Widok
ja mam wieczną ochotę na sok pomarańczowy. ogólnie pikantne rzeczy mi leżą bardziej, chociaż wczesniej uwielbiałam słodycze, ale zdarzają się taki dni jak ostatnio, że marzyły mi się gofry do tego stopnia, że wysłałam męża do sklepu po "skladniki" na gofry (numer jeden na liście zakupów to była gofrownica :P)
Ja z kolei wcinam rybki. Prawie codziennie. Przed ciążą aż tak często nie jadłam :) No i podobnie jak w poprzedniej nie ciągnie mnie do słodyczy i na owoce niebardzo mogę patrzyć. A chipsy itp. są dla mnie teraz strasznie słone.
Ja już chciałabym poznać płeć. U mnie już 18/19 tydzień i ciągle nie wiem. Poprzednio już przy badaniu przezierności lekarz powiedział, że będzie chłopak
Ja już chciałabym poznać płeć. U mnie już 18/19 tydzień i ciągle nie wiem. Poprzednio już przy badaniu przezierności lekarz powiedział, że będzie chłopak
Ja mam smak na ogórki ale konserwowe, pomidory, soczewice. Na słodycze nie mam ochoty. Zjem jak mam przed nosem ale nie mam słodkich zachcianek raczej warzywa, bogate kanapki itd o i ser żółty :)
Wiecie co ja już w tą moją dziewczynkę coraz mniej wierzę. Mam zainstalowaną aplikację w telefonie ''asystent ciąży'' i tam co tydzień jest opis i super fotki. I w tym tygodniu jest napisane że to czas dziewczynek, wykształcają się wargi sromowe itd. Poczekam jednak spokojnie do połówkowego bez nastawiania to chyba jednak za szybko było.
Wiecie co ja już w tą moją dziewczynkę coraz mniej wierzę. Mam zainstalowaną aplikację w telefonie ''asystent ciąży'' i tam co tydzień jest opis i super fotki. I w tym tygodniu jest napisane że to czas dziewczynek, wykształcają się wargi sromowe itd. Poczekam jednak spokojnie do połówkowego bez nastawiania to chyba jednak za szybko było.
ooo ja soczek pomarańczowy tak samo. Mogłabym wypijać litrami. Ale staram się, też dużo wody pić chociaż nie przepadam. Jak byłam z córeczkami w ciąży to na słodkie miałam bardzo ochotę. Teraz średnio i już wiemy, że będzie upragniony synek.
A żeby mieć ochotę na konkretną potrawę to raczej nie. Chociaż teraz mi się przypomniało, że z tą młodszą córką mąż w listopadzie obdzwaniał wszystkie markety czy arbuza maja :)
A żeby mieć ochotę na konkretną potrawę to raczej nie. Chociaż teraz mi się przypomniało, że z tą młodszą córką mąż w listopadzie obdzwaniał wszystkie markety czy arbuza maja :)
ja jem wszystko co jadłam....no....w sumie, zawsze uwielbiałam ostre: chipsy, słone orzeszki itp....a w tej chwili mam okrutną zgagę po paprykowym, nawet nie ostrym chipsie...
z drugiej strony, słodycze nigdy dla mnie nie istniały....żadne, lody itp...a teraz co wieczór z lizakiem w gebię, albo po kalipsiaki męza wysyłam....no i sokkkkk pomarańczowy mogę 3 litry dziennie wypić...:)
z drugiej strony, słodycze nigdy dla mnie nie istniały....żadne, lody itp...a teraz co wieczór z lizakiem w gebię, albo po kalipsiaki męza wysyłam....no i sokkkkk pomarańczowy mogę 3 litry dziennie wypić...:)
Dziewczyny, a macie szczegolnie na cos ochote w ciazy? Mam glownie na mysli jedzenie:))
Odkad minely mi mdlosci, to nie upodobalam sobie szczegolnie konkretnego smaku. Slodycze bardzo lubie:) ooj jak ja uwielbiam czekolade...
Jest jedno warzywo, jakiego w ciazy obecnie nie mam zamiaru jesc, ani
nawet wachac- to papryka. Obojetnie ktory kolor:(( przed ciaza jedno z moich ulubionych warzyw
Odkad minely mi mdlosci, to nie upodobalam sobie szczegolnie konkretnego smaku. Slodycze bardzo lubie:) ooj jak ja uwielbiam czekolade...
