Widok
Kkaja,
ja jestem umówiona na 24 marca na 8 rano - ale z tego co wiem raczej przychodzi się "z biegu" ważne aby pomiędzy 8 a 13 (w tym czasie z tego co już wcześniej czytałam są lekarze upoważnieni do dokonania kwalifikacji). Kwalifikacja z tego co mi lekarz mówił trwa około godzinki - bynajmniej w naszym przypadku prosił abyśmy sobie mniej więcej tyle czasu zarezerwowali.
Na moją wizytę mam mieć ze sobą całą dokumentację z przebiegu ciąży (kserokopie wyników badań oraz zaświadczeń do cesarki) jak również wydruki z USG. Na miejscu zostanie pobrana mi krew i zrobione badanie moczu (pewnie odpłatnie ale ja i tak chodzę i robię te badania prywatnie). To akurat jest moim zdaniem fajne bo później jak zaczynasz rodzić to nie stoisz i nie wypełniasz tych ogromnych ilości papierów bo wszystko już jest na miejscu :)
ja jestem umówiona na 24 marca na 8 rano - ale z tego co wiem raczej przychodzi się "z biegu" ważne aby pomiędzy 8 a 13 (w tym czasie z tego co już wcześniej czytałam są lekarze upoważnieni do dokonania kwalifikacji). Kwalifikacja z tego co mi lekarz mówił trwa około godzinki - bynajmniej w naszym przypadku prosił abyśmy sobie mniej więcej tyle czasu zarezerwowali.
Na moją wizytę mam mieć ze sobą całą dokumentację z przebiegu ciąży (kserokopie wyników badań oraz zaświadczeń do cesarki) jak również wydruki z USG. Na miejscu zostanie pobrana mi krew i zrobione badanie moczu (pewnie odpłatnie ale ja i tak chodzę i robię te badania prywatnie). To akurat jest moim zdaniem fajne bo później jak zaczynasz rodzić to nie stoisz i nie wypełniasz tych ogromnych ilości papierów bo wszystko już jest na miejscu :)
Monika81 bardzo dziękuję za odpowiedź :) mój maż mi powtarza że skoro teraz tak dobrzę znoszę ciażę to i nie bedzie komplikacji przy porodzie - pewnie zupełnie się uspokoję jak tam pojedziemy i porozmawiam z kimś na miejscu (oczywiścię na .
Zgadzam się z Tobą że najcześciej niepotrezbnie przedłużana akcja porodowa (np. na siłę poród naturalny) to ogromne zagrożenie dla dzieciaczka - w Swiss mam tą świadomość że jakby co to z cesarką nikt nie będzie czekał :)
Pozdrawiam !!!!
Zgadzam się z Tobą że najcześciej niepotrezbnie przedłużana akcja porodowa (np. na siłę poród naturalny) to ogromne zagrożenie dla dzieciaczka - w Swiss mam tą świadomość że jakby co to z cesarką nikt nie będzie czekał :)
Pozdrawiam !!!!
Sorha,
synek mojej koleżanki która rodziła w Swiss rok temu miał żółtaczkę - mówiła że nie był to dla nich problem - jedynie musiała zostać w szpitalu prawie 2 tygodnie zamiast kilku dni. Mówiła że lekarz zaproponował jej że jeśli chce może otrzymać wypis - natomiast noworodka muszą zostawić jeszcze kilka dni - jednakże jak pewnie każda z nas nie wyobrażała sobie zostawić maleństwa samego i pójść do domu, dlatego byli tam razem.
Ja po przeczytaniu na forum wielu, bardzo wielu opinii na temat Swiss jestem zdecydowana w 100% na poród tam niemalże od USG prenatalnego w 12 tygodniu - wówczas Pan Doktor przeprowadził z nami długą rozmowę i na moje obawy o zdrowie maleństwa przyznał iż ponad 90% (mówił nawet coś o 98%) dzieci z wadami (nie mam tu na myśli wad wrodzonych tylko zagrożenie takie jak porażenie mózgowe itp.) to efekt niedotlenienia przy porodzie wynikające najczęściej ze zbyt długo trwającej akcji porodowej lub opieki lekarza/położnej nad kilkoma rodzącymi jednocześnie i nie zauważenia zagrożenia. A jak wszystkie wiemy w Swiss jest nas niewiele - i jest bardzo niski poziom zagrożenia że nikt nie zauważy że dzieje się coś niedobrego. Poza tym z tego co wiem Swiss dysponuje podstawowym sprzętem do ratowania noworodków (zapewne porównywalnym do posiadanego przez większość szpitali w Polsce) - i jak wszystkie wiemy ciąż z jakimkolwiek widocznym zagrożeniem nie przyjmują. Dlatego jestem spokojna i o siebie i o moje maleństwo które niebawem się urodzi.
