Widok
O lekarzach, błędach lekarskich, porodach itd.
Czytacie "Angorę" ? Tygodnik. Jest tam cykl "Polski Pacjent". Opisują na faktach niezłe jaja - a to chyba już z 200 odcinek.
Akurat omawiają bzdury w kodeksie etyki lekarskiej, niezgodność jego nawet z Konstytucją RP.
I bzdurne opinie biegłych... jak Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy mami, pisze bzdury. A kobieta zmarła w wyniku źle przeprowadzonego zabiegu.
Dobrze poczytać, wiedzieć że takie numery także są.
A ja się zastanawiałem dlatego nasz syn w książeczce zdrowia ma także dostępną rubrykę przy porodzie "poród kleszczowy". Na szczęście obyło się bez...
Czy to coś podobnego jak tzw. zabroniona metoda Kellera? (skakanie po brzuchu?)
Niby jest XXI wiek, a w Polsce nadal niektórzy lekarze próbują takich praktyk.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Akurat omawiają bzdury w kodeksie etyki lekarskiej, niezgodność jego nawet z Konstytucją RP.
I bzdurne opinie biegłych... jak Rzecznik Odpowiedzialności Zawodowej Lekarzy mami, pisze bzdury. A kobieta zmarła w wyniku źle przeprowadzonego zabiegu.
Dobrze poczytać, wiedzieć że takie numery także są.
A ja się zastanawiałem dlatego nasz syn w książeczce zdrowia ma także dostępną rubrykę przy porodzie "poród kleszczowy". Na szczęście obyło się bez...
Czy to coś podobnego jak tzw. zabroniona metoda Kellera? (skakanie po brzuchu?)
Niby jest XXI wiek, a w Polsce nadal niektórzy lekarze próbują takich praktyk.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Zapraszam do dyskusji. Wystarczy wrzuć w google pojęcia "poród kleszczowy" "metoda Kellera" itd.
Wątek dedykuję kobietom, które nie wiedzą co to jest. I być może dzięki temu będą wiedziały, kiedy zacząć naprawdę krzyczeć i protestować na sali porodowej.
Bo z tych metod rodzi się dużo dzieci kalekich.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Wątek dedykuję kobietom, które nie wiedzą co to jest. I być może dzięki temu będą wiedziały, kiedy zacząć naprawdę krzyczeć i protestować na sali porodowej.
Bo z tych metod rodzi się dużo dzieci kalekich.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Kleszczowy to nie to samo co metoda Kellera.
Niestety miałam wątpliwą przyjemnośc doświadczyc bólu związanego z położeniem się lekarza na brzuchu i "wypchnięciem" dziecka w ten sposób.
W efekcie czego pękła mi szyjka macicy...
Długo po porodzie dopiero doczytałam co to za metoda i jakie mogą byc tego skutki dla dziecka:(
Na szczęście córka jest zdrowa.
Niestety miałam wątpliwą przyjemnośc doświadczyc bólu związanego z położeniem się lekarza na brzuchu i "wypchnięciem" dziecka w ten sposób.
W efekcie czego pękła mi szyjka macicy...
Długo po porodzie dopiero doczytałam co to za metoda i jakie mogą byc tego skutki dla dziecka:(
Na szczęście córka jest zdrowa.
Aniu nigdy do końca nie będę wiedziała czy to od tego...
Przy tym wypychaniu poczułam tak ogromny ból,że nie da się tego opisac.Po porodzie nie mogłam wstac z łóżka tak mnie bolało.Nie mogłam też siedziec i chodzic normalnie.Ból minął po ok 2 miesiącach dopiero a o tym,że pękła mi szyjka dowiedziałam się dopiero w domu gdy poczytałam wypis ze szpitala i z tym wiążę ten fakt.
Przy tym wypychaniu poczułam tak ogromny ból,że nie da się tego opisac.Po porodzie nie mogłam wstac z łóżka tak mnie bolało.Nie mogłam też siedziec i chodzic normalnie.Ból minął po ok 2 miesiącach dopiero a o tym,że pękła mi szyjka dowiedziałam się dopiero w domu gdy poczytałam wypis ze szpitala i z tym wiążę ten fakt.
to ja się przyznam i ponieważ jestem zalogowana kogoś kto to skopiuje zaskarżę o plagiat;)
mam zamiar utworzyć audycję radiową "radio hipochondryk" - przez dwie godziny każdy będzie mógł zadzwonić i opowiedzieć gdzie go źle potraktowano, gdzie zlekceważono itd.
plus opis jakiejś szczególnie ciekawej choroby dnia, wybory choroby miesiąca, roku itd.
kącik "gwiazda z plasterkiem" czyli co kogo boli w hollywood..
no nie zadzwonilibyście?
mam zamiar utworzyć audycję radiową "radio hipochondryk" - przez dwie godziny każdy będzie mógł zadzwonić i opowiedzieć gdzie go źle potraktowano, gdzie zlekceważono itd.
plus opis jakiejś szczególnie ciekawej choroby dnia, wybory choroby miesiąca, roku itd.
kącik "gwiazda z plasterkiem" czyli co kogo boli w hollywood..
no nie zadzwonilibyście?
Przy fizjologicznym porodzie siłami natury u ponad 90% w jakimś stopniu pęka szyjka. U niektórych kobiet pęknięcie jest na tyle duże, że wymaga szycia, u pozostałych bez problemu zrasta się samo.
Natomiast poród kleszczowy absolutnie nie jest tym samym, co zabroniona już metoda Kellera. Jest to jedna z możliwości rozwiązania porodu przy zagrożeniu życia/zdrowia dziecka/matki, stosuje się go w ostateczności, tak samo jak tzw. próżnociąg.
PS. Zanim zaczniecie powtarzać obiegowe opinie i traktować internet jako źródło rzetelnej wiedzy medycznej, może warto się zastanowić. Jeśli ktoś jest naprawdę ciekawy, czy została mu wyrządzona krzywda, czy też zabieg który zastosowano był wskazany, warto odnieść się do literatury fachowej (polecam bibliotekę i czytelnię GUMedu, kilka księgarni medycznych na terenie Gdańska oraz publikacje w znanych, międzynarodowych czasopismach medycznych, dostępnych zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej po uiszczeniu opłaty)
Natomiast poród kleszczowy absolutnie nie jest tym samym, co zabroniona już metoda Kellera. Jest to jedna z możliwości rozwiązania porodu przy zagrożeniu życia/zdrowia dziecka/matki, stosuje się go w ostateczności, tak samo jak tzw. próżnociąg.
PS. Zanim zaczniecie powtarzać obiegowe opinie i traktować internet jako źródło rzetelnej wiedzy medycznej, może warto się zastanowić. Jeśli ktoś jest naprawdę ciekawy, czy została mu wyrządzona krzywda, czy też zabieg który zastosowano był wskazany, warto odnieść się do literatury fachowej (polecam bibliotekę i czytelnię GUMedu, kilka księgarni medycznych na terenie Gdańska oraz publikacje w znanych, międzynarodowych czasopismach medycznych, dostępnych zarówno w formie papierowej, jak i elektronicznej po uiszczeniu opłaty)
Tak, tylko że niektórzy nie wiedzą o co chodzi. W szpitalach (patrz np. Redłowo czy Zaspa) są na ścianach powypisywane pierdoły, a nie ma jasno przedstawionych praw pacjenta. A pacjent ma prawo odmówić stanowczo stosowania takich metod. Wtedy zostaje jedynie cesarskie cięcie, a jak wiadomo lekarze bronią się przed nim jak mogą. Nawet są gotowi po brzuchu kobiecie skakać.
Nie rozumiem jednej z koleżanek - jak to mąż był przy tym? I co? Nie wiedział o co chodzi i nie protestował?
Przecież tzw. Keller jest zakazany przez WHO od 1988 r. z tego co kojarzę.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Nie rozumiem jednej z koleżanek - jak to mąż był przy tym? I co? Nie wiedział o co chodzi i nie protestował?
Przecież tzw. Keller jest zakazany przez WHO od 1988 r. z tego co kojarzę.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
http://www.soulfulbirthingschool.com/index.php?option=com_content&view=article&id=66&Itemid=89&lang=pl
Ucisk na dno macicy (Zabieg Kristellera)
Analiza prac dotyczących stosowania ucisku na dno macicy w II okresie porodu (zabieg Kristellera) nie wykazała związanych z tym działaniem korzyści, natomiast dowiodła ich szkodliwości. Ta interwencja medyczna, nazwana przez Troszyńskiego „szczególnie brutalnym rękoczynem" wiąże się z licznymi powikłaniami mogącymi pojawić się zarówno u matki i dziecka (Merhi, Awonuga 2005, Troszyński 2003). Wprowadzenie tego zabiegu do praktyki położniczej miało na celu wzmocnienie siły wypchnięcia dziecka poprzez zwiększenie ciśnienia wewnątrzmacicznego prowadzące do skrócenia czasu porodu. Badania wykazały jednak, że nie u wszystkich kobiet w wyniku zewnętrznego ucisku dochodzi do zwiększenia ciśnienia w jamie macicy. Czynnikiem modyfikującym w tym przypadku jest wieku ciążowy i grubość miometrium (Buhimschi, 2002). Ucisk może przyspieszać urodzenie dziecka, ale nie powoduje skracania II okresu porodu. Niektóre badania pokazują wręcz tendencję do wydłużenia tego okresu (Cosner 1996). Zabieg Kristellera wiąże się ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia u matki uszkodzenia krocza i zwieracza odbytu (Cosner 1996; De Leeuw 2001, Zetterstrom 1999) oraz pęknięcia macicy (Pan et al. 2002; Vangeenderhuysen, Souidi 2002). Rodzące się dziecko w wyniku zewnętrznego ucisku na macicę narażone jest na złamania kości i uszkodzenie splotu ramiennego (Porażenie Erba) związane ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia dystocji barkowej, niedotlenienie, w skrajnych sytuacjach kończące się zgonem (Simpson, Knox 2001). Również uszkodzenia mózgu i nerwów u dziecka, mogą wynikać z zastosowania zabiegu Kristellera u matki (Amiel-Tyson, Sureau, Shnider 1988; Murray, Huelsmann 2009).
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Ucisk na dno macicy (Zabieg Kristellera)
Analiza prac dotyczących stosowania ucisku na dno macicy w II okresie porodu (zabieg Kristellera) nie wykazała związanych z tym działaniem korzyści, natomiast dowiodła ich szkodliwości. Ta interwencja medyczna, nazwana przez Troszyńskiego „szczególnie brutalnym rękoczynem" wiąże się z licznymi powikłaniami mogącymi pojawić się zarówno u matki i dziecka (Merhi, Awonuga 2005, Troszyński 2003). Wprowadzenie tego zabiegu do praktyki położniczej miało na celu wzmocnienie siły wypchnięcia dziecka poprzez zwiększenie ciśnienia wewnątrzmacicznego prowadzące do skrócenia czasu porodu. Badania wykazały jednak, że nie u wszystkich kobiet w wyniku zewnętrznego ucisku dochodzi do zwiększenia ciśnienia w jamie macicy. Czynnikiem modyfikującym w tym przypadku jest wieku ciążowy i grubość miometrium (Buhimschi, 2002). Ucisk może przyspieszać urodzenie dziecka, ale nie powoduje skracania II okresu porodu. Niektóre badania pokazują wręcz tendencję do wydłużenia tego okresu (Cosner 1996). Zabieg Kristellera wiąże się ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia u matki uszkodzenia krocza i zwieracza odbytu (Cosner 1996; De Leeuw 2001, Zetterstrom 1999) oraz pęknięcia macicy (Pan et al. 2002; Vangeenderhuysen, Souidi 2002). Rodzące się dziecko w wyniku zewnętrznego ucisku na macicę narażone jest na złamania kości i uszkodzenie splotu ramiennego (Porażenie Erba) związane ze zwiększonym ryzykiem wystąpienia dystocji barkowej, niedotlenienie, w skrajnych sytuacjach kończące się zgonem (Simpson, Knox 2001). Również uszkodzenia mózgu i nerwów u dziecka, mogą wynikać z zastosowania zabiegu Kristellera u matki (Amiel-Tyson, Sureau, Shnider 1988; Murray, Huelsmann 2009).
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Ja tez bardzo chcialabym naglosnic sprawe i bledow lekarskich i "ignorancji" wsrod lekarzy, szczegolnie na patologii ciazy. Niestety w 99% trafia sie na ignorantow i rzeznikow, ktorzy potrafia wyrzadzic wiecej szkody niz pozytku. Jesli ktos ma jakas wiedze z zakresu medycyny (np jest po rat medzie jak ja) to wierzcie mi - trzeba im patrzec na rece. Dluga historia i jeden wniosek - lekarzom wszystko jedno czy pomoga czy zaszkodza gdyz izba lekarska w 99% broni lekarzy - tylko incydentalnie oglasza zrezcywisty blad lekarski. Najczesciej lamane prawa na patologii ciazy w bialymstoku to:
1. brak informacji o stanie zdrowia
2. brak informacji o podjetym leczeniu
3. brak informacji o rokowaniach
4. brak informacji nt przepisywanych lekarstw
5. brak szacunku dla pacjenta
dla mniej zorientowanych - 3 pierwsze podpunkty to pierwsze PRAWO pacjenta. Na jakiekolwiek moje pytanie odpowiadano "dostanie pani wypis to sie pani dowie, co pani bylo i jakie leki pani dostawala". Pomine fakt, iz ordynator upieral sie przy operacji (wyciecia miesniaka zewnetrzego, ktory w zaden sposob nie przeszkadza dziecku, bo rosnie sobie na zewnatrz macicy), ktora zdaniem kazdego innego lekarza bylaby "idiotyczna i nieuzasadniona". Natomiast ordynator twierdzil, ze "miesniaczka wytniemy ale dziecka to pani nie donosi, ale przynajmniej bedzie miala pani rpoblem z glowy". Moglabym pisac jeszcze sporo, sporo ale nie chce sie juz denerwowac. W kazdym razie, nie wiecej niz 1% to lekarze czy polozne z pasji. Reszta to KONOWALY, zaslugujace na kopniecie w d***
1. brak informacji o stanie zdrowia
2. brak informacji o podjetym leczeniu
3. brak informacji o rokowaniach
4. brak informacji nt przepisywanych lekarstw
5. brak szacunku dla pacjenta
dla mniej zorientowanych - 3 pierwsze podpunkty to pierwsze PRAWO pacjenta. Na jakiekolwiek moje pytanie odpowiadano "dostanie pani wypis to sie pani dowie, co pani bylo i jakie leki pani dostawala". Pomine fakt, iz ordynator upieral sie przy operacji (wyciecia miesniaka zewnetrzego, ktory w zaden sposob nie przeszkadza dziecku, bo rosnie sobie na zewnatrz macicy), ktora zdaniem kazdego innego lekarza bylaby "idiotyczna i nieuzasadniona". Natomiast ordynator twierdzil, ze "miesniaczka wytniemy ale dziecka to pani nie donosi, ale przynajmniej bedzie miala pani rpoblem z glowy". Moglabym pisac jeszcze sporo, sporo ale nie chce sie juz denerwowac. W kazdym razie, nie wiecej niz 1% to lekarze czy polozne z pasji. Reszta to KONOWALY, zaslugujace na kopniecie w d***
no tak, tylko,że kobieta, która rodzi stara się ufać lekarzom i mysli,że wiedzą co robią. Mi przy pierwszym porodzie połozyli się na brzuch,żeby wypchnąć małego- bo groziło mu niedotlenienie (zresztą i tak był niedotleniony) i miałam próżnociąg a wszystko w sumie z winy lekarzy, bo miałam za dużą dawkę znieczulenia i nie mogłam współpracować. No ale człowiek jak z dzieckiem wszystko dobrze to już nie myśli nad tym co było źle.
nie wiem czemu tyle agresji w stosunku do mojej wypowiedzi?
nikogo nie obrażałam
powiem tak. matkę mojego męża zabito w szpitalu bo inaczej nie da się tego powiedzieć. on i jego brat zgłosili sprawę w prokuraturze, złożyli zeznania, dostarczyli dokumenty. przeprowadzono dochodzenie i osoby odpowiedzialne za ten czyn poleciały z pracy i mają zakaz wykonywania zawodu - nikomu więcej nie zaszkodzą.
gdyby tego nie zrobili a tylko opisali swoją sytuacje na forum w internecie dostaliby trochę pocieszeń i kilka głupich komentarzy i wszystko by przycichło.
to naprawdę niewiele zgłosić swoje zastrzeżenia do dyrektora szpitala, Izby lekarskiej czy w przypadku poważnych uchybień do prokuratury. bo tak sytuacja jest absurdalna - wszyscy wiedzą, nikt nic nie robi, a kolejne dziewczyny i ich dzieci niepotrzebnie cierpią
inna sprawa że na co dzień powinniśmy domagać się respektowania naszych praw jako pacjentów. A nie w szpitalu milczeć bo boimy się zapytać strasznego doktora albo groźnej pielęgniarki co nam do cholery wstrzykują a potem wylewać żale.
nikogo nie obrażałam
powiem tak. matkę mojego męża zabito w szpitalu bo inaczej nie da się tego powiedzieć. on i jego brat zgłosili sprawę w prokuraturze, złożyli zeznania, dostarczyli dokumenty. przeprowadzono dochodzenie i osoby odpowiedzialne za ten czyn poleciały z pracy i mają zakaz wykonywania zawodu - nikomu więcej nie zaszkodzą.
gdyby tego nie zrobili a tylko opisali swoją sytuacje na forum w internecie dostaliby trochę pocieszeń i kilka głupich komentarzy i wszystko by przycichło.
to naprawdę niewiele zgłosić swoje zastrzeżenia do dyrektora szpitala, Izby lekarskiej czy w przypadku poważnych uchybień do prokuratury. bo tak sytuacja jest absurdalna - wszyscy wiedzą, nikt nic nie robi, a kolejne dziewczyny i ich dzieci niepotrzebnie cierpią
inna sprawa że na co dzień powinniśmy domagać się respektowania naszych praw jako pacjentów. A nie w szpitalu milczeć bo boimy się zapytać strasznego doktora albo groźnej pielęgniarki co nam do cholery wstrzykują a potem wylewać żale.
