Widok
Jak przyjedziesz z mega skurczami to mijasz kolejkę :)
Ja nie miałam ani KTG ani badania gin na izbie przyjęć, bo zaczęły się skurcze parte. Panie zapytały tylko o pesel => i na salę porodową wózkiem zawiozły.
W ubraniach, tylko getry i majtki zdjęłam, sukienka do góry.
Szpital zawsze ma ciuszki i rożki dla dzieci, choć sprane (pranie w 90 st + magiel) na różne wypadki, trzeba poprosić. Niektórzy zalecają korzystanie z nich, bo do domu nie przynosisz potem szpitalnych bakterii.
BTW Jeśli dziecko trafi do szpitala np tydzień po porodzie, to MUSI się przebrać w szpitalne ciuszki, żeby nie zanieść na oddział domowych zarazków (UCK na pewno).
Ja nie miałam ani KTG ani badania gin na izbie przyjęć, bo zaczęły się skurcze parte. Panie zapytały tylko o pesel => i na salę porodową wózkiem zawiozły.
W ubraniach, tylko getry i majtki zdjęłam, sukienka do góry.
Szpital zawsze ma ciuszki i rożki dla dzieci, choć sprane (pranie w 90 st + magiel) na różne wypadki, trzeba poprosić. Niektórzy zalecają korzystanie z nich, bo do domu nie przynosisz potem szpitalnych bakterii.
BTW Jeśli dziecko trafi do szpitala np tydzień po porodzie, to MUSI się przebrać w szpitalne ciuszki, żeby nie zanieść na oddział domowych zarazków (UCK na pewno).
Rodzilam w Gdyni w w odstepie 2 lat (2017 i 2019) i jedyne, co sie przez ten czas zmienilo, to przywiezienie zaraz po operacji (mialam 2 cc) dziecka i polozenie go przy mnie na 2 godziny. Ojciec dziecko mogl zobaczyc w takim specjalnym pokoiku obok sali operacyjnej. Na oddziale pooperacyjnym nie bylo odwiedzin (jak wszystko jest ok przebywa sie tam 24h), na poporodowym odwiedziny sa przez szybe, tzn. zostawia sie dziecko w takim specjalnym pomieszczeniu, a samemu mozna wyjsc na korytarz do odwiedzajacych. Dla mnie to akurat bylo na plus bo nie wyobrazam sobie zeby w okresie jesienno-zimowym ludzie z zewnatrz krecili sie po oddzile, czesto kichajacy, zasmarkani, nie myjacy rok po wyjsciu z toalety itp. Fakt na poczatku jest ciezko nawet wstac z lozka i zrobic te kilka krokow, ale zawsze mozna poprosic o pomoc polozna badz kolezanki z sali. Bylismy za pierwszym i drugim razem 5 dni i przez ten czas dzieci nie byly myte. Dzieci mialy zrobiony komplet badan lacznie z usg glowki i brzuszka. Szczepiena robione sa w dniu wypisu. Odnosnie art. higienicznych, to warto miec swoje podklady i podpaski, bo czasami jest takie oblozenie, ze ich brakuje. Papierw toaletowy tez warto miec swoj, bo dostepny jest jedynie szary.
W lipcu 2019 żona rodziła przez cesarskie cięcie na Zaspie. Na sale operacyjną oczywiście nie zostałem wpuszczony, ale zawołali mnie do sąsiadującego z salą pokoju dokładnie w momencie wniesienia tam noworodka. Przy mnie ją wytarli, zmierzyli i zbadali, a potem dali do kangurowania na czas zszywania żony. Następnie włożyli małą do czegoś na wzór łóżeczko-wózeczka, w czym przez cały pobyt w szpitalu trzymane są dzieci, przy łóżkach mam. Później wszedłem na sale i razem z lekarzami pomogłem przenieść żonę z łóżka operacyjnego na jej docelowe i pojechaliśmy na sale pooperacyjną.
Dzieci w szpitalu nie myte są wcale, nawet na żądanie, co oceniam na plus.
