Widok

Ogarnia mnie frustracja

Rodzina i dziecko Temat dostępny też na forum:
Czy w tym przekletym trojmiescie normalna spokojna rodzina naprawde nie moze liczyc na wynajecie mieszkania w ludzkiej cenie?! blagam nie kazdy zarqbia po 5 tys ! serio niema tu nikogo kto nie ceni sobie za byle kawalerke 1200 plus oplaty i najlepiej 5 miesieczna kaucje !? ehhh mam wrazenie ze to co jeetesmy w stanie zaproponowac tzn ok 1300 za wszystko miesiecznje, to dla osob majacych mieszkanie do wynajecia sa marne grosze ,a przeciez to kupa kasy. Czy ludzie sa az tak pazerni :( masakra
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 20
Wydaje się, że Wasza sytuacja jest jednak inna niż założyciela wątku. Za rok chcecie kupic własne mieszkanie, więc albo macie duże oszczędności, albo zarobki pozwalające na uzyskanie zdolności kredytowej (a przy 4-osobowej rodzinie to nie tak łatwo o to) i możliwość spłaty kredytu. Chcecie wynająć jak najtaniej ale przypuszczam, że jak się nie da, to jesteście w stanie zapłacić więcej, żeby nie mieszkać z dziećmi "pod mostem". Autor wątku jest w stanie zapłacić określoną kwotę i nic ponad to. Jako żołnierz, mąż może liczyć na dopłatę do mieszkania. To zwiększa Waszą wiarygodność jako najemcy. No i nie macie psa.
popieram tę opinię 6 nie zgadzam się z tą opinią 1
Czytam, czytam i nie wiem na co się przygotowywać. Na bezdomność?

Właśnie zaczynamy szukać mieszkania. Mamy dwoje dzieci, a pracę ma tylko mąż. Chcemy wynająć coś jak najtaniej. Pewnie po takiej informacji wynajmujący będą nas odprawiać z kwitkiem, a przynajmniej tak wnioskuję z powyższych postów.

Ale wgłębiając się w szczegóły, sytuacja wygląda tak, że przeprowadzamy się z innej części Polski. Mąż jest żołnierzem, niestety nie dostał mieszkania służbowego. Pracuje tylko on, ponieważ ja w związku z przeprowadzką muszę zrezygnować ze swojej pracy i już na miejscu zacząć szukać czegoś nowego. Mieszkanie chcemy wynająć na ok. rok, bo po tym czasie zamierzamy kupić coś swojego. Kupilibyśmy już teraz, żeby nie płacić komuś, a spłacać swój kredyt, niestety nasze upatrzone dopiero się buduje, dlatego też chcemy wynająć po kosztach - przez rok jakoś damy radę w gorszych warunkach. Czy wciąż mamy szykować kartony i szukać jakiegoś mostu? ;p
popieram tę opinię 2 nie zgadzam się z tą opinią 2
Moja pierwsza pensja to było ok 1.5 średniej krajowej, teraz to 3- krotność. Pensja męża zazwyczaj jest o 30-40 % wyższa od mojej. Niestety kobiety zazwyczaj zarabiają mniej mimo podobnego wykształcenia.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
My mielismy kiedys taka sytuacje, ze wlascicielka nie chciala nam wynajac mieszkania bo nie bylismy malzenstwem😉
My znalezlismy stancje gdzie mozna bylo sprowadzic sie z pieskiem. Jesli centrum gdanska jest dla ciebie bardzo drogie na pewno w dalszych dzielnicach albo np w pruszczu wynajmiesz cos taniej. Z pruszcza jezdzi skmka wiec szybciej dojedziesz niz np z szadolek😉
Powodzenia!
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 0
Boga chwalić i dziękuj MU każdego dnia...w tym kraju większość nie zarabia nawet średniej krajowej
a nawet, jeżeli np małżeństwo ma takie dochody w okolicach średniej to po 2 latach nie odłoży tyle, żeby kupić mieszkanie
ale dobrze prawisz..Tobie udało się