"inna sprawa że na co dzień powinniśmy domagać się respektowania naszych praw jako pacjentów. A nie w szpitalu milczeć bo boimy się zapytać strasznego doktora albo groźnej pielęgniarki co nam do cholery wstrzykują a potem wylewać żale..."
Zgadzam sie z Tobą w duzej mierze.Fakt,ze czesto respektowanie naszych praw niewiele daje,ale dorze,gdy personel widzi,ze je znamy i przynajmniej próbujemy nie dac sobie "wejsc na głowę".
Zgadzam sie z Tobą w duzej mierze.Fakt,ze czesto respektowanie naszych praw niewiele daje,ale dorze,gdy personel widzi,ze je znamy i przynajmniej próbujemy nie dac sobie "wejsc na głowę".
A często działa mechanizm jak w mojej ogromnej państwowej firmie "O Boże, skarga, nie tylko niech nic nie pisze" :)
I wtedy nagle wszyscy zaczynają zastanawiać się nad prawami pacjenta, łażą, nadskakują.
Na salę porodową do mojej żony przyłaziło dwóch lekarzy, zaglądali itd. Bo jak lekarz prowadzący zaczął walić głupie docinki "potrzymamy żonę jeszcze z tydzień", usłyszał że idę do Dyrektora (Ordynator to i tak nic mu nie zrobi). I nagle zaczął rozmawiać, a nie spychać mnie delikatnie do drzwi, że niby zajęty, że musi iść na obchód (o 13.00 !).
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
I wtedy nagle wszyscy zaczynają zastanawiać się nad prawami pacjenta, łażą, nadskakują.
Na salę porodową do mojej żony przyłaziło dwóch lekarzy, zaglądali itd. Bo jak lekarz prowadzący zaczął walić głupie docinki "potrzymamy żonę jeszcze z tydzień", usłyszał że idę do Dyrektora (Ordynator to i tak nic mu nie zrobi). I nagle zaczął rozmawiać, a nie spychać mnie delikatnie do drzwi, że niby zajęty, że musi iść na obchód (o 13.00 !).
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
tu sie zgadzam.z nimi niestety nie da sie rozmawiac miło i zyczliwie,bo wtedy mają cie gdzies....Smutne ale prawdziwe.
Dwa razy w swoim zyciu musialam naprzyklad wezwac karetke.raz w ciazy i raz jakies poltora tygodnia temu.
Najpierw oczywiscie osoba dzwoniąca(w tym wypadku moja mama)byla miła.Niestety po kilkunasto minutowej dyskusji i reprymendy pani z pogotowia,ze oni to bzdur nie jezdzą,mama odlozyla sluchawke.
No wiec za chwile ja sama w wielkich bólach ,ledwo leżąca na łózku zadzwonilam ponownie.Najpierw zrąbałam ową panią co mysle o słuzbie zdrowia,a potem poprosilam o jej nazwisko i zapytalam czy zgadza sie mnie miec na sumieniu jesli cos sie stanie....
Pani byla oburzona jak ja moge w taki sposob z nia rozmawiac(HAHA).Powiedzialam jej zatem,ze to niestety smutne i przykre,ale gdy rozmawia sie normalnie,to olewaja pacjenta.Na to pani stwierdzila,ze ...."jak bedzie wolna karetka to przyjedzie,jak nie bedzie to nie przyjedzie"(identyczna historia byla gdy bylam w ciazy).
I tu sie wkurzylam juz porządnie....
Poprosilam do telefonu dyrektora pogotowia.Na co pani pieknym głosem stwierdziła:"Prosze podac adres,karetka zaraz bedzie"
Ile to sie człowiek musi nawkurzać,zeby wyegzekwowac swoje prawa.
ps:jak sie potem okazalo,gdyby karetka nie przyjechala to moglo sie to dla mnie źle skończyc.
I jak tu być miłym i zyczliwie współpracować ze sluzbą zdrowia????
Gdy w grę wchodzi nasze zdrowie,to trzeba z nimi wręcz walczyc...
Dwa razy w swoim zyciu musialam naprzyklad wezwac karetke.raz w ciazy i raz jakies poltora tygodnia temu.
Najpierw oczywiscie osoba dzwoniąca(w tym wypadku moja mama)byla miła.Niestety po kilkunasto minutowej dyskusji i reprymendy pani z pogotowia,ze oni to bzdur nie jezdzą,mama odlozyla sluchawke.
No wiec za chwile ja sama w wielkich bólach ,ledwo leżąca na łózku zadzwonilam ponownie.Najpierw zrąbałam ową panią co mysle o słuzbie zdrowia,a potem poprosilam o jej nazwisko i zapytalam czy zgadza sie mnie miec na sumieniu jesli cos sie stanie....
Pani byla oburzona jak ja moge w taki sposob z nia rozmawiac(HAHA).Powiedzialam jej zatem,ze to niestety smutne i przykre,ale gdy rozmawia sie normalnie,to olewaja pacjenta.Na to pani stwierdzila,ze ...."jak bedzie wolna karetka to przyjedzie,jak nie bedzie to nie przyjedzie"(identyczna historia byla gdy bylam w ciazy).
I tu sie wkurzylam juz porządnie....
Poprosilam do telefonu dyrektora pogotowia.Na co pani pieknym głosem stwierdziła:"Prosze podac adres,karetka zaraz bedzie"
Ile to sie człowiek musi nawkurzać,zeby wyegzekwowac swoje prawa.
ps:jak sie potem okazalo,gdyby karetka nie przyjechala to moglo sie to dla mnie źle skończyc.
I jak tu być miłym i zyczliwie współpracować ze sluzbą zdrowia????
Gdy w grę wchodzi nasze zdrowie,to trzeba z nimi wręcz walczyc...
Wchodzę do pokoju lekarzy, a tam napalone (zakaz przecież lekarza nie obowiązuje, no kto mu zwróci uwagę? położna?) i konsumpcja ciasteczek. Mówię ok.
W szpitalu się podobno nie pali? Miny oburzenia, jakby to słyszeli pierwszy raz w życiu.
Szukam Pana X, prowadzącego lekarza mojej żony.
Proszę wyjść, zaraz przyjdzie (odpowiada ten około 50`dziesiątki).
Ok, a który z Panów to Pan X?
No to ja.
To dlaczego się Pan nie przyznaje?
Co się stało.
Chciałbym porozmawiać.
Proszę wyjść.
Jak wyjść? Ile mam jeszcze czekać (wychodziłem tak dwa razy).
Nie, tym razem nie wyjdę.
Jak Pan nie wyjdzie.
Normalnie, obawiam się o życie i zdrowie żony i dziecka.
A co się stało?
A to ja jestem lekarzem czy Pan aby to wiedzieć? Co z USG?
Proszę wyjść, zaraz przyjdę.
Nie, smacznego, zaczekam tutaj.
Lekarze obecni w pokoju wymieniają spojrzenia. A "mój" lekarz zostaje tymi spojrzeniami zmuszony do szybszego zjedzenia pierniczka.
Ile można czekać? Ile być spławianym? Godzinę ? Jestem cierpliwy, ale bez jaj.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
W szpitalu się podobno nie pali? Miny oburzenia, jakby to słyszeli pierwszy raz w życiu.
Szukam Pana X, prowadzącego lekarza mojej żony.
Proszę wyjść, zaraz przyjdzie (odpowiada ten około 50`dziesiątki).
Ok, a który z Panów to Pan X?
No to ja.
To dlaczego się Pan nie przyznaje?
Co się stało.
Chciałbym porozmawiać.
Proszę wyjść.
Jak wyjść? Ile mam jeszcze czekać (wychodziłem tak dwa razy).
Nie, tym razem nie wyjdę.
Jak Pan nie wyjdzie.
Normalnie, obawiam się o życie i zdrowie żony i dziecka.
A co się stało?
A to ja jestem lekarzem czy Pan aby to wiedzieć? Co z USG?
Proszę wyjść, zaraz przyjdę.
Nie, smacznego, zaczekam tutaj.
Lekarze obecni w pokoju wymieniają spojrzenia. A "mój" lekarz zostaje tymi spojrzeniami zmuszony do szybszego zjedzenia pierniczka.
Ile można czekać? Ile być spławianym? Godzinę ? Jestem cierpliwy, ale bez jaj.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Ponury-masz Ty chłopie anielska cierpliwosc do nich:)
Tylko kazda cierpliwosc ma swoje granice prawda?
Betriso-no wlasnie jak wzywalam karetke to jakos chyba dzien wczesniej mowili w tv o tej babce,ktora zmarla....a miala "tylko"wysoką gorączkę.
Brrr.....az mnie ciary przeszły jak z tą babą z pogotowia dyskutowalam.
Tylko kazda cierpliwosc ma swoje granice prawda?
Betriso-no wlasnie jak wzywalam karetke to jakos chyba dzien wczesniej mowili w tv o tej babce,ktora zmarla....a miala "tylko"wysoką gorączkę.
Brrr.....az mnie ciary przeszły jak z tą babą z pogotowia dyskutowalam.
No i komentarz po Jej śmierci, że przecież mogli sami przyjechać. Ku...wa mać co za kraj.
Przepraszam, ale jak sobie przypomnę. W tym samym czasie mniej więcej co ta śp Pani byłam ciężko chora na grypę. Trafiłam na pogotowie, a tu jakiś młody lekarz, który nie wiedział co ze mną zrobić. Mąż mówił za mnie, bo nie miałam siły, to jakaś koleżanka tego lekarza z pracy z oburzeniem, dlaczego sama nie mówię!!! W końcu lekarz dał skierowanie do szpitala. Powiem Wam tak. Czułam się, jakbym miała zaraz umrzeć, czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam, ale zaczęłam się bać dopiero, jak zobaczyłam strach w oczach tego lekarza na mój widok.
A, sami pojechaliśmy na pogotowie, nawet nie próbowaliśmy dzwonić.
Przepraszam, ale jak sobie przypomnę. W tym samym czasie mniej więcej co ta śp Pani byłam ciężko chora na grypę. Trafiłam na pogotowie, a tu jakiś młody lekarz, który nie wiedział co ze mną zrobić. Mąż mówił za mnie, bo nie miałam siły, to jakaś koleżanka tego lekarza z pracy z oburzeniem, dlaczego sama nie mówię!!! W końcu lekarz dał skierowanie do szpitala. Powiem Wam tak. Czułam się, jakbym miała zaraz umrzeć, czegoś takiego jeszcze nie przeżyłam, ale zaczęłam się bać dopiero, jak zobaczyłam strach w oczach tego lekarza na mój widok.
A, sami pojechaliśmy na pogotowie, nawet nie próbowaliśmy dzwonić.
Ja wzywalam pogotowie w sumie trzy razy, do dziecka. Musze przyznac, ze przyjezdzali zawsze i to praktycznie natychmiast i zawsze zawozili nas na Izbe Przyjec. Ale w razie, gdyby tak nie bylo i musialabym czekac to pojechalabym samochodem lub taryfa a potem walczyla z obsluga pogotowia. Balabym sie po prostu, ze moze mi zabraknac czasu na rozpoczecie leczenia dziecka.
A co pozostalych glosow o olewactwie sluzby zdrowia to zgadzam sie niestety.
A co pozostalych glosow o olewactwie sluzby zdrowia to zgadzam sie niestety.
white_rabbit-jaki to szpital? bede tam dzwonic w razie potrzeby w przyzlosci.... Do dziecka tez raz wzywalam,bo bylam przerazona.dziecko mialo 40stopni goraczki od 3 dni i byl weekend,przychodnie pozamykane.
Zadzwonilam choc w sumie na nic nie liczylam.połączono mnie z jakas pania doktor,podobno pediatrą.no i usłyszalam:
"do dzieci karetek nie wysylamy.prosze przyjechac samemu z dzieckiem.poza tym mmay tu prosze panią duzo ciezsze przypadki niz gorączka"
No coment! Mialam wyjsc do samochodu z dzieckiem ktore ma non stop 40stopni.pomijam fakt ze na cudwnej izbie przyjec dla dzieci w szpitalu w w-wie trzeba samochod zostawic na dole i zasuwac z dzieckiem na rekach a to jest kawalek zbyt spory dla tak wysokiej temp.odrazu zobaczylam oczami wyobraźni jak nabawia sie zapalenia płuc.
Suma sumarum okazalo sie,ze goraczka byla "tylko"przez ząbki,ale mialam prawo nie wiedziec co sie dzieje i wezwac pomoc.
Ech.... sluzba zdrowia w Polsce.....to temat rzeka.....Niewyczerpany...
Zadzwonilam choc w sumie na nic nie liczylam.połączono mnie z jakas pania doktor,podobno pediatrą.no i usłyszalam:
"do dzieci karetek nie wysylamy.prosze przyjechac samemu z dzieckiem.poza tym mmay tu prosze panią duzo ciezsze przypadki niz gorączka"
No coment! Mialam wyjsc do samochodu z dzieckiem ktore ma non stop 40stopni.pomijam fakt ze na cudwnej izbie przyjec dla dzieci w szpitalu w w-wie trzeba samochod zostawic na dole i zasuwac z dzieckiem na rekach a to jest kawalek zbyt spory dla tak wysokiej temp.odrazu zobaczylam oczami wyobraźni jak nabawia sie zapalenia płuc.
Suma sumarum okazalo sie,ze goraczka byla "tylko"przez ząbki,ale mialam prawo nie wiedziec co sie dzieje i wezwac pomoc.
Ech.... sluzba zdrowia w Polsce.....to temat rzeka.....Niewyczerpany...
do tej pory szlak mnie trafia jak sobie przypomną mój telefon na 112 - jak Gabryś się zachłysnął...
odebrał Policjant :) powiedziałam co i jak i szybko przełączył mnie na dyspozytorkę pogotowia...
ja zaryczana, kątem oka obserwuję co się dzieje z Małym i co robi moja Mama i Mąż...
słyszę, że dziecko przestało oddychać... (ktoś z dorosłych to stwierdził)
mówię, że mam w domu 5-dniowego noworodka, zachłysnął się, właśnie stracił oddech...
a ta flądra zabiła mnie pytaniem - "a gdzie pani należy do przychodni?"
normalnie na chwilę zdębiałam....
mówię - na Wałowej...
- "to niech pani zadzwoni na nr......... po wyjazdowego pediatrę"
i koniec rozmowy :/
zadzwoniłam tam - pediatra wyruszył, w tym czasie Gabryś już oddychał ale był nieprzytomny :((( czas się dłużył niemiłosiernie :/ wydawało nam się, że pediatra jedzie i jedzie i dojechać nie może...
zadzwoniłam tym razem na 999 - wysłali karetkę :)
ratownicy dojechali na miejsce jak już pediatra była u nas :) Mały był już przytomny :) Pani Dr wypisała skierowanie na oddział na Polanki :)
zapytali czy mamy jak dojechać - powiedzieliśmy, że tak :) więc wszyscy odjechali :)
do tej pory, po rozmowach z różnymi ludźmi związanymi z medycyną - jesteśmy pewni, że do zachłyśnięcia doszło z powodu złego odśluzowania na Klinicznej :( (jak czekaliśmy na wypis Mały też się zachłysnął - wtedy akurat była pielęgniarka i powiedziała, że najwyżej Go odessą jeszcze raz - ale tego nie zrobili)
nawet "moja" Pani Dr po usłyszeniu tego stwierdziła - "ja wiem, że jestem lekarką i nie powinnam tego mówić... ale czy zgłosiliście to gdzieś?"
odebrał Policjant :) powiedziałam co i jak i szybko przełączył mnie na dyspozytorkę pogotowia...
ja zaryczana, kątem oka obserwuję co się dzieje z Małym i co robi moja Mama i Mąż...
słyszę, że dziecko przestało oddychać... (ktoś z dorosłych to stwierdził)
mówię, że mam w domu 5-dniowego noworodka, zachłysnął się, właśnie stracił oddech...
a ta flądra zabiła mnie pytaniem - "a gdzie pani należy do przychodni?"
normalnie na chwilę zdębiałam....
mówię - na Wałowej...
- "to niech pani zadzwoni na nr......... po wyjazdowego pediatrę"
i koniec rozmowy :/
zadzwoniłam tam - pediatra wyruszył, w tym czasie Gabryś już oddychał ale był nieprzytomny :((( czas się dłużył niemiłosiernie :/ wydawało nam się, że pediatra jedzie i jedzie i dojechać nie może...
zadzwoniłam tym razem na 999 - wysłali karetkę :)
ratownicy dojechali na miejsce jak już pediatra była u nas :) Mały był już przytomny :) Pani Dr wypisała skierowanie na oddział na Polanki :)
zapytali czy mamy jak dojechać - powiedzieliśmy, że tak :) więc wszyscy odjechali :)
do tej pory, po rozmowach z różnymi ludźmi związanymi z medycyną - jesteśmy pewni, że do zachłyśnięcia doszło z powodu złego odśluzowania na Klinicznej :( (jak czekaliśmy na wypis Mały też się zachłysnął - wtedy akurat była pielęgniarka i powiedziała, że najwyżej Go odessą jeszcze raz - ale tego nie zrobili)
nawet "moja" Pani Dr po usłyszeniu tego stwierdziła - "ja wiem, że jestem lekarką i nie powinnam tego mówić... ale czy zgłosiliście to gdzieś?"
ja jeszcze nie jestem nawet w ciąży ale jak czytam co ci debilni lekarze i położna wyczyniają to aż mnie krew zalewa... normalnie obchodzą się jak z krową... zero empatii, współczucia, wsparcia...
