Widok
To prawda, że lumpeks w Sopocie na Niepodległości, to nieporozumienie. Bo jesli to sklep, to należy dbać o zbyt, a zbyt, to klient, a tu się o niego nie dba. Ekspedientkom słoma z buciorów wyłazi i właściciel tego kramu, takich zachowań nie dostrzega. Poniżanie klientów przez pracujące tam panie, to norma jak z czasów głębokiej komuny i stanu wojennego, gdy każda taka dama czuła się panią życia i śmierci każdego biedaka po drugiej stronie lady. Pani tęga blondyna wiedzie rej w szarpaniu ludzi i kontrolowaniu sztuk, które wnosi się do przymierzalni. W wiekszości sklepów sieciowych nikt nie sprawdza tego, ile rzeczy wnosi się do przymierzenia, choć to rzeczy nowe i w przypadku kradzieży strata jakaś istnieje. W sopockim lumpie całkowity obciach. Przestałam tam zaglądać, bo nie lubię, gdy traktuje się mnie jak potencjalną złodziejkę i w chamski sposób kontroluje. Byłam chyba świadkiem tej samej sceny, co moja poprzednia rozmówczyni. Upokarzająca sytuacja rozbierania młodego człowieka na środku sklepu. Był bardzo zdenerwowany tym wszystkim i oczywiście niewinny. Ani słowa przeprosin. Nie sądzę, aby właściciel sklepu, kimkolwiek jest, tolerował takie zachowania, gdyby to nie był ktoś z rodziny, czy znajomych. Moje znajome też już tam nie chodzą. Za niższą cenę kupujemy na wyprzedażach nowe rzeczy, w aktualnym fasonie i nikt nas nie obraża. I to najlepszy sposób na odsuniecie się od ludzi, którzy z pojęciem "kultura osibista" nigdy nie mieli nic wspólnego.
Nie wiem który jest najlepszy, u nas w Trójmieście lumpy są strasznie drogie! Wiele rzeczy kosztuje tyle samo co nowe z przeceny. Ja czasami robię ciuchlandowy nalot, gdy wpadam do jakiejś mniejszej miejscowości , tam więcej lumpeksów , można znaleźć coś oryginalnego i nietypowego, a do tego jest tanio! Jak na używane ciuchy przystało! Po kilku dniach można kupować rzeczy za 1zł, spodnie za 3zł ! :) ... Gdy ktoś ma nietypowy gust, to takie rozwiązanie to bajka! :) ... Ja nie czuję potrzeby dowartościowywania się że kupiłam sobie szmatę za 600zł , to zwykły snobizm.
Wiem natomiast które omijać wielkim łukiem.
Poszukuję od dawna jakiegoś namiaru na właściciela tej sieci pomarańczowych Ciuchlandów. A jeśli to nie jakaś zorganizowana sieć, to przynajmniej do właściciela tego ciuchlandu , który mieści się w Sopocie, na Niepodległości 795. Nie wiem kto tym całym bajzlem kręci, ale przecież musi być jakaś osoba odpowiedzialna za to co dzieje się w takich sklepach, gdyż jak na razie, to panie ekspedientki robią tam swoje królestwo i swoje porządki, panoszą się jak głupie gęsi i odstraszają klientów. Jeśli chodzi o sklep w Sopocie na Niepodległości, to większego buractwa ekspedientki nie mogą sobą reprezentować (swoją drogą nikt już tam przez to nie przychodzi). Robią dosłowny raban w sklepie, krzyczą między sobą, jedna przez drugą, czasami przez cały sklep nad głową klientów, a gdy wpadną jeszcze ich znajome, to w ogóle jak przekupy na rynku, zmuszają cały sklep do słuchania o tym czy za ciasne na "du*ie" czy nie. Zamieszanie, gdakanie - jak w kurniku! Co z tego, że sklep z odzieżą używaną? To znaczy, że trzeba tak klientów traktować? Z oburzeniem panie reagują na sugestie , że miałyby odwieszać ubrania po kimś na miejsce i rozkazują żeby zawiesić samemu. Wydawałoby się, że każdy ma jakąś pracę, a ich pracą jest właśnie PRACA w tym sklepie, a nie plotki i dbanie o makijaż ! Odwieszanie ubrań na miejsce nie jest czymś niespotykanym wśród obsługi sklepów odzieżowych! Księżniczki się znalazły.
