Widok
Ogarnia mnie frustracja
Czy w tym przekletym trojmiescie normalna spokojna rodzina naprawde nie moze liczyc na wynajecie mieszkania w ludzkiej cenie?! blagam nie kazdy zarqbia po 5 tys ! serio niema tu nikogo kto nie ceni sobie za byle kawalerke 1200 plus oplaty i najlepiej 5 miesieczna kaucje !? ehhh mam wrazenie ze to co jeetesmy w stanie zaproponowac tzn ok 1300 za wszystko miesiecznje, to dla osob majacych mieszkanie do wynajecia sa marne grosze ,a przeciez to kupa kasy. Czy ludzie sa az tak pazerni :( masakra
Mnie lokalizacja nie robi roznicy moge nawet zamieszkac na wsi problem w tym ze nawet za chalupe w jakis rokitnicach czy innych trabkach wielkich spiewaja kase jak za apartament w centrum, nasuwa mi sie tylko jeden wniosek ludzie sa pazernymi samolubami i zapomnieli jak to bylo gdy sami byli mlodym malzenstwem z dzieckiem
to fakt, nie wyobrażam sobie co by bylko gdybyśmy nie mogli u nich zamieszkać, znajomi przeważnie krzywo patrzą, że tak mieszkamy ale co zrobić??? Pewnie, że lepiej byłoby samemu...
Czasem zdarza się mieszkanie w niskiej cenie ale to trzeba mieć mega farta... moja kumpela na przymorzu dwa pokoje w świetnym stanie wynajmuje za 500 zł + opłaty.... tylko takie mieszkania zdarzają się rzadku i jak ktoś już takie "złapie" to siedzi tam w zasadzie póki czegoś swojego nie kupi - w sumie nie ma się co dziwić...
Ceny za wynajem notorycznie są wyższe niż rata kredytu :/ jakby kogoś było stać na kredyt na swoje mieszkanko to by nie musiał wynajmować...
Czasem zdarza się mieszkanie w niskiej cenie ale to trzeba mieć mega farta... moja kumpela na przymorzu dwa pokoje w świetnym stanie wynajmuje za 500 zł + opłaty.... tylko takie mieszkania zdarzają się rzadku i jak ktoś już takie "złapie" to siedzi tam w zasadzie póki czegoś swojego nie kupi - w sumie nie ma się co dziwić...
Ceny za wynajem notorycznie są wyższe niż rata kredytu :/ jakby kogoś było stać na kredyt na swoje mieszkanko to by nie musiał wynajmować...
w naszym przypadku kaucja 1400zł ledwo pokryła koszt wybitej szybki drzwi balkonowych i spalonej wykładziny. a lokator uznał to za "niewielkie szkody" i kłócił się o zwrot kaucji. Nie liczę tego, że przez 4 dni musieliśmy sprzątać bo woda nie tknęła przez rok podłogi czy mebli i wszystko pokryte było lepką mazią brudu.... po to jest kaucja.
Zgadzam się. Wyremontowałam świeżo mieszkanie i wynajęłam je młodej parze. Mieszkali 4 miesiące, a narobili takiego syfu i zniszczeń, że kaucja ledwo starczyła. Prysznic popsuty, ściany brudne, rolety częściowo zerwane. Nie mówiąc już o totalnym braku sprzątania. Kuchenka i piekarnik były tak zapuszczone, że 2 dni zajęło mi doprowadzenie tego to stanu używalności. O lodówce nie wspominając... Płakać się chciało...
znajomi wynajmowali studentom i pomijając problemy przy rozliczeniach (nie chcieli z kaucji pokryć swoich szkód) - w szufladzie znaleźliśmy poobcinane paznokcie :/ wanna była tak zakamieniała i brudna że nie można było gąbką z cifem przejechać bo zatrzymywała się na tym kamieniu :/ kuchenka, piekarnik (blachy i kratka) i lodówka - to chyba standart - po co to zmywać ;) ale te paznokcie.... ;)
Nie kwękaj Misiu bo większość zdrowych rzeczy jest niesmaczna. Pożyjesz i pojesz to zdobędziesz tytuł MasterChefa.
"Byle kawalerkę" w 3city to mogłam przysposobić po 14 latach Małżeństwa i ciężkiej pracy. Wtedy dopiero myślałam o Dziecku.
Jeśli jesteś takim spokojnym, ludzkim człowiekiem to nie zginiesz. Znajdą się zausznicy bo dobry człowiek nigdy nie jest na tym świecie sam.
Szukaj a znajdziesz.
Ps
Z bólem głowy myślę o dniu, w którym będę szukała najemcy mieszkania.
"Byle kawalerkę" w 3city to mogłam przysposobić po 14 latach Małżeństwa i ciężkiej pracy. Wtedy dopiero myślałam o Dziecku.
Jeśli jesteś takim spokojnym, ludzkim człowiekiem to nie zginiesz. Znajdą się zausznicy bo dobry człowiek nigdy nie jest na tym świecie sam.
Szukaj a znajdziesz.
Ps
Z bólem głowy myślę o dniu, w którym będę szukała najemcy mieszkania.
A może to w Twoich wypowiedziach jest "coś nie tak"? .
Mi się udało w dwa lata od rozpoczęcia pracy zawodowej kupić mieszkanie, rok później urodzić pierwsze, potem drugie dziecko, kupić kolejne mieszkanie i teraz dom w dobrej dzielnicy. Za rok będzie mijało 10 lat odkąd zaczęłam pracować wiec nie pisz bzdur ze dopiero po 14 latach można myśleć o własnym mieszkaniu czy o rodzinie.
Mi się udało w dwa lata od rozpoczęcia pracy zawodowej kupić mieszkanie, rok później urodzić pierwsze, potem drugie dziecko, kupić kolejne mieszkanie i teraz dom w dobrej dzielnicy. Za rok będzie mijało 10 lat odkąd zaczęłam pracować wiec nie pisz bzdur ze dopiero po 14 latach można myśleć o własnym mieszkaniu czy o rodzinie.