Nie wiem jak to będzie w praktyce, ale POZABIJAM wszystkich na tej porodówce kto da mi w jakikolwiek sposób odczuć brak szacunku czy też będzie mi wyczyniał tańce na brzuchu. No POZABIJAM przecie !
JA nie wiem w jakim amoku musiałabym byc zeby do tego dopuścić... chyba musiałabym być nie kontaktująca już totalnie albo nie przytomna... Ja wiem ze w czasie porodu zupełnie inaczej się myśli ale mam nadzieję ze nie wyłączy mi się moje zdrowe myślenie i będę mieć siłę żeby sie bronic. :D
A jak mi położna powie tekst w stylu " dawać to się chciało a teraz płacz" (tak jak mojej znajomej, kiedy prosiła o znieczulenie) to ją chyba w łeb zdziele pierwszą najcięższą spostrzeżoną przeze mnie rzeczą w zasięgu ręki!! no jak boga kocham !! zdziele w łeb! wbaczcie ale aaaaaaaaaaaaz sie zdenerwowałam :D
Nie wiem jak to będzie w praktyce, ale POZABIJAM wszystkich na tej porodówce kto da mi w jakikolwiek sposób odczuć brak szacunku czy też będzie mi wyczyniał tańce na brzuchu. No POZABIJAM przecie !
JA nie wiem w jakim amoku musiałabym byc zeby do tego dopuścić... chyba musiałabym być nie kontaktująca już totalnie albo nie przytomna... Ja wiem ze w czasie porodu zupełnie inaczej się myśli ale mam nadzieję ze nie wyłączy mi się moje zdrowe myślenie i będę mieć siłę żeby sie bronic. :D
A jak mi położna powie tekst w stylu " dawać to się chciało a teraz płacz" (tak jak mojej znajomej, kiedy prosiła o znieczulenie) to ją chyba w łeb zdziele pierwszą najcięższą spostrzeżoną przeze mnie rzeczą w zasięgu ręki!! no jak boga kocham !! zdziele w łeb! wbaczcie ale aaaaaaaaaaaaz sie zdenerwowałam :D
"Nie rozumiem jednej z koleżanek - jak to mąż był przy tym? I co? Nie wiedział o co chodzi i nie protestował? "
Widocznie mój mąż nie jest tak obeznany w sprawach medycznych jak Ty:)
A poważnie,może trudno Ci to sobie wyobrazic ale ja nigdy wcześniej nie słyszałam o tej "metodzie" wykonywanej podczas porodu.(Tym bardziej mój mąż)
To była już końcówka wiec nie muszę pisac jak się czułam,ułamek sekundy i było po wszystkim.
Córcia urodziła się zdrowa i to pozwoliło na zatarcie porodowych wspomnień.
I tak jak pisałam wcześniej dopiero długo po porodzie poczytałam o tym w necie.
Gdybym nawet chciała dociekac to jak miałabym udowodnic,że faktycznie coś takiego miało miejsce.
Gdyby przyszło mi rodzic drugi raz byłabym dużo mądrzejsza...
Widocznie mój mąż nie jest tak obeznany w sprawach medycznych jak Ty:)
A poważnie,może trudno Ci to sobie wyobrazic ale ja nigdy wcześniej nie słyszałam o tej "metodzie" wykonywanej podczas porodu.(Tym bardziej mój mąż)
To była już końcówka wiec nie muszę pisac jak się czułam,ułamek sekundy i było po wszystkim.
Córcia urodziła się zdrowa i to pozwoliło na zatarcie porodowych wspomnień.
I tak jak pisałam wcześniej dopiero długo po porodzie poczytałam o tym w necie.
Gdybym nawet chciała dociekac to jak miałabym udowodnic,że faktycznie coś takiego miało miejsce.
Gdyby przyszło mi rodzic drugi raz byłabym dużo mądrzejsza...
Powiklaniem znieczuleni zewnatrzoponowego jest wygasniecie czynnosci skurczowej miesnia macicy, takie porody konczy sie przy uzyciu proznociagu, badz kleszczy. Dotyczy to okolo 20 procent porodow prowadzonych w znieczuleniu zewnatrzoponowym. I nie jest to zadna starodawna metoda praktykowana naterenie Polski, tylko stosowane leczenie wcalej Europie.
No to Ilonka zapraszam do cyklu "Polski Pacjent" w "Angorze". Opisywali tam pozew kobiety, której dziecko tak właśnie zabito. Przez te ich "kleszcze" :)
Przy tych metodach to nawet cięcie cesarskie jest cudowne. Próżnociąg... o zgrozo.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Przy tych metodach to nawet cięcie cesarskie jest cudowne. Próżnociąg... o zgrozo.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
AgusiaGda, pociągneliście dalej temat tej dyspozytorki? Coś trzeba robić, nie można takim gnojom odpuszczać.
Bo następnym razem usłyszysz "a ma Pani dosyć kuponów w książeczce RUM?" albo dziecko Tobie wypadnie na izbie przyjęć jak w opisywanej sytuacji w Szpitalu w Chełmie.
- Ja rodzę
- Oj jeszcze niech Pani wypisze te pięć formularzy...
Widać Kartuzy i śmierć dziecka nic nie nauczyły... jak Szpitale zaczną płacić kary sądowne z własnego budżetu to może ktoś pomyśli? Z własnego, a nie skarb państwa pokryje kwotę pozwu....
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Bo następnym razem usłyszysz "a ma Pani dosyć kuponów w książeczce RUM?" albo dziecko Tobie wypadnie na izbie przyjęć jak w opisywanej sytuacji w Szpitalu w Chełmie.
- Ja rodzę
- Oj jeszcze niech Pani wypisze te pięć formularzy...
Widać Kartuzy i śmierć dziecka nic nie nauczyły... jak Szpitale zaczną płacić kary sądowne z własnego budżetu to może ktoś pomyśli? Z własnego, a nie skarb państwa pokryje kwotę pozwu....
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Ponury - zaraz po całym zajściu wylądowaliśmy w szpitalu na 1,5 tygodnia... po powrocie do domu miałam ciąg dalszy problemów - tym razem ze sobą (fizycznie i psychicznie)... :/ nie byłam w stanie myśleć o tym :/ cieszyłam się, że Gabryś żyje i całość zakończyła się TYLKO ZUMem ;) (dlatego tyle czasu byliśmy na Polankach)
trzeba pamiętać,że przy zzo dawka musi być taka,żeby przy skurczach partych już najlepiej nie działała albo działała tak,zeby skurcze czuć, bo inaczej to są kąplikacje niestety. Przy drugim porodzie miałam prawidłowo podane, tak że działało tylko w pierwszej fazie. Przy partych już wszystko wyraźnie czułam, łącznie z bólem, który tak naprawde mobilizuje do pracy. Bo po to jest zzo- żeby łagodzić te skurcze rozwierania, wtedy kobieta dobrze,się czuje i ma siłę,żeby sprawnie zadziałać kiedy trzeba bo nie jest wymęczona.Tyle,że to lekarze powinni wiedzieć jak i ile podawać a nie tyle,że ja się czułam jak naćpana i potem 2 dni dochodziłam do siebie, nie wspominając już o dziecku, które musiało być wypychane i ciągnięte za głowę.
W każdym razie jak mnie pytano teraz o przebieg pierwszego porodu i powiedziałam o próżnociągu to lekarze mówili,że nie powinno się go już stosować
W każdym razie jak mnie pytano teraz o przebieg pierwszego porodu i powiedziałam o próżnociągu to lekarze mówili,że nie powinno się go już stosować
no to opowiem historie mojej siostry, trafila na sale porodowa w ostatni weekend karnawalu, lekarz byl bardzo zly z tego powodu bo szykowala sie jakas impreza i chcial szybciej wyjsc, wiec zeby szybko poszlo, podal jej oxy i wypychal dziecko, naciskajac na brzuch, Pawel sie urodzil, dostal 10 punktow, po 6 godzinach , dziecko zaczelo siniec, 2 razy ustala akcja serca, reanimowali go, udalo sie, pozniej znowu, lekarze nie awali szans, zrobili wszystkie badania i okazalo sie ze PAwel ma mnostwo krwiakow na mozgu, glowa cala opuchnieta, kazali nam ochrzcic dziecko poniewaz nie ma szans na przezycie, na szczescie kolejna zmiana okazala sie chyba zeslana przez samegoB Oga, pani doktor czuwala przy dziecku noc i dzien, powiedziala ze jest jeden lek ktory moze go uratowac, jednak jedna dawka jest strasznie droga , tesc siostry calkiem ustawiony facet zamowil leki, nie oszczedzal, ppo chcrzcie i podaniu lekow opuchlizna z mozgu i krwiaki zaczely sie wchłaniać, lekarze jednak powiedzielei ze dziecko bedzie :warzywkiem" , ....dzisiaj Pawel, przystojny na maxa chlopak, ktory ma same najlepsze stopnie, kapitam koszykarskiej druzyny, zero sladow ze cos kiedys sie stalo....nie dalismy za wygrana, okazalao sie ze rozwarcie przy porodzie bylo za male, za ciasno na glowke, a lekarz na sile wypychal zeby szybciel....przestrzegam wszystkie dziewczyny, nie pozwolcie zeby lekarz pchal sie brzuch, ...nigdy nie zapomne jak siotra wali w takie szklane dzrwi krzyczac do nas " ratujcie moje dziecko"......
OSOBISTY TRENER FITNESS, ODCHUDZANIE, kształtowanie i modelowanie sylwetki, zajęcia indywidualne,diety,zapraszam, tel.695519424,fitness-ola@wp.pl
o moj Bożżżżżżżżżżżżżże ! szok:/
Cale szczescie,ze chłopak dzis jest zdrowy:)
wprawdzie mi lekarz polozyl sie na brzuch,ale w calkowicie osttaniej fazie porodu,gdy rozwarcie bylo juz normalnie na 10 palców.Jednak kompletnie nie rozumiem lekarza,ktory rzuca sie na brzuch przy malym rozwarciu,bo mu sie spieszy.masakra:/
Cale szczescie,ze chłopak dzis jest zdrowy:)
wprawdzie mi lekarz polozyl sie na brzuch,ale w calkowicie osttaniej fazie porodu,gdy rozwarcie bylo juz normalnie na 10 palców.Jednak kompletnie nie rozumiem lekarza,ktory rzuca sie na brzuch przy malym rozwarciu,bo mu sie spieszy.masakra:/
Borówka a jakie znaczenie ma gdzie rodziła? Wszędzie jest mniej więcej taki sam syf.
Najważniejszy problem lekarza - wyjść na imprezę haha. Ale to wina przełożonego, jak nie ma żadnej dyscypliny. Ja nie robię łaski i nie wiem co mi zrobił Naczelnik jakbym miał takie podejście. Zostawić wszystko i lecieć...
Ciekawe czy jest takaś statystyka ile kalek rodzi się poprzez te próżnociągi, kleszcze a ile normalnie?
I co to za "wytyczne" lekarza aby ochrzcić dziecko, bo umiera. A co go obchodzi czy moje dziecko umrze jako pogańskie, protestanckie czy katolickie? On jest od ratowania życia, a nie nakazywania jakiś chrzestów itd. W ogóle pomyliły mu się chyba zawody.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Najważniejszy problem lekarza - wyjść na imprezę haha. Ale to wina przełożonego, jak nie ma żadnej dyscypliny. Ja nie robię łaski i nie wiem co mi zrobił Naczelnik jakbym miał takie podejście. Zostawić wszystko i lecieć...
Ciekawe czy jest takaś statystyka ile kalek rodzi się poprzez te próżnociągi, kleszcze a ile normalnie?
I co to za "wytyczne" lekarza aby ochrzcić dziecko, bo umiera. A co go obchodzi czy moje dziecko umrze jako pogańskie, protestanckie czy katolickie? On jest od ratowania życia, a nie nakazywania jakiś chrzestów itd. W ogóle pomyliły mu się chyba zawody.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
kalek?
jak będziesz miał wypadek i nieszczęśliwie uderzysz się główką a potem pomimo wszelkich starań będziesz zrównany umiejętnościami z przedszkolakiem który nie potrafi zawiązać butów ani jeść sztućcami to zapewniam cię, że twoja rodzina będzie się niespecjalnie czuła gdy ktoś nazwie cię kaleką, albo będzie mówił do twojej żony "to straszne że musisz zajmować się kaleką"
dzieci z różnych powodów mogą urodzić się uszkodzone, niepełnosprawne, chore. A rodzice tych dzieci ani te dzieci (ani dorośli którzy z nich wyrastają) nie powinni się obawiać że zostaną potraktowani bez szacunku.
proponuję przemyśleć swoje podejście.
jak będziesz miał wypadek i nieszczęśliwie uderzysz się główką a potem pomimo wszelkich starań będziesz zrównany umiejętnościami z przedszkolakiem który nie potrafi zawiązać butów ani jeść sztućcami to zapewniam cię, że twoja rodzina będzie się niespecjalnie czuła gdy ktoś nazwie cię kaleką, albo będzie mówił do twojej żony "to straszne że musisz zajmować się kaleką"
dzieci z różnych powodów mogą urodzić się uszkodzone, niepełnosprawne, chore. A rodzice tych dzieci ani te dzieci (ani dorośli którzy z nich wyrastają) nie powinni się obawiać że zostaną potraktowani bez szacunku.
proponuję przemyśleć swoje podejście.
"Jednak kompletnie nie rozumiem lekarza,ktory rzuca sie na brzuch przy malym rozwarciu,bo mu sie spieszy.masakra:/"
Ja pierdolę, ludzie - naprawdę myślicie, że tak to wygląda? Że lekarz byłby aż takim idiotą? No "masakra", rzeczywiście nic innego nie pozostaje do dodania. Ja rozumiem, że różne sytuacje mają miejsce w szpitalu, ale ilość jadu, który się tutaj leje - i satysfakcji, jaką z tego czerpiecie, jest po prostu niesamowita. Ten wątek jest tak typowo "polski" - wychodzi totalne zakompleksienie typy ponurego (ojoj, jak nakrzyczałem na lekarza i pokazałem mu jego miejsce, to podkulił ogon - nie kompensujesz sobie przypadkiem czegoś chłopie?) i to, że każdy Polak już przy urodzeniu otrzymuje dyplom lekarza. A jeśli nawet nie, to zawsze się znajdzie jakaś Goździkowa, która powie, że miała tak samo.
Ja pierdolę, ludzie - naprawdę myślicie, że tak to wygląda? Że lekarz byłby aż takim idiotą? No "masakra", rzeczywiście nic innego nie pozostaje do dodania. Ja rozumiem, że różne sytuacje mają miejsce w szpitalu, ale ilość jadu, który się tutaj leje - i satysfakcji, jaką z tego czerpiecie, jest po prostu niesamowita. Ten wątek jest tak typowo "polski" - wychodzi totalne zakompleksienie typy ponurego (ojoj, jak nakrzyczałem na lekarza i pokazałem mu jego miejsce, to podkulił ogon - nie kompensujesz sobie przypadkiem czegoś chłopie?) i to, że każdy Polak już przy urodzeniu otrzymuje dyplom lekarza. A jeśli nawet nie, to zawsze się znajdzie jakaś Goździkowa, która powie, że miała tak samo.
J czy J ,Zuzka jesli miałyście bezproblemowe i szczęśliwe porody a Wasze dzieci są zdrowe to cieszcie się tym i módlcie aby w przyszłosci nie spotkało Was nic z opisywanych tu rzeczy/sytuacji.
Czy tak trudno zrozumiec,że każdy poród jest inny i nie wiele z nich przebiega książkowo - skurcze,pełne rozwarcie,bóle parte i myk dziecko na świecie.
Czy tak trudno zrozumiec,że każdy poród jest inny i nie wiele z nich przebiega książkowo - skurcze,pełne rozwarcie,bóle parte i myk dziecko na świecie.
_zuzka kocham Cię, napisałaś całą prawdę o naszym narodzie (polskim) zakompleksionym i aby sobie dodac animuszu udaje, że zna się na wszystkim. Mój "ukochany" Ponury wiedzie tu prym. Omawiasz Ponury metody zakazane w położnictwie a nie wiesz nawet o czym mówisz. Przychodzicie naburmuszone i nastawione "anty" na porodówkę i oczekujecie, że wszyscy będą Was przepraszac za "grzech pierworodny". Każdy człowiek na uśmiech odpowiada uśmiechem(tylko nie ten, który ma zaburzenia emocjonalne) a na arogancję odpowiada arogancją. Co ma powiedziec położna, która na forum wyzwana jest od małp, krów, okropnych bab itp.Przychodzicie dziewczyny do porodu i macie pretensję, że boli no ale to wiemy od początku ciąży, żeby urodziło się dziecko musi wystąpic czynnośc skurczowa - i nikt temu nie jest winny. Mężowie są tacy troskliwi, że wyzywają cały personel w czym ma to pomóc? Każda z nas gdzieś pracuje i pomyślcie przychodzi jakiś delikwent do naszego zakładu pracy i zaczyna nam ubliżac i co jesteśmy w odpowiedzi na to bardzo miłe? Teraz zaczniecie mnie umoralniac? Ja tez rodziłam, byłam "normalną" rodzącą i nie miałam opłaconej położnej a było SUPER, oczywiście bolało jak cholera ale o tym wiedziałam już przed porodem. Dziewczyny : "Jak Kuba Bogu tak Bóg Kubie". Nie mówcie, że płacicie składki na NFZ bo wszyscy je płacimy i inne również ale pomagajmy sobie uśmiechem a nie złym słowem..........
