Widok

Miłość do dziecka

Rodzina i dziecko bez ogłoszeń Temat dostępny też na forum:
moje dziecko ma miesiąc, urodziłam je przez cesarkę, karmię butelką bo nie mam za dużo swojego mleka i mały musi być karmiony mlekiem mm i stąd chyba moja schiza, że nie czuje więzi emocjonalnej z własnym dzieckiem. Robię wszystko, czyli kąpię, przewijam, przebieram, karmię ale jakoś nie czuję tego wszystkiego tej wielkiej miłości. może coś ze mną jest nie tak? dodatkowo w dni robocze mieszkam u mamy, która jest zachwycona wnukiem a ja czasami siedzę i tępo patrzę jak ona się zachwyca maluszkiem. w weekendy wracam do swojego domu, a to dlatego, że po porodzie nasiliła się moja nerwica i boję się zostać sama z dzieckiem w domu i tak się tułam. do tego jestem zmeczona, niewyspana i stąd moje wątpliwości jeżeli chodzi o miłość do własnego dziecka. nawet nie umiem do niego mówić :( np. teraz Ciebie przebiorę, zmienimy pieluszkę, jakoś robie to wszystko bez słów. chyba jestem jakąs wyrodną matką.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 3
Tiaaa ja też nie miała przypływu emocji...chyba dopiero zaczęłam to tak naprawdę czuć gdy mała zaczęła się komunikować. Odwzajemniać,uśmiechy, przytulać się... pierwsze miesiące to droga przez mękę jednak jeśli masz złe myśli to udaj się do kogoś albo po prostu się wygadaj.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
mi właśnie bardzo dużo pomogło takie "wygadanie się" - a dokładnie przelanie na klawiaturę ;) zarejestrowałam się na jakimś forum o depresji, znalazłam wątek dotyczący tej poporodowej i napisałam wszystko co czułam. I ulżyło mi :] miałam Koleżanki z dziećmi w podobnym wieku (różnica 4m-cy) - ale One kompletnie nie wiedziały o co mi chodzi, co czuję, nie rozumiały tego.