~aaaa
a ile do Was ( szczególnie tego pierwszego mieszkania) dokładali jedni i drudzy rodzice, ewentualnie inni krewni ? :P
to Tobie peron odjechał i piszesz tak jakbyś nie znała polskich realiów, nie przesadzaj , że tak kazdy na luziku kupuje sobie mieszkanie po 2 latach od podjęcia pracy, a potem chybcikiem zmienia za kolejne 2 lata na większe, a po chwili na okazały dom w modnym, drogim miejscu... helloooo
a ile do Was ( szczególnie tego pierwszego mieszkania) dokładali jedni i drudzy rodzice, ewentualnie inni krewni ? :P
to Tobie peron odjechał i piszesz tak jakbyś nie znała polskich realiów, nie przesadzaj , że tak kazdy na luziku kupuje sobie mieszkanie po 2 latach od podjęcia pracy, a potem chybcikiem zmienia za kolejne 2 lata na większe, a po chwili na okazały dom w modnym, drogim miejscu... helloooo
Boga chwalić i dziękuj MU każdego dnia...w tym kraju większość nie zarabia nawet średniej krajowej
a nawet, jeżeli np małżeństwo ma takie dochody w okolicach średniej to po 2 latach nie odłoży tyle, żeby kupić mieszkanie
ale dobrze prawisz..Tobie udało się
i to nie jest tak,że wszyscy rzucali w szkołę kamieniami...
a nawet, jeżeli np małżeństwo ma takie dochody w okolicach średniej to po 2 latach nie odłoży tyle, żeby kupić mieszkanie
ale dobrze prawisz..Tobie udało się
i to nie jest tak,że wszyscy rzucali w szkołę kamieniami...
przymierzam sie do wynajmu 47 mkw. 2 pok.,1 pietro, blisko skm, komunikacj, zaplecze zlobkowo-szkolnoprzedszkolno-uslugowe. mieszkanie po remoncie generalnym, swiezutkie, wykonczenie z polki sredniej wyzszej (koszt remontu ok 100tys zl). wysokosc oplat- ok 1000 zł mies , z ogrzewaniem, pradem, woda, mediami. zamierzam wycenic je za 2200-2500 zl. duzo? mam 1200-1500 zl na reke. odejmij podatek. zakladajac eksploatacje przez rodzine z dzieckiem- po 5 latach mieszkanie bedzie wymagac kolejnego nakladu na odswiezenie- przez 5 lat mam ok. 60-70 tys brutto. przy zalozeniu ze odswiezenie wyniesie ok 30% kosztow remontu- mam jakies 30-40 tys brutto za 5 lat wynajmu. duzo? smieszne pieniadze, wliczajac w to nerwy i np. czas poswiecany na zalatwianie wszelkich spraw (jako wlasciciel mieszkania). aha, jesli uwazasz ze po 5 latach mieszkanie nie zostanie wyeksploatowane- czy zniszczone- nie wierze w to. nie sadze by wynajmujacy wydawal pieniadze na chocby dobre srodki do czyszczenia czy w ogole przemowal sie dbaniem o mieszkanie - nie wydal kasy na remont-nie bedzie dbal o to co nie jego. poza tym, wszystko zwyczajnie sie zuzywa.
Sytuacja z dzis ogloszenie w moim zakresie kasowym ;) 800 wynajem bezczynszowe plus media i opal fajnie mysle sobie piecyk dosc klimatycznie milo dzwonie :) I tu zonk chata nie umeblowana absolutnie nic nie ma ... przelknolem mysle sobie sprzet da sie zorganizowac, ale gdy mila pani uslyszala dziecko pies (nie poterzny amstaff morderca tylko wiecznie spiacy jamnikowaty kundel ) nie wykluczone fu...k ogloszenie odswiezane od ok miesiaca gratuluje pani i zycze powodzenia
Nie ma co się dziwić kaucji. Ja wynajmuję kawalerkę. Jedna parka, która wyglądała na bardzo sympatyczną i bezproblemową okazała się makabrą. Sąsiedzi wiecznie skarżyli się, że nasi nowi lokatorzy wiecznie imprezują. Płyta ceramiczna pęknięta (swoją drogą nie wiem jakim cudem) muszla klozetowa również a w mieszkaniu brud, smród i mogiła.
Od kwietnia mam mieszkanie do wynajęcia 47 m2 w Rumi. Teraz remontujemy i domeblowujemy.
Zniesmaczony, rozumiem, że się irytujesz, że sytuacja na rynku nie jest za fajna. Ale ja patrzę na to okiem właściciela mieszkania. Mając do wyboru parę pracujących studentów, a rodzinę z dzieckiem i psem wybiorę tych pierwszych. Chociaż sama mam rodzinę, dziecko i trzy króliki. I nie wynika to z mojego braku empatii, kocham dzieci i uwielbiam zwierzęta - ale swoje. Obce są dla mnie po prostu potencjalnymi niszczycielami mieszkania ;)
A cena najmu nie wynika z mojej pazerności. Skoro posiadam coś, co tanie nie jest i wymaga wkładu finansowego (remonty i meble) to dlaczego mam to oddać komuś za połowę zamierzonej ceny...? Jaką mam pewność, że ktoś będzie o to dbał...? A poza tym umówmy się wynajmuję mieszkanie, żeby mieć również z tego jakieś korzyści, a nie żeby dopłacać. Czy nazwałbyś sprzedawcę w sklepie pazernym dlatego, że cena towaru wg Ciebie jest za wysoka...?
Zniesmaczony, rozumiem, że się irytujesz, że sytuacja na rynku nie jest za fajna. Ale ja patrzę na to okiem właściciela mieszkania. Mając do wyboru parę pracujących studentów, a rodzinę z dzieckiem i psem wybiorę tych pierwszych. Chociaż sama mam rodzinę, dziecko i trzy króliki. I nie wynika to z mojego braku empatii, kocham dzieci i uwielbiam zwierzęta - ale swoje. Obce są dla mnie po prostu potencjalnymi niszczycielami mieszkania ;)
A cena najmu nie wynika z mojej pazerności. Skoro posiadam coś, co tanie nie jest i wymaga wkładu finansowego (remonty i meble) to dlaczego mam to oddać komuś za połowę zamierzonej ceny...? Jaką mam pewność, że ktoś będzie o to dbał...? A poza tym umówmy się wynajmuję mieszkanie, żeby mieć również z tego jakieś korzyści, a nie żeby dopłacać. Czy nazwałbyś sprzedawcę w sklepie pazernym dlatego, że cena towaru wg Ciebie jest za wysoka...?
malzenstwo z dzieckiem? spoko, czasami nie mozna poczekac z decyzja o dziecku na lepsze czasy ale do jasnej anielki, nie masz wlasnego kata, to na choinke Ci pies? Myślec trzeba troche. Poszukujacych mieszkan jest full, a tych ladnych lokali niewiele, nikt zdrowo myslacy z fajnym mieszkaniem nie zgodzi sie na psa. Siersc zostaje czasami dlugi czas po wynajmujacych,a maly pies moze tak samo poniszczyc jak i duzy, zęby tez ma.
W swoim wlasnym mieszkaniu mozesz miec nawet slonia.
W swoim wlasnym mieszkaniu mozesz miec nawet slonia.
