Widok
Moim zdaniem intercyza jest tu b. uczciwym rozwiązaniem. Sprawa niemieszania miłości i pieniędzy to jedno; inną kwestią jest to, że skoro każde z Was prowadzi własną firmę, to intercyza zabezpiecza Was przed skutkami decyzji, na które nie macie wpływu. Jeśli jedno z Was popełni jakiś błąd, podejmie złą decyzję i z tego powodu jego firma popadnie w tarapaty, to dlaczego to drugie z Was, które nie miało na tę decyzję wpływu, ma ponosić jej konsekwencje? No chyba, że firmę prowadzi się razem, razem nią zarządza i wtedy wspólnie ponosi się konsekwencje tego zarządzania. Ale jak rozumiem, w tym przypadku tak nie jest.
> flagon: skoro ty się tyle natrudziłaś, żeby w piękne kwiatki
> ubrać tzw nowoczesne, "zdroworozsądkowe" małżeństwo...
> Opisałaś "orła", jest jeszcze "reszka" takiej monety. Zgoda,
> gdy dwoje geszewciarzy zawiera malzeński a raczej kontrakt...,
> muszą się jakoś zabezpieczyć na wypadek plajty ktoregoś z nich,
> jest to więc świetny pomysł jak wystrychnąć na dutka swoich
> wierzycieli i nie spłacić swoich wierzytelności w razie
> czego...
> Ale gdy ona nie jest majętna, albo nie ma "łba" do interesu?
> pakuje się w widzimisię męża, biznesik męża nie musi upaść,
> jest duża szansa, że rozkwitnie, a gdy przyjdzie czas wymiany
> żony na nowszy model, sytuacja jest bardziej komfortowa dla
> zapobiegliwego małżonka, już tak bardzo nie będzie musiał się
> "działkować" SWOIM majątkiem przy rozwodzie. :-)
No cóż znowu rozczarownie - brak logiki i wiedzy oraz błędna interpretacja. Do tego obleżywe sfomuowanie "geszefciarze". Rozumiem, że rozdrażnił Cię fakt, że nam sie powodzi. Jedyną radą dla Ciebie byłoby poświęcenie czasu marnowanego na forum, które Cię nie dotyczy na "geszefciarstwo" lub inna formę generowania przychodu.
Małżeństwo jest z miłości, natomiast pieniądze nie należą (przynajmniej u nas) do sfery uczuć, więc te sprawy regulujemy prawnie.
Tak na marginesie - już nie do Flagona : moi Rodzice są najszczęśliwszym małżeństwem jakie znam. Mają też intercyzę. Nikt z nich przez ponad 35 lat nie pomyślał o rozwodzie. Dla mnie intercyza była oczywista zanim jeszcze poznałam przyszłego Męża. On miał podobne poglądy. Moim skromnym zdaniem propozycja intercyzy nie jest tożsama z oskarżeniem o chęć wzbogacenia się małżeństwem. Ale faktem jest, że jak nam intuicja coś podpowiada, to może coś być na rzeczy. Musicie to rozważyć same, jakie są powody tej propozycji.
> ubrać tzw nowoczesne, "zdroworozsądkowe" małżeństwo...
> Opisałaś "orła", jest jeszcze "reszka" takiej monety. Zgoda,
> gdy dwoje geszewciarzy zawiera malzeński a raczej kontrakt...,
> muszą się jakoś zabezpieczyć na wypadek plajty ktoregoś z nich,
> jest to więc świetny pomysł jak wystrychnąć na dutka swoich
> wierzycieli i nie spłacić swoich wierzytelności w razie
> czego...
> Ale gdy ona nie jest majętna, albo nie ma "łba" do interesu?
> pakuje się w widzimisię męża, biznesik męża nie musi upaść,
> jest duża szansa, że rozkwitnie, a gdy przyjdzie czas wymiany
> żony na nowszy model, sytuacja jest bardziej komfortowa dla
> zapobiegliwego małżonka, już tak bardzo nie będzie musiał się
> "działkować" SWOIM majątkiem przy rozwodzie. :-)
No cóż znowu rozczarownie - brak logiki i wiedzy oraz błędna interpretacja. Do tego obleżywe sfomuowanie "geszefciarze". Rozumiem, że rozdrażnił Cię fakt, że nam sie powodzi. Jedyną radą dla Ciebie byłoby poświęcenie czasu marnowanego na forum, które Cię nie dotyczy na "geszefciarstwo" lub inna formę generowania przychodu.
Małżeństwo jest z miłości, natomiast pieniądze nie należą (przynajmniej u nas) do sfery uczuć, więc te sprawy regulujemy prawnie.
Tak na marginesie - już nie do Flagona : moi Rodzice są najszczęśliwszym małżeństwem jakie znam. Mają też intercyzę. Nikt z nich przez ponad 35 lat nie pomyślał o rozwodzie. Dla mnie intercyza była oczywista zanim jeszcze poznałam przyszłego Męża. On miał podobne poglądy. Moim skromnym zdaniem propozycja intercyzy nie jest tożsama z oskarżeniem o chęć wzbogacenia się małżeństwem. Ale faktem jest, że jak nam intuicja coś podpowiada, to może coś być na rzeczy. Musicie to rozważyć same, jakie są powody tej propozycji.