Zuzka ma racje, strasznie sie tu nakrecacie i przynajmniej niektorzy czerpia z tego jakas chora przyjemnosc. I oczywiscie wszyscy swietnie sie znaja na kazdym temacie z dzialki medycyna i moga sluzyc na forum radami godnymi ekspertow :/
I panie Ponury, porody kleszczowe i za pomoca proznociagu nie sa jakas barbarzynska metoda, tylko moga, a nawet powinny byc w pewnych sytuacjach wykonywane. Ale przeciez pan sie zna najlepiej, bo jest pan policjantem :P
No i chyba nie trudno sobie wyobrazic, ze czesc pacjentow moze pewne sprawy wyolbrzymiac. To zreszta normalne, bo czlowiek chory i cierpiacy jest przynajmniej chwilowo egoista, ktory oczekuje, ze wszystko ma sie wokol niego krecic i moze obwiniac rozne osoby o swoje cierpienie. To naturalna postawa w takiej sytuacji, kazdy psycholog to potwierdzi. I nie mowie, ze ludzie wymyslaja te wszystkie straszne historie, ale nie pomysleliscie, ze wiele takich relacji moze byc mocno niebiektywnych, a co za tym idzie przesadzonych!
I panie Ponury, porody kleszczowe i za pomoca proznociagu nie sa jakas barbarzynska metoda, tylko moga, a nawet powinny byc w pewnych sytuacjach wykonywane. Ale przeciez pan sie zna najlepiej, bo jest pan policjantem :P
No i chyba nie trudno sobie wyobrazic, ze czesc pacjentow moze pewne sprawy wyolbrzymiac. To zreszta normalne, bo czlowiek chory i cierpiacy jest przynajmniej chwilowo egoista, ktory oczekuje, ze wszystko ma sie wokol niego krecic i moze obwiniac rozne osoby o swoje cierpienie. To naturalna postawa w takiej sytuacji, kazdy psycholog to potwierdzi. I nie mowie, ze ludzie wymyslaja te wszystkie straszne historie, ale nie pomysleliscie, ze wiele takich relacji moze byc mocno niebiektywnych, a co za tym idzie przesadzonych!
A ja chyba wiem o czym dziewczyny piszą. Sama miałam paskudny poród i nie będę go opisywać po raz kolejny - niemniej nie winię tu lekarzy, położnych itp. Natomiast w ciąży leżałam na patologii ciąży na Klinicznej - i właśnie tam przeżyłam horror (skoro przeżyłam - to może nie taki horror :)) Lekarze nie byli aroganccy oni byli po prostu chamscy, terror straszliwy, prawie na baczność musiałyśmy stać,jedzenie strasznie syfiaste (ale to nie problem bo rodzina doniesie - problem z jedzeniem był taki, ze byłam w szoku widząc martadelę na talerzu, kilka ziemniaków - CZY TAK powinna się odżywiać kobieta w ciąży? Mająca problemy z ciążą? Moim zdaniem nie, Nie o wszystkich dojedzie kochający mąż, ktoś bliski) pytania ZAKAZANE, i dlaczego tak było?....ano dlatego, że do szpitala skierował mnie ,,prowincjonalny" lekarz z Tczewa, niestety nie pomyślałam aby w ciąży chodzić prywatnie dom sław z Klinicznej. Jeden z największych chamów przyjmuje w Inviccie i super opinie - ze miły, cierpliwy, profesjonalny. Niestety nie potrafię dawać w ,,przysłowiową" łapę i skutki tego odczułam. Wszystkie osoby, które bronią lekarzy i personel medyczny - proszę o chwilę refleksji.
Justi30, skoro jesteś taką doskonałą matką, a wszyscy lekarze w wwie są do d***, to dlaczego czekałaś 3 DNI z dzieckiem gorączkującym do 40 stopni w domu i dopiero w czasie weekendu nagle postanowiłaś zacząć je leczyć?
Zanim kolejny raz wydasz jakąś niesamowitą opinię nt. któregoś z lekarzy, może zastanów się najpierw nad swoim postępowaniem.
PS. Samochodem można podjechać pod samiusieńką Izbę Przyjęć zarówno dziecięcą, jak i ogólną w Wejherowie, na dziecięcą wjazd przez parking.
Ponury, widzę, że pasjonują Cię coraz liczniejsze zagadnienia z zakresu ginekologii i położnictwa. Dlatego, jeśli chcesz czuć się kompetentny, by wygłaszać własne opinie na tym polu polecam 6-letnie studia medyczne, potem 13 miesięcy stażu podyplomowego, następnie 6 lat specjalizacji z ginekologii i położnictwa, oczywiście przez cały ten czas ciągłe samokształcenie (czasopisma, książki, wyjazdy). Myślę, że wówczas możesz pretendować do tego, by oceniać, czy użycie danej procedury medycznej jest uzasadnione. Do tego czasu możesz najwyżej egzekwować swoje prawa jako pacjent, nie zapominając oczywiście, że pacjent ma oprócz praw także pewne obowiązki, które także należy respektować.
Zanim kolejny raz wydasz jakąś niesamowitą opinię nt. któregoś z lekarzy, może zastanów się najpierw nad swoim postępowaniem.
PS. Samochodem można podjechać pod samiusieńką Izbę Przyjęć zarówno dziecięcą, jak i ogólną w Wejherowie, na dziecięcą wjazd przez parking.
Ponury, widzę, że pasjonują Cię coraz liczniejsze zagadnienia z zakresu ginekologii i położnictwa. Dlatego, jeśli chcesz czuć się kompetentny, by wygłaszać własne opinie na tym polu polecam 6-letnie studia medyczne, potem 13 miesięcy stażu podyplomowego, następnie 6 lat specjalizacji z ginekologii i położnictwa, oczywiście przez cały ten czas ciągłe samokształcenie (czasopisma, książki, wyjazdy). Myślę, że wówczas możesz pretendować do tego, by oceniać, czy użycie danej procedury medycznej jest uzasadnione. Do tego czasu możesz najwyżej egzekwować swoje prawa jako pacjent, nie zapominając oczywiście, że pacjent ma oprócz praw także pewne obowiązki, które także należy respektować.
moje dziecko zaczelo gorączkowac w piatek pod wieczór-to o pierwsze!!!!!!!!!!!!!!!!!
po drugie-swego czasu bywalam na izbie dla dzieci w wejherowie z dzieckiem sporo razy i ZAWSZE wychodzila jakas pielegniarka i kazala nam odjechac samochodem na dół bo parking u góry przed izba jest dla pracowników szpitala.
Po trzecie-czy Ty kobieto uwazasz,ze jestem szczesliwa z tego powodu,ze mialam pecha trafiac prawie zawsze na konowałów i opryskliwy personel????
Zastanów sie troche....
Moje dziecko cierpialo bite 4 miesiace od urodzenia i marzylam,zeby wkoncu sie nia normalnie zajęli!
Po czwarte-pisalam stosy razy w roznych wątkach na te tematy,ze wkoncu znalazl sie lekarz,ktory pomogł .pisalam tez ze wkoncu trafilam po dlugim czasie na kompetentną pediatre.Tak wiec jak widac trafiam rowniez na dobrych lekarzy.A to,ze zajeło to tyle czasu mojego oraz czasu cierpienia dziecka to tylko swiadczy o tym jaka mamy sluzbe zdrowia.
Natomiast co do wzywania pogotowia....do dziecka czy do siebie...
Bylo dokladnie tak jak napisalam,łacznie z cytatmi cudownych pan dyspozytorek.
w jakim kraju Ty zyjesz?
Włącz tv,posluchaj radia.... otwórz gazetę...porozmawiaj z ludzmi...
Sluzba zdrowia w tym kraju daje wiele do zyczenia i ja nie jestem jakims szczegolnie pechowym pacjentem tylko zwyczajnie mam niestety dosc czesty z nimi kontakt.
po drugie-swego czasu bywalam na izbie dla dzieci w wejherowie z dzieckiem sporo razy i ZAWSZE wychodzila jakas pielegniarka i kazala nam odjechac samochodem na dół bo parking u góry przed izba jest dla pracowników szpitala.
Po trzecie-czy Ty kobieto uwazasz,ze jestem szczesliwa z tego powodu,ze mialam pecha trafiac prawie zawsze na konowałów i opryskliwy personel????
Zastanów sie troche....
Moje dziecko cierpialo bite 4 miesiace od urodzenia i marzylam,zeby wkoncu sie nia normalnie zajęli!
Po czwarte-pisalam stosy razy w roznych wątkach na te tematy,ze wkoncu znalazl sie lekarz,ktory pomogł .pisalam tez ze wkoncu trafilam po dlugim czasie na kompetentną pediatre.Tak wiec jak widac trafiam rowniez na dobrych lekarzy.A to,ze zajeło to tyle czasu mojego oraz czasu cierpienia dziecka to tylko swiadczy o tym jaka mamy sluzbe zdrowia.
Natomiast co do wzywania pogotowia....do dziecka czy do siebie...
Bylo dokladnie tak jak napisalam,łacznie z cytatmi cudownych pan dyspozytorek.
w jakim kraju Ty zyjesz?
Włącz tv,posluchaj radia.... otwórz gazetę...porozmawiaj z ludzmi...
Sluzba zdrowia w tym kraju daje wiele do zyczenia i ja nie jestem jakims szczegolnie pechowym pacjentem tylko zwyczajnie mam niestety dosc czesty z nimi kontakt.
aha i jeszcze jedno-zanim napiszesz takie bzdury to ptrzeczytaj porządnie najpierw co sie pisze!
Bylam z dzieckiem u lekarza w ten sam dzien jak tylko zaczelo goraczkowac.zreszta zalozylam nawet wtedy wątek na ten temat,wiec potrudź sie troche i przeczytaj zanim wydasz tak durne opinie w kierunku mojej oosby.
Bylam z dzieckiem u lekarza w ten sam dzien jak tylko zaczelo goraczkowac.zreszta zalozylam nawet wtedy wątek na ten temat,wiec potrudź sie troche i przeczytaj zanim wydasz tak durne opinie w kierunku mojej oosby.
Ok, koniec pisania :) Udawajmy że jest idealnie, polska służba zdrowia spisuje się na medal, podwyższy składkę na ubezpieczenie do 1000 zł miesięczne od każdej pensji.
A na porodówce drogie Panie zawsze z uśmiechem. Jak wam skaczą po brzuchu także! O nic się broń Boże nie pytać, bo to złe, to kompleksy itd.
Widzę że niektóre kobiety nigdy nie były chyba w szpitalu, albo jest to nadal temat tabu.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
A na porodówce drogie Panie zawsze z uśmiechem. Jak wam skaczą po brzuchu także! O nic się broń Boże nie pytać, bo to złe, to kompleksy itd.
Widzę że niektóre kobiety nigdy nie były chyba w szpitalu, albo jest to nadal temat tabu.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
A co szanowne Panie mające inne zdanie powiedzą o czym takim:
- cykl "Polski Pacjent" w tygodniu "Angora" - ponad 200 odcinków, każdy odcinek to jedna tragedia (w tym było dużo o przypadkach źle wykonanych przez lekarzy porodach)
- niezgodność Kodeksu Etyki Lekarskiej z Konstytucją RP (omawiany akurat w "Angorze")
- jeden lekarz nie może podważyć diagnozy drugiego, lekarze sądowi boją się pisać opinie w sprawach błędów lekarskich kolegów
- powszechna korupcja (walka z wiatrakami z różnych powodów)
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
- cykl "Polski Pacjent" w tygodniu "Angora" - ponad 200 odcinków, każdy odcinek to jedna tragedia (w tym było dużo o przypadkach źle wykonanych przez lekarzy porodach)
- niezgodność Kodeksu Etyki Lekarskiej z Konstytucją RP (omawiany akurat w "Angorze")
- jeden lekarz nie może podważyć diagnozy drugiego, lekarze sądowi boją się pisać opinie w sprawach błędów lekarskich kolegów
- powszechna korupcja (walka z wiatrakami z różnych powodów)
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Zapytaj położnej czy pielęgniarki, ile zarabia. Dodaj do tego odpowiedzialność, jaka towarzyszy wykonywaniu zawodów medycznych i kilkudziesięciogodzinne dyżury. Prawda jest taka, że to nasze państwo w tragiczny sposób dba zarówno o interesy pacjentów jak i o godne zarobki (dla wielu grup zawodowych). Niech Ci się nie wydaje, że opłacenie składki gwarantuje Ci SŁUŻBĘ zdrowia. Bo to nie służący, którzy z wdzięcznością pocałują twoją dłoń i ukłonią się w pas. Równie dobrze ja mogłabym się oburzać, że płacę podatki, a policjanci pojawiają się na moim osiedlu w okolicach południa, a nie w nocy, kiedy wandale demolują klatki schodowe. Przykłady mogę mnożyć - kiedyś ktoś stuknął mi samochód, a świadek zdarzenia spisał numery rejestracyjne. I co? Policjant odesłał mnie, żebym sama szukała winnego - podał mi adres w Nowym Porcie, gdzie miałam się udać i wyjaśnić sprawę. Witamy w erze samoobsługi! Oczywiście winnego nie znaleziono, a sprawę umorzono. Podobnie było, kiedy skradziono mi telefon.
Prawda jest taka, że wszędzie znajdziemy i uczciwych pracowników, i konowałów...
Prawda jest taka, że wszędzie znajdziemy i uczciwych pracowników, i konowałów...
Oczywiście, ale to nie powód aby o tym nie rozmawiać i podnosić ten temat. Racja, w mojej firmie jest także syf, ale to nie znaczy że biorę z leni i łapówkarzy przykład.
Niezły ten policjant, od razu bym na niego skargę wywalił.
A co mnie obchodzi ile zarabia położna? Nikt nie pyta ile ja zarabiam, a pracuję, jestem dumny z tego co robię, staram się i mogę sobie spokojnie zasnąć, bo w życiu nic nie wziąłem.
Czy dlatego mam dawać łapówki w służbie zdrowia, bo mało zarabiają? Buhaaa... nigdy im nic nie dam.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Niezły ten policjant, od razu bym na niego skargę wywalił.
A co mnie obchodzi ile zarabia położna? Nikt nie pyta ile ja zarabiam, a pracuję, jestem dumny z tego co robię, staram się i mogę sobie spokojnie zasnąć, bo w życiu nic nie wziąłem.
Czy dlatego mam dawać łapówki w służbie zdrowia, bo mało zarabiają? Buhaaa... nigdy im nic nie dam.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
A czy ja mówię, że masz dawać łapówki? Mówię tylko, żebyś wziął pod uwagę, że w szpitalu pracują normalni ludzie, nie roboty - i nie zwyrodnialcy, którzy tylko czekają, żeby komuś zaszkodzić i zadać ból. Raczej założenia ludzi pracujących w tym zawodzie są odwrotne - pomagać. Na tyle, na ile umożliwia to system, który jak wiemy - w naszym państwie kuleje bardzo.
Ponury, zastanawiam sie skad masz tyle energii, zeby szkalowac lekarzy.
Tylko wydaje Ci sie, ze wiesz o czym piszesz, a tak naprawde nie znasz realiow pracy w szpitalu. To co piszesz nie ma nic wspolnego z rzetelna, aktualna wiedza lekarska. To zwykly belkot z wyszukiwarki internetowej.
Gdyby za zrodlo wiedzy medycznej wystaczylo Google, lekarze nie byliby potrzebni.
Zachowujesz sie jak frustrat, ktory probowal dostac sie na wydzial lekarski wiele razy i zawsze troszke punktow mu zabraklo .... oczywiscie w wyniku spisku, koligacji innych startujacych, a nie wlasnej niewiedzy.
Wesolych, Spokojnych i Zdrowych Swiat!
Tylko wydaje Ci sie, ze wiesz o czym piszesz, a tak naprawde nie znasz realiow pracy w szpitalu. To co piszesz nie ma nic wspolnego z rzetelna, aktualna wiedza lekarska. To zwykly belkot z wyszukiwarki internetowej.
Gdyby za zrodlo wiedzy medycznej wystaczylo Google, lekarze nie byliby potrzebni.
Zachowujesz sie jak frustrat, ktory probowal dostac sie na wydzial lekarski wiele razy i zawsze troszke punktow mu zabraklo .... oczywiscie w wyniku spisku, koligacji innych startujacych, a nie wlasnej niewiedzy.
Wesolych, Spokojnych i Zdrowych Swiat!
Czy Wy nie widzicie,ze dyskusja toczy sie glównie na temat opryskliwości lekarzy,zwracania sie do pacjenta po chamsku itp...
Zupełnie inną bajka jest kwestia ich fachowości.Tu albo masz szczęście albo pecha i wtedy trafiasz na konowałów albo poprostu na takich rutyniarzy,ktorym sie juz nie chce....
Mnie w zetknieciu z lekarzami zawsze najbardziej dobija,ze KAZDY zawsze mowi cos innego,kazdy ma swoje teorie ,a pacjent zostaje tym głupkiem,ktory sam juz niewie kogo sluchac.
A teraz,zeby sie wyłamać i zaszokowac co niektore osoby to napiszę,ze oddział chirurgii ogólnej w szpitalu w Wejherowie to CUDOWNY przemiły i pomocny personel oraz świetni młodzi lekarze!!!
Zdarzyło sie wprawdzie dwóch starych dziadów,oczywiscie opryskliwych,ale chwała Bogu na ich miejsce juz jest cale multum wspaniałych młodych doktorków:))))))))))))))))))
Zupełnie inną bajka jest kwestia ich fachowości.Tu albo masz szczęście albo pecha i wtedy trafiasz na konowałów albo poprostu na takich rutyniarzy,ktorym sie juz nie chce....