Zniesmaczony, dopracujesz się własnego m to wróć pogadać.
Teraz zrób jak wszyscy " młodzi bogowie". Kredyt może (???) i spłacaj "swoje" ;)
Życie to nie bajka i wieczne 20 lat. Trzeba liczyć siły na zamiary a czasami umieć z czegoś zrezygnować na rzecz przyszłych profitów.
Przede wszystkim szukaj dobrze! To Ty wybierz dzielnicę, w której chcesz mieszkać i ogłoś, że szukasz mieszkania. Wiedzieć czego się chce to podstawa :)
Teraz zrób jak wszyscy " młodzi bogowie". Kredyt może (???) i spłacaj "swoje" ;)
Życie to nie bajka i wieczne 20 lat. Trzeba liczyć siły na zamiary a czasami umieć z czegoś zrezygnować na rzecz przyszłych profitów.
Przede wszystkim szukaj dobrze! To Ty wybierz dzielnicę, w której chcesz mieszkać i ogłoś, że szukasz mieszkania. Wiedzieć czego się chce to podstawa :)
ja wynajmuję mieszkanie za 3/4 raty kredytu + opłaty. Najchętniej pokrywałabym z wynajmu całą ratę kredytu ale nikt nie chciał wynająć za taką cenę.
Dlaczego mam dopłacać? Kupiłam mieszkanie dla dziecka, jak się usamodzielni, na razie muszę spłacić raty.
Nikt mi nic nie dał za daarmo.
Ale rozumiem Twoją frustrację, rodzina z dzieckiem jest zawsze ryzykowna - przestanie płacić czynsz, ale się nie wyprowadzi - nie masz kasy, nie masz mieszkania, masz za to ludzi "na utrzymaniu".
Dlaczego mam dopłacać? Kupiłam mieszkanie dla dziecka, jak się usamodzielni, na razie muszę spłacić raty.
Nikt mi nic nie dał za daarmo.
Ale rozumiem Twoją frustrację, rodzina z dzieckiem jest zawsze ryzykowna - przestanie płacić czynsz, ale się nie wyprowadzi - nie masz kasy, nie masz mieszkania, masz za to ludzi "na utrzymaniu".
Jestem zniesmaczona Twoimi wypowiedziami.
Znam małżeństwo, które zarabia dość słabo, wynajmuje wyremontowaną kawalerkę w bardzo dobrej lokalizacji za niecałe 1200zł (w tym opłaty). Nie mają dziecka, nie mają psa, budzą zaufanie.
Znam małżeństwo z jednym dzieckiem, które wynajmuje bardzo duże, ładne mieszkanie w kamienicy. Zarabiają bardzo dobrze, płacą ok 3000zł i zgodzili się na jeszcze wyższą kaucję, ze względu na dziecko (oni są pewni, że dziecko nic nie zepsuje, więc właściciel im kaucję zwróci, a właściciel dzięki temu ma do nich zaufanie).
Znam małżeństwo z dwójką dzieci i psem, które wynajmuje mieszkanie w prestiżowej wręcz lokalizacji, za które płaci kokosy (nie chcą mówić), ale kokosy też zarabiają.
Coś za coś. Chyba za dużo wymagasz, skoro chcesz mieć jednocześnie rodzinę, psa i tanie mieszkanie bez kredytu.
Ja osobiście nie wynajęłabym mieszkania komuś, kto mało zarabia, a wpakował się w rodzinę i psa, bo to oznacza tylko tyle, że nie ogarnia życia. A już tym bardziej nie wynajęłabym takiej osobie tanio i bez kaucji.
Znam małżeństwo, które zarabia dość słabo, wynajmuje wyremontowaną kawalerkę w bardzo dobrej lokalizacji za niecałe 1200zł (w tym opłaty). Nie mają dziecka, nie mają psa, budzą zaufanie.
Znam małżeństwo z jednym dzieckiem, które wynajmuje bardzo duże, ładne mieszkanie w kamienicy. Zarabiają bardzo dobrze, płacą ok 3000zł i zgodzili się na jeszcze wyższą kaucję, ze względu na dziecko (oni są pewni, że dziecko nic nie zepsuje, więc właściciel im kaucję zwróci, a właściciel dzięki temu ma do nich zaufanie).
Znam małżeństwo z dwójką dzieci i psem, które wynajmuje mieszkanie w prestiżowej wręcz lokalizacji, za które płaci kokosy (nie chcą mówić), ale kokosy też zarabiają.
Coś za coś. Chyba za dużo wymagasz, skoro chcesz mieć jednocześnie rodzinę, psa i tanie mieszkanie bez kredytu.
Ja osobiście nie wynajęłabym mieszkania komuś, kto mało zarabia, a wpakował się w rodzinę i psa, bo to oznacza tylko tyle, że nie ogarnia życia. A już tym bardziej nie wynajęłabym takiej osobie tanio i bez kaucji.
Z ta rodziną z dzieckiem ,że to klient gorszego sortu w kwesti wynajmu to bym nie przesadzała,sama mam doświadczenie w kwesti wynajmu jako właściciel i wiem że pracujący singiel z dobrym samochodem nie musi być dobrym klientem .Na imprezy i dobry samochód miał ale już na wynajem i rachunki to niekoniecznie a taka rodzina z dzieckiem zazwyczaj w pierwszej kolejności reguluje rachunki .Wynajem dla właściciela to zawsze ryzyko niezależnie od tego komu wynajmuje stąd ta czasami wysoka kaucja.
Zgadzam się, że wynajem to ZAWSZE ryzyko. Jednak pracującego singla lub studentów jest się łatwiej pozbyć niż rodziny z dzieckiem - przynajmniej wtedy, kiedy wynajmuje się mieszkanie w pełni legalnie. Tak czy siak, fundowanie sobie psa, gdy nie ma się gdzie mieszkać, uważam za niepoważne i bałabym się wynająć takim ludziom mieszkanie. Większość wynajmujących to ludzie, którzy DO CZEGOŚ W ŻYCIU DOSZLI (nawet jeśli mieszkanie jest odziedziczone - uniknęli wydziedziczenia ;) ), więc czemu teraz mają robić za instytucje charytatywne i bawić się w pomoc lekkomyślnym?
nie zapędzajmy się...to, że ktoś w wieku np. 28-30 lat nie ma swojego mieszkania nie oznacza, że do niczego w życiu nie doszedłł, jest lekkomyślny, niezaradny czy gorszy...
Obecnie warunki pracy są jakie są, górują umowy zlecenie przy których mega cieżko o kredyt, a nie każdy ma kogoś po kim może odziedziczyć mieszkanie...
