Widok
Przeprowadzką , pies
Hej
Mam duży dylemat kiedyś mieszkałam w domu z ogrodem , jednak warunki mieszkaniowe zmieniły się ma nie korzystne do tego rodzina się powiększyła. O ile wcześniej bo było kilka przeprowadzkek straszą córka była na tyle duża ,że mogłam ja zostawić sama w domu i wyjść z psem to teraz mamy jeszcze nie spełnia pół roczne dziecko, mąż pracuje za granicą ja już nie wumyrabiam na zakrętach. Babcia zaproponowała, że jej koleżanka ma duży dom z ogrodem i może psu będzie lepiej i niej , akurat zmarł jej pies . I zastanawiam się co zrobić . Nie ma mi kto pomóc, żeby przyjść rano i wieczorem żebym mogła z psem wyjść ,a 2 dzieci w domu samych nie zostawi e... myślę czy nie będzie rzeczywiście dla psa lepiej jak nie będzie co chwila się przeprowadzał , inni trochę łatwiej . Proszę bez hajtu.
Mam duży dylemat kiedyś mieszkałam w domu z ogrodem , jednak warunki mieszkaniowe zmieniły się ma nie korzystne do tego rodzina się powiększyła. O ile wcześniej bo było kilka przeprowadzkek straszą córka była na tyle duża ,że mogłam ja zostawić sama w domu i wyjść z psem to teraz mamy jeszcze nie spełnia pół roczne dziecko, mąż pracuje za granicą ja już nie wumyrabiam na zakrętach. Babcia zaproponowała, że jej koleżanka ma duży dom z ogrodem i może psu będzie lepiej i niej , akurat zmarł jej pies . I zastanawiam się co zrobić . Nie ma mi kto pomóc, żeby przyjść rano i wieczorem żebym mogła z psem wyjść ,a 2 dzieci w domu samych nie zostawi e... myślę czy nie będzie rzeczywiście dla psa lepiej jak nie będzie co chwila się przeprowadzał , inni trochę łatwiej . Proszę bez hajtu.
Dla psa nie będzie lepiej, zwierze kocha całym i cierpi całym sobą. Jak oddasz go innym, nawet komuś zaufanemu to pies i tak będzie miał zlamane serce. To że masz małe dzieci to nie problem żeby wyjść ze zwierzakiem. Przecież możecie wychodzić całą rodzinką. Przeprowadzka dla psa to nie jest problem, odrzucenie go i oddanie będzie dla niego bolesne. Jeżeli faktycznie zależy Ci na komforcie psa, a nie własnym zostaw zwierzaka ze sobą.
Nie chodzi tu tylko o dzieci tylko o to ,że nie daje rady czasowo i fizyczne tego ogarnąć. Wstaje o 4 rano i idę spać po 23 bo nie ma mi kto pomóc zająć się wszystkim. Mi by było łatwiej, a psu też lepiej miał by gdzie się wybierać. A do tego za pół roku będę wracać do pracy to kto się zajmie psem przez 12 h ? Zanim odbiorę dzieci ,zrobię zakupy to mniej więcej 11 -12 h
Myślę, że szukasz usprawiedliwienia dla swoich planów oddania psa.. decydując się na zwierzaka w domu trzeba brac pod uwagę wszystkie przyszłe zdarzenia - pojawienie się dzieci, czas itp. Na tym polega odpowiedzialność. Z psem możesz wyjść ok 7-8, wtedy dzieci już wstają, ostatni spacer też możesz jakoś zorganizować, przecież do tej pory, chociażby ostatnie dni jakoś to u Ciebie funkcjonowało.
To skoro ci tak ciężko i masz gdzie psa oddać w dobre ręce to na co czekasz?
Policzysz tu wszystkie głosy za i przecie i na tej podstawie podejmiesz decyzję czy jak???
Oczywiście, że szkoda psa. Pomyśl co lepsze dla wszystkich, bo po twoich wpisach wnioskuję, że sprawa jest jasna tylko szukasz poparcia od innych, że czas psa oddać.
Policzysz tu wszystkie głosy za i przecie i na tej podstawie podejmiesz decyzję czy jak???
Oczywiście, że szkoda psa. Pomyśl co lepsze dla wszystkich, bo po twoich wpisach wnioskuję, że sprawa jest jasna tylko szukasz poparcia od innych, że czas psa oddać.
Też uważam, ze czekasz aż ci tu wszyscy przyklasną "tak oddaj psa!" I będziesz mieć czystsze sumienie...niestety pies to nie zabawka, bardzo to smutne, jak chcesz go potraktować, jak to wytłumaczysz starszemu dziecku, jaki dajesz przykład. Rozumiem, ze ci ciężko ale trzeba bylo wszystkie za i przeciw rozważyć gdy się decydowałaś na zwierzaka. To jest jak fanaberia rozkapryszonej dziewczynki, chce biore, nie chce oddaje. Biedny pies...