i to nie jest tak,że wszyscy rzucali w szkołę kamieniami...
popieram tę opinię 8 nie zgadzam się z tą opinią 0
Poza tym - gdzie pisałam ze na luziku?
Gdzie pisałam źe okazały dom?
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nic. Jedynie kredyt pomogł- zresztą już splacony.
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 7
~aaaa
a ile do Was ( szczególnie tego pierwszego mieszkania) dokładali jedni i drudzy rodzice, ewentualnie inni krewni ? :P

to Tobie peron odjechał i piszesz tak jakbyś nie znała polskich realiów, nie przesadzaj , że tak kazdy na luziku kupuje sobie mieszkanie po 2 latach od podjęcia pracy, a potem chybcikiem zmienia za kolejne 2 lata na większe, a po chwili na okazały dom w modnym, drogim miejscu... helloooo
popieram tę opinię 10 nie zgadzam się z tą opinią 1
Z kredytem jest podobnie lub nawet drożej i to w Rumi lub Redzie. W ogóle ceny ceny mieszkań są nieadekwatne do zarobków
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Sporo jest w tym prawdy. Jednak problem jest wg mnie gdzieś indziej. NIe o to chodzi, że ktoś decyduje się na dziecko, że przygarnia psa i to samo w sobie jest złe. To jego święte prawo. Ja też uważam, że nie należy zbytnio czekać z decyzją o dziecku, pochwalam też przygarnięcie jakiejś biduli ze schroniska. Jednak nasze wybory są tylko i wyłącznie naszymi wyborami ze wszystkimi tego konsekwencjami. I nie można absolutnie liczyć, że ktoś inny będzie oceniał naszą sytuację dokładnie tak jak my, że zmieni swoje wymagania, zasady - coś w stylu: nie chciał w swoim wynajmowanym mieszkaniu psa ale się ugnie... Jeden ma prawo do decydowanie o swoim życiu (dziecko, pies) i pewnie nie byłby zadowolony, gdyby ktoś się w to wtrącał. Inny ma prawo do decydowania o swojej własności.
Są sytuacje, kiedy coś nieprzewidzianego się może zdarzyć, np. jakaś choroba, utrata pracy. Czasami dramatyczne są sytuacje ale wówczas najpierw liczy się na pomoc rodziny, przyjaciół a nie od osób obcych.
W każdym razie też życzę powodzenia.
popieram tę opinię 5 nie zgadzam się z tą opinią 0
Zniesmaczony rzeczywiście trochę przesadza i wykazuję tak znielubianą przez mnie postawę roszczeniową bo nie powinien wymagać przejawów dobrego serca od wynajmujących.
Ale chyba jeszcze bardziej szokują mnie Wasze wypowiedzi - za wcześnie na dziecko, po co pies, po co rodzina... To są takie durne gadki krótkowzrocznych egoistów, bez wyobraźni, to są rzeczy, które zawsze widzicie u innych i łatwą ręką oceniancie ale gdyby się przytarfiły Wam to stawialibyście się tylko w roli ofiary i wykazywali dokładnie takie niezrozumienie jak autor.
Ale z tej bezpiecznej perspektywy wyroki ferujecie jak Wam wiatr zawieje i oczywiście z dziką przyjemnością...

Gdyby ten biedak oddał psa do schroniska argumentując, że inaczej nie może wynająć mieszkania i w necie pojawiłby się artykuł o masowym oddawaniu zwierząt do schroniska to jak jeden mąż rzucalibyście na niego gromy za bezduszność.

Gdyby założył wątek, że nie zdecyduje się na dziecko póki nie zarobi na własne mieszkanie to usłyszałby, że jest materialistą z wygodnym podejściem do życia i kiedyś na pewno będzie tego żałował...

My Polacy to taki wredny naród - nie chce mi się liczyć wszystkich wypowiedzi ale pewnie z 90% to zarzuty i złośliwości, zamiast przydatnej rady, już o dobrym słowie ńie wspomnę.

A nie wiecie czy jak już ktoś wcześniej wspomniał pies nie był z nimi od dawna. Nie wiesz czy może utrata pracy czy choroba nie spowodowała tej sytuacji. Wy już w tych swoich ograniczońych umysłach widzicie jedno i nie jesteście w stanie ruszyć o milimetr choć jednej szarej komórki by spróbowała wyobrazić sobie inny - bardziej złożony scenariusz.

