~kas
91.224.56.*
(10 lat temu) 8 marca 2016 o 14:48
"Większość wynajmujących to ludzie, którzy DO CZEGOŚ W ŻYCIU DOSZLI (nawet jeśli mieszkanie jest odziedziczone - uniknęli wydziedziczenia ;) ), więc czemu teraz mają robić za instytucje charytatywne i bawić się w pomoc lekkomyślnym?" to brzmi tak jakby Ci co chcą wynająć właśnie tacy byli...
Co do "pazerności" to się zgadzam z Tobą. Ale ile razy jest ogłoszenie w którym mieszkanie jest w stanie poprostu fatalnym, wszystko zniszczone, brudne, nie działające sprzęty.... a właściciel chce tyle kasy, że głowa boli - to to już jest przegięcie. Wiadomo każdy właściciel chce zarobic jak najwięcej i nie ma się co dziwić bo czemu miałby komuś obcemu dokładać się do życia. Tylko niech ceny wynajmu będą adekwatne do tego co właściciel proponuje.
Nie wiem w jakim jesteś wieku, ale owszem teraz małżeństwa decydują się na dzieci mając wysokie pensje i swoje mieszkania - efekt jest taki, że ludzie starają się o pierwsze dziecko w wieku ok 35 lat, starania trwają x lat , a potem rozpacz jak dziecko jest chore, dojdzie do poronienia, nie można mieć kolejnego... albo okazuje się, że już wogóle jest za późno na macierzyństwo.
30 lat temu moi rodzice, też mieli psa, nie mieli swojego mieszkania i jakoś urodziłam się ja, mój brat i daliśmy radę. Wynajmowali mieszkania, remontowali je na swój koszt i przeżyli.
Co do zwierząt, jeśli mam psa np. 6 lat w ciągu tego czasu poznaję swojego męża, zakładam rodzinę to co mam się w takim wypadku pozbyć zwierzaka? Oddać do schroniska? Owszem jestem w stanie zrouzmieć, że właściciel nie zgadza się na zwierzę ale nie potępiajmy autora, że ma psa i to jego wina.
Może moi znajomi mieli pecha, albo studenci są "inaczej" traktowani...Zresztą właściciele mieszkań też się rózni zdarzają...
Mój brat z narzeczoną wynajmował mieszkanie od jakiejś babci, która w ciągu dnia gdy oni byli w pracy buszowała im po mieszkaniu...Mieli podejrzenia bo były rzeczy poprzestawiane, ale sprawa się rypła gdy mój brat był chory i został w domu. Babcia dobijała się do drzwi, a mu się nie chciało sprawdzać kto to, więc babunia sama sobie otworzyła i zaczeła myszkować, a mój brat w tym czasie wyleciał z sypialni... Oj zdziwiona była.
Wg mnie główny problem z wynajmem czy posiadaniem swojego mieszkania jest taki, że większość pensji (tych na początku pracy zawodowej) jest poprostu nie adekwatna do kosztów jakie trzeba ponieść na utrzymanie się.
Młode osoby zaczynające dorosłe życie przeważnie dostają najniższą krajową, mało komu trafi się odrazu dobrze płatna praca ( nie mówię tu oczywiście o informatykach, automatykach itp.) A zarabiając nawet te 2000 zł netto samotna osoba nie jest w stanie wziąć ani kredytu, ani wynająć mieszkania. Mieszkać z rodzicami słabo (ile można żyć na garnuszku rodziców), wynająć pokój ze studentami cieżko bo wiadomo jakie życie prowadzą studenci.
18
0