Ja tutaj nie zamierzam wywoływać żadnej dyskusji o wyższości Swiss nad szpitalami państwowymi - osobiście jak część z Was jestem w pełni zdecydowana wydać na akurat ten cel a nie inny pieniądze na które ciężko pracuję - dlatego uprzejmie proszę o nie komentowanie mojej wypowiedzi przez zwolenniczki porodów w szpitalach państwowych.
synek mojej koleżanki która rodziła w Swiss rok temu miał żółtaczkę - mówiła że nie był to dla nich problem - jedynie musiała zostać w szpitalu prawie 2 tygodnie zamiast kilku dni. Mówiła że lekarz zaproponował jej że jeśli chce może otrzymać wypis - natomiast noworodka muszą zostawić jeszcze kilka dni - jednakże jak pewnie każda z nas nie wyobrażała sobie zostawić maleństwa samego i pójść do domu, dlatego byli tam razem.
Ja po przeczytaniu na forum wielu, bardzo wielu opinii na temat Swiss jestem zdecydowana w 100% na poród tam niemalże od USG prenatalnego w 12 tygodniu - wówczas Pan Doktor przeprowadził z nami długą rozmowę i na moje obawy o zdrowie maleństwa przyznał iż ponad 90% (mówił nawet coś o 98%) dzieci z wadami (nie mam tu na myśli wad wrodzonych tylko zagrożenie takie jak porażenie mózgowe itp.) to efekt niedotlenienia przy porodzie wynikające najczęściej ze zbyt długo trwającej akcji porodowej lub opieki lekarza/położnej nad kilkoma rodzącymi jednocześnie i nie zauważenia zagrożenia. A jak wszystkie wiemy w Swiss jest nas niewiele - i jest bardzo niski poziom zagrożenia że nikt nie zauważy że dzieje się coś niedobrego. Poza tym z tego co wiem Swiss dysponuje podstawowym sprzętem do ratowania noworodków (zapewne porównywalnym do posiadanego przez większość szpitali w Polsce) - i jak wszystkie wiemy ciąż z jakimkolwiek widocznym zagrożeniem nie przyjmują. Dlatego jestem spokojna i o siebie i o moje maleństwo które niebawem się urodzi.
Ja tutaj nie zamierzam wywoływać żadnej dyskusji o wyższości Swiss nad szpitalami państwowymi - osobiście jak część z Was jestem w pełni zdecydowana wydać na akurat ten cel a nie inny pieniądze na które ciężko pracuję - dlatego uprzejmie proszę o nie komentowanie mojej wypowiedzi przez zwolenniczki porodów w szpitalach państwowych.
Dziewczyny, a orientujecie się co w przypadkach kiedy zanika tetno maluszkowi albo jak maleństwo ma żółtaczkę po urodzeniu - na razie w opiniach same opisy porodów bez komplikacji i teraz zastanawiam się jak swissmed sobie radzi przy komplikacjach, których miało nie być ?? wiem, że zagrożonej ciąży nie przyjmują do siebie ale są sytuacje że do końca ciazy wszystko wyglada ok a przy samym porodzie coś idzie nie tak? Jeszcze nie byłam na wizycie u nich (pewnie w kwietniu tam pojedziemy z lista pytań) ale może Wy się orientujecie jaki maja sprzet do ratownia noworodków ???? Im bliżej porodu tym więcej mam watpliwości czy w swissmedzie zapewnią Małemu odpowiednią opiekę specjalistów (jakby coś się stało) ???
mi w pierwszym porodzie zzo zadziałało aż za bardzo więc z jednej strony zero czucia, nic nie bolało bo jak nie czułam nic od pasa w dół ale w skutek tego mały miał problemy- ja potem zresztą też- tylko to nie w swissie było.
No i jak przyszło mi w sumie na żywca to byłam w szoku jak to tak naprawdę mało boli:) choć może to poprostu efekt że przy drugim łatwiej. Spoko będzie nie bójcie się to naprawdę nic takiego.....
No i jak przyszło mi w sumie na żywca to byłam w szoku jak to tak naprawdę mało boli:) choć może to poprostu efekt że przy drugim łatwiej. Spoko będzie nie bójcie się to naprawdę nic takiego.....
też zastanawiam się nad CC - znim nie zaszlam w ciażę zawsze twierdziłam że chce cesarkę a teraz sama nie wiem (?) analizuje wady i zalety obydwu opcji i na razie jestem bardziej przekonana na porod naturalny.
Swiss wybieram nie dla opcji cc tylko dla komfortu psychicznego (i nie wstydzę się do tego głosno przyznać) - uważam że jak zapłacę za opiekę i usmiech pani połoznej to to dostanę bez zbednych komentarzy czy uwag ... od ponad roku korzystam z prywatnej opieki medycznej i jestem bardzo zadowolona z obsługi - przykre jest to że nie wszystkich stać na taka opiekę i muszą użerać się z publiczną słuzbą zdrowia (zwłaszcza patrząc na wysokość naszych składek zdrowotnych:/);
Swiss wybieram nie dla opcji cc tylko dla komfortu psychicznego (i nie wstydzę się do tego głosno przyznać) - uważam że jak zapłacę za opiekę i usmiech pani połoznej to to dostanę bez zbednych komentarzy czy uwag ... od ponad roku korzystam z prywatnej opieki medycznej i jestem bardzo zadowolona z obsługi - przykre jest to że nie wszystkich stać na taka opiekę i muszą użerać się z publiczną słuzbą zdrowia (zwłaszcza patrząc na wysokość naszych składek zdrowotnych:/);