W kwestii odwiedzin jest z tym słabo, bo o ile na sali pooperacyjnej mogłem przebywać z żoną i córką ile chciałem - do czasu kiedy nie potrafiła wstać z łóżka, to tu cytat : "Pani jak jest już chodząca, to zapraszamy na salę odwiedzin". Od tego czasu mimo iż "chodząca" żona robiła ledwo 3 kroki, to nie można jej było normalnie odwiedzić, tylko trzeba się było przekradać i chować. Po dwóch dniach, po przeniesieniu z pooperacyjnej na zwykła salę również.
Dzieci w szpitalu nie myte są wcale, nawet na żądanie, co oceniam na plus.
W kwestii odwiedzin jest z tym słabo, bo o ile na sali pooperacyjnej mogłem przebywać z żoną i córką ile chciałem - do czasu kiedy nie potrafiła wstać z łóżka, to tu cytat : "Pani jak jest już chodząca, to zapraszamy na salę odwiedzin". Od tego czasu mimo iż "chodząca" żona robiła ledwo 3 kroki, to nie można jej było normalnie odwiedzić, tylko trzeba się było przekradać i chować. Po dwóch dniach, po przeniesieniu z pooperacyjnej na zwykła salę również.
To jest chyba sprawa indywidualna, zależy też jaki bedzie poród, po cc mniej się krwawi. Ja rodziłam naturalnie i byłam w szpitalu dwie doby, miałam 2 opakowania podpasek Bella mama i kilka pojedynczych Canpol bo w ciąży dostałam próbki i to starczyło mi na styk. W 3 dobie po porodzie używałam już normalnych, najlepiej sprawdzily mi się najzwyklejsze facelle z rosmana bo są zwykle, białe i bezzapachowe co jest ważne w tych pierwszych dniach po porodzie.
Dla dziecka w szpitalu zużyłam pół, może ciut więcej opakowania pieluch rozmiar 1 (pakowane chyba po 30 sztuk).
Dla dziecka w szpitalu zużyłam pół, może ciut więcej opakowania pieluch rozmiar 1 (pakowane chyba po 30 sztuk).
Zawsze ktoś Ci może coś dowieźć, także spokojnie. Ja przez 5 dni w szpitalu używałam dużych i chyba w domu przez 2, a potem zwykłych przez jakieś 2 tygodnie. Ale na Zaspie są dostępne one. Pieluch sporo, bo na początku dzidziuś bardzo często wali :P Ale też nie ma co brać nie wiadomo ile wszystkiego, bo na sali mało miejsca. Tylko taka szafeczka nocna koło łózka, a reszta w torbie pod łóżkiem.
Dzięki dziewczyny, ostudzilyscie trochę mój stres? A powiedzcie ile mam zabrać ze sobą podpasek tych dużych. Mam kupione te z Belli mama i canpolu po 1 paczce ale to chyba za mało... I jak wygląda krwawienie jak już jedzie się do domu? Wracalyscie w tych dużych podpaski h czy może jakiś mniejszych? Ile pampersow dla dzidziusia?
O kurde, wypas!! Łóżka w pokojach na Zaspie to masakra. Weź po porodzie, kiedy Ci słabo i leżysz na podkładzie, bo nie wiadomo co z Ciebie jeszcze wychodzi, albo nie daj Boże po cesarce, wstań z łóżka i sama podnieś jego oparcie do karmienia... Dla mnie to był ogromny wyczyn i zlana potem go dokonywałam. Jeszcze moje się blokowało..
No w uck warunki naprawdę są swietne, nawet jak mama mnie odwiedzała to pytała czy płaciłam coś za ten szpital bo wygląda tutaj jak w jakiejś prywatnej placówce :p wiadomo, wszystko jest tam nowe, automatyczne łóżka, panel że światłem nad łóżkiem dla każdej pacjentki (jedno światło normalne, drugie takie robiące półmrok, super do karmienia w nocy), parawany, wlasna łazienka na sali i na porodówce.... Nawet na korytarzu jest specjalny pokój z fotelami dla kobiet które czekają na wypis :) Jeśli jeszcze kiedykolwiek będzie dane mi rodzić to tylko tam.