Zniesmaczony, niestety ceny za wynajem są takie a nie inne ale zawsze warto szukać też ofert wśród znajomych. Wiele razy jest tak, że ktoś woli wynająć taniej ale komuś kogo zna bo wtedy ma większe zaufanie i to ma dla właścicieli mieszkania większe znaczenie niż kasa. Takim sposobem moja kumpela w Wawie wynajmuje mieszkanie za cenę jaką zapłaciłaby w Gdańsku. Jeśli masz FB to umieść tam informacje - znajomi udostępnią i może coś się znajdzie.
Nie wiem czy takie rozwiązanie do Ciebie pasuje ale może nawet zrobiłabym takie śmiechowe ogłoszenie z wykorzystaniem psiaka. Coś w stylu " jestem wyjątkowo grzecznym psem, nie palę, nie piję, nie sprowadzam kundli z osiedla, nie pogryzę mebli bo od smaku tapicerki wolę kuraki i kabanosy z papryką - więc nie obawiaj się wynająć mojemu panu mieszkania - gwarantuję, że będzie ono w dobrych łapach" ;)

To oczywiście z przymrużeniem oka - powodzenia!
popieram tę opinię 23 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jak zaniedbane, to może dlatego, że tak dbali wcześniejszy najemcy? W końcu ktoś takie mieszkanie zniszczył a nie zawsze wcześniej mieszkał w nim właściciel. Nie ma co się wówczas dziwić, że na drugi raz właściciel mieszkania np. psa nie wpuści.
Można się wkurzać, być zniesmaczonym, załamanym itd, ale prawda jest taka, że sytuację tworzy rynek. Właściciel może dowolnie ustalać sobie warunki wynajmu, bez względu na opinie innych. To jego święte prawo, bo nieruchomość jest jego własnością. Najwyżej mieszkanie będzie stało puste.
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 3
Dokladnie, jeśli mieszkanie jest brudne i brzydkie a do tego wynajem ma cene z kosmosu to wlasciciel go nie wynajmie i ogloszenie wisi miesiącami

Sama wynajmuje mieszkanie i jestem zniesmaczona przeglądajac niektore oferty bo ja wstydzilabym sie tam kogokolwiek wpuscic....
My wynajmujemy 2 pokojowe mieszkanie za 1200 zl + opalaty (razem pewnie 1600-1700) oplaty są wszedzie to wiadomo, z wynajmu placimy podatek, mieszkanie jest w pelni umeblowane, wyremontowane, kompletny sprzed agd (zmywarka, pralka) i po kazdym wynajmujacym odswiezane
kaucja w wysokości 1 czynszu wlasnie na wypadek gdyby ktos zrezygnowal z dnia na dzien... a mielismy taką sytuacje

Efekt jest taki, ze po zamieszczeniu ogłoszenia ustawia się zawsze kolejka... Bo w tej samej (albo wyzszej!) cenie w tej lokalizacją są bardzo zaniedbane nory...
popieram tę opinię 4 nie zgadzam się z tą opinią 0
Jeśli mieszkanie jest zniszczone i drogie to nikt go nie wynajmie i tyle. Takie są prawa rynku.

Nie ma co się tym ekscytować.
popieram tę opinię 3 nie zgadzam się z tą opinią 0
"Większość wynajmujących to ludzie, którzy DO CZEGOŚ W ŻYCIU DOSZLI (nawet jeśli mieszkanie jest odziedziczone - uniknęli wydziedziczenia ;) ), więc czemu teraz mają robić za instytucje charytatywne i bawić się w pomoc lekkomyślnym?" to brzmi tak jakby Ci co chcą wynająć właśnie tacy byli...

Co do "pazerności" to się zgadzam z Tobą. Ale ile razy jest ogłoszenie w którym mieszkanie jest w stanie poprostu fatalnym, wszystko zniszczone, brudne, nie działające sprzęty.... a właściciel chce tyle kasy, że głowa boli - to to już jest przegięcie. Wiadomo każdy właściciel chce zarobic jak najwięcej i nie ma się co dziwić bo czemu miałby komuś obcemu dokładać się do życia. Tylko niech ceny wynajmu będą adekwatne do tego co właściciel proponuje.