Mnie w zetknieciu z lekarzami zawsze najbardziej dobija,ze KAZDY zawsze mowi cos innego,kazdy ma swoje teorie ,a pacjent zostaje tym głupkiem,ktory sam juz niewie kogo sluchac.
A teraz,zeby sie wyłamać i zaszokowac co niektore osoby to napiszę,ze oddział chirurgii ogólnej w szpitalu w Wejherowie to CUDOWNY przemiły i pomocny personel oraz świetni młodzi lekarze!!!
Zdarzyło sie wprawdzie dwóch starych dziadów,oczywiscie opryskliwych,ale chwała Bogu na ich miejsce juz jest cale multum wspaniałych młodych doktorków:))))))))))))))))))
Ja wiem, ze zawsze pracownicy sluzby zdrowia oburzaja sie strasznie, gdy ktos sprobuje chociaz slowo krytyki powiedziec, ale az mi sie wierzyc nie chce ze nie znacie realiow wlasnego zawodu. Przeciez ja tez mam wsrod znajomych lekarzy i oni nie udaja, ze w szpitalach lekarze i pielegniarki sa bardzo mili i pomocni dla osob, ktore nic nie daly w lape albo nie sa znajomymi, albo nie lecza sie u nich prywatnie. To jest powszechna sytuacja, nie wyjatki. Wyjatkiem jest mily i bezinteresowny pracownik panstwowej sluzby zdrowia. Nie ma ich wielu.
Rumianek, energi tyle mam, bo niestety życie samo daje przykłady aby się denerwować. Pewnie że uśmiech wiele daje, od razu pisałem że podziwiam położne za ich pracę. Ale lekarze? Jedynie młodzi chyba jeszcze mają zacięcie do pracy...
Bo jak może w Redłowie ginekolog rękoma śmierdzącymi od fajek dotykać kobiety, co prawda przez rękawiczkę, ale jednak? Może dla ciebie to jest przyjemne, dla mojej żony na izbie przyjęć nie było. Dziadostwo, intymności zero - ktg na korytarzu za izbą przyjęć, drzwi pootwierane, pielęgniarka przyjmująca także waląca fajami i chamska (każdy pacjent skojarzy która, szczupła blondyna, jest bardzo znana ze swoich zachowań).
I co na to Ordynator, Dyrekcja? Nic, jest ok. Pani i Pan się czepiają. Jak nie ma słuchawek pod prysznicami także ok, bo kogo to obchodzi.
Nie potrafię udawać, że jest inaczej.
Jakoś dziwnie po moim tel. do dyrekcji nagle znalazły się słuchawki, chociaż na patologii. Reszta ich zachowań to jest już sprawa dla NFZ, Izby Lekarskiej, nie wierzę co prawda aby koledzy coś zrobili kolegom, ale pisać trzeba. Może kropla nakruszy skałę?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Bo jak może w Redłowie ginekolog rękoma śmierdzącymi od fajek dotykać kobiety, co prawda przez rękawiczkę, ale jednak? Może dla ciebie to jest przyjemne, dla mojej żony na izbie przyjęć nie było. Dziadostwo, intymności zero - ktg na korytarzu za izbą przyjęć, drzwi pootwierane, pielęgniarka przyjmująca także waląca fajami i chamska (każdy pacjent skojarzy która, szczupła blondyna, jest bardzo znana ze swoich zachowań).
I co na to Ordynator, Dyrekcja? Nic, jest ok. Pani i Pan się czepiają. Jak nie ma słuchawek pod prysznicami także ok, bo kogo to obchodzi.
Nie potrafię udawać, że jest inaczej.
Jakoś dziwnie po moim tel. do dyrekcji nagle znalazły się słuchawki, chociaż na patologii. Reszta ich zachowań to jest już sprawa dla NFZ, Izby Lekarskiej, nie wierzę co prawda aby koledzy coś zrobili kolegom, ale pisać trzeba. Może kropla nakruszy skałę?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Łasiczko-karetke wzywalam w niedziele! bo gorączka nie chciala minąć.bylam u lekarza,kazala zbijac goraczke i stwierdzila,ze jesli nie minie przez weekend to znaczy ze to nie jest trzydniowka lecz cos innego.goraczka nie tylko nie mijała,ale wciaz utrzymywala sie w 40stopniach.koniec tematu.
zajrzyj sobie do wątku ktory zalozylam w trakcie tej sytuacji a wtedy pisz do mnie cokolwiek:P
zajrzyj sobie do wątku ktory zalozylam w trakcie tej sytuacji a wtedy pisz do mnie cokolwiek:P
stokrotko- k......a wy umiecie czytac?????????????????????
Juz mi sie nie chce pisac ciagle tego samego:]
Goraczka pojawila sie w piatek.odrazu zwolnilam sie zpracy i poszlam do lekarza.kazala zbijac przez weekend bo podejrzewala trzydniowke.goraczka nie ustepowala,wiec w NIEDZIELE chcialam wezwac pogotwie.w poniedzialek ponownie poszlam do lekarza.goraczka minela SAMA po 4,5 dniach.
Wszystko jasne?Czy mam napisac jeszcze prościej:]?
Boshe.....Nie zalamujcie mnie....Czytajcie ze zrozumieniem:]
Juz mi sie nie chce pisac ciagle tego samego:]
Goraczka pojawila sie w piatek.odrazu zwolnilam sie zpracy i poszlam do lekarza.kazala zbijac przez weekend bo podejrzewala trzydniowke.goraczka nie ustepowala,wiec w NIEDZIELE chcialam wezwac pogotwie.w poniedzialek ponownie poszlam do lekarza.goraczka minela SAMA po 4,5 dniach.
Wszystko jasne?Czy mam napisac jeszcze prościej:]?
Boshe.....Nie zalamujcie mnie....Czytajcie ze zrozumieniem:]
To ja dorzucę cosik. Generalnie większych problemów z lekarzami nie miałam, bo trochę może mam szczęscie, trochę sama się postaram (np. nie wybieram przychodni najbliżej domu tylko taką, gdzie mam zaufanie do lekarzy), a czasami to powalczę o swoje :-). Ale...
Podczas ciąży poleżałam na Klinicznej na patologii i było kiepsko. Panie położne były miłe, naprawdę starały się pocieszyć, uśmiechnąć. Ja też chciałam być miła; przecież nie będę nosem kręcić "z założenia". Jednak zasady, jakie tam panują to jakieś nieporozumienie. Na obchodzie lekarze nie informowali mnie, co ze mną jest a tylko mruczeli pod nosem do siebie (ci, co w ogóle byli zainteresowani). Jako że byłam ciekawa mojej sytuacji, poszłam pogadać z lekarzem opiekującym się mną w szpitalu. Usłyszałam, że wszystko zostało powiedziane na obchodzie. Przestałam byc taka miła. Podniosłam głos i pani dr łaskawie powiedziala mi kilka rzeczy. Do porodu jeszcze miesiąć a ona mmi mówi, że może trzeba mi zrobic szybcie cc bo dziecko duże jest. Ja wielkie oczy? Skoro miałaby byc już ta cesarka, to przeciez można jeszcze poczekać a nie wyciągać dziecko miesiąc przed terminem. W końcu lepiej donosić ciążę. Usłyszałam, że jak będe dziecko jeszcze długo "hodować" to może i 5kg będzie miało, i wtedy już na pewno nie urodzę. Ale po co ta gadka, skoro miało być cc? Na następnym obchodzie już głośno pytałam rof.Preisa (szefa) co ze mną. Powiedziałam o perspektywie cc. Na co prof stwierdził, że absolutnie nie będzie teraz cc. Pani dr zaczęła gadać o wielkości dziecka, prof: "no i co z tego?, mam dziecku nóżkę uciąć, żeby mniej ważyło? czasami dzieci są większe". Pani dr była niepocieszona. Postanowiła zatrzymać mnie w szpitalu na Święta, kiedy nic, NIC nie miałam mieć już robione. Na szczęście przyszedł prof. (w płaszczu, z łapanki) i stwierdzil, że jak się dobrze czuję i do wieczora nic mi nie będzie (bo mialam robiony zabieg), to mogę iść do domu. Inaczej całe święta leżałabym w szpitalu, bo wtedy nie ma wypisów a do domu poszłabym w pierwszym dniu poświątecznym do domu.
Długi mój wywód, ale chciałam opisać, jak jest w tym szpitalu. Może komuś ta wiedza się przyda. Najważniejsze, to nie dać się zastraszyć i nie dać sobie zamknąć buzi, bo przecież personel wie lepiej. Niestety na Klinicznej tak jest, że pacjentka ma siedzieć cicho i bez szemrania poddawać się wszystkiemu, no i broń Boże nie powinna o nic pytać.
Podczas ciąży poleżałam na Klinicznej na patologii i było kiepsko. Panie położne były miłe, naprawdę starały się pocieszyć, uśmiechnąć. Ja też chciałam być miła; przecież nie będę nosem kręcić "z założenia". Jednak zasady, jakie tam panują to jakieś nieporozumienie. Na obchodzie lekarze nie informowali mnie, co ze mną jest a tylko mruczeli pod nosem do siebie (ci, co w ogóle byli zainteresowani). Jako że byłam ciekawa mojej sytuacji, poszłam pogadać z lekarzem opiekującym się mną w szpitalu. Usłyszałam, że wszystko zostało powiedziane na obchodzie. Przestałam byc taka miła. Podniosłam głos i pani dr łaskawie powiedziala mi kilka rzeczy. Do porodu jeszcze miesiąć a ona mmi mówi, że może trzeba mi zrobic szybcie cc bo dziecko duże jest. Ja wielkie oczy? Skoro miałaby byc już ta cesarka, to przeciez można jeszcze poczekać a nie wyciągać dziecko miesiąc przed terminem. W końcu lepiej donosić ciążę. Usłyszałam, że jak będe dziecko jeszcze długo "hodować" to może i 5kg będzie miało, i wtedy już na pewno nie urodzę. Ale po co ta gadka, skoro miało być cc? Na następnym obchodzie już głośno pytałam rof.Preisa (szefa) co ze mną. Powiedziałam o perspektywie cc. Na co prof stwierdził, że absolutnie nie będzie teraz cc. Pani dr zaczęła gadać o wielkości dziecka, prof: "no i co z tego?, mam dziecku nóżkę uciąć, żeby mniej ważyło? czasami dzieci są większe". Pani dr była niepocieszona. Postanowiła zatrzymać mnie w szpitalu na Święta, kiedy nic, NIC nie miałam mieć już robione. Na szczęście przyszedł prof. (w płaszczu, z łapanki) i stwierdzil, że jak się dobrze czuję i do wieczora nic mi nie będzie (bo mialam robiony zabieg), to mogę iść do domu. Inaczej całe święta leżałabym w szpitalu, bo wtedy nie ma wypisów a do domu poszłabym w pierwszym dniu poświątecznym do domu.
Długi mój wywód, ale chciałam opisać, jak jest w tym szpitalu. Może komuś ta wiedza się przyda. Najważniejsze, to nie dać się zastraszyć i nie dać sobie zamknąć buzi, bo przecież personel wie lepiej. Niestety na Klinicznej tak jest, że pacjentka ma siedzieć cicho i bez szemrania poddawać się wszystkiemu, no i broń Boże nie powinna o nic pytać.
Tak jest w większości szpitali. Ale jak zobaczą że pytasz, dyskutujesz jak równy z równym, masz obeznanie w prawie itd. to są ostrożniejsi, nie gadają głupot, szybciej podejmują decyzje.
W "Angorze" fajnie piszą. Wywiad był z dr Sandauerem - tym co walczy o prawa okaleczonych przez lekarzy.
W ustawie o zawodzie lekarza i podobnych celowo pominięto termin "urazy jatrogenne". To właśnie te spowodowane przez lekarzy. W Polsce oficjalnie nie ma problemu...
http://www.mylekarze.eu/news-254-item.html
Fragment:
Urazy jatrogenne to w polskiej służbie zdrowia sprawa powszednia, niemal codzienna. W 111 odcinku "Polskiego pacjenta" pisaliśmy, jak lekarze z Nowej Dęby zamiast rozkruszać kamień w pęcherzu moczowym, usunęli choremu pęcherzyk żółciowy. Rok później (odcinek 152) zamieściliśmy historię pacjenta tarnowskiego szpitala, któremu podczas usuwania złogu z prawej nerki uszkodzono tylną ścianę okrężnicy, wywołując ciężką sepsę.
- Od początku istnienia III RP toczy się dyskusja o konieczności znormalizowania formularzy świadomej zgody pacjenta na leczenie operacyjne - dodaje dr Frankowicz.
- Sam, jako wieloletni przewodniczący Stowarzyszenia Obrony Praw Pacjenta, jeszcze w minionej dekadzie składałem wnioski w tej sprawie kilku ministrom zdrowia, którzy mimo że byli zobowiązani stać na straży prawa, to jednak w tym przypadku tego nie zrobili. Minęły lata i nic się nie zmieniło. Nadal w wielu szpitalach zgoda na zabieg to kilkuzdaniowy świstek papieru. Dobry przykład dało Polskie Towarzystwo Ginekologiczne, które przygotowało wzory druków dla konkretnych operacji. Formularz PTG przygotowany do operacji wycięcia macicy drogą brzuszną zawiera między innymi: metodę leczenia, dające się przewidzieć następstwa zabiegu, możliwość wystąpienia powikłań (14 szczegółowych przypadków, od bólów brzucha w wyniku powstawania zrostów pooperacyjnych, do krwotoków i śródoperacyjnych uszkodzeń wymienionych narządów wewnętrznych).
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
W "Angorze" fajnie piszą. Wywiad był z dr Sandauerem - tym co walczy o prawa okaleczonych przez lekarzy.
W ustawie o zawodzie lekarza i podobnych celowo pominięto termin "urazy jatrogenne". To właśnie te spowodowane przez lekarzy. W Polsce oficjalnie nie ma problemu...
http://www.mylekarze.eu/news-254-item.html
Fragment:
Urazy jatrogenne to w polskiej służbie zdrowia sprawa powszednia, niemal codzienna. W 111 odcinku "Polskiego pacjenta" pisaliśmy, jak lekarze z Nowej Dęby zamiast rozkruszać kamień w pęcherzu moczowym, usunęli choremu pęcherzyk żółciowy. Rok później (odcinek 152) zamieściliśmy historię pacjenta tarnowskiego szpitala, któremu podczas usuwania złogu z prawej nerki uszkodzono tylną ścianę okrężnicy, wywołując ciężką sepsę.
- Od początku istnienia III RP toczy się dyskusja o konieczności znormalizowania formularzy świadomej zgody pacjenta na leczenie operacyjne - dodaje dr Frankowicz.
- Sam, jako wieloletni przewodniczący Stowarzyszenia Obrony Praw Pacjenta, jeszcze w minionej dekadzie składałem wnioski w tej sprawie kilku ministrom zdrowia, którzy mimo że byli zobowiązani stać na straży prawa, to jednak w tym przypadku tego nie zrobili. Minęły lata i nic się nie zmieniło. Nadal w wielu szpitalach zgoda na zabieg to kilkuzdaniowy świstek papieru. Dobry przykład dało Polskie Towarzystwo Ginekologiczne, które przygotowało wzory druków dla konkretnych operacji. Formularz PTG przygotowany do operacji wycięcia macicy drogą brzuszną zawiera między innymi: metodę leczenia, dające się przewidzieć następstwa zabiegu, możliwość wystąpienia powikłań (14 szczegółowych przypadków, od bólów brzucha w wyniku powstawania zrostów pooperacyjnych, do krwotoków i śródoperacyjnych uszkodzeń wymienionych narządów wewnętrznych).
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Kolejny numer. Dziecko kolegi podczas porodu zostało szarpnięte za rączkę przez położną, tak się jej spieszyło...
I ma teraz problemy. Konieczna rehabilitacja. Szpital nie poczuwa się do niczego, a lekarz prowadzący odmawia,bo się boi narazić kolegom. Błędne koło.
Pozostaje jedynie pozew cywilny, aby sędzia zmusił szpital do uznania błędu.
Czy w tym kraju podatnik ma płacić za pośpiech i łaskę jakiejś położnej? Powinna sama majątkowo po wyroku odpowiadać.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
I ma teraz problemy. Konieczna rehabilitacja. Szpital nie poczuwa się do niczego, a lekarz prowadzący odmawia,bo się boi narazić kolegom. Błędne koło.
Pozostaje jedynie pozew cywilny, aby sędzia zmusił szpital do uznania błędu.
Czy w tym kraju podatnik ma płacić za pośpiech i łaskę jakiejś położnej? Powinna sama majątkowo po wyroku odpowiadać.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Może nie o porodzie ale o lekarzach i pogotowiu:
jakiś czas temu miałam przypadek, który skłonił mnie aby wybrać prywatna opiekę zdrowotną zamiast użerać się publicznie, a mianowicie głupia sprawa: skręciłam kostkę na treningu i pojechałam na gdyńskie pogotowie; Pomijam fakt czekania ponad godzine na lekarza (idzie przeżyć) ale zostałam chamsko potraktowana: lekarz opryskliwy "i co Pani mi tu głowę zawraca" , krzesła nie poda (a ledwo stoję) ... burak okropny. Dwa tygodnie później spotkałam go w prywatnej klinice medica-polska gdzie poszłam na badania: miły, uśmiechniety, pomocny - krew mnie na poczatku zalała i miałam ochotę nawrzeszczeć na palanta ale się opanowałam...przykre że muszę płacić składkę zdrowotną (o wiele większą niż prywatny abonament) i być po chamsku traktowana ... powienien być wybór - albo składka i chodzę publicznie albo wykupuję prywatne ubezpieczenie.