Młode osoby zaraz po studiach nie zarabiają kokosów, a chcą założyć rodzinę. Jakby teraz każde młode małżeństwo miało czekać z poczęciem dziecka do momentu w którym będzie miało swoje mieszkanie to bmogę się założyć, że większość w ogóle by dzieci nie miała bo poprostu byłoby już za późno...
Co do psa...może on jest jeszcze z czasów gdy autor wątku nie miał żony i dziecka?
Sama mam małego psa i co jak co ale nawet gdy był szczeniakiem kompletnie nic w mieszkaniu nie zniszczył. co innego gdy pies jest duży, ale z mojego doświadczenia to co najwyżej ścianę pobrudzi jak się jej dotknie ale odmalować mieszkanie i tak raz na jakiś czas trzeba.
Kaucje to temat rzeka - rozumiem, że są i jestem za, ale WSZYSCY moi znajomi którzy wynajmowali mieszkania nigdy nie dostawali jej zwrotu... a gdy upominali się, to właściciele twierdzili, że przecież kaucja zawsze "przepada" a tak nie powinno być
Obecnie warunki pracy są jakie są, górują umowy zlecenie przy których mega cieżko o kredyt, a nie każdy ma kogoś po kim może odziedziczyć mieszkanie...
Młode osoby zaraz po studiach nie zarabiają kokosów, a chcą założyć rodzinę. Jakby teraz każde młode małżeństwo miało czekać z poczęciem dziecka do momentu w którym będzie miało swoje mieszkanie to bmogę się założyć, że większość w ogóle by dzieci nie miała bo poprostu byłoby już za późno...
Co do psa...może on jest jeszcze z czasów gdy autor wątku nie miał żony i dziecka?
Sama mam małego psa i co jak co ale nawet gdy był szczeniakiem kompletnie nic w mieszkaniu nie zniszczył. co innego gdy pies jest duży, ale z mojego doświadczenia to co najwyżej ścianę pobrudzi jak się jej dotknie ale odmalować mieszkanie i tak raz na jakiś czas trzeba.
Kaucje to temat rzeka - rozumiem, że są i jestem za, ale WSZYSCY moi znajomi którzy wynajmowali mieszkania nigdy nie dostawali jej zwrotu... a gdy upominali się, to właściciele twierdzili, że przecież kaucja zawsze "przepada" a tak nie powinno być
"nie zapędzajmy się...to, że ktoś w wieku np. 28-30 lat nie ma swojego mieszkania nie oznacza, że do niczego w życiu nie doszedłł, jest lekkomyślny, niezaradny czy gorszy..."
A gdzie ja coś takiego napisałam? Prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach pewnie połowa albo nawet większość osób w wieku 28-30 lat nie ma własnego mieszkania. Z drugiej strony ktoś, kto ma 50 lat i posiada mieszkanie na wynajem również nie znalazł go na śmietniku czy wygrał w totka, tylko albo kupił, albo odziedziczył (wcześniej prawdopodobnie opiekując się umierającym bliskim), więc nazywanie takich osób "pazernymi" jest nie na miejscu.
"Jakby teraz każde młode małżeństwo miało czekać z poczęciem dziecka do momentu w którym będzie miało swoje mieszkanie to bmogę się założyć, że większość w ogóle by dzieci nie miała bo poprostu byłoby już za późno..."
Nie znam osobiście żadnego małżeństwa, które nie mając mieszkania, dobrze płatnej pracy ani rodziny na miejscu (autor o tym wspomina), decyduje się na dziecko. Wszyscy znajomi decydowali się na dziecko dopiero wtedy, gdy mieli albo własne mieszkanie, albo dobrze płatną pracę i sensowne oszczędności, albo ewentualnie rodzinę na miejscu (rodzice, dziadkowie), do której w przypadku problemów mogliby się na jakiś czas przeprowadzić. To samo ze zwierzętami. Trzeba myśleć przyszłościowo.
Masz psa, który nic nie zniszczył - super. Ja miałam kota, który nigdy nic nie zniszczył, poza jedną potłuczoną doniczką. Zdaję sobie jednak sprawę, że to jest wyjątek i szukając mieszkania na wynajem nie miałam pretensji do właścicieli, że nie zgadzają się na kota, bo mieli do tego święte prawo. Mój kot to mój problem, wiedziałam, że może utrudnić szukanie mieszkania.
Co do kaucji, to ja akurat zawsze dostawałam pełny zwrot, znajomi również, jakoś nie chce mi się wierzyć, że wszystkim Twoim znajomym kaucja przepadła.
A gdzie ja coś takiego napisałam? Prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach pewnie połowa albo nawet większość osób w wieku 28-30 lat nie ma własnego mieszkania. Z drugiej strony ktoś, kto ma 50 lat i posiada mieszkanie na wynajem również nie znalazł go na śmietniku czy wygrał w totka, tylko albo kupił, albo odziedziczył (wcześniej prawdopodobnie opiekując się umierającym bliskim), więc nazywanie takich osób "pazernymi" jest nie na miejscu.
"Jakby teraz każde młode małżeństwo miało czekać z poczęciem dziecka do momentu w którym będzie miało swoje mieszkanie to bmogę się założyć, że większość w ogóle by dzieci nie miała bo poprostu byłoby już za późno..."
Nie znam osobiście żadnego małżeństwa, które nie mając mieszkania, dobrze płatnej pracy ani rodziny na miejscu (autor o tym wspomina), decyduje się na dziecko. Wszyscy znajomi decydowali się na dziecko dopiero wtedy, gdy mieli albo własne mieszkanie, albo dobrze płatną pracę i sensowne oszczędności, albo ewentualnie rodzinę na miejscu (rodzice, dziadkowie), do której w przypadku problemów mogliby się na jakiś czas przeprowadzić. To samo ze zwierzętami. Trzeba myśleć przyszłościowo.
Masz psa, który nic nie zniszczył - super. Ja miałam kota, który nigdy nic nie zniszczył, poza jedną potłuczoną doniczką. Zdaję sobie jednak sprawę, że to jest wyjątek i szukając mieszkania na wynajem nie miałam pretensji do właścicieli, że nie zgadzają się na kota, bo mieli do tego święte prawo. Mój kot to mój problem, wiedziałam, że może utrudnić szukanie mieszkania.
Co do kaucji, to ja akurat zawsze dostawałam pełny zwrot, znajomi również, jakoś nie chce mi się wierzyć, że wszystkim Twoim znajomym kaucja przepadła.
"Większość wynajmujących to ludzie, którzy DO CZEGOŚ W ŻYCIU DOSZLI (nawet jeśli mieszkanie jest odziedziczone - uniknęli wydziedziczenia ;) ), więc czemu teraz mają robić za instytucje charytatywne i bawić się w pomoc lekkomyślnym?" to brzmi tak jakby Ci co chcą wynająć właśnie tacy byli...