Nie wiem w jakim jesteś wieku, ale owszem teraz małżeństwa decydują się na dzieci mając wysokie pensje i swoje mieszkania - efekt jest taki, że ludzie starają się o pierwsze dziecko w wieku ok 35 lat, starania trwają x lat , a potem rozpacz jak dziecko jest chore, dojdzie do poronienia, nie można mieć kolejnego... albo okazuje się, że już wogóle jest za późno na macierzyństwo.
30 lat temu moi rodzice, też mieli psa, nie mieli swojego mieszkania i jakoś urodziłam się ja, mój brat i daliśmy radę. Wynajmowali mieszkania, remontowali je na swój koszt i przeżyli.
Co do zwierząt, jeśli mam psa np. 6 lat w ciągu tego czasu poznaję swojego męża, zakładam rodzinę to co mam się w takim wypadku pozbyć zwierzaka? Oddać do schroniska? Owszem jestem w stanie zrouzmieć, że właściciel nie zgadza się na zwierzę ale nie potępiajmy autora, że ma psa i to jego wina.

Może moi znajomi mieli pecha, albo studenci są "inaczej" traktowani...Zresztą właściciele mieszkań też się rózni zdarzają...
Mój brat z narzeczoną wynajmował mieszkanie od jakiejś babci, która w ciągu dnia gdy oni byli w pracy buszowała im po mieszkaniu...Mieli podejrzenia bo były rzeczy poprzestawiane, ale sprawa się rypła gdy mój brat był chory i został w domu. Babcia dobijała się do drzwi, a mu się nie chciało sprawdzać kto to, więc babunia sama sobie otworzyła i zaczeła myszkować, a mój brat w tym czasie wyleciał z sypialni... Oj zdziwiona była.

Wg mnie główny problem z wynajmem czy posiadaniem swojego mieszkania jest taki, że większość pensji (tych na początku pracy zawodowej) jest poprostu nie adekwatna do kosztów jakie trzeba ponieść na utrzymanie się.
Młode osoby zaczynające dorosłe życie przeważnie dostają najniższą krajową, mało komu trafi się odrazu dobrze płatna praca ( nie mówię tu oczywiście o informatykach, automatykach itp.) A zarabiając nawet te 2000 zł netto samotna osoba nie jest w stanie wziąć ani kredytu, ani wynająć mieszkania. Mieszkać z rodzicami słabo (ile można żyć na garnuszku rodziców), wynająć pokój ze studentami cieżko bo wiadomo jakie życie prowadzą studenci.
popieram tę opinię 18 nie zgadzam się z tą opinią 0
"nie zapędzajmy się...to, że ktoś w wieku np. 28-30 lat nie ma swojego mieszkania nie oznacza, że do niczego w życiu nie doszedłł, jest lekkomyślny, niezaradny czy gorszy..."
A gdzie ja coś takiego napisałam? Prawda jest taka, że w dzisiejszych czasach pewnie połowa albo nawet większość osób w wieku 28-30 lat nie ma własnego mieszkania. Z drugiej strony ktoś, kto ma 50 lat i posiada mieszkanie na wynajem również nie znalazł go na śmietniku czy wygrał w totka, tylko albo kupił, albo odziedziczył (wcześniej prawdopodobnie opiekując się umierającym bliskim), więc nazywanie takich osób "pazernymi" jest nie na miejscu.