Rodzić też będę prywatnie tylko po to abym to ja mogła ewentualnie "pokrzyczeć" :) na lekarza a nie on na mnie, no i wymagać obsługi na poziomie ....
jakiś czas temu miałam przypadek, który skłonił mnie aby wybrać prywatna opiekę zdrowotną zamiast użerać się publicznie, a mianowicie głupia sprawa: skręciłam kostkę na treningu i pojechałam na gdyńskie pogotowie; Pomijam fakt czekania ponad godzine na lekarza (idzie przeżyć) ale zostałam chamsko potraktowana: lekarz opryskliwy "i co Pani mi tu głowę zawraca" , krzesła nie poda (a ledwo stoję) ... burak okropny. Dwa tygodnie później spotkałam go w prywatnej klinice medica-polska gdzie poszłam na badania: miły, uśmiechniety, pomocny - krew mnie na poczatku zalała i miałam ochotę nawrzeszczeć na palanta ale się opanowałam...przykre że muszę płacić składkę zdrowotną (o wiele większą niż prywatny abonament) i być po chamsku traktowana ... powienien być wybór - albo składka i chodzę publicznie albo wykupuję prywatne ubezpieczenie.
Rodzić też będę prywatnie tylko po to abym to ja mogła ewentualnie "pokrzyczeć" :) na lekarza a nie on na mnie, no i wymagać obsługi na poziomie ....
Ponury, co ty wypisujesz za idiotyzmy !!! Jak nie znasz się na położnictwie ignorancie to przestań wypisywac bzdury!!! Chyba ciebie położna wyszarpnęła za rączkę (no nie, raczej za coś innego). To tak jak poinformowałeś wszystkich o niedozwolonym chwycie w położnictwie , tylko nazwy nie znałeś. Ponury jak ciebie czytam to wiem, że nasze szkolnictwo ma wiele do zrobienia w kwestii edukacji . . .
dodam że generalnie sama się drę na lekarzy, którzy robią coś nie tak (tak samo na sprzedawczynie w mięsnym, które podają mięsko rączkami chwilę po wyciskaniu mopa, bez umycia rąk). I jestem za walczeniem o szacunek do pacjenta itd.
tylko są sytuacje w których nie za dużo zrobisz;) tak jak w czasie partych - przecież nie wstaniesz i powiesz że obsługa ci się nie podoba i nie pójdziesz do domu.
tylko są sytuacje w których nie za dużo zrobisz;) tak jak w czasie partych - przecież nie wstaniesz i powiesz że obsługa ci się nie podoba i nie pójdziesz do domu.
Z całym szacunkiem ale lekarz nie będzie się pytał Ciebie o zdanie.
Rodzisz w bólach partych,ledwo zipiesz a ten manewr to ułamek sekundy nawet się nie zorientujesz a już jest po wszystkim ale... wiedząc o czymś takim (ja nie wiedziałam) możesz zastrzec na początku,żeby nie przyszło mu to do głowy bo...:)
Rodzisz w bólach partych,ledwo zipiesz a ten manewr to ułamek sekundy nawet się nie zorientujesz a już jest po wszystkim ale... wiedząc o czymś takim (ja nie wiedziałam) możesz zastrzec na początku,żeby nie przyszło mu to do głowy bo...:)
I kolejne podziękowania dla Ponurego za "prowokację" - dzięki Wam dziewczyny i waszym wpisom na tym wątku (Justi i Asiula) wiem aby zatrzec taką rzecz przed porodem - że sobie nie życzę - a lekarz ma obowiązek mnie o czymś takim poinformować (według prawa) - ale zawsze lepiej powiedzieć na początku :) znowu pojawia się kwestia że w szpitalach nie szanują praw pacjęta ... ;/
Tzw. wiewiórki donoszą, że ten radca prawny zaczyna się specjalizować w pozwach przeciwko Szpitalowi w Redłowie i innym partaczom:
http://www.trojmiasto.pl/Radca-Prawny-o27074.html
Były prokurator wojskowy. Do dzieła Panie Sławku!
Ah, kiedy nastaną czasy, że to lekarze czy położne z danego szpitala po wyroku będą personalnie płacić kary za swoje lenistwo i zaniedbania. Na razie w razie wygrania procesu cywilnego płaci Skarb Państwa, czyli my wszyscy. Za czyjeś lenistwo?
A jak na razie śmiech na sali. Rzecznik praw pacjenta? Czego rzecznik? Powiązany z NFZ, Ministrem Zdrowia, pic na wodę i zero uprawnień do czegokolwiek sensownego.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
http://www.trojmiasto.pl/Radca-Prawny-o27074.html
Były prokurator wojskowy. Do dzieła Panie Sławku!
Ah, kiedy nastaną czasy, że to lekarze czy położne z danego szpitala po wyroku będą personalnie płacić kary za swoje lenistwo i zaniedbania. Na razie w razie wygrania procesu cywilnego płaci Skarb Państwa, czyli my wszyscy. Za czyjeś lenistwo?
A jak na razie śmiech na sali. Rzecznik praw pacjenta? Czego rzecznik? Powiązany z NFZ, Ministrem Zdrowia, pic na wodę i zero uprawnień do czegokolwiek sensownego.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Nie, nie zajmę się. Właśnie będę się zajmował lekarzami i ich bykami. Bo to jest dopiero temat tabu. Pierwsza poruszyła go "Angora", dr Frankowicz i Sandauer. Chwała im za to :)
Poczytaj sobie, może coś trafi do Twojej pustej głowy:
http://sandauer.doszpitala.pl/
"Na skutek błedów i wypadków medycznych w Polce, każdego roku choruje 20 000 - 30 000 osób. To wynika ze państw w których przeprowadzano badania. U nas, osoby te nie otrzymują koniecznej pomocy, a błędy są tuszowane"
ps. czekam z niecierpliwością na fakty z pracy policjantów :)
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Poczytaj sobie, może coś trafi do Twojej pustej głowy:
http://sandauer.doszpitala.pl/
"Na skutek błedów i wypadków medycznych w Polce, każdego roku choruje 20 000 - 30 000 osób. To wynika ze państw w których przeprowadzano badania. U nas, osoby te nie otrzymują koniecznej pomocy, a błędy są tuszowane"
ps. czekam z niecierpliwością na fakty z pracy policjantów :)
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
dobra wytlumacz mi to:
chwyt Kristellera zabroniony jakies 30 lat temu?tak czy nie?
Czemu jak rodzilam lekarz wszedl i sie zapytal " a ta co tu jeszcze robi " na co starsza polozna polozyla mi sie na brzuchu trzy razy ?
mlodsza polozna -przeciez tak nie wolno
starsza -wolno jak lekarz nie patrzy
Czemu?
mam nadzieje ze jasno napisalam
dziecko zdrowe nie dzieki pomocy lekarza na pewno -cud
oddzial dziececy moje dziecko ok 15 m-cy zapalenie pluc stwierdzone po osluchaniu ?jak ?
antybiotyk podawany o roznych porach ( wychodzilam na piec minut z separatki)
zalyszane na korytarzu mloda ta mamuska dala dupy to niech sie uczy twardego zycia ?
zbijanie teperatury zimnymi kapielami w szpitalu ?
byla i jestem pozytywnie nastawiona nie tylko do lekarzy czy do
pielegniarek- poprostu do ludzi ale niestety musialam " walczyc o ludzkie traktowani mojego chorego dziecka wiec sie wydarlam dlaczego ?
zrosniety napletek pani doktor zerwala przy badaniu bez znieczulenia?
cztery operacje niezstapionego jadra ? czemu?
TERAZ POWIEDZ MI ZE SLUZBA ZDROWIA W POLSCE JEST WSPANIALA ZE MAM WSPOLCZUC BO MALO ZARABIAJA?
komentrz kolegi lekarza "jesli mialbym taki personel w swojej klinice to by wylecieli"
rozumiem ze pracujemy dla pieniedzy ale jak tylko dla pieniedzy to moze wybrac inny zawod ?
Jesli z powolania to moze lepiej by bylo gdyby ci ludzie z ktorymi mialam watpliwa przyjemnosc powini pracowac w prosektorium zeby nie miec do czynienia z osobami czujacymi?
rozumiem lepsze lub gorsze dni ale zlosliwos wobec dziecka on kochal wszystkich i do wszystkich sie usmiechal ?
moja zrsnieta macia peknieta dzieki chwytowi Kristellera nie zszyta bo nie bylo az takiego krwawienia " doprowadzila do bezpodnosci ?
Co ty na to
I tak sa jeszcze LUDZIE w panstwowej sluzbie zdrowia tylko ciezko na nich trafic.
chwyt Kristellera zabroniony jakies 30 lat temu?tak czy nie?
Czemu jak rodzilam lekarz wszedl i sie zapytal " a ta co tu jeszcze robi " na co starsza polozna polozyla mi sie na brzuchu trzy razy ?
mlodsza polozna -przeciez tak nie wolno
starsza -wolno jak lekarz nie patrzy
Czemu?
mam nadzieje ze jasno napisalam
dziecko zdrowe nie dzieki pomocy lekarza na pewno -cud
oddzial dziececy moje dziecko ok 15 m-cy zapalenie pluc stwierdzone po osluchaniu ?jak ?
antybiotyk podawany o roznych porach ( wychodzilam na piec minut z separatki)
zalyszane na korytarzu mloda ta mamuska dala dupy to niech sie uczy twardego zycia ?
zbijanie teperatury zimnymi kapielami w szpitalu ?
byla i jestem pozytywnie nastawiona nie tylko do lekarzy czy do
pielegniarek- poprostu do ludzi ale niestety musialam " walczyc o ludzkie traktowani mojego chorego dziecka wiec sie wydarlam dlaczego ?
zrosniety napletek pani doktor zerwala przy badaniu bez znieczulenia?
cztery operacje niezstapionego jadra ? czemu?
TERAZ POWIEDZ MI ZE SLUZBA ZDROWIA W POLSCE JEST WSPANIALA ZE MAM WSPOLCZUC BO MALO ZARABIAJA?
komentrz kolegi lekarza "jesli mialbym taki personel w swojej klinice to by wylecieli"
rozumiem ze pracujemy dla pieniedzy ale jak tylko dla pieniedzy to moze wybrac inny zawod ?
Jesli z powolania to moze lepiej by bylo gdyby ci ludzie z ktorymi mialam watpliwa przyjemnosc powini pracowac w prosektorium zeby nie miec do czynienia z osobami czujacymi?
rozumiem lepsze lub gorsze dni ale zlosliwos wobec dziecka on kochal wszystkich i do wszystkich sie usmiechal ?
moja zrsnieta macia peknieta dzieki chwytowi Kristellera nie zszyta bo nie bylo az takiego krwawienia " doprowadzila do bezpodnosci ?
Co ty na to
I tak sa jeszcze LUDZIE w panstwowej sluzbie zdrowia tylko ciezko na nich trafic.
Mentalność. Przede wszystkim wśród części personelu medycznego jest nadal mentalność z PRL`u - nic nie robić, symulowanie pracy, co się marwię, to nie moje, mało płacą, więc biorę łapówki itd.
Młody lekarz po pierwszym wywoływaniu porodu u mojej żony powiedział mi, że on by ciął. Ale mówi, wie pan, mam przełożonych, oni zabraniają i męczą te kobiety, nawet jak są wskazania do cc.
Dlaczego lekarz dyżurny a do 15.30 ordynator nie potrafi podjąć ludzkiej decyzji w konkretnym przypadku? Musiałem się wykłócić, aby podjął jakieś decyzje.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Młody lekarz po pierwszym wywoływaniu porodu u mojej żony powiedział mi, że on by ciął. Ale mówi, wie pan, mam przełożonych, oni zabraniają i męczą te kobiety, nawet jak są wskazania do cc.
Dlaczego lekarz dyżurny a do 15.30 ordynator nie potrafi podjąć ludzkiej decyzji w konkretnym przypadku? Musiałem się wykłócić, aby podjął jakieś decyzje.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
10, ale jakie to ma znaczenie. Liczy się samo podejście personelu. Przykład mieliśmy na Oddziale VIII szpitala na Polankach - niebo a ziemia co do porodówki na Zaspie.
Można? Można. Jakoś ordynator dr Bałanda zawsze znajdzie czas dla rodziców, doradzi, wyjaśni, zajrzy. I drzwi są do niej cały czas otwarte, nie ma gadki nie teraz, nie dzisiaj, nigdy.
I za to właśnie się szanuje lekarza. Powie proszę przyjść za 5 czy 20 minut i pytać, ale nie spławia.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Można? Można. Jakoś ordynator dr Bałanda zawsze znajdzie czas dla rodziców, doradzi, wyjaśni, zajrzy. I drzwi są do niej cały czas otwarte, nie ma gadki nie teraz, nie dzisiaj, nigdy.
I za to właśnie się szanuje lekarza. Powie proszę przyjść za 5 czy 20 minut i pytać, ale nie spławia.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Taa... a zapewne sami pieniacze wygrywają potem z nim procesy. Tak jak ten ostatnio. Lekarz z Redłowa, skazany przez sąd za zaniechanie cesarskiego cięcia na 3 lata w zawieszeniu na ileś tam. Dziecko umarło.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Poczucie bezpieczeństwa mam wysokie, co nie znaczy że nie mam mówić o tym, co mnie boli.
Służbowo do mnie także przychodzą ludzie, piszą zażalenia, każdego muszę wysłuchać i podjąć decyzję.
Dlaczego lekarz czy szpital na którego co miesiąc płacę ok. 307 zł składki ubezpieczenia obowiązkowego robi mi łaskę? Naraża życie mojego dziecka i żony?
To jest pieniactwo?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Służbowo do mnie także przychodzą ludzie, piszą zażalenia, każdego muszę wysłuchać i podjąć decyzję.
Dlaczego lekarz czy szpital na którego co miesiąc płacę ok. 307 zł składki ubezpieczenia obowiązkowego robi mi łaskę? Naraża życie mojego dziecka i żony?
To jest pieniactwo?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Ponury gratuluje opieki na Polankach. dla mnie jest to najgorszy szpital na świecie. ta stara laryngolog to nawet zwierząt nie powinna dotykać. niestety juz nie pamietam nazwiska. dzieciak do tej pory ma łzy na samo wspomnienie pobytu tam a minęło juz 1,5roku. Chamskie podejście piguł do dzieci, pogubione wyniki, po 2 m-c jak zrobiłam awanturę okazało się, że wyniku na alergie wziewną nie ujrzę, bo za mało materiało pobrano. podobno pani dr o tym wiedziałą. dramat i tyle.
Rodziłam równiez na Zaspie i wspominam to super.
Prawda jest taka, że gdyby przetrzymali Twoja żone za długo, to dziecko nie dostałoby 10punktów. nie zamierzam z toba dyskutować, bo twojego pieniactwa i tak przeskoczyć się nie da
Rodziłam równiez na Zaspie i wspominam to super.
Prawda jest taka, że gdyby przetrzymali Twoja żone za długo, to dziecko nie dostałoby 10punktów. nie zamierzam z toba dyskutować, bo twojego pieniactwa i tak przeskoczyć się nie da
Wszystko da się przeskoczyć. Ale jeżeli lekarze trzymają kobietę 10 dni bez sensu w szpitalu, słychać po usg szepty że starzeje się łożysko, że coś tam i coś tam jeszcze to jak do tego podejść?
Pozwoliłabyś swojemu mężowi nic nie robić? A lekarz robi sobie imprezę, zamyka drzwi i nawet nie ma czasu człowiekowi wytłumaczyć co i jak.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Pozwoliłabyś swojemu mężowi nic nie robić? A lekarz robi sobie imprezę, zamyka drzwi i nawet nie ma czasu człowiekowi wytłumaczyć co i jak.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Oj Ponury, jakie ta Twoja rodzina ma szczęscie, bo z tego co piszesz, to wyglada, że tam żonie i dziecku życie normalnie uratowałeś! He, he.... Może wogóle najlepiej, gdybyś sam przeprowadził tą operację?
Ciekawe tylko, czy żona będzie Ci tak strasznie wdzięczna, jak np na stare lata będzie musiała mieć jakiś zabieg na jamie brzusznej (czego oczywiście nie życzę), a przez zrosty po cięciu, którego może by się dało uniknąć będa z tym jakieś problemy. Albo jak będziecie chcieli mieć więcej dzieci. Druga ciąża po cięciu jeszcze może być, ale jeśli znowu zakończy się operacją, to już kolejne są nie za bardzo wskazane.
Ciekawe tylko, czy żona będzie Ci tak strasznie wdzięczna, jak np na stare lata będzie musiała mieć jakiś zabieg na jamie brzusznej (czego oczywiście nie życzę), a przez zrosty po cięciu, którego może by się dało uniknąć będa z tym jakieś problemy. Albo jak będziecie chcieli mieć więcej dzieci. Druga ciąża po cięciu jeszcze może być, ale jeśli znowu zakończy się operacją, to już kolejne są nie za bardzo wskazane.
Jednak prywatnie ginekolog z "Evi Medu" wypisała skierowanie na cc. Po badaniach wyjaśniła, że poród naturalny nie odbędzie się, wskazując jakieś tam fachowe powody.
I co? Jakoś nie pomyliła się. Tylko oczywiście w szpitalu ordynator podważył, bo a jak.
Ten młody lekarz się wygadał - panie, słupki mamy, słupki, niech pan sobie dośpiewa resztę. Statystyka!
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
I co? Jakoś nie pomyliła się. Tylko oczywiście w szpitalu ordynator podważył, bo a jak.