W domu Mama i Mąż pomagali ile mogli - zajmowali się Młodym.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 0
Ja mam zaś odwrotnie,też karmiłam córkę mm ale tak ją kocham,że czasem jak za długo śpi to tęsknię:) W pracy mam jej zdjęcia,w komputerze,w telefonie i tak było od początku:)
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 8
Tak Jolu, autorka wątku właśnie czekała na Twój post...
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 2
Ja czuję mniej więcej to samo co osoba która założyła ten wątek...urodziłam miesiąc temu, karmie piersią plus jedna butla mm bo nie mam tyle pokarmu zwłaszcza wieczorem.
Baby bluesa miałam przez 2-3 tyg. płacz bez przyczyny, do tej pory jak pomyślę o porodzie to mam łzy w oczach.
Nie szaleję na punkcie dziecka, zajmuje się nią, karmię przewijam itd, martwię się jak ją coś boli ale nie czuję jakiś wzniosłych uczuć. Nie dam skrzywdzić, nie wpuszczę chorego do domu itd...
I nie sądzę żeby bylo ze mną coś nie tak- każdy sam dojrzewa do swoich uczuć, w swoim czasie.
A gdyby nie bylo lepiej- to depresję poporodową się leczy, nikt chory na tę przypadlość nie może byc uważany za gorszą matkę!!
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 1
Miałam podobnie, opiekowałam się małą, ale nie czułam wielkiej miłości. Nie bałam się z nią zostawać, ale nie lubiłam tego, zwłaszcza że była marudna i ciągle potrzebowała mojego towarzystwa. Cieszyłam się gdy tylko przychodziła do mnie moja mama i niecierpliwie czekałam na powrót męża z pracy. Wiadomo we dwójkę raźniej. Głowa do góry. To minie. Choć wcale nie prędko. Ja dopiero teraz, po prawie 2 latach mogę powiedzieć z pełnym przekonaniem, że bardzo kocham moje dziecko. Ale i tak każdą możliwą okazję do wyjścia gdzieś bez niego traktuję jak święto :)
Ja uważam, że właśnie te codzienne czynności, przewijanie, karmienie, usypianie, nawet jeśli wykonywane tylko z obowiązku, zbliżają do dziecka i pomagają rozwijać się miłości.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Daj sobie czas:) I staraj jak najwięcej odpoczywać, bo jak człowiek zmęczony, to trudno się czymkolwiek cieszyć. Dbaj o dzieciątko, i uwierz, że dla niego jesteś najwspanialszą osobą na świecie:) Jeśli nie umiesz albo nie możesz się zdobyć na to, żeby do niego mówić, to może kup mu bajki i poczytaj? Ono będzie się lepiej czuło że słyszy Twój głos i Ty będziesz się czuła lepiej, że do niego mowisz:)
Tak jak mówi muszyca, na wszystko przyjdzie czas, moje dziecię ma dwa miesiące a czasem też nie czuję z nim więzi, wręcz czasem tylko irytację, zwłaszcza kiedy jestem zmęczona. Też rodziłam cc, w znieczuleniu ogólnym, swoje dziecko zobaczyłam dopiero po 24 godzinach, i pomyślałam wtedy tylko: "acha. To jest moje dziecko?" Bez żadnych wzruszeń ani nic:)
Jedyne co może niepokoić to to, że tak jak mówisz, masz nerwicę, więc jakby coś Cię mocno niepokoiło to nie bój się szukać pomocy specjalisty.
Życzę powodzenia:)
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0
ja miałam podobnie.... miałam ciężki poród i nie umiałam się cieszyć dzieckiem, w szpitalu byliśmy osobno (mała miała bakterię, ja ciężką anemię) i nie chciałam do niej iść wolałam żeby wszystko robiły pielęgniarki... potem wmawiałam sobie że jestem złą matką bo wszyscy naciskali mnie na karmienie piersią a ja nie maiłam dużo pokarmu, brałam leki i psychicznie miałam opory itd itd aż w końcu mąż powiedział "nie męcz się kobieto, nie słuchaj innych rób tak jak chcesz"...stopniowo zaczęłam się uczyć miłości do małej, dopiero jak odpoczęłam fizycznie i psychicznie od tego wszystkiego to zaczęłam się cieszyć i nadrabiać stracone chwile (jak mała miała ok 1.5 msc) ..... więc życzę dużo odpoczynku, spokoju i dystansu do tego - co mama powinna albo jaką powinna być.
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0
Wiem co czujesz miałam ciężki poród do tego rodziłam wcześniaka, który został zabrany zaraz po porodzie, patrzyłam przez miesiąc na moje dziecko przez szybę, karmiłam butelką bo innego wyjścia nie było. Czułam się obolała, zmęczona i zła tak zła na moje dziecko. Wszystko robiłam jak maszyna, robot przewinęłam, nakarmiłam i odkładałam do łóżeczka zero uczuć. Bywały takie dni że on płakał w jednym pokoju a ja siedziałam w drugim i nie byłam w stanie do niego iść. Na szczęście z pomocą przyszła mi mama i przyjaciółka które na zmianę przejęły opiekę nad małym ale w taki sposób żebym nie czuła się urażona że nie daję sobie rady. Przychodziły gadały o pierdołach, wyciągały na spacer itp. Gdyby nie one to nie wiem co by się stało nie chcę nawet o tym myśleć. Jak patrzę na to z perspektywy czasu to nie mogę w to uwierzyć a trwało to prawie 6 miesięcy. Momentem zwrotnym było jak zaczął przesypiać większość nocy i stał się bardziej kontaktowy. Uśmiechał się wyciągał rączki zauważyłam że lubi słuchać muzyki więc słuchaliśmy razem. To on przekonał mnie do siebie wiem że to dziwnie brzmi ale tak właśnie się stało. Coś zaczęło nas łączyć i odkryłam frajdę z tego że chce ze mną być. Dziś ma 2,5 roku jest kochanym, mądrym i czułym chłopcem. Może u ciebie też tak będzie że to twój maluszek nauczy cię kochać :) powodzenia
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko

dom czy mieszkanie??? (435 odpowiedzi)

zaczynam juz myslec o własnych czterech katach ale ceny mieszkań jak i budowy domu mnie...

płyta indukcyjna czy gazowa? (26 odpowiedzi)

Witajcie. Chciałabym poprosić Was o opinię. Budujemy dom i stanęliśmy przed wyborem płyty...

Zakup mieszkania - rozterki (64 odpowiedzi)

Stoje przed możliwością zakupu mieszkania. Mam do wyboru 2 mieszkania w b.atrakcyjnej cenie....

do góry