"Jakby teraz każde młode małżeństwo miało czekać z poczęciem dziecka do momentu w którym będzie miało swoje mieszkanie to bmogę się założyć, że większość w ogóle by dzieci nie miała bo poprostu byłoby już za późno..."
Nie znam osobiście żadnego małżeństwa, które nie mając mieszkania, dobrze płatnej pracy ani rodziny na miejscu (autor o tym wspomina), decyduje się na dziecko. Wszyscy znajomi decydowali się na dziecko dopiero wtedy, gdy mieli albo własne mieszkanie, albo dobrze płatną pracę i sensowne oszczędności, albo ewentualnie rodzinę na miejscu (rodzice, dziadkowie), do której w przypadku problemów mogliby się na jakiś czas przeprowadzić. To samo ze zwierzętami. Trzeba myśleć przyszłościowo.
Masz psa, który nic nie zniszczył - super. Ja miałam kota, który nigdy nic nie zniszczył, poza jedną potłuczoną doniczką. Zdaję sobie jednak sprawę, że to jest wyjątek i szukając mieszkania na wynajem nie miałam pretensji do właścicieli, że nie zgadzają się na kota, bo mieli do tego święte prawo. Mój kot to mój problem, wiedziałam, że może utrudnić szukanie mieszkania.
Co do kaucji, to ja akurat zawsze dostawałam pełny zwrot, znajomi również, jakoś nie chce mi się wierzyć, że wszystkim Twoim znajomym kaucja przepadła.
popieram tę opinię 7 nie zgadzam się z tą opinią 8
nie zapędzajmy się...to, że ktoś w wieku np. 28-30 lat nie ma swojego mieszkania nie oznacza, że do niczego w życiu nie doszedłł, jest lekkomyślny, niezaradny czy gorszy...
Obecnie warunki pracy są jakie są, górują umowy zlecenie przy których mega cieżko o kredyt, a nie każdy ma kogoś po kim może odziedziczyć mieszkanie...
Młode osoby zaraz po studiach nie zarabiają kokosów, a chcą założyć rodzinę. Jakby teraz każde młode małżeństwo miało czekać z poczęciem dziecka do momentu w którym będzie miało swoje mieszkanie to bmogę się założyć, że większość w ogóle by dzieci nie miała bo poprostu byłoby już za późno...
Co do psa...może on jest jeszcze z czasów gdy autor wątku nie miał żony i dziecka?
Sama mam małego psa i co jak co ale nawet gdy był szczeniakiem kompletnie nic w mieszkaniu nie zniszczył. co innego gdy pies jest duży, ale z mojego doświadczenia to co najwyżej ścianę pobrudzi jak się jej dotknie ale odmalować mieszkanie i tak raz na jakiś czas trzeba.
Kaucje to temat rzeka - rozumiem, że są i jestem za, ale WSZYSCY moi znajomi którzy wynajmowali mieszkania nigdy nie dostawali jej zwrotu... a gdy upominali się, to właściciele twierdzili, że przecież kaucja zawsze "przepada" a tak nie powinno być
popieram tę opinię 16 nie zgadzam się z tą opinią 1
Zgadzam się, że wynajem to ZAWSZE ryzyko. Jednak pracującego singla lub studentów jest się łatwiej pozbyć niż rodziny z dzieckiem - przynajmniej wtedy, kiedy wynajmuje się mieszkanie w pełni legalnie. Tak czy siak, fundowanie sobie psa, gdy nie ma się gdzie mieszkać, uważam za niepoważne i bałabym się wynająć takim ludziom mieszkanie. Większość wynajmujących to ludzie, którzy DO CZEGOŚ W ŻYCIU DOSZLI (nawet jeśli mieszkanie jest odziedziczone - uniknęli wydziedziczenia ;) ), więc czemu teraz mają robić za instytucje charytatywne i bawić się w pomoc lekkomyślnym?
popieram tę opinię 11 nie zgadzam się z tą opinią 7
Trzeba być na to gotowym. To jest właśnie wolność!
Po niczym jest już tylko wszystko! :)

Ps
Ściskam najmocniej :)
popieram tę opinię 1 nie zgadzam się z tą opinią 2
Nic nie jest pewne i wszystko można stracić.
popieram tę opinię 0 nie zgadzam się z tą opinią 0

Inne tematy z forum Rodzina i dziecko bez ogłoszeń

Znacie Dr Karinę Kulikowską-Ciecieląg (21 odpowiedzi)

jak w temacie :) jakie macie doświadczenia, opinie?

budowa domu czy mieszkanie?? przekonajcie mnie!! (142 odpowiedzi)

witam, wiem ze niektóre forumki budują własne domy za miastem, inne mieszkają w centrum miasta....

do góry