Jest jedno warzywo, jakiego w ciazy obecnie nie mam zamiaru jesc, ani
nawet wachac- to papryka. Obojetnie ktory kolor:(( przed ciaza jedno z moich ulubionych warzyw
Lidka, my jesteśmy z Juszkowa :)
Pierwszy poród wspominam mimo wszystko nieźle, choć Bartek to był kawał chłopa (4290), a ja rodziłam siłami natury bez znieczulenia. Pod koniec darlam się strasznie, ale cóż począć? Położnej prawie nie pamiętam, na pewno fachowo przeprowadziła poród, wręcz czułam potrzebę słuchania jej poleceń. Czy była miła czy nie to nie wiem. Grunt że czułam się w dobrych, profesjonalnych rękach.
Pierwszy poród wspominam mimo wszystko nieźle, choć Bartek to był kawał chłopa (4290), a ja rodziłam siłami natury bez znieczulenia. Pod koniec darlam się strasznie, ale cóż począć? Położnej prawie nie pamiętam, na pewno fachowo przeprowadziła poród, wręcz czułam potrzebę słuchania jej poleceń. Czy była miła czy nie to nie wiem. Grunt że czułam się w dobrych, profesjonalnych rękach.
A mamy kogoś ze Straszyna albo okolic?
Mi poród przyjmowała położna którą wczęśniej spotkałam w medicoverze. Bardzo sympatyczna była poza tą wtopą, że mąż ma jechać do domu bo nic się nie zapowiada. Jestem dobrej myśli, jakoś to przeżyję ale baaaaaaardzo mi zależy, żeby rodzić z mężem. Chyba pójdę przypięta do niego żeby tylko mi go nie zabrali.
Mi poród przyjmowała położna którą wczęśniej spotkałam w medicoverze. Bardzo sympatyczna była poza tą wtopą, że mąż ma jechać do domu bo nic się nie zapowiada. Jestem dobrej myśli, jakoś to przeżyję ale baaaaaaardzo mi zależy, żeby rodzić z mężem. Chyba pójdę przypięta do niego żeby tylko mi go nie zabrali.
Cześć Dziewczyny!
Podczytuję Was ale jakoś nie miałam weny ani czasu napisać. Dużo się ostatnio działo,stary rok zakończył się kiepsko i nowy też się kiepsko zaczął :/ ale mam nadzieję że to już koniec i będzie tylko lepiej :)
Co do znieczulenia to ja się już w ogóle nie nastawiam. Filipa rodziłam na klinicznej i znieczulenia nie dostałam bo był jeden anestezjolog i zdążył już znieczulić inną dziewczyne:/ jak się uda to będzie super ale jak nie to nie. Jakoś dam radę. Podobno drugi poród jest łatwiejszy i tej myśli się trzymam :)
Ja chyba nie będę teraz chodzić do szkoły rodzenia. Wcześniej chodziłam na kliniczną i byłam zadowolona. Co prawda na teori było sporo osób w grupie ale nie było źle. A na praktyce było po kilka par w grupie, już tak bardziej kameralnie i było super. Co prawda podczas porodu nic nie pamiętałam z tego co położna mówiła bo to takie emocje są że szok :)
Laguna ja też jestem z moreny ;)
Podczytuję Was ale jakoś nie miałam weny ani czasu napisać. Dużo się ostatnio działo,stary rok zakończył się kiepsko i nowy też się kiepsko zaczął :/ ale mam nadzieję że to już koniec i będzie tylko lepiej :)
Co do znieczulenia to ja się już w ogóle nie nastawiam. Filipa rodziłam na klinicznej i znieczulenia nie dostałam bo był jeden anestezjolog i zdążył już znieczulić inną dziewczyne:/ jak się uda to będzie super ale jak nie to nie. Jakoś dam radę. Podobno drugi poród jest łatwiejszy i tej myśli się trzymam :)
Ja chyba nie będę teraz chodzić do szkoły rodzenia. Wcześniej chodziłam na kliniczną i byłam zadowolona. Co prawda na teori było sporo osób w grupie ale nie było źle. A na praktyce było po kilka par w grupie, już tak bardziej kameralnie i było super. Co prawda podczas porodu nic nie pamiętałam z tego co położna mówiła bo to takie emocje są że szok :)
Laguna ja też jestem z moreny ;)