak się tutaj niektórym wydaje.
Picie alkoholu regularnie może prowadzić do uzależnienia - trzeba pamiętać, że każdy ma inną tolerancję na alkohol i po niektórych lampka wina wypijana codziennie spłynie, a niektórzy w momencie przerwania "rytuału" poczują problem.
Alkoholikiem nikt nie staje się z dnia na dzień, zaczyna się od małych ilości, które spożywane są coraz bardziej regularnie i z czasem się zwiększają. Trudno dostrzec granicę pomiędzy "jeszcze nie" i "już" uzależnieniem, lepiej dmuchać na zimne, niz potem się rozczarować i brać rozwód. Kto się spotkał z alkoholizmem, ten wie, jak wiele cierpienia sprawia ta choroba, szczególnie gdy dotyka kogoś bardzo nam bliskiego. Warto ryzykować spokoje życie i szczęśliwe dla prozaicznej przyjemności picia alkoholu?
Żeby nie było, mój mąż ma podobne zdanie co do alkoholu (też się w swoim życiu napatrzył) i sam się pilnuje, żeby nie przesadzić z "piwkowaniem".
Picie alkoholu regularnie może prowadzić do uzależnienia - trzeba pamiętać, że każdy ma inną tolerancję na alkohol i po niektórych lampka wina wypijana codziennie spłynie, a niektórzy w momencie przerwania "rytuału" poczują problem.
Alkoholikiem nikt nie staje się z dnia na dzień, zaczyna się od małych ilości, które spożywane są coraz bardziej regularnie i z czasem się zwiększają. Trudno dostrzec granicę pomiędzy "jeszcze nie" i "już" uzależnieniem, lepiej dmuchać na zimne, niz potem się rozczarować i brać rozwód. Kto się spotkał z alkoholizmem, ten wie, jak wiele cierpienia sprawia ta choroba, szczególnie gdy dotyka kogoś bardzo nam bliskiego. Warto ryzykować spokoje życie i szczęśliwe dla prozaicznej przyjemności picia alkoholu?
Żeby nie było, mój mąż ma podobne zdanie co do alkoholu (też się w swoim życiu napatrzył) i sam się pilnuje, żeby nie przesadzić z "piwkowaniem".
"codziennie kilka piwek to nie jest problem..."
nie wierzę, że to piszą dorosłe kobiety, matki, żony!
nie będę się wciągać w dyskusje, każdy robi jak uważa.
to jest taka sama zasada jak z innego wątku o matkach co sadzają czteromiesięczne dzieci i nie widzą problemu. można gadać, argumentować, opinie lekarzy przedstawić ale one i tak wiedzą swoje.
nie wierzę, że to piszą dorosłe kobiety, matki, żony!
nie będę się wciągać w dyskusje, każdy robi jak uważa.
to jest taka sama zasada jak z innego wątku o matkach co sadzają czteromiesięczne dzieci i nie widzą problemu. można gadać, argumentować, opinie lekarzy przedstawić ale one i tak wiedzą swoje.
ja popieram wszystkie posty, że lampka czerwona powinna się zapalić jak ktoś codziennie pije i nie potrafi z tego zrezygnować, a zazwyczaj uwagi na ten temat obraca w żart typu "tak tak jestem alkoholokiem!"
wiecie, że jest nawet takie coś jak alkoholik weeknedowy.
mojej mamy znajomi prowadzili taki tryb życia, że co weekend spotykali się ze znajomymi na imprezach i zawsze był alkohol (nie upijali się do upadłego, żeby nie było, wszystko pełna kulturka..) i tak przez parę lat. aż w końcu się skończyło, bo towarzystwo się rozjechało i co... koleżanka mamy, taka po 50-tce należy teraz do AA bo nie potrafiła się odnaleźć bez tych imprez alkoholowych. długo psycholog dochodził, co jest przyczyną ale w końcu do tego doszli. to straszne, niby to wszystko takie niewinne a jednak...
wiecie, że jest nawet takie coś jak alkoholik weeknedowy.
mojej mamy znajomi prowadzili taki tryb życia, że co weekend spotykali się ze znajomymi na imprezach i zawsze był alkohol (nie upijali się do upadłego, żeby nie było, wszystko pełna kulturka..) i tak przez parę lat. aż w końcu się skończyło, bo towarzystwo się rozjechało i co... koleżanka mamy, taka po 50-tce należy teraz do AA bo nie potrafiła się odnaleźć bez tych imprez alkoholowych. długo psycholog dochodził, co jest przyczyną ale w końcu do tego doszli. to straszne, niby to wszystko takie niewinne a jednak...
Gunia, oprócz tego, że masz świętą rację, to...
Dziewczyny...
Mogę sobie nawet być tą babinką z Klanu, co woła "łoboszesztymłój", albo niewolnicą Izaurą, bylebym nie była Halinką Kiepską!
"Browara"? "Smaka"?
Piwo jako wyznacznik wyluzowania i wspaniałego spędzania czasu?
Załamałam się, myślałam, ze te klimaty to tylko w bramie na Łąkowej...
Dziewczyny...
Mogę sobie nawet być tą babinką z Klanu, co woła "łoboszesztymłój", albo niewolnicą Izaurą, bylebym nie była Halinką Kiepską!
"Browara"? "Smaka"?
Piwo jako wyznacznik wyluzowania i wspaniałego spędzania czasu?
Załamałam się, myślałam, ze te klimaty to tylko w bramie na Łąkowej...
van_helsing, się wkurzył, bo żona mu pewnie zaczęła marudzić o picie piwka :)
Mój pije piwo w weekendy i już mu klepię, że pijak jest :P
Ale ja w ogóle nie piwkowa jestem, nie lubię piwa i jego zapachu :)
Moim zdaniem codziennie kilka piwek to jest problem. Owszem gdybym ja codziennie piła jedno piwo, to bym na bani chodziła :P
Ale facet po jednym piwie nawet nie odczuje, że coś wypił.
Moja ciotka z wujasem, codziennie do obiadu piją lampkę wina i raczej nie uważam, że mają problem alko ;)
Mój pije piwo w weekendy i już mu klepię, że pijak jest :P
Ale ja w ogóle nie piwkowa jestem, nie lubię piwa i jego zapachu :)
Moim zdaniem codziennie kilka piwek to jest problem. Owszem gdybym ja codziennie piła jedno piwo, to bym na bani chodziła :P
Ale facet po jednym piwie nawet nie odczuje, że coś wypił.
Moja ciotka z wujasem, codziennie do obiadu piją lampkę wina i raczej nie uważam, że mają problem alko ;)