I tu się też mylisz. W intercyzie można zastrzec, w jaki sposób rozstrzygane są sprawy majątkowe przy ewentualnym rozwodzie. Można też zastrzec (z tym, że jest to bardziej praktykowane np. w USA, u nas chyba jeszcze nie), że w wypadku rozwodu z winy jednej ze stron, ta druga zgarnia całą kasiorę, a strona winna zostaje w gaciach i ze szczotką do zębów w łapie. Rozdzielność majątkowa to jedno, intercyza to drugie. Zresztą, nawet mając intercyzę, można niektóre rzeczy posiadać wspólnie - np. kupić dom czy samochód jako współwłasność.
Lena, w intercyzie można zawrzeć różne zapisy. W powszechnej opinii samo słowo "intercyza" nabrało wydźwięku pejoratywnego, nie wiadomo dlaczego jest synonimem braku zaufania w małżeństwie. A to kompletna bzdura. Fakt, bardzo ważne dla Ciebie w tym momencie powinny być pobudki Twojego przyszłego męża do podpisania tej umowy... Ale każdy prawnik wyjaśni Ci wszystkie konsekwencje różnych zapisów w intercyzie. To absolutnie nie musi wyglądać tak jak we łzawych filmach "z życia wziętych" - ona z oddaniem wychowała czworo dzieci, on odszedł zabierając dom, firmę i pieniądze... Jestem wielką zwolenniczką intercyzy. I nie tylko biznesmeni powinni się zabezpieczać. Wiele przeciętnie zarabiających małżeństw np. bierze kredyty z którymi banki też potrafią zrobić niezłe cuda...
tulla napisał(a):
> My mamy intercyzę. Obydwoje na brak pieniędzy nie narzekamy,
> prowadzimy swoje firmy i sama intercyza jest dla nas nawzjem,
> oprócz jej praktycznych zalet, potwierdzeniem, że to nie nasze
> pieniądze nas interesują. Praktyczne zalety sa takie, że jeżeli
> komuś się noga powinie, to pieniądze tej drugiej osoby będą
> zabezpieczone i wtedy to ona będzie utzrymywała dom. Widać więc
> wyraźnie, że intercyza jest wyrazem dużego zaufania, a nie jego
> braku.
>
> PS. Flagon - rozczarowałeś mnie. Bardzo. Nie trudź się
> odpowiedzią.
flagon: skoro ty się tyle natrudziłaś, żeby w piękne kwiatki ubrać tzw nowoczesne, "zdroworozsądkowe" małżeństwo...
Opisałaś "orła", jest jeszcze "reszka" takiej monety. Zgoda, gdy dwoje geszewciarzy zawiera malzeński a raczej kontrakt..., muszą się jakoś zabezpieczyć na wypadek plajty ktoregoś z nich, jest to więc świetny pomysł jak wystrychnąć na dutka swoich wierzycieli i nie spłacić swoich wierzytelności w razie czego...
Ale gdy ona nie jest majętna, albo nie ma "łba" do interesu? pakuje się w widzimisię męża, biznesik męża nie musi upaść, jest duża szansa, że rozkwitnie, a gdy przyjdzie czas wymiany żony na nowszy model, sytuacja jest bardziej komfortowa dla zapobiegliwego małżonka, już tak bardzo nie będzie musiał się "działkować" SWOIM majątkiem przy rozwodzie. :-)
> My mamy intercyzę. Obydwoje na brak pieniędzy nie narzekamy,
> prowadzimy swoje firmy i sama intercyza jest dla nas nawzjem,
> oprócz jej praktycznych zalet, potwierdzeniem, że to nie nasze
> pieniądze nas interesują. Praktyczne zalety sa takie, że jeżeli
> komuś się noga powinie, to pieniądze tej drugiej osoby będą
> zabezpieczone i wtedy to ona będzie utzrymywała dom. Widać więc
> wyraźnie, że intercyza jest wyrazem dużego zaufania, a nie jego
> braku.
>
> PS. Flagon - rozczarowałeś mnie. Bardzo. Nie trudź się
> odpowiedzią.
flagon: skoro ty się tyle natrudziłaś, żeby w piękne kwiatki ubrać tzw nowoczesne, "zdroworozsądkowe" małżeństwo...
Opisałaś "orła", jest jeszcze "reszka" takiej monety. Zgoda, gdy dwoje geszewciarzy zawiera malzeński a raczej kontrakt..., muszą się jakoś zabezpieczyć na wypadek plajty ktoregoś z nich, jest to więc świetny pomysł jak wystrychnąć na dutka swoich wierzycieli i nie spłacić swoich wierzytelności w razie czego...
Ale gdy ona nie jest majętna, albo nie ma "łba" do interesu? pakuje się w widzimisię męża, biznesik męża nie musi upaść, jest duża szansa, że rozkwitnie, a gdy przyjdzie czas wymiany żony na nowszy model, sytuacja jest bardziej komfortowa dla zapobiegliwego małżonka, już tak bardzo nie będzie musiał się "działkować" SWOIM majątkiem przy rozwodzie. :-)
My mamy intercyzę. Obydwoje na brak pieniędzy nie narzekamy, prowadzimy swoje firmy i sama intercyza jest dla nas nawzjem, oprócz jej praktycznych zalet, potwierdzeniem, że to nie nasze pieniądze nas interesują. Praktyczne zalety sa takie, że jeżeli komuś się noga powinie, to pieniądze tej drugiej osoby będą zabezpieczone i wtedy to ona będzie utzrymywała dom. Widać więc wyraźnie, że intercyza jest wyrazem dużego zaufania, a nie jego braku.
PS. Flagon - rozczarowałeś mnie. Bardzo. Nie trudź się odpowiedzią.
PS. Flagon - rozczarowałeś mnie. Bardzo. Nie trudź się odpowiedzią.