Ten młody lekarz się wygadał - panie, słupki mamy, słupki, niech pan sobie dośpiewa resztę. Statystyka!
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
A to, ze pacjent dla lekarza nic nie znaczy, to wywnioskowales z tego, ze nie robil tego, co Ty mu kazales? A nie przyszlo Ci do glowy, ze ktos moze sie na tym znac lepiej niz Ty?
A moze po prostu naczytales sie, ze po porodzie cc mniej jest pochwa rozciagnieta i chciales miec lepiej w lozku i tak naprawde gdzies miales, co jest najlepsze dla Twojej zony? Moze zona powinna na Ciebie zlozyc skarge, ze narazasz jej zdrowie?
Beznadziejny jestes...... :/
A moze po prostu naczytales sie, ze po porodzie cc mniej jest pochwa rozciagnieta i chciales miec lepiej w lozku i tak naprawde gdzies miales, co jest najlepsze dla Twojej zony? Moze zona powinna na Ciebie zlozyc skarge, ze narazasz jej zdrowie?
Beznadziejny jestes...... :/
Tyle że moje dziecko urodziło się zdrowe, a nie czekało jak pan doktór skończy imprezę na oddziale.
Nie życzę ci tego stresu i strachu oraz poczucia bezsilności.
Widziałem na Zaspie kobietę, która miała bóle, chodziła przy ścianach przez cztery dni i noce, ledwo żyła, a lekarz w tym czasie jeszcze jej docinał jak ją spotykał "niech Pani nie pajacuje".
Ja usłyszałem przed cc "No tniemy, jest piątek, do domu czas iść". I nagle nikogo już nie obchodziło wykonanie trzeciego testu oxy, żele, pierdoły. Najważniejsze było, aby iść do domu... To jest ludzkie podejście?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Nie życzę ci tego stresu i strachu oraz poczucia bezsilności.
Widziałem na Zaspie kobietę, która miała bóle, chodziła przy ścianach przez cztery dni i noce, ledwo żyła, a lekarz w tym czasie jeszcze jej docinał jak ją spotykał "niech Pani nie pajacuje".
Ja usłyszałem przed cc "No tniemy, jest piątek, do domu czas iść". I nagle nikogo już nie obchodziło wykonanie trzeciego testu oxy, żele, pierdoły. Najważniejsze było, aby iść do domu... To jest ludzkie podejście?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Coraz bardziej utwierdzam sie w przekonaniu, ze masz jednak czlowieku jakis powazny problem ze soba :P
A niby na jakiej podstawie smiesz przypuszczac, ze gdyby to ciecie nie zostalo wykonane, to by sie dziecko nie urodzilo zdrowe?
Widac, ze nie masz zielonego pojecia o medycynie ani o pracy w szpitalu.
lepiej sie zajmij wypisywaniem mandatow, czy co tam innego robisz :P
A niby na jakiej podstawie smiesz przypuszczac, ze gdyby to ciecie nie zostalo wykonane, to by sie dziecko nie urodzilo zdrowe?
Widac, ze nie masz zielonego pojecia o medycynie ani o pracy w szpitalu.
lepiej sie zajmij wypisywaniem mandatow, czy co tam innego robisz :P
no udało mi się przejść cały wątek.
współczuję wszystkim pacjentom, którzy w jakiś sposób zostali pokrzywdzeni przez naszą służbę medyczną. jednocześnie dziękuję Bogu, że mi się jakoś udało przetrwać te 33 lata korzystając z nfz i w miarę być zadowoloną. oba porody były jak się okazało do zniesienia (chociaż w trakcie oczywiście krzyczałam, że nie przeżyję). rodziłam "państwowo" i nie spodziewałam się królewskiej obsługi. zostałam bardzo życzliwie potraktowana zarówno przez lekarzy jak i położne. wiem jednak z opowieści znajomych, że nie zawsze jest różowo. no ja miałam szczęście.
zastanawia mnie tylko to co napisała justi, że sprzed izby przyjęć oddziału dziecięcego w Wejherowie kazano jej usuwać samochód z górnego parkingu. korzystałam z tego parkingu za każdym razem gdy przyjeżdżałam z dziećmi na izbę i nikt mnie nie wyganiał. dziwne...
współczuję wszystkim pacjentom, którzy w jakiś sposób zostali pokrzywdzeni przez naszą służbę medyczną. jednocześnie dziękuję Bogu, że mi się jakoś udało przetrwać te 33 lata korzystając z nfz i w miarę być zadowoloną. oba porody były jak się okazało do zniesienia (chociaż w trakcie oczywiście krzyczałam, że nie przeżyję). rodziłam "państwowo" i nie spodziewałam się królewskiej obsługi. zostałam bardzo życzliwie potraktowana zarówno przez lekarzy jak i położne. wiem jednak z opowieści znajomych, że nie zawsze jest różowo. no ja miałam szczęście.
zastanawia mnie tylko to co napisała justi, że sprzed izby przyjęć oddziału dziecięcego w Wejherowie kazano jej usuwać samochód z górnego parkingu. korzystałam z tego parkingu za każdym razem gdy przyjeżdżałam z dziećmi na izbę i nikt mnie nie wyganiał. dziwne...
Na jakiej podstawie? Na podstawie karty wypisu - brak postępu porodu, gestoza i jeszcze kilka innych pojęć. \
Wystarczy.
Dzięki, ale interesuję się życiem i zdrowiem moich bliskich, a nie jedynie wypisywaniem mandatów (choć zajmuję się czym innym).
O medycynie nikt z nas nie musi mieć pojęcia. Są jednak takie pojęcia jak rodzić po ludzku, intymność, poszanowanie praw pacjenta i jego rodziny. A przede wszystkim rzetelna informacja o stanie zdrowia pacjenta.
A niskie płace, braki kadrowe, powszechne łapownictwo (wiem co mówię - prowadzę potem m.in takie sprawy), tematy tabu takie jak błędy lekarskie i przyzwolenie na nie nie tłumaczy niczego.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Wystarczy.
Dzięki, ale interesuję się życiem i zdrowiem moich bliskich, a nie jedynie wypisywaniem mandatów (choć zajmuję się czym innym).
O medycynie nikt z nas nie musi mieć pojęcia. Są jednak takie pojęcia jak rodzić po ludzku, intymność, poszanowanie praw pacjenta i jego rodziny. A przede wszystkim rzetelna informacja o stanie zdrowia pacjenta.
A niskie płace, braki kadrowe, powszechne łapownictwo (wiem co mówię - prowadzę potem m.in takie sprawy), tematy tabu takie jak błędy lekarskie i przyzwolenie na nie nie tłumaczy niczego.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Anek, może odniesiesz się merytorycznie? Masz coś istotnego do powiedzienia?
Co sądzisz o tzw. błędach lekarskich, czy uregulowania prawne (a wręcz ich brak) jest na miejscu, czy nadzór jest właściwy, czy rzecznik praw pacjenta powiązany służbowo z NFZ czy MZ ma rację bytu itp.
Może jakieś inne spostrzeżenia?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Co sądzisz o tzw. błędach lekarskich, czy uregulowania prawne (a wręcz ich brak) jest na miejscu, czy nadzór jest właściwy, czy rzecznik praw pacjenta powiązany służbowo z NFZ czy MZ ma rację bytu itp.
Może jakieś inne spostrzeżenia?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Wiesz co, smiac mi sie chce, jak widze, ze "merytorycznie" chce tu sie madzryc i dyskutowac ktos, kto czytuje takie fachowe i wiarygodne pismo jak "Angora', czym chwalisz sie juz w pierwszym poscie, a co niestety nie oTobie najlepiej swiadczy. Do kompletu brakuje tylko Faktu i Super Ekspresu. I przez caly czas udowadniasz tutaj, ze jestes po prostu pieniaczem, ktory uwaza, ze wszystko wie najlepiej i wszystko mu sie nalezy. Z doswiadczenia wiem, ze dyskusja z takimi typami raczej do niczego nie prowadzi.
I bynajmniej nie twierdze, ze system ochrony zdrowia w polsce dziala super bez zarzutu i ze nikt sie nigdy nie myli, ale to, co tu wypisujesz to bardzo gruba przesada.
Uwazam, ze jestes zadufanym w sobie i uwielbiajacym awantury bucem i tyle!
I bynajmniej nie twierdze, ze system ochrony zdrowia w polsce dziala super bez zarzutu i ze nikt sie nigdy nie myli, ale to, co tu wypisujesz to bardzo gruba przesada.
Uwazam, ze jestes zadufanym w sobie i uwielbiajacym awantury bucem i tyle!
akurat pracuję właśnie w medycynie i owszem błędy się zdażają ,ludzie potrafią być beszczelni bez względu na wykonywany zawód ,panie w biurach też sie spiesza żeby piątkowy dzień pracy szybciej skończyć wszyscy jesteśmu ludźmi a nie myli się tylko ten kto nic nie robi,co do łapówkarstwa uważam że społeczeństwo właśnie tego uczy lekarzy i jest przez lata przekonane że panom doktorom wszystko wolno i z daleka nalezy im sie kłaniaćwięc dopóki sami nie będziemy mieli szacunku dla siebie i wymagali szacunku od drugiego człowieka nic w tym kraju się nie zmieni.jednak od 12 lat mojej pracy widze różnicę z latami poczatkowymi na plus pacjenci umieja dochodzić swoich praw i sa wymagający i dobrze!co do pracy jaka wykonujemy w szpitalah jest ciężko nie fizycznie dla mnie psychicznie niechciałbyś żeby śniły Vi się gałki oczne pacjenta po przeszczepu narządów,jedyne co pociesza to lista kilku ludzi którzy żyją dzięki tym biorcom to pomaga rano wstać do pracy wstać do pracy i mieć z niej satysfakcję.myśli zebrałam szybko by przedstawić moje zdanie więc przepraszam za BŁĘDY w piśmie.
Buhaaa, tylko że zapewne nigdy nie przeczytałaś nawet jednego odcinka "Polskiego Pacjenta" z "Angory". Niestety, każda historia jest na faktach, są podane dane, szpitale i wysokości pozwów sądowych. A szpitale nawet pomimo wyroków (!) nadal nie poczuwają się do winy. Gdzie tu fałsz na miarę "Faktu" ? Tragedia ludzka to za mało, lepiej bronić systemu?
Przeczytaj, przemyśl, rusz mózgownicą, rozejrzyj się dookoła, a potem pisz że ktoś jest bucem, pieniaczem itd.
Takie głupoty ja i moi koledzy słyszymy codziennie od nie powiem jakiego pokroju ludzi, tak więc średnio nas to rusza. Tym bardziej że moim zdaniem nie masz racji albo pojęcia co się dzieje w polskiej służbie zdrowia.
I gdzie ta gruba przesada? W skakaniu lekarza po brzuchu, paleniu tytoniu przez niektóre bezkarne położne na Izbie Przyjęć (patrz Redłowo i Zaspa), aparatu KTG na korytarzu (Redłowo), docinek, znieważeń, hasełek powypisywanych na ścianach szpitali jak "Rodzić po ludzku" itd.
Pracujesz? No to zastanów się na co idzie Twoja comiesięczna składka na ubezpieczenie zdrowotne.
Na tego lekarza - asystenta, który wie swoje, chce robić cc, ale boi się wychylać? Bo zgodnie z bzdurnym i sprzecznym z konstytucją RP "kodeksem etyki lekarskiej" nie może podważyć diagnozy kolegi?
A może inaczej - co według Ciebie nie działa w polskim systemie ochrony zdrowia bez zarzutu? Bo na razie jakoś nie widzę abyś miała jakieś uwagi.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Przeczytaj, przemyśl, rusz mózgownicą, rozejrzyj się dookoła, a potem pisz że ktoś jest bucem, pieniaczem itd.
Takie głupoty ja i moi koledzy słyszymy codziennie od nie powiem jakiego pokroju ludzi, tak więc średnio nas to rusza. Tym bardziej że moim zdaniem nie masz racji albo pojęcia co się dzieje w polskiej służbie zdrowia.
I gdzie ta gruba przesada? W skakaniu lekarza po brzuchu, paleniu tytoniu przez niektóre bezkarne położne na Izbie Przyjęć (patrz Redłowo i Zaspa), aparatu KTG na korytarzu (Redłowo), docinek, znieważeń, hasełek powypisywanych na ścianach szpitali jak "Rodzić po ludzku" itd.
Pracujesz? No to zastanów się na co idzie Twoja comiesięczna składka na ubezpieczenie zdrowotne.
Na tego lekarza - asystenta, który wie swoje, chce robić cc, ale boi się wychylać? Bo zgodnie z bzdurnym i sprzecznym z konstytucją RP "kodeksem etyki lekarskiej" nie może podważyć diagnozy kolegi?
A może inaczej - co według Ciebie nie działa w polskim systemie ochrony zdrowia bez zarzutu? Bo na razie jakoś nie widzę abyś miała jakieś uwagi.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Piguła, dzięki za wypowiedź. Popieram. Trzeba o tym rozmawiać, a na razie jest jakieś tabu.
Zmienia się wiele, ale do normalności jeszcze daleka droga. Widzę po swojej firmie jak wiele się zmienia, ludzie uczą się skarżyć, coraz lepiej znają swoje prawa i bardzo dobrze.
Bo społeczeństwo obywatelskie i rozwinięte na tym także polega, aby nie unikać spraw trudnych, a o nich dyskutować.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Zmienia się wiele, ale do normalności jeszcze daleka droga. Widzę po swojej firmie jak wiele się zmienia, ludzie uczą się skarżyć, coraz lepiej znają swoje prawa i bardzo dobrze.
Bo społeczeństwo obywatelskie i rozwinięte na tym także polega, aby nie unikać spraw trudnych, a o nich dyskutować.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Czym moze sie skonczyc porod gdy lekarz zatosuje chwyt Kristellera
http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,12036809,wiadomosc.html?ticaid=19c8e
http://media.wp.pl/kat,1022943,wid,12036809,wiadomosc.html?ticaid=19c8e
Ponury urodziłam już jedno dziecko na Zaspie teraz jestem w drugiej zagrożonej ciąży. w pierwszej nmiałam eph gestoze, czyli jakbys nie wiedział pełnoobjawową. leżałam też na patologii na Zaspie. wspominam ten pobyt niemal jak wczasy. pród miałam wywoływany, po 5godz. zakończył się cc nie z powodu gestozy /bo nie jest bezpośrednim wskazaniem/ a przez spadek tętna dziecka. było zagrożenie zamartwicą. synek dostał 9punktów. nikt nie zwlekał na chama z cc. dali mi szansę na poród sn żeby oszczędzić bólu po cc. niestety sie nie udało. jak pisałam wyżej, teraz jestem w zagrożonej ciąży. na Izbie byłam juz wiele razy i nigdy w życiu nie powiem nic złego ani na położne ani na lekarzy! a poznałam już chyba większość ginów z tego szpitala. jeden był bardziej miły, drugi mniej ale żaden nie potraktował mnie źle ani nie zbagatelizował tego z czym przyszłam. szpital to nie spa i nikt w tzw. zad wchodzic ci nie będzie żebyś był szczęśliwy. nie od tego oni tam są. z takimi oczekiwaniami to do swiss`a. za 1,5 będę rodzic na Zaspie drugie raz i nie mam w związku z tym żadnych obaw. dlatego też nie wierzę we wszystko co napisałeś o tym szpitalu. gdyby lekarze w czymś zawiedli, to twój dzieciaczek nie dostałby 10punktów. jasne jak słońce. gdyby wykonali cc zbyt późno nie dostałby 10pnktów. koniec kropka.
co do kosztów po błędach lekarskich myśle że mało wiemy coraz więcej medycznej kadry pracuje na kontraktach a to umowa cywilno prawna i w tym przypadku za błąd odpowiada szpital w imieniu lekarza ale też mozna złożyć skarge cywilna z która odpowiada sam lekarz jak i pielęgniarka o ile pracuja na kontrakcie,za błąd odpowiadają osobowo przed sądem.
Ja nie traktowałam nigdy z przymruzeniem oka takich przypadków, ale nie myślałam ze spotka mnie coś takiego, tym bardziej że nic absolutnie nic nie wskazywało że tak bedzie- a mianowicie: przy porodzie lekarka leżała mi na brzuchu wyciskajac dziecko- robiła to przez około 30 min. mój mąz to widział, był ze mną- i co miał się na nią rzucić i ja odciągać- to by go najzwyczajniej wyrzucili z porodówki-pisze o tym bo gdzieś w watku przeczytałam że czemu maz nie zareagował. Po ptakim porodzie móje dziecko urodziło sie w ciężkiej zamartwicy tj. niedotlenieniem, żyło 1,5 miesiąca i zmarło. Ja nie wypisuje swoich zali tylko na forum, złożyliśmy zawiadomienie, i bardzo chce żeby coś w koncu z tym zaczeto robic, mam nadzieje ze nasza decyzja sie do tego przyczyni
Aż się pięść zaciska na autorów licznych wypowiedzi.
Do jasnej cholery - jak ktoś nie ma powołania to niech zmieni pracę.
Lekarz bierze pieniądze, to niech poważnie traktuje powierzone mu zadania. To szpital a nie ubojnia czy rzeźnia.
Dziewczyny lata mi czy was obrażam - leczcie się, bo bujną fantazję to macie wy a nie Ponury.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - w związku z tym niech zamkną się ci, którzy nie byli w sytuacjach kiedy życie ich dziecka było zagrożone.
Wszędzie panuje ignorancja i wyższość nad drugim człowiekiem. Ale szpital to nie miejsce na takie cyrki.