Najgorsza jest ta toporna , krowiasta blondyna z tatuażem "Kiss My Ass" (pięknie świadczy o jej poziomie intelektualnym) , która zblazowana i wielce ważna gdacze najgłośniej i jest najbardziej bezczelna. Każdego klienta traktuje się jak złodzieja. Stare, śmierdzące szmaty - to takie upokarzające, gdy leci za Tobą, wyciąga i wyszarpuje niemal z przymierzalni, nawet gdy już zaczynasz się rozbierać, bo nie wie ile masz rzeczy! Krzyk , raban i pretensje. Przecież to zero taktu i kultury! Człowiek się czuje taki zażenowany, gdy go wyszarpie takie babsko z tej "przymierzalni" z tymi kilkoma starymi łachami za 10 zł i przelicza ... Kiedyś byłam świadkiem, gdy panie oskarżyły młodego faceta o kradzież (że niby włożył na siebie pod spód jakieś stare łachy i chciał wyjść) i kazały mu się rozebrać na środku sklepu! Co za upokarzające przeżycie dla tego człowieka. Był niewinny i "przepraszam" nie usłyszał! Wyszedł , a te baby nawet nie miały tyle kultury, żeby człowieka przeprosić!
Człowiek czuje się zdruzgotany , rozgoryczony i zażenowany, że mimo wyższego wykształcenia czasy zmuszają go do kupowania starych śmierdziuchów, a tu jeszcze jakieś głupie przekupy, rodem z wiejskiego rynku traktują Cię z góry jak śmiecia.Tak czy siak, rezygnuję z korzystania, bo teraz już ceny w ów sieci są jak w normalnych sklepach z nową odzieżą. Niestety, takie czasy - kto ma "pocałuj mnie w d*pę" na ręku (żal mi dzieci tej pani,ciekawe wychowanie zapewne) i twarde łokcie - ten ma siłe przebicia. Dziś tylko chamom żyje się lepiej.
Wiem natomiast które omijać wielkim łukiem.
Poszukuję od dawna jakiegoś namiaru na właściciela tej sieci pomarańczowych Ciuchlandów. A jeśli to nie jakaś zorganizowana sieć, to przynajmniej do właściciela tego ciuchlandu , który mieści się w Sopocie, na Niepodległości 795. Nie wiem kto tym całym bajzlem kręci, ale przecież musi być jakaś osoba odpowiedzialna za to co dzieje się w takich sklepach, gdyż jak na razie, to panie ekspedientki robią tam swoje królestwo i swoje porządki, panoszą się jak głupie gęsi i odstraszają klientów. Jeśli chodzi o sklep w Sopocie na Niepodległości, to większego buractwa ekspedientki nie mogą sobą reprezentować (swoją drogą nikt już tam przez to nie przychodzi). Robią dosłowny raban w sklepie, krzyczą między sobą, jedna przez drugą, czasami przez cały sklep nad głową klientów, a gdy wpadną jeszcze ich znajome, to w ogóle jak przekupy na rynku, zmuszają cały sklep do słuchania o tym czy za ciasne na "du*ie" czy nie. Zamieszanie, gdakanie - jak w kurniku! Co z tego, że sklep z odzieżą używaną? To znaczy, że trzeba tak klientów traktować? Z oburzeniem panie reagują na sugestie , że miałyby odwieszać ubrania po kimś na miejsce i rozkazują żeby zawiesić samemu. Wydawałoby się, że każdy ma jakąś pracę, a ich pracą jest właśnie PRACA w tym sklepie, a nie plotki i dbanie o makijaż ! Odwieszanie ubrań na miejsce nie jest czymś niespotykanym wśród obsługi sklepów odzieżowych! Księżniczki się znalazły.