Z tego co czytam posty Ani to w UCK warunki o niebo lepsze. Na Zaspie mały pokój, ciasny, gorący (sierpień), u mnie nad łóżkiem nawet brak lampki, jakiś na prędce skecony przycisk do dzwonienia po położną, bo tak jak pisałam łóżko dostawiane. Parawanów brak, więc trochę lipa z karmieniem jak ktoś odwiedza inną kobitę. Bo między babeczkami luzik, wiadomo. Jedna z dzieckiem, druga pół dnia z laktatorem, wiadomo. No i łazienka na korytarzu, co też ma minusy jak idziesz pod prysznic i dziecko musisz zostawić prosząc inną mamę o rzucenie okiem. Sala odwiedzin mała i brzydka, krzesła takie jak w szkole, chyba żadna kobieta po porodzie naturalnym by na tym nie dała rady usiąść :P
Btw cieszę się, że mogę pomóc!! Pytaj o co chcesz :)) pamiętam jak ja tu wiedziałam 5 miechów temu i zbierałam informacje zestresowana na maxa :D
Btw cieszę się, że mogę pomóc!! Pytaj o co chcesz :)) pamiętam jak ja tu wiedziałam 5 miechów temu i zbierałam informacje zestresowana na maxa :D
Zaspa jest naprawdę spoko. Przestrzegane są wszystkie dzisiejsze wytyczne. Ja byłam pytana czy chcę zewnątrzolonowe. Pod prysznic można iść (nie ma na sali, ale obok na korytarzu). Ja nie byłam, bo trafiłam na salę ze skurczami co 3 minuty i jakoś już nie miałam siły ani potrzeby. Ja rodziłam na łóżku gin, ale moja znajoma w zeszłym roku na Zaspie w kucki na podłodze, bo tak jej było najwygodniej :) Na przyjęcie długo się nie czeka. Mnie z marszu pod ktg podpięli. W ciągu godziny byłam już na sali porodowej. A tam miła położna najpierw ze mną obgadała (między skurczami) wytyczne mojego planu porodu i co jest dla mnie ważne. A potem pomagała na maxa. Była przez cały czas porodu. Tak samo tata jest od początku do końca jeśli chce i potem z Tobą na sali poporodowej. Kontakt skóra do skóry jest na maxa zapewniony. Mi dali maleństwo szybko i jeszcze położna trzymała kciuki żeby mały się rozgrzał i zapłakał, bo nie chciała mi go zabierać do inkubatora. Niestety po kwadransie musiała:( i sama była zawiedziona.
Powikłań chyba nie było, przynajmniej ja nie zauważyłam nic co mogłabym z tym łączyc. Z tego co rozmawiałam z koleżanką stamtąd to raczej są tam zwolennikami znieczulenia. Wiem że nie można go podać w zbyt wczesnej fazie porodu i w zbyt późnej też nie. Kobieta z którą leżałam na sali też nie dostała znieczulenia bo poród szedł jej ekspresowo i urodziła chyba w niecałe dwie godziny. Słyszałam też (ale nie wiem ile w tym prawdy!) Że na jednego anestezjologa mogą być chyba jednocześnie dwie znieczulone rodzące ale można o tym doczytać bo nie chce wprowadzać w błąd.
A co do studentów to przy przyjęciu dostaje się dokumenty i można się nie zgodzić. Podobno niektórzy lekarze lubią niemiło skomentować ten brak zgody na studentów ale ja jestem dość wygadana więc w razie czego potrafię odpyskowac że mam w poważaniu jego zdanie na ten temat.
A co do studentów to przy przyjęciu dostaje się dokumenty i można się nie zgodzić. Podobno niektórzy lekarze lubią niemiło skomentować ten brak zgody na studentów ale ja jestem dość wygadana więc w razie czego potrafię odpyskowac że mam w poważaniu jego zdanie na ten temat.
Super! Bardzo Pani dziękuję za tak intymne zwierzenia, jest mi lepiej choć ciekawość bd mnie zezrala do finału. Dobrze ze nie ma problemu z partnerem bo tego chyba boję się najbardziej. A wystąpiły u Pani jakieś powikłania po zoo? Podaja każdemu bez problemu? A studenci i badanie już po porodzie jak wyglądało?
Tak rodziłam w nocy i nie było żadnego problemu z obecnością partnera. Był ze mną od 19 do chyba 11 następnego dnia i mógłby siedzieć jeszcze dłużej ale sam też musiał się przespać :) dla mnie było dużym zaskoczeniem że na tej patologii ciąży mógł być ze mną też w nocy, może dlatego że wszyscy tam wiedzieli że zaraz i tak trafię na porodówkę.