Co do "pazerności" to się zgadzam z Tobą. Ale ile razy jest ogłoszenie w którym mieszkanie jest w stanie poprostu fatalnym, wszystko zniszczone, brudne, nie działające sprzęty.... a właściciel chce tyle kasy, że głowa boli - to to już jest przegięcie. Wiadomo każdy właściciel chce zarobic jak najwięcej i nie ma się co dziwić bo czemu miałby komuś obcemu dokładać się do życia. Tylko niech ceny wynajmu będą adekwatne do tego co właściciel proponuje.
Nie wiem w jakim jesteś wieku, ale owszem teraz małżeństwa decydują się na dzieci mając wysokie pensje i swoje mieszkania - efekt jest taki, że ludzie starają się o pierwsze dziecko w wieku ok 35 lat, starania trwają x lat , a potem rozpacz jak dziecko jest chore, dojdzie do poronienia, nie można mieć kolejnego... albo okazuje się, że już wogóle jest za późno na macierzyństwo.
30 lat temu moi rodzice, też mieli psa, nie mieli swojego mieszkania i jakoś urodziłam się ja, mój brat i daliśmy radę. Wynajmowali mieszkania, remontowali je na swój koszt i przeżyli.
Co do zwierząt, jeśli mam psa np. 6 lat w ciągu tego czasu poznaję swojego męża, zakładam rodzinę to co mam się w takim wypadku pozbyć zwierzaka? Oddać do schroniska? Owszem jestem w stanie zrouzmieć, że właściciel nie zgadza się na zwierzę ale nie potępiajmy autora, że ma psa i to jego wina.
Może moi znajomi mieli pecha, albo studenci są "inaczej" traktowani...Zresztą właściciele mieszkań też się rózni zdarzają...
Mój brat z narzeczoną wynajmował mieszkanie od jakiejś babci, która w ciągu dnia gdy oni byli w pracy buszowała im po mieszkaniu...Mieli podejrzenia bo były rzeczy poprzestawiane, ale sprawa się rypła gdy mój brat był chory i został w domu. Babcia dobijała się do drzwi, a mu się nie chciało sprawdzać kto to, więc babunia sama sobie otworzyła i zaczeła myszkować, a mój brat w tym czasie wyleciał z sypialni... Oj zdziwiona była.
Wg mnie główny problem z wynajmem czy posiadaniem swojego mieszkania jest taki, że większość pensji (tych na początku pracy zawodowej) jest poprostu nie adekwatna do kosztów jakie trzeba ponieść na utrzymanie się.
Młode osoby zaczynające dorosłe życie przeważnie dostają najniższą krajową, mało komu trafi się odrazu dobrze płatna praca ( nie mówię tu oczywiście o informatykach, automatykach itp.) A zarabiając nawet te 2000 zł netto samotna osoba nie jest w stanie wziąć ani kredytu, ani wynająć mieszkania. Mieszkać z rodzicami słabo (ile można żyć na garnuszku rodziców), wynająć pokój ze studentami cieżko bo wiadomo jakie życie prowadzą studenci.
Co do "pazerności" to się zgadzam z Tobą. Ale ile razy jest ogłoszenie w którym mieszkanie jest w stanie poprostu fatalnym, wszystko zniszczone, brudne, nie działające sprzęty.... a właściciel chce tyle kasy, że głowa boli - to to już jest przegięcie. Wiadomo każdy właściciel chce zarobic jak najwięcej i nie ma się co dziwić bo czemu miałby komuś obcemu dokładać się do życia. Tylko niech ceny wynajmu będą adekwatne do tego co właściciel proponuje.
Nie wiem w jakim jesteś wieku, ale owszem teraz małżeństwa decydują się na dzieci mając wysokie pensje i swoje mieszkania - efekt jest taki, że ludzie starają się o pierwsze dziecko w wieku ok 35 lat, starania trwają x lat , a potem rozpacz jak dziecko jest chore, dojdzie do poronienia, nie można mieć kolejnego... albo okazuje się, że już wogóle jest za późno na macierzyństwo.
30 lat temu moi rodzice, też mieli psa, nie mieli swojego mieszkania i jakoś urodziłam się ja, mój brat i daliśmy radę. Wynajmowali mieszkania, remontowali je na swój koszt i przeżyli.
Co do zwierząt, jeśli mam psa np. 6 lat w ciągu tego czasu poznaję swojego męża, zakładam rodzinę to co mam się w takim wypadku pozbyć zwierzaka? Oddać do schroniska? Owszem jestem w stanie zrouzmieć, że właściciel nie zgadza się na zwierzę ale nie potępiajmy autora, że ma psa i to jego wina.
Może moi znajomi mieli pecha, albo studenci są "inaczej" traktowani...Zresztą właściciele mieszkań też się rózni zdarzają...
Mój brat z narzeczoną wynajmował mieszkanie od jakiejś babci, która w ciągu dnia gdy oni byli w pracy buszowała im po mieszkaniu...Mieli podejrzenia bo były rzeczy poprzestawiane, ale sprawa się rypła gdy mój brat był chory i został w domu. Babcia dobijała się do drzwi, a mu się nie chciało sprawdzać kto to, więc babunia sama sobie otworzyła i zaczeła myszkować, a mój brat w tym czasie wyleciał z sypialni... Oj zdziwiona była.
Wg mnie główny problem z wynajmem czy posiadaniem swojego mieszkania jest taki, że większość pensji (tych na początku pracy zawodowej) jest poprostu nie adekwatna do kosztów jakie trzeba ponieść na utrzymanie się.
Młode osoby zaczynające dorosłe życie przeważnie dostają najniższą krajową, mało komu trafi się odrazu dobrze płatna praca ( nie mówię tu oczywiście o informatykach, automatykach itp.) A zarabiając nawet te 2000 zł netto samotna osoba nie jest w stanie wziąć ani kredytu, ani wynająć mieszkania. Mieszkać z rodzicami słabo (ile można żyć na garnuszku rodziców), wynająć pokój ze studentami cieżko bo wiadomo jakie życie prowadzą studenci.
Dokladnie, jeśli mieszkanie jest brudne i brzydkie a do tego wynajem ma cene z kosmosu to wlasciciel go nie wynajmie i ogloszenie wisi miesiącami
Sama wynajmuje mieszkanie i jestem zniesmaczona przeglądajac niektore oferty bo ja wstydzilabym sie tam kogokolwiek wpuscic....