Moje dziecko mało co a urodziłoby się w 33 tygodniu ciąży. Po ketonalach i cudach na kiju odesłali mnie do domu z głupimi tekstami za plecami.... Po kilku godzinach skakali nade mną, faszerowali lekami i nie mogli zatrzymać porodu. Ale to dopiero w momencie kiedy trafiłam na "nową" bardziej myślącą zmianę lekarzy. Całe szczęście nie urodziłam ale strachu się najadłam.
Później lekarz patałach (nazwiska nie podam, bo mam go ochotę poobrażać), który czerpał przyjemność z wyższości nad pacjentem wymyslił sobie, że mnie trochę przetrzyma w szpitalu (sam mi to powiedział). Wpisał w kartę cukrzyca ciążowa i kazał bawić się glukometrem. 9 dni trwały te akcje aż wkońcu wyszłam na własne żądanie. Po komplecie badań, zeby nie było, że sama sobie diagnozy stawiam - okazało się, że ja NIGDY nie miałam cukrzycy.
Pani (kóra leżała ze mną na sali) w zagrożonej ciąży mnogiej, przychodził i cały czas dokuczał, że nie donosi, że zaraz jej zrobi cc. Biedna kobieta po jego wyjściu łykała leki na uspokojenie (w szpitalu rozdają je jak cukierki).
Dziś miałam kolejny przykład głupoty i beznadzieji w służbie zdrowia.
Moja 74letnia babcia zaczęła nam odpływać, ciśnienie kosmos, mdlała na siedząco, leżąco i wogóle. Moja mama w normalnym odruchu zadzwoniła po karetkę a tam dyspozytorka niby przejęta zapytała o wiek, po czym stwierdziła, że mamy sobie dzwonić do przychodni i dowidzenia.
W przychodni zaś stwierdzili, że oni teraz mają zmianę a lekarz nie ma czasu, więc nie przyjadą. Na to moja mama wykonała kolejny telefon na pogotowie. A tam znowu, że mamy sobie iśc do przychodni i koniec rozmowy. Tak więc kolejny telefon do przychodni a tam, że oni mają dużo pacjetow i mamy babcię zapisać na wizytę...
Takich przełączeń było chyba z 5. Wkońcu przyjechała karetka. Wpadł sanitariusz i popisówka co to nie on. Moja babcia się rozpłakała a on zaczął na nią krzyczec "pani ma nerwicę !!!". Konował jeden pier*****
Wkońcu ją zabrali do szpitala ale z jakiej łaski.
Niech ich szlag trafi.
Latają mi koło **** opinie niektórych tu piszących.
Jak mówiłam wcześniej, póki ci się nie przytrafi i nie zobaczysz jak mogą cie potraktować, to się zamknij a nie się wypowiadasz.
Do jasnej cholery - jak ktoś nie ma powołania to niech zmieni pracę.
Lekarz bierze pieniądze, to niech poważnie traktuje powierzone mu zadania. To szpital a nie ubojnia czy rzeźnia.
Dziewczyny lata mi czy was obrażam - leczcie się, bo bujną fantazję to macie wy a nie Ponury.
Punkt widzenia zależy od punktu siedzenia - w związku z tym niech zamkną się ci, którzy nie byli w sytuacjach kiedy życie ich dziecka było zagrożone.
Wszędzie panuje ignorancja i wyższość nad drugim człowiekiem. Ale szpital to nie miejsce na takie cyrki.
Moje dziecko mało co a urodziłoby się w 33 tygodniu ciąży. Po ketonalach i cudach na kiju odesłali mnie do domu z głupimi tekstami za plecami.... Po kilku godzinach skakali nade mną, faszerowali lekami i nie mogli zatrzymać porodu. Ale to dopiero w momencie kiedy trafiłam na "nową" bardziej myślącą zmianę lekarzy. Całe szczęście nie urodziłam ale strachu się najadłam.
Później lekarz patałach (nazwiska nie podam, bo mam go ochotę poobrażać), który czerpał przyjemność z wyższości nad pacjentem wymyslił sobie, że mnie trochę przetrzyma w szpitalu (sam mi to powiedział). Wpisał w kartę cukrzyca ciążowa i kazał bawić się glukometrem. 9 dni trwały te akcje aż wkońcu wyszłam na własne żądanie. Po komplecie badań, zeby nie było, że sama sobie diagnozy stawiam - okazało się, że ja NIGDY nie miałam cukrzycy.
Pani (kóra leżała ze mną na sali) w zagrożonej ciąży mnogiej, przychodził i cały czas dokuczał, że nie donosi, że zaraz jej zrobi cc. Biedna kobieta po jego wyjściu łykała leki na uspokojenie (w szpitalu rozdają je jak cukierki).
Dziś miałam kolejny przykład głupoty i beznadzieji w służbie zdrowia.
Moja 74letnia babcia zaczęła nam odpływać, ciśnienie kosmos, mdlała na siedząco, leżąco i wogóle. Moja mama w normalnym odruchu zadzwoniła po karetkę a tam dyspozytorka niby przejęta zapytała o wiek, po czym stwierdziła, że mamy sobie dzwonić do przychodni i dowidzenia.
W przychodni zaś stwierdzili, że oni teraz mają zmianę a lekarz nie ma czasu, więc nie przyjadą. Na to moja mama wykonała kolejny telefon na pogotowie. A tam znowu, że mamy sobie iśc do przychodni i koniec rozmowy. Tak więc kolejny telefon do przychodni a tam, że oni mają dużo pacjetow i mamy babcię zapisać na wizytę...
Takich przełączeń było chyba z 5. Wkońcu przyjechała karetka. Wpadł sanitariusz i popisówka co to nie on. Moja babcia się rozpłakała a on zaczął na nią krzyczec "pani ma nerwicę !!!". Konował jeden pier*****
Wkońcu ją zabrali do szpitala ale z jakiej łaski.
Niech ich szlag trafi.
Latają mi koło **** opinie niektórych tu piszących.
Jak mówiłam wcześniej, póki ci się nie przytrafi i nie zobaczysz jak mogą cie potraktować, to się zamknij a nie się wypowiadasz.
To ja się podzielę swoją smutną historią, która niestety zakończyła się dla mnie i mojego rodzeństwa tragicznie:(
6 lat temu, moja mama uskarżała się na ostry ból w klatce piersiowe, zadzwoniliśmy po karetkę i mama została zabrana do AM. Na miejscu zrobiono tylko podstawowe badania jak ekg serca i ciśnienie krwi. Z powodu braku miejsca na oddziale mamę położono na sali obserwacyjnej. Nie robiono dalszych badań, choć mamę bardzo bolała okolica serca. Tak wyglądało do dnia następnego gdzie ok godz. 18 mama została wypisana do domu z diagnozą bólu spowodowanego zmianami reumatycznymi w kręgosłupie.
Z bólem i siatką leków wróciłyśmy do domu. Po trzech godzinach mama straciła przytomność i po przyjeździe karetki niestety już jej nie odzyskała. Powodem śmierci było pęknięcie aorty i krwotok do osierdzia. Nie zrobiono żadnych badań w czasie całej doby by sprawdzić jaka była przyczyna ostrego bólu mojej mamy.
Prokuratura niestety umorzyła sprawę z powodu nie wykrycia winnych śmierci pacjenta;(
Prokurator w uzasadnieniu napisał że było !!!uwaga!!! tylko 50 % szansy na uratowanie życia.
Zostałyśmy same z siostrą z niespełna 7 letnim bratem, z wielkim żalem do lekarzy,że nie zrobili nic, aby choć spróbować uratować życie naszej ukochanej mamy.
Popieram wypowiedź niki84gd, że dopóki taka tragedia nie dotknie osobiście każdego,(czego nikomu nie życzę) który wypowiada się w sposób dla mnie niezrozumiały, nie jest w stanie zrozumieć osoby, która straciła bliską osobę w wyniku błędów w sztuce lekarskiej i nie powinna zabierać głosu w tej sprawie.
6 lat temu, moja mama uskarżała się na ostry ból w klatce piersiowe, zadzwoniliśmy po karetkę i mama została zabrana do AM. Na miejscu zrobiono tylko podstawowe badania jak ekg serca i ciśnienie krwi. Z powodu braku miejsca na oddziale mamę położono na sali obserwacyjnej. Nie robiono dalszych badań, choć mamę bardzo bolała okolica serca. Tak wyglądało do dnia następnego gdzie ok godz. 18 mama została wypisana do domu z diagnozą bólu spowodowanego zmianami reumatycznymi w kręgosłupie.
Z bólem i siatką leków wróciłyśmy do domu. Po trzech godzinach mama straciła przytomność i po przyjeździe karetki niestety już jej nie odzyskała. Powodem śmierci było pęknięcie aorty i krwotok do osierdzia. Nie zrobiono żadnych badań w czasie całej doby by sprawdzić jaka była przyczyna ostrego bólu mojej mamy.
Prokuratura niestety umorzyła sprawę z powodu nie wykrycia winnych śmierci pacjenta;(
Prokurator w uzasadnieniu napisał że było !!!uwaga!!! tylko 50 % szansy na uratowanie życia.
Zostałyśmy same z siostrą z niespełna 7 letnim bratem, z wielkim żalem do lekarzy,że nie zrobili nic, aby choć spróbować uratować życie naszej ukochanej mamy.
Popieram wypowiedź niki84gd, że dopóki taka tragedia nie dotknie osobiście każdego,(czego nikomu nie życzę) który wypowiada się w sposób dla mnie niezrozumiały, nie jest w stanie zrozumieć osoby, która straciła bliską osobę w wyniku błędów w sztuce lekarskiej i nie powinna zabierać głosu w tej sprawie.
Ponury widzę , że Ty masz jakis problem ze soba..nikt normalny nie przesiaduje na forum i nie sledzi kazdego watku i nie komentuje kazdej wypowiedzi...a ty jestes aktywny juz w kilku watkach...wez ty sie lepiej do konkretnej roboty zamiast przesiadywac w necie...i jak najlepiej wszystko wiesz to nastepnym razem sam odbierz porod w domu...bedziesz mial pelna kontrole nad sytuacja
Nie patrz na mnie, a spójrz na polską rzeczywistość. Kolejny przypadek w temacie:
Rekordowe odszkodowanie za błąd w sztuce lekarskiej
http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/kraj/artykul160292.html
Tylko dlaczego odszkodowania nie płaci lekarz i szpital który go zatrudnił? A jedynie podatnicy...
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Rekordowe odszkodowanie za błąd w sztuce lekarskiej
http://www.polskieradio.pl/wiadomosci/kraj/artykul160292.html
Tylko dlaczego odszkodowania nie płaci lekarz i szpital który go zatrudnił? A jedynie podatnicy...
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Odkurzamy. Nic się nie dzieje - kodeks etyki lekarskiej tak samo bzdurny i niezgodny z konstytucją RP jak był. Nie ma woli politycznej zmiany czegokolwiek. Brak odpowiedzialności systemowej za błędy lekarskie....
http://bledylekarskie.pl/
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
http://bledylekarskie.pl/
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Szwedka-w-spiaczce-po-nielegalnej-operacji-w-Gdansku-n43383.html
Szwedka w śpiączce po nielegalnej operacji w Gdańsku
Ciekawe czy to wyjaśnią? To już zupełne przegięcie - firma widmo, jacyś pośrednicy itd.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Szwedka w śpiączce po nielegalnej operacji w Gdańsku
Ciekawe czy to wyjaśnią? To już zupełne przegięcie - firma widmo, jacyś pośrednicy itd.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Mega przegięcie? Niektórzy sami wciskają lekarzom koperty, to i doszło do tego że w celu zysku robią takie numery.
Dlaczego czekali aż tyle tygodni? Aż Szwedzi rozpętali aferę. Lekarz wojewódzki pierwszy powinien leciec plus dyrektor szpitala. Gdzie jest Minister Kopacz, wojewoda itd. ?
Dlaczego w tym kraju dzieją się takie rzeczy? Przesłuchac dokladnie pielegniarki mające tego dnia dyżur plus lekarzy i wyjdzie kto, gdzie i jak...
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Dlaczego czekali aż tyle tygodni? Aż Szwedzi rozpętali aferę. Lekarz wojewódzki pierwszy powinien leciec plus dyrektor szpitala. Gdzie jest Minister Kopacz, wojewoda itd. ?
Dlaczego w tym kraju dzieją się takie rzeczy? Przesłuchac dokladnie pielegniarki mające tego dnia dyżur plus lekarzy i wyjdzie kto, gdzie i jak...
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Z racji profesji staram się nie komentować wyroków sądów. Jednak tutaj pytam co za idiota i na jakiej podstawie zabrał dziecko matce?
Jeden donos?
Uważajmy, jak widać nawet nie można w niektórych szpitalach spać przy dziecku trzy doby na krześle.... czy ci lekarze już wytracili resztę rozumu, wychowani przez nas samych na łapówkach wciskanych w kieszenie?!
http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/wroclaw/nasz-dziennik-donos-na-matke,1,5484655,region-wiadomosc.html
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Jeden donos?
Uważajmy, jak widać nawet nie można w niektórych szpitalach spać przy dziecku trzy doby na krześle.... czy ci lekarze już wytracili resztę rozumu, wychowani przez nas samych na łapówkach wciskanych w kieszenie?!
http://wiadomosci.onet.pl/regionalne/wroclaw/nasz-dziennik-donos-na-matke,1,5484655,region-wiadomosc.html
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Czas płacić. Łasi na kasę lekarze i pielęgniarki doprowadziły kobietę do śpiączki...
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/6-mln-zl-za-nieudana-operacje-Szwedki-w-Gdansku-n68635.html
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/6-mln-zl-za-nieudana-operacje-Szwedki-w-Gdansku-n68635.html
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Pan były ordynator śmieje się twarz, a dziecko niepełnosprawne. Uwaga, znalazł nawet pracę, jest ordynatorem w innym szpitalu. Śmiech na sali. Gdzie jest sprawny sąd? On powinein mieć orzeczony w razie skazania zakaz wykonywania zawodu.
http://wiadomosci.onet.pl/opole/prokuratura-postawila-zarzut-dr-bronislawowi-l/ztjq9
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
http://wiadomosci.onet.pl/opole/prokuratura-postawila-zarzut-dr-bronislawowi-l/ztjq9
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
http://wiadomosci.wp.pl/kat,1342,title,Smierc-blizniat-w-szpitalu-we-Wloclawku-trwaja-kontrole-kilku-instytucji,wid,16340801,wiadomosc.html?ticaid=1121f4
Kolejna tragedia. Te swoje kontrole mogą sobie wsadzić, lekarze czują się bezkarni dopóki sądy nie zaczną masowo zajmować się tymi sprawami. Pod sąd i tyle. To jedyna skuteczna droga. Znowu czekali do ostatniej chwili z cięciem cesarskim.
Ile jeszcze trzeba takich tragedii? Co to za chory system? Dlaczego hodujemy go łapówkami?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Kolejna tragedia. Te swoje kontrole mogą sobie wsadzić, lekarze czują się bezkarni dopóki sądy nie zaczną masowo zajmować się tymi sprawami. Pod sąd i tyle. To jedyna skuteczna droga. Znowu czekali do ostatniej chwili z cięciem cesarskim.
Ile jeszcze trzeba takich tragedii? Co to za chory system? Dlaczego hodujemy go łapówkami?
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Szwedka nadal wegetuje, ciekawe ile szpital będzie jej płacił dożywotnio? A lekarzyki? Nadal bezkarne?!
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Proces-ws-Szwedki-pacjenci-bez-opieki-aparatura-z-wylaczonym-alarmem-n77795.html
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Proces-ws-Szwedki-pacjenci-bez-opieki-aparatura-z-wylaczonym-alarmem-n77795.html
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Lekarze nadal bezkarni, latami hodowani przez nas samych łapóweczkami...
Tutaj ława oskarżonych. Pięć osób, w tym dwoje jaśnie lekarzy. Pokrzywdzona - stan wegetatywny.
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Piec-osob-oskarzono-o-zaniedbania-po-operacji-Szwedki-n78728.html
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Tutaj ława oskarżonych. Pięć osób, w tym dwoje jaśnie lekarzy. Pokrzywdzona - stan wegetatywny.
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Piec-osob-oskarzono-o-zaniedbania-po-operacji-Szwedki-n78728.html
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Szesc-lat-po-smierci-ciezarnej-kobiety-sad-skazal-lekarzy-za-bledy-n84749.html
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
10 lat walki przed sądami, a UCK nadal sobie kpi. Będą się odwoływać.... wychowujmy dalej lekarzy łapówkami. Dzięki nimi czują się jeszcze bardziej bezkarni.
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Sad-nakazal-UCK-wyplate-pacjentce-odszkodowania-i-renty-n89425.html
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
http://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Sad-nakazal-UCK-wyplate-pacjentce-odszkodowania-i-renty-n89425.html
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
http://www.fakt.pl/katowice/matka-stracila-dziecko-w-szpitalu,artykuly,561411.html
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
https://www.trojmiasto.pl/wiadomosci/Lekarka-zatrzymana-za-branie-lapowek-i-wystawianie-falszywych-zaswiadczen-n120212.html
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
Lekarz podczas porodu urwał dziecku główkę, tak się spieszył... powinien personalnie płacić odszkodowanie wraz ze szpitalem. Wielomilionowe. Bezkarni jak zwykle, śmiejący się w twarz... a gdy w sprawie karnej zapadnie już jakiś wyrok, to zazwyczaj śmieszny jak kultowe 2 lata w zawieszeniu na 100 lat :) https://kobieta.onet.pl/rekordowe-zadoscuczynienie-za-blad-medyczny/6lsrsvf
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.
"Piszę do ciebie mały gryps, wiedz że broniłem poczty w Gdańsku, tak, dzisiaj rozstrzelają nas..." Horytnica.