Procedury zzo za bardzo nie pamiętam bo tak mnie bolało że z samego porodu mam w głowie tylko urywki :p
Pamiętam że przyszedł lekarz z pielęgniarka, dali mojemu partnerowi coś żeby przeczytał mi na głos (chyba możliwe powikłania) ale za dobrze nie pamiętam :D potem wyprosili go na chwilę z sali, a mi kazali usiąść na brzegu łozka, skulić się i przez kilka minut nie ruszac... Pamiętam że bylo ciężko bo miałam ochotę wyć z bólu i lekarz tylko powtarzał "ale musi pani ze mną współpracować bo nic z tego nie będzie". Kilka minut trwało założenie tego wkłucia w kręgosłup i przez to podali mi znieczulenie. Minęła chwila i przyszła taka ulga że miałam ochotę tego lekarza po stopach całować. Potem tylko raz na jakiś czas przychodziła pielęgniarka anestezjologiczna i sobie ze mną rozmawiala, pytała jak się czuje, czy chce więcej i powtarzała mi że życzy mi żeby jak najszybciej urodzić żeby znieczulenie jeszcze działało. Niestety na sam koniec przestało działać ale i tak uważam że bez tego nie dałabym rady bo miałam godzinę na zebranie sił.
Po urodzeniu ubierają tylko pieluszkę i czapeczkę i klada dziecko na gola klatkę piersiową, nakrywają pieluszkami, rozwiniętym rożkiem i tak sobie leżycie minimum dwie godziny przy kontakcie skóra do skóry. Później można już samemu ubrać dziecko w swoje ubranka bo szpital ich nie zapewnia. Ja dawałam swój rożek i ubranka. Najwygodniej przygotowac rożek, do środka wsadzić pampersa, że 3 pieluszki tetrowe, czepeczke i ubranka i poinstruować męża gdzie w torbie taki zestaw się znajduje i po porodzie on go poda położnej :)
Procedury zzo za bardzo nie pamiętam bo tak mnie bolało że z samego porodu mam w głowie tylko urywki :p
Pamiętam że przyszedł lekarz z pielęgniarka, dali mojemu partnerowi coś żeby przeczytał mi na głos (chyba możliwe powikłania) ale za dobrze nie pamiętam :D potem wyprosili go na chwilę z sali, a mi kazali usiąść na brzegu łozka, skulić się i przez kilka minut nie ruszac... Pamiętam że bylo ciężko bo miałam ochotę wyć z bólu i lekarz tylko powtarzał "ale musi pani ze mną współpracować bo nic z tego nie będzie". Kilka minut trwało założenie tego wkłucia w kręgosłup i przez to podali mi znieczulenie. Minęła chwila i przyszła taka ulga że miałam ochotę tego lekarza po stopach całować. Potem tylko raz na jakiś czas przychodziła pielęgniarka anestezjologiczna i sobie ze mną rozmawiala, pytała jak się czuje, czy chce więcej i powtarzała mi że życzy mi żeby jak najszybciej urodzić żeby znieczulenie jeszcze działało. Niestety na sam koniec przestało działać ale i tak uważam że bez tego nie dałabym rady bo miałam godzinę na zebranie sił.
Po urodzeniu ubierają tylko pieluszkę i czapeczkę i klada dziecko na gola klatkę piersiową, nakrywają pieluszkami, rozwiniętym rożkiem i tak sobie leżycie minimum dwie godziny przy kontakcie skóra do skóry. Później można już samemu ubrać dziecko w swoje ubranka bo szpital ich nie zapewnia. Ja dawałam swój rożek i ubranka. Najwygodniej przygotowac rożek, do środka wsadzić pampersa, że 3 pieluszki tetrowe, czepeczke i ubranka i poinstruować męża gdzie w torbie taki zestaw się znajduje i po porodzie on go poda położnej :)
No właśnie dlatego wypytuje o różne szpitale celuje w UCK ale biorę pod uwagę że mogę zostać odesłania z kwitkiem. Wtedy Zaspa. A nie wygonili męża bo z opisu wynika że rodziła Pani w nocy? A sale porodowe jak wyglądają? I jak wygląda procedura zoo? Boję się tego wklocia dlatego chcę aby była to ostateczności... Respektować plan porodu?