My wynajmujemy 2 pokojowe mieszkanie za 1200 zl + opalaty (razem pewnie 1600-1700) oplaty są wszedzie to wiadomo, z wynajmu placimy podatek, mieszkanie jest w pelni umeblowane, wyremontowane, kompletny sprzed agd (zmywarka, pralka) i po kazdym wynajmujacym odswiezane
kaucja w wysokości 1 czynszu wlasnie na wypadek gdyby ktos zrezygnowal z dnia na dzien... a mielismy taką sytuacje
Efekt jest taki, ze po zamieszczeniu ogłoszenia ustawia się zawsze kolejka... Bo w tej samej (albo wyzszej!) cenie w tej lokalizacją są bardzo zaniedbane nory...
Sama wynajmuje mieszkanie i jestem zniesmaczona przeglądajac niektore oferty bo ja wstydzilabym sie tam kogokolwiek wpuscic....
My wynajmujemy 2 pokojowe mieszkanie za 1200 zl + opalaty (razem pewnie 1600-1700) oplaty są wszedzie to wiadomo, z wynajmu placimy podatek, mieszkanie jest w pelni umeblowane, wyremontowane, kompletny sprzed agd (zmywarka, pralka) i po kazdym wynajmujacym odswiezane
kaucja w wysokości 1 czynszu wlasnie na wypadek gdyby ktos zrezygnowal z dnia na dzien... a mielismy taką sytuacje
Efekt jest taki, ze po zamieszczeniu ogłoszenia ustawia się zawsze kolejka... Bo w tej samej (albo wyzszej!) cenie w tej lokalizacją są bardzo zaniedbane nory...
Jak zaniedbane, to może dlatego, że tak dbali wcześniejszy najemcy? W końcu ktoś takie mieszkanie zniszczył a nie zawsze wcześniej mieszkał w nim właściciel. Nie ma co się wówczas dziwić, że na drugi raz właściciel mieszkania np. psa nie wpuści.
Można się wkurzać, być zniesmaczonym, załamanym itd, ale prawda jest taka, że sytuację tworzy rynek. Właściciel może dowolnie ustalać sobie warunki wynajmu, bez względu na opinie innych. To jego święte prawo, bo nieruchomość jest jego własnością. Najwyżej mieszkanie będzie stało puste.
Można się wkurzać, być zniesmaczonym, załamanym itd, ale prawda jest taka, że sytuację tworzy rynek. Właściciel może dowolnie ustalać sobie warunki wynajmu, bez względu na opinie innych. To jego święte prawo, bo nieruchomość jest jego własnością. Najwyżej mieszkanie będzie stało puste.
Zniesmaczony rzeczywiście trochę przesadza i wykazuję tak znielubianą przez mnie postawę roszczeniową bo nie powinien wymagać przejawów dobrego serca od wynajmujących.
Ale chyba jeszcze bardziej szokują mnie Wasze wypowiedzi - za wcześnie na dziecko, po co pies, po co rodzina... To są takie durne gadki krótkowzrocznych egoistów, bez wyobraźni, to są rzeczy, które zawsze widzicie u innych i łatwą ręką oceniancie ale gdyby się przytarfiły Wam to stawialibyście się tylko w roli ofiary i wykazywali dokładnie takie niezrozumienie jak autor.
Ale z tej bezpiecznej perspektywy wyroki ferujecie jak Wam wiatr zawieje i oczywiście z dziką przyjemnością...
Gdyby ten biedak oddał psa do schroniska argumentując, że inaczej nie może wynająć mieszkania i w necie pojawiłby się artykuł o masowym oddawaniu zwierząt do schroniska to jak jeden mąż rzucalibyście na niego gromy za bezduszność.
Gdyby założył wątek, że nie zdecyduje się na dziecko póki nie zarobi na własne mieszkanie to usłyszałby, że jest materialistą z wygodnym podejściem do życia i kiedyś na pewno będzie tego żałował...
My Polacy to taki wredny naród - nie chce mi się liczyć wszystkich wypowiedzi ale pewnie z 90% to zarzuty i złośliwości, zamiast przydatnej rady, już o dobrym słowie ńie wspomnę.
A nie wiecie czy jak już ktoś wcześniej wspomniał pies nie był z nimi od dawna. Nie wiesz czy może utrata pracy czy choroba nie spowodowała tej sytuacji. Wy już w tych swoich ograniczońych umysłach widzicie jedno i nie jesteście w stanie ruszyć o milimetr choć jednej szarej komórki by spróbowała wyobrazić sobie inny - bardziej złożony scenariusz.
Zniesmaczony, niestety ceny za wynajem są takie a nie inne ale zawsze warto szukać też ofert wśród znajomych. Wiele razy jest tak, że ktoś woli wynająć taniej ale komuś kogo zna bo wtedy ma większe zaufanie i to ma dla właścicieli mieszkania większe znaczenie niż kasa. Takim sposobem moja kumpela w Wawie wynajmuje mieszkanie za cenę jaką zapłaciłaby w Gdańsku. Jeśli masz FB to umieść tam informacje - znajomi udostępnią i może coś się znajdzie.
Nie wiem czy takie rozwiązanie do Ciebie pasuje ale może nawet zrobiłabym takie śmiechowe ogłoszenie z wykorzystaniem psiaka. Coś w stylu " jestem wyjątkowo grzecznym psem, nie palę, nie piję, nie sprowadzam kundli z osiedla, nie pogryzę mebli bo od smaku tapicerki wolę kuraki i kabanosy z papryką - więc nie obawiaj się wynająć mojemu panu mieszkania - gwarantuję, że będzie ono w dobrych łapach" ;)
To oczywiście z przymrużeniem oka - powodzenia!
Ale chyba jeszcze bardziej szokują mnie Wasze wypowiedzi - za wcześnie na dziecko, po co pies, po co rodzina... To są takie durne gadki krótkowzrocznych egoistów, bez wyobraźni, to są rzeczy, które zawsze widzicie u innych i łatwą ręką oceniancie ale gdyby się przytarfiły Wam to stawialibyście się tylko w roli ofiary i wykazywali dokładnie takie niezrozumienie jak autor.
Ale z tej bezpiecznej perspektywy wyroki ferujecie jak Wam wiatr zawieje i oczywiście z dziką przyjemnością...
Gdyby ten biedak oddał psa do schroniska argumentując, że inaczej nie może wynająć mieszkania i w necie pojawiłby się artykuł o masowym oddawaniu zwierząt do schroniska to jak jeden mąż rzucalibyście na niego gromy za bezduszność.
Gdyby założył wątek, że nie zdecyduje się na dziecko póki nie zarobi na własne mieszkanie to usłyszałby, że jest materialistą z wygodnym podejściem do życia i kiedyś na pewno będzie tego żałował...
