Widok
Nie chce mi się bawić z dzieckiem:((
kurde, dziewczyny, czy Wy też miałyście taki okres? zauważam, że kompletnie nie chce mi się już bawić z moją dwuletnią córką....nie wiem czy to już "zmęczenie materiału" (siedzę w domu już przeszło dwa lata i non stop z dzieckiem - mąż b.dużo pracuje i nie mam tu nikogo do pomocy) czy może natłok obowiązków (3 miesiące temu urodziłam drugie dziecko).....
Zauważam, że tylko czekam aż będzie wieczór i dzieciaki zasną...
Nie chodzi mi o to, że mam dość dziecka i mi przeszkadza, ale że nie chce mi się z nią grać,układać, czytać itp.itd.
Ktoś tak miał?
Zauważam, że tylko czekam aż będzie wieczór i dzieciaki zasną...
Nie chodzi mi o to, że mam dość dziecka i mi przeszkadza, ale że nie chce mi się z nią grać,układać, czytać itp.itd.
Ktoś tak miał?
Moja mama...30 lat temu, ale miala tak :) opwiadala nam. Między moją siostra jest 1rok i 8 miesięcy róznicy, tata baardzo duzo pracował, wychodził o 5 rano z domu i wracał kolo 18tej albo i pozniej.
Mama mówiła, ze tak bardzo nie chciała byc sama z nami w domu, bo się już zaczynała wszystkiego bac, że stała jak zaczarowana w oknie i tak długo patrzyła za tatą az kompletnie zniknął z horyzontu...ale to zmęcznie materiału, chociaż po dzisiejszemu bym określiła stan w jakim mama była na depresję....
Ja ją do dziś podziwiam jak ona sobie poradziła
Mama mówiła, ze tak bardzo nie chciała byc sama z nami w domu, bo się już zaczynała wszystkiego bac, że stała jak zaczarowana w oknie i tak długo patrzyła za tatą az kompletnie zniknął z horyzontu...ale to zmęcznie materiału, chociaż po dzisiejszemu bym określiła stan w jakim mama była na depresję....
Ja ją do dziś podziwiam jak ona sobie poradziła
Madness is the gift, that has been given to me!!
Emenems, zgadzam się z Tobą
Między moimi starszymi dziećmi jest bardzo mała różnica wieku 11miesiecy.
Nie wiem jak podołałam, ale żyję ;)
W chwili obecnej moja trzecia pociecha ma 2 latka i chociaż nie czuję się mega zmęczona, lubię z nią się bawić, spacerować, rozmawiać, to tak jak teraz, patrzę na zegarek i odliczam czas do 18stej. wróci mąż i chociaż ja będę mogła porozmawiać z kimś dorosłym ;)
Między moimi starszymi dziećmi jest bardzo mała różnica wieku 11miesiecy.
Nie wiem jak podołałam, ale żyję ;)
W chwili obecnej moja trzecia pociecha ma 2 latka i chociaż nie czuję się mega zmęczona, lubię z nią się bawić, spacerować, rozmawiać, to tak jak teraz, patrzę na zegarek i odliczam czas do 18stej. wróci mąż i chociaż ja będę mogła porozmawiać z kimś dorosłym ;)
Bardzo was podziwiam dziewczyny, na prawdę, mi wystarczy czasami, jak jesteśmy w Gdańsku i jest moja siostrzenica, 2,5 roku i córa męża 7, to nie mogę ich dwóch ogarnąć...nalatam się, namęczę, gdzie najczęściej jeszcze mój mąż jest do pomocy, czasami tylko zasiądzie do kompa a mi już rąk brakuje !! a nie wspomnę o wycieczkach typu park oliwski i zaliczanie górek, murków i wszystkich krzaczków po drodze...jedna ma lepsze pomysły od drugiej. Mała robi wszystko co starsza, a starsza o tym wie i coraz większe głupoty wymyśla ;)
I chociaż strasznie mocno przepadam za obiema to można chcieć odpocząć ;)
Bez kitu...jesetście wielkie dziewczyny ;)
I chociaż strasznie mocno przepadam za obiema to można chcieć odpocząć ;)
Bez kitu...jesetście wielkie dziewczyny ;)
Madness is the gift, that has been given to me!!
Ja mam tak codziennie,mam 3 letniego urwisa,bardzo ciężki do wychowania egzemplarz,mam z nim trochę kłopotów bez conajmniej jednej kary w dzień nie obędzie się,też całaymi dniami sama od samego początku,bez rodziny na miejscu czy też znajomych,sama z synem w domu i codziennie jestem w oknie i patrze jak mąż z horyzontu znika,ale nie mam depresji:)
:) Aniu - gratulacje !! myślę ze taki etap moja mama nie miała długo, ja się urodziłam w grudniu, w stanie wojennym, moja siostra bezglutenowiec, w tamtych czasach to maskara, nie dość ze kontaktu nie ma ze światem, ani z mężem ani nic to jeszcze nie ma jak dzieciaków nakarmić a w razie czego nawet nie ma jak gdziekolwiek dojechać...ale to i tak nie zmienia faktu ze macie ciężko i jak się uśmiechacie to was podziwiam, jedno jest pewnie - faceci by tego nie wytrzymali :D
Ja mam u siebie w pracy koleżankę, która pracuje na nocki, tydzien na tydzien od 23 do 7 rano, a w domu mąz, też pracujący od 8 do-16 i dwójka dzieci, córeczka roczna i 3 letni synek ;) jak ona daje rade - nie wiem, ale nawet ma czas na kawkę skoczyć... :)
Ja mam u siebie w pracy koleżankę, która pracuje na nocki, tydzien na tydzien od 23 do 7 rano, a w domu mąz, też pracujący od 8 do-16 i dwójka dzieci, córeczka roczna i 3 letni synek ;) jak ona daje rade - nie wiem, ale nawet ma czas na kawkę skoczyć... :)
Madness is the gift, that has been given to me!!
Ja tez tak mam. Maz calymi dniami w pracy, rano stoimy w oknie i po 18 znow w oknie z Madzia...Czekamy jak na zbawienie a on czasami tez tak zmeczony wraca, ze robie kolacje i dalej siedze z Madzia a on odpoczywa. Szukalam w poblizu mlodych mam ale cisza a ja nikogo nie znam w okolicy. Mam wyrzuty sumienia czasami ze nie mam pomyslow na bardziej aktywne spedzanie czasu z mala, ale w taka pogode to kiepsko. Ciesze sie ze jest forum, mozna chociaz tutaj cos popisac z innymi mamami. A czasami odezwac sie i jeszcze oberwac za darmo :) Ale i tak razniej.
Dawno temu koleżanka robiła tak - często, raz w tygodniu, zapraszała do siebie koleżanki, z trzy, cztery, każda cos przynosiła i każda dziecko brała za cydownego słodziaka i przekazywały sobie z rąk do rąk, przez parę godzin się zachwycając a ona mogla sobie pogadac, zrobic paznokcie i zaplaic peta na balkonie ;)
Madness is the gift, that has been given to me!!