A i po urodzeniu dzieci ubierają w szpitalne czy można dać swój rożek z ubrankami? Jak to się odbywa?
A i po urodzeniu dzieci ubierają w szpitalne czy można dać swój rożek z ubrankami? Jak to się odbywa?
Jak ja przyjechałam na izbę przyjęć koło 19 to razem ze mną były tylko dwie osoby, z tym że ta druga pani wyglądała taka na początku ciąży więc przyjęli mnie praktycznie od razu. Wiem z pierwszej ręki tzn lekarki pracującej tam że czasami mają wszystkie miejsca zajęte a czasami jest kilka wolnych, to loteria, ale nie odsyłają nigdy jak jest duży postęp porodu lub ciąża powikłana. Tak naprawdę z każdego szpitala mogą odesłać jak nie ma miejsc.
Tak jak pisałam wcześniej, w uck nad każdym łóżkiem i jeszcze kawałkiem sali z szafka, łóżeczkiem itp są takie szyny a na nich powieszony jest parawan. Można się całkowicie oddzielić od sąsiadki, ma się taki swój mini pokoj, więc cudzy goście o ile są cicho mi wcale nie przeszkadzali bo oni nawet nie widzieli mnie a ja ich.
U mnie partner był że mną cały czas przed, przy i po porodzie. Ja w szpitalu byłam o 19, później przyjecie, badania itp a na porodówkę trafiłam dopiero o 23. W międzyczasie zadecydowano że zostaje w szpitalu ale jeszcze nie idę na porodówkę tylko przez te kilka godzin byłam na patologii ciąży i nawet wtedy partner mógł być ze mną przez cały czas. Po porodzie to samo, przy kontakcie skóra do skóry byliśmy razem i potem na sali poporodowej też. Rozwinelismy sobie ten parawan i mieliśmy prywatność mimo obecności w pokoju drugiej osoby.
Tak jak pisałam wcześniej, w uck nad każdym łóżkiem i jeszcze kawałkiem sali z szafka, łóżeczkiem itp są takie szyny a na nich powieszony jest parawan. Można się całkowicie oddzielić od sąsiadki, ma się taki swój mini pokoj, więc cudzy goście o ile są cicho mi wcale nie przeszkadzali bo oni nawet nie widzieli mnie a ja ich.
U mnie partner był że mną cały czas przed, przy i po porodzie. Ja w szpitalu byłam o 19, później przyjecie, badania itp a na porodówkę trafiłam dopiero o 23. W międzyczasie zadecydowano że zostaje w szpitalu ale jeszcze nie idę na porodówkę tylko przez te kilka godzin byłam na patologii ciąży i nawet wtedy partner mógł być ze mną przez cały czas. Po porodzie to samo, przy kontakcie skóra do skóry byliśmy razem i potem na sali poporodowej też. Rozwinelismy sobie ten parawan i mieliśmy prywatność mimo obecności w pokoju drugiej osoby.
No właśnie to zoo do mnie przrmawia. A dużo kobiet było na uck jak Pani rodziła? Jak w ogóle to jest leżeć z inną kobieta na sali nie przeszkadzają odwiedziny? I czy po urodzeniu Maz może być cały czas ze mną i dzieckiem? Tzn zawiodą mnie na docelowy pokój imoze pójść ze mną Maz odrazu? Boję się że urodze i będę wykończona albo porostu słaba i nie będę wstanie przewiń maluszka :( mam takie leki a mąż mógł by odrazu. A jak to się ma do współlokatorek? Nie przeszkadza że mąż np by mi pomagał. Bo to tak dziwnie po porodzie a tu obcy facet się Szweda ;)
A jeszcze jeśli chodzi o karmienie piersią to nie martw się że będzie mało pokarmu. Przez pierwszą dobę czy dwie dzidziuś i tak nie chce dużo jeść bo się oczyszcza. W szkole rodzenia pokazywali nam jaka objętość ma żołądek takiego dzieciaczka i to jest naprawdę jak łyżeczka do herbaty, może dwie.
Jak poprosisz o pomoc w przystawianiu to na pewno ktoś Ci pomoże. W uck masz przycisk koło łóżka i możesz dzwonić po położna kiedy chcesz. Swoją drogą dla mnie mieli tam super wygodne łóżka, regulowane pilotem więc przy karmieniu na siedzaco fajne ułatwienie.