Najgorsza jest ta toporna , krowiasta blondyna z tatuażem "Kiss My Ass" (pięknie świadczy o jej poziomie intelektualnym) , która zblazowana i wielce ważna gdacze najgłośniej i jest najbardziej bezczelna. Każdego klienta traktuje się jak złodzieja. Stare, śmierdzące szmaty - to takie upokarzające, gdy leci za Tobą, wyciąga i wyszarpuje niemal z przymierzalni, nawet gdy już zaczynasz się rozbierać, bo nie wie ile masz rzeczy! Krzyk , raban i pretensje. Przecież to zero taktu i kultury! Człowiek się czuje taki zażenowany, gdy go wyszarpie takie babsko z tej "przymierzalni" z tymi kilkoma starymi łachami za 10 zł i przelicza ... Kiedyś byłam świadkiem, gdy panie oskarżyły młodego faceta o kradzież (że niby włożył na siebie pod spód jakieś stare łachy i chciał wyjść) i kazały mu się rozebrać na środku sklepu! Co za upokarzające przeżycie dla tego człowieka. Był niewinny i "przepraszam" nie usłyszał! Wyszedł , a te baby nawet nie miały tyle kultury, żeby człowieka przeprosić!
Człowiek czuje się zdruzgotany , rozgoryczony i zażenowany, że mimo wyższego wykształcenia czasy zmuszają go do kupowania starych śmierdziuchów, a tu jeszcze jakieś głupie przekupy, rodem z wiejskiego rynku traktują Cię z góry jak śmiecia.Tak czy siak, rezygnuję z korzystania, bo teraz już ceny w ów sieci są jak w normalnych sklepach z nową odzieżą. Niestety, takie czasy - kto ma "pocałuj mnie w d*pę" na ręku (żal mi dzieci tej pani,ciekawe wychowanie zapewne) i twarde łokcie - ten ma siłe przebicia. Dziś tylko chamom żyje się lepiej.
Nie rozumiem oburzenia lumpeksami, teraz duza czesc ciuchow to resztki kolekcji zupelnie nowe, i latwo to odroznic patrzac na szwy np pod pachami w bluzkach itp.
CO za sens placic za szmate 200zl jak w lumpie jest za 10 zl, paragonu za zakup przeciez i tak nie nosisz na czole :)
do tego sa tam fajne brytyjskie i szwedzkie firmy i szeroka rozmiarowka.
Jakosc tysiac razy lepsza niz reservedy i inne tego typu badziewia.
CO za sens placic za szmate 200zl jak w lumpie jest za 10 zl, paragonu za zakup przeciez i tak nie nosisz na czole :)
do tego sa tam fajne brytyjskie i szwedzkie firmy i szeroka rozmiarowka.
Jakosc tysiac razy lepsza niz reservedy i inne tego typu badziewia.
przecież w większości to są nowe ubrania , na zachodzie idziesz do sklepu , zgarniasz to i owo z półek i w domu przymierzasz a potem jak nie pasuje won na śmietnik , bo płacisz za nową rzecz tyle ile tu się płaci w lumpeksie , starych znoszonych rzeczy nikt nie sprzedaje w lumpeksach ... inna sprawa , poczytaj sobie gdzie i co sobie wycierają nastolatki przymierzanymi nowymi ubraniami , hmm
Kiedyś pracowałam w magazynie markowej bielizny. Do dzisiaj kupując majtki, koszulki, czy staniki, NOWE w sklepie!! najpierw je piorę. Nie będę opisywać warunków w jakich przewraca się ta bielizna, a to był tylko jeden z punktów, w których te rzeczy się przewalały zanim trafiały do sklepu. Nie wspomnę również o małych chińskich rączkach, które szyją większość z tych rzeczy, a które wody nie widzą tygodniami.