My Polacy to taki wredny naród - nie chce mi się liczyć wszystkich wypowiedzi ale pewnie z 90% to zarzuty i złośliwości, zamiast przydatnej rady, już o dobrym słowie ńie wspomnę.
A nie wiecie czy jak już ktoś wcześniej wspomniał pies nie był z nimi od dawna. Nie wiesz czy może utrata pracy czy choroba nie spowodowała tej sytuacji. Wy już w tych swoich ograniczońych umysłach widzicie jedno i nie jesteście w stanie ruszyć o milimetr choć jednej szarej komórki by spróbowała wyobrazić sobie inny - bardziej złożony scenariusz.
Zniesmaczony, niestety ceny za wynajem są takie a nie inne ale zawsze warto szukać też ofert wśród znajomych. Wiele razy jest tak, że ktoś woli wynająć taniej ale komuś kogo zna bo wtedy ma większe zaufanie i to ma dla właścicieli mieszkania większe znaczenie niż kasa. Takim sposobem moja kumpela w Wawie wynajmuje mieszkanie za cenę jaką zapłaciłaby w Gdańsku. Jeśli masz FB to umieść tam informacje - znajomi udostępnią i może coś się znajdzie.
Nie wiem czy takie rozwiązanie do Ciebie pasuje ale może nawet zrobiłabym takie śmiechowe ogłoszenie z wykorzystaniem psiaka. Coś w stylu " jestem wyjątkowo grzecznym psem, nie palę, nie piję, nie sprowadzam kundli z osiedla, nie pogryzę mebli bo od smaku tapicerki wolę kuraki i kabanosy z papryką - więc nie obawiaj się wynająć mojemu panu mieszkania - gwarantuję, że będzie ono w dobrych łapach" ;)
To oczywiście z przymrużeniem oka - powodzenia!
Sporo jest w tym prawdy. Jednak problem jest wg mnie gdzieś indziej. NIe o to chodzi, że ktoś decyduje się na dziecko, że przygarnia psa i to samo w sobie jest złe. To jego święte prawo. Ja też uważam, że nie należy zbytnio czekać z decyzją o dziecku, pochwalam też przygarnięcie jakiejś biduli ze schroniska. Jednak nasze wybory są tylko i wyłącznie naszymi wyborami ze wszystkimi tego konsekwencjami. I nie można absolutnie liczyć, że ktoś inny będzie oceniał naszą sytuację dokładnie tak jak my, że zmieni swoje wymagania, zasady - coś w stylu: nie chciał w swoim wynajmowanym mieszkaniu psa ale się ugnie... Jeden ma prawo do decydowanie o swoim życiu (dziecko, pies) i pewnie nie byłby zadowolony, gdyby ktoś się w to wtrącał. Inny ma prawo do decydowania o swojej własności.
Są sytuacje, kiedy coś nieprzewidzianego się może zdarzyć, np. jakaś choroba, utrata pracy. Czasami dramatyczne są sytuacje ale wówczas najpierw liczy się na pomoc rodziny, przyjaciół a nie od osób obcych.
W każdym razie też życzę powodzenia.
Są sytuacje, kiedy coś nieprzewidzianego się może zdarzyć, np. jakaś choroba, utrata pracy. Czasami dramatyczne są sytuacje ale wówczas najpierw liczy się na pomoc rodziny, przyjaciół a nie od osób obcych.
W każdym razie też życzę powodzenia.
My mielismy kiedys taka sytuacje, ze wlascicielka nie chciala nam wynajac mieszkania bo nie bylismy malzenstwem😉
My znalezlismy stancje gdzie mozna bylo sprowadzic sie z pieskiem. Jesli centrum gdanska jest dla ciebie bardzo drogie na pewno w dalszych dzielnicach albo np w pruszczu wynajmiesz cos taniej. Z pruszcza jezdzi skmka wiec szybciej dojedziesz niz np z szadolek😉
Powodzenia!
My znalezlismy stancje gdzie mozna bylo sprowadzic sie z pieskiem. Jesli centrum gdanska jest dla ciebie bardzo drogie na pewno w dalszych dzielnicach albo np w pruszczu wynajmiesz cos taniej. Z pruszcza jezdzi skmka wiec szybciej dojedziesz niz np z szadolek😉
Powodzenia!
Czytam, czytam i nie wiem na co się przygotowywać. Na bezdomność?
Właśnie zaczynamy szukać mieszkania. Mamy dwoje dzieci, a pracę ma tylko mąż. Chcemy wynająć coś jak najtaniej. Pewnie po takiej informacji wynajmujący będą nas odprawiać z kwitkiem, a przynajmniej tak wnioskuję z powyższych postów.
Ale wgłębiając się w szczegóły, sytuacja wygląda tak, że przeprowadzamy się z innej części Polski. Mąż jest żołnierzem, niestety nie dostał mieszkania służbowego. Pracuje tylko on, ponieważ ja w związku z przeprowadzką muszę zrezygnować ze swojej pracy i już na miejscu zacząć szukać czegoś nowego. Mieszkanie chcemy wynająć na ok. rok, bo po tym czasie zamierzamy kupić coś swojego. Kupilibyśmy już teraz, żeby nie płacić komuś, a spłacać swój kredyt, niestety nasze upatrzone dopiero się buduje, dlatego też chcemy wynająć po kosztach - przez rok jakoś damy radę w gorszych warunkach. Czy wciąż mamy szykować kartony i szukać jakiegoś mostu? ;p
Właśnie zaczynamy szukać mieszkania. Mamy dwoje dzieci, a pracę ma tylko mąż. Chcemy wynająć coś jak najtaniej. Pewnie po takiej informacji wynajmujący będą nas odprawiać z kwitkiem, a przynajmniej tak wnioskuję z powyższych postów.
Ale wgłębiając się w szczegóły, sytuacja wygląda tak, że przeprowadzamy się z innej części Polski. Mąż jest żołnierzem, niestety nie dostał mieszkania służbowego. Pracuje tylko on, ponieważ ja w związku z przeprowadzką muszę zrezygnować ze swojej pracy i już na miejscu zacząć szukać czegoś nowego. Mieszkanie chcemy wynająć na ok. rok, bo po tym czasie zamierzamy kupić coś swojego. Kupilibyśmy już teraz, żeby nie płacić komuś, a spłacać swój kredyt, niestety nasze upatrzone dopiero się buduje, dlatego też chcemy wynająć po kosztach - przez rok jakoś damy radę w gorszych warunkach. Czy wciąż mamy szykować kartony i szukać jakiegoś mostu? ;p
Wydaje się, że Wasza sytuacja jest jednak inna niż założyciela wątku. Za rok chcecie kupic własne mieszkanie, więc albo macie duże oszczędności, albo zarobki pozwalające na uzyskanie zdolności kredytowej (a przy 4-osobowej rodzinie to nie tak łatwo o to) i możliwość spłaty kredytu. Chcecie wynająć jak najtaniej ale przypuszczam, że jak się nie da, to jesteście w stanie zapłacić więcej, żeby nie mieszkać z dziećmi "pod mostem". Autor wątku jest w stanie zapłacić określoną kwotę i nic ponad to. Jako żołnierz, mąż może liczyć na dopłatę do mieszkania. To zwiększa Waszą wiarygodność jako najemcy. No i nie macie psa.