W całej tej sytuacji to współczuję psu. Piszesz, że kierujesz się dobrem dla zwierzaka, ale jak łatwo zauważyć szukasz wyjścia dogodnego dla siebie. Ile razy trzeba powtarzać, że pies to nie zabawka i oddawanie go bo brakuje czasu i sił to zwykła wymówka. Niestety podobnie jak reszta udzielających się na forum, mam wrażenie, że decyzję już podjęłaś, a tutaj szukasz tylko głosów poparcia swoich czynów. To bardzo smutne, bo tyle się mówi o odpowiedzialności co do zwierząt, a ludzie dalej popełniają te same błędy. Nawet słowem nie wspomniałaś, że po ewentualnym oddaniu psa byś za nim tęskniła itp - tak jakby to nie był nawet w małym stopniu członek rodziny. Mam wrażenie, że dla Ciebie to teraz zbędny balast, którego dobrze byłoby się pozbyć.
Decyzja nie jest podjęta, szukam.caly czas wyjścia z sytułacji . Miał mi pomagać ktoś z rodziny kto się rozchorował i zostałam sama z wszystkim. Mąż ma pracę miesiąc za granicą i 2 tygodnie w domu . Wcześniej pracował na miejscu i wychodził z psem rano i wieczorem. Podpisał kontrakt na 3 lata . A ja za pół roku wracam do pracy
Biorąc psa trzeba było pomyśleć tak - czy przez najbliższe 15 lat dam sobie z nim radę i co jak pewne sytuacje się zmienią? (zakładam, że dzieci kiedyś tam planowałaś, nie wszystkie są zupełnym przypadkiem losu...)
Mi też zawsze marzył sie pies i choć mam idealne warunki ku temu wiem, że maż ma rację i pomysl z psem nie jest dobry. Może właśnie dlatego, że wszystko może się zmienić za parę lat. Postawiłam na gryzonia i po sprawie ;)
Mi też zawsze marzył sie pies i choć mam idealne warunki ku temu wiem, że maż ma rację i pomysl z psem nie jest dobry. Może właśnie dlatego, że wszystko może się zmienić za parę lat. Postawiłam na gryzonia i po sprawie ;)
Mam dwoje dzieci przedszkolnych i psa, mąż na miejscu, ale rano wyprowadzam psa ja, po południu idziemy z nim razem, w trójkę (ja i dzieci). Mąż załatwia tylko wieczorny spacer. Jest mega ciężko. Zawsze trzeba się spieszyć, nic nie można zrobić od razu po przedszkolu, bo pies czeka. A gdybym była z tym sama i dochodziłby wieczorny spacer??? Więc rozumiem, że Ci ciężko. Myślę, że warto spróbować poszukać kogoś do pomocy w wyprowadzaniu. Ewentualnie może ktoś z sąsiadów mógłby podejść wieczorem do dzieci, jak już śpią? Jeśli nie - może zastanów się nad tym oddaniem, skoro masz na oku dobry dom. Tylko wiesz, bez oszukiwania siebie - dla psa nie będzie to lepsze. Ale dla Ciebie być może tak.
Dla psaa nie bedzie to lepsze? Polemizowałabym. Skoro pies jest nie na rękę obecnie, to może lepiej mu będzie w domu z osobą ,która będzie mieć dla niego wystarczajacą ilość czasu i uwagi. W rodzinie mamy podobną sytuację. Wszystko było super ciuciu, wymarzony rasowy wielki pies, w bloku (dla mnie to nie do przyjęcia, no ale ok, nie moja sprawa). Wszyscy się w głowę pukali, ale oni nie widzieli problemu. W planach dziecko. Faceta nie ma od 6 do 18, często wyjazdy. No i zaczęło się po urodzeniu dziecka. Pies tylko przeszkadza, wychodzi rano o 5 i dopiero po powrocie z pracy ok 18. Po domu nawet nie ma za bardzo gdzie pochodzic, więc wg mnie to jest męczarnia dla takiego psiaka. Kuzynka nie wychodzi, bo nie da rady z wózkiem i tym olbrzymem. Jak facet wyjeżdża psa podrzucają na tydzien dwa komu się da. Bo ona sama z nim nie zostanie. To jest zdrowe dla zwierzęcia? No chyba nie. I jasne, że to kwestia organizacji i odpowiedzialności, konsekwentnego myślenia na przyszłość.. Nie trzeba wielkiej wyobraźni by przewidzieć takie sytuacje. i zastanowić się czy da się radę.