Moje dziecko nie chciało za bardzo ssać na początku więc bardzo się ciesze, że wziąłem ze sobą laktator. Prosty, ręczny, rozkrecilam nim laktację kiedy moje dziecko jeszcze nie było zainteresowane ssaniem i karmie do tej pory.
Gdybym miała rodzić drugi raz spakowała bym jeszcze nakładki medela, bardzo mi pomogły na początku. Różne są opinie o stosowaniu nakladek, często doradcy laktacyjni tego nie polecają, ale to już każdy musi sam zadecydować. Mi też nakładki plus laktator uratowaly karmienie piersią, teraz już tego nie używam ale były pomocne na samym początku.
Jak poprosisz o pomoc w przystawianiu to na pewno ktoś Ci pomoże. W uck masz przycisk koło łóżka i możesz dzwonić po położna kiedy chcesz. Swoją drogą dla mnie mieli tam super wygodne łóżka, regulowane pilotem więc przy karmieniu na siedzaco fajne ułatwienie.
Moje dziecko nie chciało za bardzo ssać na początku więc bardzo się ciesze, że wziąłem ze sobą laktator. Prosty, ręczny, rozkrecilam nim laktację kiedy moje dziecko jeszcze nie było zainteresowane ssaniem i karmie do tej pory.
Gdybym miała rodzić drugi raz spakowała bym jeszcze nakładki medela, bardzo mi pomogły na początku. Różne są opinie o stosowaniu nakladek, często doradcy laktacyjni tego nie polecają, ale to już każdy musi sam zadecydować. Mi też nakładki plus laktator uratowaly karmienie piersią, teraz już tego nie używam ale były pomocne na samym początku.
Fenyloketonuria i jeszcze kilka innych chorób to właśnie te badania przesiewowe które są robione.
Ja z całego serca polecam uck, czułam się tam jak w jakimś prywatnym szpitalu, zaczynając od świetnych warunków lokalowych kończąc na super personelu.
Jeśli chodzi o znieczulenie to też chciałam rodzić bez ale jak w pewnym momencie zaczęłam już gryźć ściany z bólu to aż krzyknęłam do położnej że chce znieczulenie i 10 minut później już był u mnie lekarz. Nie było żadnego problemu z tym.
Jeśli chodzi o prysznic to uck ma ta przewagę że na sali porodowej masz swoją prywatną łazienkę, możesz sobie siedzieć pod prysznicem ile chcesz. Przynajmniej ja mogłam. Ja podczas porodu musialam byc podłączona stałe do ktg i w uck mają bezprzewodowe więc z tym ktg sobie siedziałam pod prysznicem.
Z tego co mówiła mi koleżanka to na zaspie na kilka sal porodowych jest wspólna łazienka więc jeśli będzie rodzić kilka osób kobiet to chyba nie będziesz mogła sobie tam siedzieć przez cały czas.
W uck był kontakt skóra do skóry, przygasili mi światło i tata mógł być cały czas przy dziecku.
Ja z całego serca polecam uck, czułam się tam jak w jakimś prywatnym szpitalu, zaczynając od świetnych warunków lokalowych kończąc na super personelu.
Jeśli chodzi o znieczulenie to też chciałam rodzić bez ale jak w pewnym momencie zaczęłam już gryźć ściany z bólu to aż krzyknęłam do położnej że chce znieczulenie i 10 minut później już był u mnie lekarz. Nie było żadnego problemu z tym.
Jeśli chodzi o prysznic to uck ma ta przewagę że na sali porodowej masz swoją prywatną łazienkę, możesz sobie siedzieć pod prysznicem ile chcesz. Przynajmniej ja mogłam. Ja podczas porodu musialam byc podłączona stałe do ktg i w uck mają bezprzewodowe więc z tym ktg sobie siedziałam pod prysznicem.
Z tego co mówiła mi koleżanka to na zaspie na kilka sal porodowych jest wspólna łazienka więc jeśli będzie rodzić kilka osób kobiet to chyba nie będziesz mogła sobie tam siedzieć przez cały czas.
W uck był kontakt skóra do skóry, przygasili mi światło i tata mógł być cały czas przy dziecku.