Wynajem to nie jest akcja charytatywna.
Mieszkanie kosztuje tyle bo mieszkania są w trójmieście drogie.
Najemcy też nie grzeszą szacunkiem do cudzych rzeczy.
Wysoka kaucja i tak nie wystrczy na pokrycie ewentualnych strat.
Dwa razy miałam najemców z psami. Żaden nie miał w zwyczaju sprzątać po swoim pupilu. Jeden koleś wcale psa nie wypuszczał. Wyobraź sobie jak wyglądało mieszkanie. Wymiana podłogim dopiero pomogła.
Raz mieliśmy rodzinkę z dziećmi. Podłoga do wymiany a ściany do cekolowania. Myślisz że zwrócil mii całość kosztów doprowadzenia mieszkania do wzgędnie dobrego stanu?
Wynajmujesz = ryzykujesz.
Za to jest kasa.
Kaucja co najwyżej na odświeżenie ścian starcza.
A każdy przecież chce wprowadzić się na czyste.
Tylko nie każdy uważa za obowiązek czyste zostawić.
Mieszkanie kosztuje tyle bo mieszkania są w trójmieście drogie.
Najemcy też nie grzeszą szacunkiem do cudzych rzeczy.
Wysoka kaucja i tak nie wystrczy na pokrycie ewentualnych strat.
Dwa razy miałam najemców z psami. Żaden nie miał w zwyczaju sprzątać po swoim pupilu. Jeden koleś wcale psa nie wypuszczał. Wyobraź sobie jak wyglądało mieszkanie. Wymiana podłogim dopiero pomogła.
Raz mieliśmy rodzinkę z dziećmi. Podłoga do wymiany a ściany do cekolowania. Myślisz że zwrócil mii całość kosztów doprowadzenia mieszkania do wzgędnie dobrego stanu?
Wynajmujesz = ryzykujesz.
Za to jest kasa.
Kaucja co najwyżej na odświeżenie ścian starcza.
A każdy przecież chce wprowadzić się na czyste.
Tylko nie każdy uważa za obowiązek czyste zostawić.
Udalo sie fakt trwalo to prawie trzy tygodnie ale jest :), dwa pokoje umeblowane na przymorzu, nie przeszkadza ani dziecko ani psiak, 800 wynajem 300 czynsz plus liczniki (prad i gaz), kaucja 800. Wkoncu kamien z serca wizja bezdomnosci oddalona ;) starsze malzenstwo majace drugie mieszkanie moze dlatego cena przystepna, nie sa chciwymi frankowiczami ktorzy za kase z wynajmu (przerazeni wizja skoku kursu) proboja splacac kredycik.
Mimo, że trochę inaczej myślałam niż założyciel wątku, to życzyłam mu powodzenia. Po ludzku mu współczułam, bo trudną sytuację miał. Ale teraz to ja poczułam się zniesmaczona. Tych, którzy za wynajem chcięli, wg niego, za dużo nazwał ironicznie (a może nawet pogardliwie) chciwymi frankowiczami próbującymi spłacić kredycik. Nawet jakby tak było, to dlaczego taka osoba miałaby nie zarobić na wynajmie? To nic złego. Inaczej będzie zarabiać, jak ma do spłaty kredyt niż osoba, która ma jakieś dodatkowe mieszkanie i pieniądze z wynajmu w całości traktuje jak dodatkowy dochód.
Jak ktoś ma takie podejście do ludzi, jak autor wątku, to dla mnie pies byłby mniejszym problemem :)
Jak ktoś ma takie podejście do ludzi, jak autor wątku, to dla mnie pies byłby mniejszym problemem :)
No ładny niesmak po sobie Zniesmaczony pozostawiłeś...
w sumie też liczyłam że Twoja rodzina znajdzie jednak to mieszkanie, ale post podsumowujący jest paskudny, nawet nie chce mi się gratulować (a nie jestem frankowiczem, mam swoje M choć też z kredytem).
Prawa rynku - są okazje owszem, poza tym wiadomo że jak jest popyt na mieszkania za wysoką cenę to mało kto będzie wynajmował za 3/4 ceny lub mniej żeby nie zostać obrażonym przez tych, których nie stać na wynajem. Sama bym tak nie robiła. Zawsze zastanawiam się - czy to zazdrość czy naprawdę pewna grupa ludzi uważa, że muszą dostać bo im się NALEŻY, są biedni, każdy kto nie chce im dać jest fu.
w sumie też liczyłam że Twoja rodzina znajdzie jednak to mieszkanie, ale post podsumowujący jest paskudny, nawet nie chce mi się gratulować (a nie jestem frankowiczem, mam swoje M choć też z kredytem).
Prawa rynku - są okazje owszem, poza tym wiadomo że jak jest popyt na mieszkania za wysoką cenę to mało kto będzie wynajmował za 3/4 ceny lub mniej żeby nie zostać obrażonym przez tych, których nie stać na wynajem. Sama bym tak nie robiła. Zawsze zastanawiam się - czy to zazdrość czy naprawdę pewna grupa ludzi uważa, że muszą dostać bo im się NALEŻY, są biedni, każdy kto nie chce im dać jest fu.
No właśnie to jest problem... wynajmowałam pokój w mieszkaniu z obcymi ludźmi za 600 zł. Warunki spoko. Z opłatami wychodziło mi ok 800-850 zł. Właścicielka chciała podnieść opłatę do 800 zł i z opłatami wychodziłoby ponad 1000. Za jeden pokój, jaki by nie był, lekka przesada. Teraz spłacam raty za własne mieszkanie w wysokości ok 750 zł. Z opłatami wychodzi niewiele więcej niż płaciłabym za jej zas....y pokoik. I naprawdę polecam popytać o kredyt bo też myślałam, że nie mam zdolności, że nie dam rady, bla bla bla... kto nie ryzykuje ten nie ma. A ja żałuję, że tak późno się zdecydowałam ale widocznie trzeba było się naprawdę wkurzyć...