Widok
tak a propos kas... ja mieszkam blisko Tesco i siłą rzeczy dość często tam kupuję (choć nie lubię) i po pierwsze kasa dla cięzarnych jest często nieczynna, a po drugie... teraz może troszkę widać mój brzuszek, ale kiedy był zupełny początek ciąży i czułam się dużo gorzej, niż teraz, nikt by mi miejsca nie ustąpił... nie miałam siły się użerać, albo mówić - tak tak na pewno jestem w ciązy, tylko stałam i więdłam w kolejce...a już w tramwaju... trzeba mieć refleks niestety, bo inaczej można paść stojąc w szarpiącym pojeździe..
dzisiaj zostałam przepuszczona do kasy z pierwszeństwem ;)
znów byliśmy w Auchanie :) ta sama kasa co 1,5 tygodnia temu... jedna Pani właśnie płaciła, druga miała zakupy zajmujące całą taśmę :P stanęłam za nią, mój Mąż coś tam do mnie mówił, a ja na to "tym razem nie będę korzystała z pierwszeństwa, nie będę się wpychała - jest tylko jedna Pani"
Pani odwróciła się, zmierzyła mnie całą :P znów się odwróciła (pewnie musiała to przemyśleć) po czym odwróciła się i zapytała - Pani tylko z tym?(wskazując na moje 5 produktów)
potwierdziłam
To proszę - niech Pani stanie przede mną :P
widać, że to była Mama jakiegoś malucha - kupowała m.in. zabawki :)
znów byliśmy w Auchanie :) ta sama kasa co 1,5 tygodnia temu... jedna Pani właśnie płaciła, druga miała zakupy zajmujące całą taśmę :P stanęłam za nią, mój Mąż coś tam do mnie mówił, a ja na to "tym razem nie będę korzystała z pierwszeństwa, nie będę się wpychała - jest tylko jedna Pani"
Pani odwróciła się, zmierzyła mnie całą :P znów się odwróciła (pewnie musiała to przemyśleć) po czym odwróciła się i zapytała - Pani tylko z tym?(wskazując na moje 5 produktów)
potwierdziłam
To proszę - niech Pani stanie przede mną :P
widać, że to była Mama jakiegoś malucha - kupowała m.in. zabawki :)
No muszę Wam to opisać. Po tym jak obiecałam sobie, że NIE SKORZYSTAM z kasy dla ciężarnych w Tesco - skorzystałam. Nie wiem dlaczego, ale ludzi było przy niej więcej niż przy innych i to nie żadnych chorych czy ciężarnych. Postanowiłam to zrobić grzecznie, a nie tak jak ostatnio na pyskacza. Podeszłam do Pana czekającego już przy kasjerce i mówię: Czy mogłabym teraz z tym wejść? (miałam tylko jedną rzecz w dłoni) Nie powoływałam się na nic, bo i tak brzuch dwa tygodnie przed terminem sterczy jak wulkan. Pan kiwnął głową. Podziękowałam i skorzystałam z pierwszeństwa. Za chwilę usłyszałam, że Pan jest Niemcem i gada tylko po niemiecku i jeśli coś zrozumiał, to tylko z moich gestów. Wniosek? Wpuścił, bo nie nasz albo wpuścił, bo nie zrozumiał. :-)
Ścieżki rowerowe rzeczywiście nie są dla rolkarzy - ALE: zauważcie dziewczyny, że w naszym pięknym kraju nie ma tras dla rolkarzy :( wszędzie kostka brukowa, piaszczyste alejki albo nierówny beton, po których się po prostu nie da jeździć. Dlatego rolkarze korzystają ze ścieżek rowerowych, na których zazwyczaj jest w miarę gładka powierzchnia. No i nie oszukujmy się - już lepiej żeby na tej ścieżce rowerowej znalazł się rolkarz, niż jakiś zabłąkany spacerowicz czy nieupilnowane dziecko ;)
Rolkarz rolkarzowi nierówny. Owszem, jeżdżą tak, że zajmują całą szerokość ścieżki, nawet nie wiem czy da się na rolkach jeździć inaczej..Wszystko jest jednak kwestią kultury osobistej. Wczoraj chyba pierwszy raz, kiedy biegałam na Marynarki Polskiej wybrałam ścieżkę rowerową, nie ścieżkę dla pieszych. Raz, że ludzie wyprowadzają tam psy, a dla psa biegacz to niezła pokusa, żeby chapnąć, dwa, że chwilę wcześniej jakiś dureń stwierdził, że będzie zabawnie, jeśli zastąpi biegającej dziewczynie drogę i nie będzie chciał jej przepuścić. Ścieżka rowerowa wydała się bezpieczniejsza. Taki rolkarz jadący całą szerokością ścieżki widząc mnie z naprzeciwka jednak potrafił jechać tak, żeby się podzielić ścieżką i nie stwarzać zagrożenia. Prawda taka, że buce zdarzają się wszędzie - i śród mamuś z wózkami, i wśród rolkarzy... Wystarczy odrobina dobrych chęci i nie ma problemów.
kolega w zeszlym roku mial wypadek na deptaku bo wpadlo mu 3 letnie dziecko pod kola roweru i mial polamane nadgarstki i caly poobijany. wina byla oczywiscie rodzicow bo nie uplinowali malucha i wbiegla mu prosto pod kola na sciezke a co bylo najwiekszym chamstwem? wzieli malego pod pache i uciekli a kolega stracil przytomnosc bo trzasnal w lawke rowerem tak zeby na malucha nie najechac...czasem niestety mozna zaobserwowac ze rodzice nie zwracaja uwagi na swoje pociechy i zagadani, nie zdaja sobie sprawy, ze maluch w kazdej chwili moze wbiec komus po kola...a potem wina rowerzysty(?)